TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Khazarid
2013-07-01, 22:59
Wyścig po wiedzę
Autor Wiadomość
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-20, 20:21   Wyścig po wiedzę

Niewiedza nie stanowi usprawiedliwienia dla nieprzemyślanych działań. Gdy się nie wie, gdy ma się wątpliwości, dobrze jest zasięgnąć porady.
~Andrzej Sapkowski






Wyścig po wiedzę
Kroniki Radoka






Minęły dwa dni.

Dwa dni spędzone na wylizywaniu ran i skrajnej bezczynności.

Również dwie noce, z których nie pamiętał żadnego snu.

Oczywiście - po powrocie do karczmy "Pod pijanym widmem" okazało się, że rany Radoka ostatecznie nie były szczególnie poważne. Oczywiście - mógł swobodnie poruszać się po mieście, iść gdzie tylko chciał. Tyle, że w tej chwili za bardzo nie miał gdzie.

Biały potwór wciąż znajdywał się na wolności, Radok zaś pozostał tylko i wyłącznie z książką, której treści przeczytać nie był w stanie.


Było po śniadaniu, przynajmniej dla Radoka. Przeciągając się, wciąż w porannym zaspaniu, elf nadal czuł ból w prawym boku. Miejscowy spec od łatania Duchów poprawił mistrzowsko robotę Chloe, oraz potraktował go licznymi maściami oraz napojami leczniczymi. Wszystko to po to, żeby był "jak najszybciej gotowy do akcji". I czuł, że był gotowy, mimo wciąż przypominających o sobie szwach, czuł się już dobrze. Lecz wciąż rozkazy nie przychodziły.

Serena powiedziała mu, że decyzja należy do Starszego, odpowiadającego za sprawę amuletów z wężami. Choć wciąż znajdował się pod jej jurysdykcją, cała sytuacja wymagała co najmniej konsultacji. Znaleziony tajemniczy tom powierzyła zaś w ręce Radoka, dając mu tymczasowe zadanie polegające na przechowywaniu go. Był to gest w jego stronę, Radok jednak, dość słusznie zresztą, czuł, że marnuje tylko czas.

Do sali jadalnej zeszła Chloe. Dziś była już ubrana w swój zwyczajowy strój łowcy, jej rany jednak goiły się znacznie gorzej. Szew założony przez bohatera trzymał niemal całą drogę powrotną - poddał się jednak, gdy elfka wchodziła do windy. Kolejna utrata krwi nie podziałała na osłabioną już kobietę zbyt dobrze. Felczer musiał się nad nią nieźle napocić, by dziś była w stanie zejść do jadalni wyprostowana i bez grymasu bólu.

- Pozdrowienia, Radoku - powiedziała, gdy dotarła spokojnym krokiem do jego stolika. Nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów zasiadła po drugiej jego stronie i poczęła spokojnie czekać na to, aż karczmarz sam do niej podejdzie.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-20, 20:57   

Czas goi rany, czas przynosi odpowiedzi jednak Radok czuł ze w jego przypadku nie dokonczył jeszcze sprawy. Rany były opatrzone ale czuł że nie jest to dawny stan, wiedział jednak że już zadługo sie nasiedział i chciał wrócić do gry. Jak do tej pory wiecej uzyskał pytań niż odpowiedzi ale liczył że niedługo złapie jakiś trop. Obecnie zaczynał sie nowy dzień i widział Chloe z którą przeżył już jedną przygode. Może bedzie miała coś ważnego do powiedzenia? Uśmiechnął się i odpowiedział:

- Miło Cię dzisiaj widzieć Chloe, jakieś nowe wiadomości może masz?

Radok czekał na odpowiedź í zastaniawiał się co go dziś może czekać.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-21, 14:37   

- Obawiam się, że niczym cię dzisiaj nie zaskoczę - odparła Chloe, w jej głosie nie było jednak słychać smutku, raczej rozbawienie. Z pewnością ciężko zbiera się informacje przez sen. Zaraz jednak wesołość opuściła oblicze elfki. W ich obecnej sytuacji nie było nic śmiesznego.

Karczmarz uprzejmie zbliżył się do stolika, by przyjąć zamówienie kobiety, oraz zabrał naczynia pozostałe po śniadaniu Radoka.

- Za to może ty mi coś powiesz? - odezwała się w końcu, przerywając ciszę. - Byłeś ponoć wczoraj w świątyni? Dowiedziałeś się czegoś o tej książce?

Poprzedni dzień, jak również i ten wcześniejszy, Chloe głównie przespała, będąc pod wpływem leczniczych wywarów medyka. Budziła się tylko, by coś zjeść. I choć rozmawiała wtedy z innymi duchami, felczer wyraźnie powiedział, że niewiele będzie z tych rozmów kojarzyć. To, że Radok zdawał już raport z wypadu do świątyni widocznie zostało akurat zapomniane.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-21, 20:05   

Radok zmieszał się wspomnieniem o tym wszystkim, księga napawała go złymi emocjami, niechętnie też sięgał myślami do tego wstrętnego potwora. Odpowiedział Chloe:

- Istotnie, byłem w świątyni ale nie umieli mi zbyt wiele powiedzieć. Wskazali jednak na pojawiający się symbol czarnego drzewa i na możliwości uzyskania potrzebnych informacji u jakiegoś lingwisty lub mędrca. Czarne drzewo przywodzi mi na myśl naszych wrogów, czarne jak noc w ich puszczy drowy. Te plugawe szkaradztwa mogą mieć z tym coś wspólnego, w końcu tamten stwór był treserem pająków które występują w ojczyźnie drowów. Znasz może jakiegoś dobrego lingwistę lub kogoś kto zna język drowi oraz inne dziwne języki? Zakładam że ktoś taki jest, szczególnie w stolicy. Znać język wroga to zaleta. Chciałbym również poprosić byś wstawiła się gdy będziesz mogła i będziesz na siłach by wreszcie dać mi jakąś robotę dzięki której dowiem się czegoś więcej o tym co mnie interesuję. Chciałbym wreszcie zajmować się węzami ale pewnie jeszcze nie jestem "godzien". Rozwaliłem już dwóch ale co tam. Zadowolę się też innymi zadaniami. Tak poza tym to cieszę się że jakoś zdrowiejesz bo wnioskuję że twoja niedyspozycja jest częściowo przyczyną mojej bezczynności. Chociaż zrobię wszystko nawet nic żeby odpokutować to że tak cierpisz. Tak na koniec mojego długiego nudnego monologu, zauważyłaś chyba że jak da mi się chwilę do gadki to język mi nie odpoczywa,mam pytanie. Wiesz może lub domyślasz się co będzie z drugim cieniem? Wiem że pytanie Ciebie w tym stanie nie jest odpowiednie ale po prostu jestem żądny wiedzy. To tyle, już milknę.

Radok uśmiechnął się i czekał na to co powie Chloe. Zwykle nie jest zbyt rozmowny ale jak już gada to już gada. Elf miał nadzieje że jego mentorka nie ochrzani go za męczenie jej takimi gadkami.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-21, 21:21   

Chloe wysłuchała Radoka w skupieniu, aż do momentu, kiedy zaczął paplać bez sensu. Wtedy się tylko uśmiechnęła i odparła:

- O mój stan się nie martw. Zanim się obejrzysz będę zdrowa. Nasz medyk stwierdził, że muszę mieć dzień przerwy od jego trucizn. Czuję się zresztą już wcale dobrze. A teraz po kolei. Drzewo mówisz? Czarne? Bardzo prawdopodobne, że to mroczni ale... jaki elf pomógłby im? Jakim trzeba być głupcem? Jesteś pewien, że chodzi o czarne drzewo, a tylko drzewo, a cała księga jest zapisana na czarno?

Chloe umilkła, pogrążając się na chwilę w myślach.

- Nie - stwierdziła w końcu. - To jest zbyt poważna sprawa na czcze domysły. Zdecydowanie powinieneś udać się z tym do lingwisty. Nie znam żadnego, ale zakładam, że uniwersytet byłby najlepszym kierunkiem dla początku poszukiwań.

Elfka znów przerwała, by podziękować karczmarzowi za właśnie przyniesiony posiłek. Jajecznica na szynce, którą otrzymała Chloe, wyglądała przepysznie. Na tyle, że już najedzonemu Radokowi ślina znów napłynęła do ust. Elfka jednak nie ruszyła jeszcze posiłku, zamierzając wpierw odpowiedzieć na pytania Radoka.

- Nie mam bladego pojęcia co z drugim Cieniem - przyznała. - Ale nie martw się, na pewno jakiś się znajdzie. Myślę, że zanim do nas nie dotrze, nie możesz liczyć na żaden przydział. Oraz dopóki nie wyzdrowieję. Możesz zająć swój czas łamaniem głowy nad tą książką. Kiedy wreszcie przyjdzie wiadomość z instrukcją, zapewne razem z nią przybędzie Duch z odpowiedniej dywizji. Cokolwiek znajdziesz powinno być mu przydatne.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-22, 16:46   

Po uważnym wysłuchaniu i przemyśleniu wszystkiego opowiedział:

- Mówisz tak jakbyś myślała że na świecie nie ma głupców. Cała sprawa węży dobitnie pokazuję że nie dość że leśne elfy chcą zabijać siebie nawzajem ale również że współpracują z jakimiś mutantami. Jeśli tamten elf współpracował z dziwną istotą to czemu nie z drowami? Osobiście uważam że bądź co bądź drowy może nie są idealnymi współpracownikami ale przynajmniej są cywilizowaną rasą. A widzieliśmy że nie ma limitów nawet na współpracę z jakimiś nieznanymi tworami. Nie wiem czy drowy poprzez węże chcą nas osłabić czy może nie mają nic z tym wspólnego ale warto ten aspekt uważnie przebadać. A jeśli o badaniu mowa to pozwól że wyruszę jak najszybciej do uniwersytetu. Chciałabyś jeszcze coś powiedzieć czy mogę już ruszyć do swojego pokoju?

Czekał na ewentualne słowa z ust Chloe i jeśli nie chciała omówić niczego ważne to pożegnał się i ruszył do swojego pokoju przygotować się. Czytanie książek i odwiedzanie uniwersytetów wyraźnie nie było w jego naturze ale szukanie informacji już tak. Można potraktować to jako kolejną misję.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-22, 21:04   

- Nie - stwierdziła elfka głosem, w którym ukrywała się nutka złości. Radok już miał się żegnać z Chole, gdy ta dokończyła swoją myśl. - Nie wierzę, by znalazło się tylu naszych pobratymców, którzy świadomie pracowaliby dla mrocznych elfów. Nie. Nawet czarni, pełni chciwości i bez żadnych zdaje się zasad, nie byli skłonni do przekupstwa... Nie.

Chloe przerwała, by wziąć pierwszą łyżkę jajecznicy do ust. Nie śpieszyła się z jedzeniem, Radok jednak był pewien, że jego przełożona jeszcze nie skończyła. Istotnie, gdy przełknęła odłożyła łyżkę, zwróciła się znów do bohatera.

- Chyba... chyba, że nie wiedzą tego - zaczęła niepewnie, marszcząc czoło w głębokim zastanowieniu. - Ten stwór mógł być łącznikiem. Pośrednikiem... na pewno jednym z wielu, jeżeli to miałaby być prawda. Ale wtedy, czemu w świątyni nie poznali drowiego pisma? Różne, bo różne, ale przecież wywodzi się chyba z jednego alfabetu, prawda? No i przecież jest dość popularne, krasnoludzkie runy przecież też by rozpoznali...

Elfka uśmiechnęła się delikatnie, jednak nie było w tym grymasie nic wesołego.

- To wszystko domysły. Lingwista... tak, lingwista sobie z tym poradzi. Idź już lepiej, nie marnujmy dnia.

Kiedy Radok powrócił do pokoju, musiał stwierdzić, że w zasadzie nie miał co przygotowywać. Plecak stał przygotowany, i choć należałoby sprawdzić, czy racje żywnościowe w jego wnętrzu wciąż nadają się do spożycia, to i tak wyprawa do uniwersytetu chyba nie była na tyle daleka, by musiał brać ze sobą aż plecak. Założenie skórzanej zbroi zajęło mu chwilę, czy chciał brać broń na wyjście do miasta, zresztą tak jak i pobranie całej reszty ekwipunku, zależało już tylko od niego.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-23, 13:56   

Postanowił założyć tylko pas do kukri, nie zamierzał brać pozostałego ekwipunku. Po pierwsze szedł do uniwersytetu a po drugie, jeśli nawet dopadnie go mega pech i coś się stanie, 6 bandytów wyskoczy zza rogu czy co, to w takiej sytuacji bardziej przydatna była szybka broń biała. Chociaż pewnie bardziej potrzebne będzie wtedy ogromne szczęście by zdołać to przeżyć. Zamierzał zabrać również tajemniczą księgę zawiniętą w derkę, kto wie czy nie miał by problemów spacerując z takim czymś. Gdy już kukri było na swoim miejscu a książka owinięta derką była trzymana pod jego lewą pachą, wyszedł z pokoju a potem go zamknął.
Zszedł na dół i pożegnał się z Chloe jeśli dalej była tam gdzie ostatnio. Wyszedł z karczmy i ruszył w stronę uniwersytetu. Przy okazji oddał się swojemu hobby czyli obserwacji innych, nie żeby miał jakieś problemy psychiczne i wszędzie widział jego zabójców. Raczej konieczność orientacji w sytuacji i chęć poznania miasta. Jeśli poznasz mieszkańców, poznasz miasto.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-25, 20:54   

Gdy Chloe zobaczyła wychodzącego Radoka, zapytała się go, czy wiedział w ogóle gdzie uniwersytet się znajdował. Ten oczywiście nie wiedział, więc powiedziała mu i dodała jeszcze:

- Powodzenia.

[...][Test Wzroku: Tajny]

Po drodze do uniwersytetu Radok nie dostrzegł nic nadmiernie podejrzanego. Choć kilku elfów przyglądało mu się nieciekawym wzrokiem, w końcu i w elfim mieście byli zwykli bandyci i inni przedstawiciele nizin społecznych. A Radok, czysty i najedzony z tajemniczym pakunkiem pod pachą, mógł budzić chęć rabunku. Większość ze złodziejaszków wystarczająco odstraszała jednak broń przy pasie. Na razie.

Jedna, dwie kładki pomiędzy platformami i motyw drogi uległ zakończeniu. Radok dotarł do uniwersytetu. Niestety ku jego zasmuceniu, nigdzie nie zdołał odnaleźć strzałek z napisem "Lingwista". Był więc zmuszony do poszukiwań, bądź zaczepienia któregoś ze studentów czy wykładowców przemierzających plac przed uniwersytetem w różnych kierunkach. Samo wejście na uczelnię było jedno, jednak jego rozmiar natychmiast zniechęcał do samotnych poszukiwań.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-26, 17:58   

Radok rozejrzał się i starał się ustalić czy plotki o uroczych studentkach są prawdziwe, w końcu należy mu się coś oprócz tych nudów i noszenia jakiejś dziwnej książki. Nawet jeśli nie są prawdziwe to podejdzie do najładniejszej, w sumie to nie należało by się spodziewać tłumów przedstawicielek płci pięknej, w końcu tylko bogate i szlacheckie rodziny mogły wysyłać córki na uniwersytet. No ale w końcu to stolica, chociaż nie lubił całego tego przepychu i skumulowania cywilizacji to chętnie by wreszcie poznał bardziej kulturę niż naturę. Tak więc podszedł do jakiejś ładnej studentki jeśli jakaś była w pobliżu a jeśli nie było to po prostu zapytał jakiegoś studenta o lingwistę. Jeśli znalazł jednak jakąś to zagaił:

- Witaj piękna nieznajomo, mogłabyś zaprowadzić mnie do jakiegoś najlepszego tutaj lingwisty?

W tym czasie oparł się o pobliską ścianę, opierając nogę o tą ścianę. Założył ręce na klatce piersiowej i patrzył wyuczonym wzrokiem numer 5 do podrywu i uwodzenia. Chciał wreszcie mieć jakąś chwilę rozrywki i tego co lubił najbardziej. Jeśli nie może dorwać węży a duchy nie mają jeszcze wobec niego planów to chciał robić to co lubi najbardziej. A lingwista to po prostu dobry środek do podrywu.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-27, 17:37   

Radok nie musiał długo czekać, by napotkać pierwszą przedstawicielkę płci pięknej wśród studenckiej ciżby. Elfka była nieco wyższa od Radoka, smukła i piękna, jak przystało na elfią rasę. Długie, jasne włosy upięte miała wysoko. Ubrana była w zwiewną sukienkę, spod której jej piersi prawie nie było widać, zaś sięgała jej prawie do kolan. Pod pachą niosła opasłą księgę, całą wytartą od użytkowania, zapewne przez pokolenia wcześniejszych studentów.

[...][Test Uwodzenia k20+16=6+16=22, ST utajnione]

Elfka przystanęła, słysząc pytanie i uśmiechnęła się szeroko.

- "Piękna nieznajoma", i ma być to w końcu jakiś, czy najlepszy lingwista? - zapytała się, a uśmiech nie znikał z jej twarzy. - Dziękuję za komplement, choć nad gramatyką wypadałoby popracować. Myślę jednak, że znam kogoś, kto jest ci potrzebny. Ale... szukasz lingwisty, żeby poprawić swój język? To chyba nie jest odpowiednie miejsce... A przynajmniej nie środek?
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-27, 21:18   

Radok spokojnie jej się przysłuchiwał a następnie wziął księgę na jedną rękę by poklepać ją drugą ręką. Spojrzał z uśmiechem na studentkę i rzekł:

- Nie jestem tutaj by poprawić swoje umiejętności językowe, nie przejmuję się też zbyt gramatyką. W moim fachu jak napadnie Cię bandyta to lepiej umieć posługiwać się sztyletem niż znać zasady gramatyki. Jestem tutaj ponieważ rozwiązuję pewną zagadkę i ktoś znający dobrze różne języki mógłby mi przetłumaczyć tą książkę. Jest napisana dziwnym niespotykanym językiem więc chciałbym bardziej kogoś kto zajmuję się takimi dziwnymi językami niż powszechnymi. Tak więc zaprowadziła byś mnie do kogoś takiego? Oh, przepraszam za taki brak kultury ale nie spytałem o imię. Radok z tej strony.

Elf czekał na ewentualne wyciągnięcie ręki, wtedy by ją uścisnął z uśmiechem. Zachowa się odpowiednio i może nie wyjdzie na jakiegoś dzikusa. Jeśli studentka już ruszyła gdzieś to ruszył za nią i dotrzymywał jej towarzystwa.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-27, 21:34   

- Och, poszukiwacz przygód? Fascynujące... - mruknęła elfka i wbiła wzrok w księgę. Zaraz potem przestawiła się, słysząc słowa bohatera, nie odrywając wzroku od księgi. - Cariel. Na imię mi Cariel.

Elfka wyciągnęła śmiało rękę do Radoka, ten zaś uścisnął ją jak planował. Cariel ruszyła zaś zaraz potem w stronę wejścia do uniwersytetu, zapraszająco machając Radokowi ręką.

- Dziwny, niespotykany język? - napomknęła po drodze. - Mogłabym zobaczyć tę księgę? Proszę. Studiuję właśnie lingwistykę...
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-27, 23:23   

Radok po podaniu imienia wspomniał tylko "Piękne imię, nie spotkałem się z takim" a następnie zrobił to co chciał. Na prośbę elfki zareagował najpierw ostrożnością ale w końcu przecież po to tutaj przyszedł by komuś to pokazać, równie dobrze mógłby posądzać lingwistę o złe zamiary. Spojrzał więc najpierw na zakrytą księgę a następnie na studentkę i po przemyśleniu rzekł:

- Zmierzamy do lingwisty, możesz zobaczyć ją tam albo po tym jak się czegoś o niej dowiem. Tutaj mogli by się przypałętać niepotrzebni obserwatorzy a nie chciałbym rozpowiadać o tym. Na którym roku lingwistyki jesteś? Ciekawy kierunek?

Elf starał się sklecić jakąś rozmowę, studentka mu się zaczynała podobać. Piękna, inteligentna, sympatyczna. Można by rozwinąć jakąś znajomość, póki co zapowiadało się że spędzą ze sobą trochę czasu.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-28, 15:55   

- No dobrze... - mruknęła w odpowiedzi.

- Roku? Nie rozumiem - stwierdziła, słysząc pytanie bohatera. - Ach, dziwne, to zwykle ludzie mogliby kojarzyć naukę na uniwersytecie z latami. Elfy przecież nie mają po co liczyć w latach mijania czasu na nauce. Naukę, jako studenci, kończymy, gdy przyjdzie na to czas, gdy nasi profesorowie uznają, że umiemy i wiemy na tyle, żeby zająć się własną pracą. Wtedy uczymy się już sami... Mnie oczywiście jeszcze daleko do tego - urwała, i spłonęła rumieńcem, jakby jej poziom wiedzy był czymś, czego należało się wstydzić. - Ale oczywiście, studia są bardzo ciekawe.

Dwójka elfów weszła już do uniwersytetu i teraz Cariel prowadziła Radoka po korytarzach gmachu. Co trochę jakiś elf lub elfka pozdrawiała ją, ta zaś odpowiadała promiennym uśmiechem i skinieniem głowy. Weszli na piętro budynku, przeszli jeszcze parę korytarzy i Cariel zatrzymała się przed nie wyróżniającymi się niczym szczególnym drzwiami.

- Gabinet profesora Daellarta - oznajmiła elfka.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-29, 17:55   

Wreszcie dotarł do celu i może za chwilę otrzyma jakieś informacje. Tymczasem rzekł do towarzyszki:

- Dziękuję za pomoc, nie orientuję się w zasadach uczelnianych ale jeśli możesz ze mną wejść to panie przodem. Jeśli zostaniesz tutaj to proszę byś zaczekała. Nie chce się tak szybko rozstawać z tak miłą towarzyszką.

Tak więc jeśli elfka wyraziła chęć wejścia z nim do pomieszczenia to wchodzi za nią a jeśli nie to puka w drzwi i czeka na odpowiedz. Miał obawy że nie zrozumie tak czy tak naukowego bełkotu profesora, czuł że ich osoby nie dogadają się zbyt dobrze ale w końcu Radok umiał z każdym rozmawiać i można by rzec że umiał dobrze prowadzić konwersacje. Kwestia wyczucia, naturalnego talentu i pewnej dozy szczęścia, nie był specjalnie wychowywany w tej kwestii.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-31, 21:41   

- Ależ oczywiście, że wejdę - oznajmiła elfka, uśmiech jaśniał na jej twarzy. - Przecież miałam zajrzeć do tej księgi, nieprawdaż? A więc za mną, panie poszukiwaczu przygód.

Cariel otworzyła żwawo drzwi i weszła swobodnie do środka.

- Dzień dobry profesorze!

- Witaj, Cariel, witaj. Cóż cię do mnie sprowadza?

Środek gabinetu był bogato wyposażony. Każdą ścianę równo pokrywały biblioteczki, pełne różnej grubości ksiąg i tomiszczy. Pod jedną z biblioteczek stała mała drabinka, zapewne służąca profesorowi, by sięgnąć również i te tomy znajdujące się pod sufitem. Sam profesor zaś siedział za ogromnym biurkiem. Gruby, dębowy blat był zawalony przeróżnymi książkami i przedmiotami nieznanego Radokowi przeznaczenia. Pióro sterczące z kałamarza groziło wylaniem całego atramentu, ponieważ samo naczynie stało na dość nierównej powierzchni łącznej dwóch książek. Podtrzymywane zaś było przez instrument z serią szkieł powiększających, zamontowanych na wysięgnikach z trzema stawami o pełnej swobodzie ruchów, zaś one złączone były przez oś, która to przytwierdzona była do szerokiej podstawy. Takich instrumentów, to znaczy zupełnie Radokowi nie znanych było na biurku pełno. Profesor odłożył delikatnie badaną przed chwilą księgę na jedyne dość puste miejsce na blacie i spojrzał pytająco na wchodzących. Choć jak to przystało na elfa nie widać było po nim żadnych oznak starzenia, patrząc na niego Radok mógł powiedzieć, że elf był wiekowy.

- Cóż to za młodzieniec?
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-31, 22:20   

Radok spojrzał na Cariel i czekał na ewentualną chęć wypowiedzenia pierwszych słów, sądził że jeśli pytanie padło do niej to też ona powinna odpowiedzieć. Jeśli jednak elfka nie kwapiła się do odpowiedzi to rzekł:

- Nazywam się Radok i przyszedłem w sprawie tej księgi.

Obojętnie czy to on czy elfka odpowiedziała na pytanie wyciągnął książkę w stronę profesora tak by mógł ją wziąć. Po odebraniu książki dodał:

- Chciałbym na początek wiedzieć czy rozpoznajesz język użyty w tej książce.

Elf obserwował profesora i czekał na odpowiedź, wystrój wnętrz nie zachwycał go. Nie orientował się w tym wszystkim a to zwykle powodowało u niego negatywne uczucia. Chociaż zamiłowanie do bałaganu podzielał i nie przeszkadzał mu.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-31, 22:42   

- To jest Radok - przedstawiła bohatera Cariel. - Potrzebuje pomocy przy tłumaczeniu tej księgi.

- Ach, tak, tak - mruknął profesor i wziął od Radoka księgę. Zaczął ją przeglądać, nie zatrzymując się na żadnej stronie dłużej. Jego mina jednak nie nastawiała zbyt optymistycznie.

Dopilnowując, by elfka dostała to, co chciała, Cariel obeszła biurko i zajrzała profesorowi przez ramię. Zaraz jednak na jej twarzy pokazało się skrajne zdziwienie.

- Nic nie rozumiem... - mruknęła.

- Tak, tak - potwierdził profesor Daellart i odłożył księgę na biurko. - Ja także - dodał z uśmiechem. - Gdzie znalazłeś tę księgę? Może to podpowie mi, do kogo mógłbym cię skierować. Zdecydowanie jest to jakieś pismo, tak, ale nie rozpoznaję alfabetu. Runy... runy są dość podobne do języków... ale nie, z drugiej strony są zupełnie inne... A więc? Jakaś podpowiedź?
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-31, 22:59   

Spojrzał to na elfkę, to na profesora i rzekł:

- Znalazłem to w starych ruinach w okolicznych lasach, spotkałem tam też dziwnego stwora który również wymagał by identyfikacji ale to chyba nie sprawa dla was. Rozmawiał on jednak po elficku, z dziwnym akcentem ale jednak. Zdaje mi się że to jego księga. To tyle chyba. Myślałem że ktoś wreszcie zidentyfikuję tą księgę, kto wie jakie tajemnice skrywa. Ma profesor jakieś rady lub wskazówki?

Był wyraźnie zawiedziony i sfrustrowany tym że kolejna osoba nie mogła mu pomóc, im bardziej jednak sprawa stawała się trudniejsza tym bardziej motywowało go to do pracy nad nią. Coś czuł że ta księga zawiera coś ważnego.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-31, 23:25   

- To niewiele mówi - odparł profesor, gdy Radok powiedział, gdzie znalazł księgę. - Mimo to, przypomina mi to coś. Mam wrażenie, że widziałem już gdzieś te runy.

Studentka zaś zdawała się być teraz zainteresowana innymi aspektami słów bohatera.

- Potwór? - zapytała przejęta. - Walczyłeś z potworem...?

- Stwór - sprostował profesor. - Stwór, nie potwór. Zaraz! Mówił po elficku? Biały? Taki, taki... - Daellart nie wysłowił swoich myśli, ale zobaczył reakcję na twarzy bohatera, gdy wspomniał kolor skóry istoty.

Profesor odsunął się na fotelu, niemal nie przewracając zaskoczonej Cariel, schylił tak, że zniknął na chwilę za ogromnym biurkiem. Radok usłyszał dźwięk drewna trącego o drewno, szelest kartek i zaraz profesor pojawił się nad krawędzią blatu, trzymając w jednej ręce mały plik papierów.

- To, o to - stwierdził, kładąc papiery przed Radokiem. - Przyszedł do mnie i pytał się, kto mógłby odczytać takie pismo i pokazał mi parę tych run. Oczywiście nic mi to nie powiedziało, tak jak ta twoja książka. To zapytałem się, czy może mi dać coś więcej. Napisał mi cały zestaw run, podstawowy alfabet... Tak, to te same runy, widzisz? - pytanie skierował raczej do swojej studentki, niż do Radoka, ta jednak na razie się nie odzywała.

O ile bohater nie znał się na tych sprawach, mógł stwierdzić, że niektóre z tych run z kartek podanych mu przez profesora faktycznie pokrywało się z tymi z książki. Jakby jednak nie szukał, nie był w stanie dostrzec symbolu drzewa.

- Tak, tak. Wiem, gdzie cię wysłać.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-10-31, 23:44   

Zostało tylko zapytać profesora:

- Gdzie mam się udać? Wysłałeś tam też to paskudztwo? On nie umiał odczytać tego pisma? Hmm, ciekawe. Jeśli masz jeszcze jakieś informacje to powiedz. Następnie idę dalej rozwiązywać tą zagadkę. Z góry dziękuję za wszystko.

Radok jeśli już mógł to owinął ponownie księgę i wziął ją pod lewy bark. Wyczekiwał ostatecznych informacji i już szykował się do dalszej drogi. Ciekawe gdzie profesor go wyśle, ważne by ta osoba wreszcie coś wiedziała. Bo jak na razie ciągle pytania pozostają bez odpowiedzi, co najwyżej dowiaduję się nowych faktów. Ale w zdobywaniu wiedzy ważna jest cierpliwość, tak też zamierzał postępować.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-02, 00:04   

- O, a właśnie to mnie zdziwiło najbardziej - stwierdził profesor, podając Radokowi jego księgę. - Bo widzisz, potrzebowałem paru jeszcze wskazówek, nim przypomniałem sobie czym chwalił mi się mój kolega. Ten stwór zdawał się znać cały ten język, toteż strasznie dziwnym zdało mi się, że szukał kogoś, kto by potrafił go odczytać. Bardzo, bardzo ciekawe. Po co on mu był? Może chciał pomóc w poznaniu go głębiej, ale nie chciał zaczynać od nowicjuszy? Ach, mógłbyś mu zwrócić wtedy tę księgę. Na pewno byłby bardzo wdzięczny...

Daellart zdał się odpłynąć we własnych myślach, całkowicie oderwanych już od rzeczywistości.

- Panie profesorze? - przerwała mu elfka.

- Ach, tak, tak. Corel Falin. Nie widziałem się z nim od dwóch lat! Wtedy jeszcze mieszkał w Lar'Dudanwall. Przepiękne miasto...

Daellart znów rozmarzył się, odchylając się głęboko do tyłu na fotelu i zaplatając sobie ręce na brzuchu. Radok mógł spostrzec, że brzuch ten był dość sporych rozmiarów i mógł tylko zachodzić w głowę, jak elf był w stanie nabrać tyle tłuszczu.

Wróciłbyś tu i przekazał nieco wiedzy, uzyskanej od Corela? - zapytał w pewnym momencie profesor. - Nie chciałbym ci zabierać dużo czasu, jednak podróż do Księżycowych Lasów jednak jest długą i kosztowną... Może napiszę mu list? Tak! Napiszę mu list...
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-11-02, 14:15   

Przemyślał to co usłyszał i odpowiedział:

- Chętnie bym wyruszył do Księżycowych lasów, pewnie jest to niezwykłe przeżycie ale jednak potrzeba na to czasu i środków. Do tego mam pewne zobowiązania tutaj. Jeśli możesz wysłać list to byłbym wdzięczny. To chyba wszystko. Dziękuję za pomoc. Jeśli uzyskałbyś jakieś informacje to pytaj o Radoka w karczmie "Pod pijanym widmem". Życzę owocnych odkryć.

Spojrzał jeszcze na elfkę i spytał "Wychodzisz ze mną? Chciałbym jeszcze porozmawiać." a następnie wyszedł z gabinetu profesora. Następnie na korytarzu poczekał na towarzyszkę a następnie rzekł:

- Profesor pomógł ale nie rozwiązał problemu. Mam teraz chwilę wolnego czasu, może przejdziemy się gdzieś? Oboje mamy pewnie ciekawe historie do opowiedzenia.


Radok uśmiechnął się i starał się wyglądać przekonująco i zachęcająco, chciał spędzić z nią trochę czasu i zażyć miłego towarzystwa. Wbrew pozorom nie miał nieprzyzwoitych zamiarów, nie dożył do przyjemności cielesnych. Ostatnio bardziej potrzebował czegoś co ukoi jego duszę. A miła rozmowa i wymiana myśli to było jak balsam na duszę.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-02, 20:54   

- Tak, tak! Wyślę list jeszcze dziś! - zapewnił profesor, i pomachał Radokowi dłonią na pożegnanie, czy też popędzając go, aby wyszedł. Elfka wyszła zaraz razem z nim. Zaraz jednak gdy zamknęły się za nimi drzwi, Radok mógłby przysiąc, że usłyszał stłumione "to jak on miał na imię?".

[...][Test Uwodzenia, k20 + 16 + 5 + 6 (1 punkt karmy wydany) = 11 + 16 + 5 + 6 = 38, ST utajone]

Elfka słysząc wpierw pytanie elfa spojrzała na niego zaciekawiona, zaraz potem zaś spłonęła rumieńcem.

- Oczywiście, czemu by nie - odpowiedziała, mimo rumieńca nie opuszczając wzroku i nie wyglądając na zawstydzoną. - Miałam popracować nad pewnym transkryptem ale... cóż, czemu by nie? Możesz opowiedzieć mi o swoich przygodach. Bo w końcu jesteś poszukiwaczem przygód?

Elfka zaczęła iść powoli w kierunku, z którego dotarli pod salę profesora, zachęcając gestem Radoka, by ruszył za nią.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group