Pusty wiatr unosił się w okolicy. Wszystko tliło się w jasnej szarości, cały świat jakby lekko pulsował, falował. Artemis czuł się słabo, naprawdę słabo, uczucie to dla niego było całkowicie nowe, a co za tym idzie bał się. Każda nowość wzbudza w nas strach.
Jor nie był sam, w przedziwnej okolicy znajdował się klęczący i krwawiący z ust, nie wiadomo czym, był zapewne martwy jak i on, krasnolud.
Wiatr powiał mocniej, a szarośc, która otaczała wszystko i wszystkich zdawała się przybrać nieco ciemniejszy odcień, ale tylko na chwilę.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Artemis rozejżał sie i westchnął "W co ja się wpakowałem".
Z wielkim trudem wstał i powoli ruszył w stronę krasnoluda. "Żyjesz?" zapytał i popchnał go.
Durham pokiwał głowa w stronę Artemisa i powoli zaczął podnosić się z kolan ocierając usta.
Rozglądając się od okola zawołał " Gdzie my jesteśmy do kurwy nędzy? A ty kim jesteś dziwadle?" patrząc w stronę Jora.
Jor i krasnolud prowadzili ze sobą konwersacje, trzeba było przyznać, że spotkanie członków tych obu ras było bardzo rzadkie. Jorzy nie wychylali się zbytnio po za swoje tereny, chyba, że na granice ludzi bądź jaszczuroludzi, krasnolud zaś miał swoje wewnętrzne problemy a na dodatek musiały walczyć ze zniewieściałymi elfami.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"Jestem tym kim jestem a ty mały grubasie nie klni w mojej obecności jak nie chcesz stracic troche krwi" powiedział gniewnie Artemis.
Jednak sam chciał sie dowiedziec gdzie jest. Oglądał krajobraz w celu zobaczeniu jakies normalnej rzeczy jednak katem oka wciaz obserwował krasnoluda na wypadek gdyby ten zaatakował go po tym co powiedział.
Durham niewiedzial co sie z nim dzieje! Czul sie jakos inaczej niz wczesniej! niemial huboru aby zaatakowac owa postac! wiec powiedzial "Niewiem czym lub kim jestes! Lecz ja sie zwe Durham Szarobrody" po czym wyciagna reke w strone jora by poznac co zrobi.
Obie postaci przywitały się, atmosfera zrobiła się mniej chłodna, jednak obaj czuli ten sam niepokój, obawa przed tym, że nie mają pojęcia gdzie są, gdzie mają iść, ani tym bardziej co robić.
Wiatr zawył nieco mocniej, usłyszeli morskie fale, lecz nie znaleźli ich źródła.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Artemis spojrzał na krasnoluda chłodnym wzrokiem "Artemis" wyciagnął ręke szczerzac zęby.
"Jejku co za miejce i jeszcze ten krasnolud" pomyślał po czym obrucił sie i powoli ruszył przed siebie badając te dziwne miejsce.
Ostatnio zmieniony przez Artemis 2007-08-28, 22:38, w całości zmieniany 1 raz
Szarobrody widzac co robi towarzysz rzekł do niego " Hej moze razem pujdziemy w ktoras strone" Rozgladajac sie dookola szukal jakiegos punktu do ktorego moglby isc.
Jedynym punktem, który przykuwał ich uwagę było drzewo znajdujące się jakby w kręgu. Emanowała od niej dziwna energia. Powietrze wokół niego falowało, jakby była zbyt gorąca temperatura.
Miejsce z pewnością nie dawało poczucia bezpieczeństwa.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gdy tylko Artemis i Druham zbliżyli się do drzewa, przybrało ono barw, ostrych, pastelowych kolorów, kompletnie innych niż te, które znali. Kora była tak jasno czerwona, że wypalała oczy, zieleń liści zaś sprawiała, że musieli zakrywać się rękoma. Po dłuższej chwili Artemis i Durham przyzwyczaili się do barw.
Usłyszeli kobiecy głos.
- Jak się nazywasz? - padło pytanie a jedna z gałęzi ruszyła się prędko, niczym ludzka ręka i wskazała na jora.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Szarobrody byl zaszokowany owym drzewem ktore mialo inny odcien niz wszystkie ktore widzial a do tego wszystkiego jeszcze potrafilo mowic. wykrzykna w strone drzewa " czym ty jesteś?"
Drzewo nie odpowiedziało na pytanie Durham'a, kontynuowało pytania kierowane do Artemis'a, mówiło bezdusznym, obojętnym głosem, jednak czuć było w nim nutę podniosłości.
- Artemisie, jak umarłeś? - spytało
Gałęzie drzewa zaczęły się poruszać, jakby próbowały rozluźnić "mięśnie", zupełnie jak człowiek.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Artemis uśmiechnął sie drwiąco słysząc to pytanie "No cóż powiedzmny że zadarłem z niewłaściwą osobą i byłem na tyle głupi że nie starałem sie uciec" zaśmiał sie "Wszystko przez tego cholernego nekromante" kończąc usmiech zniknąl z jego twarzy a w oczach pojawiła sie nienawisc.
"Hmmm był to strażnik pewnego jegomościa... imenia nie pamietam. Szybki jak diabli więc na ucieczke nie było szans. Nie wiem jak dokładnie zginołem poprostu w walce" wzdychnął Artemis "Miałem ukraść jakas tam kostke. Te zadanie zlecił mi nekromanta". W oczach Artemisa znów zabłysła nienawisc "Niech zgnije" zaśmiał sie ironicznie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum