TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: DaMi
2009-03-09, 20:10
Uroczysko
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-21, 14:21   Uroczysko

"Och, wiesz doskonale o czym mówię. Mówię o TYM. O miejscu. Znasz je doskonale. Każdy je zna. Nikt tylko o tym nie mówi. Każdy wie, jakie myśli budzą w nim takie miejsca. Och, no proszę! Nie udawaj znowu, że nie wiesz, o czym mówię! Doskonale wiesz... widzę to w Twoich oczach. Byłeś tam, prawda? Co widziałeś? Albo nie! Nie mów... nie chcę wiedzieć. Nawet nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić. Marcus... pamiętasz Marcusa, prawda? Tak, on też tam był. Wszedł pomiędzy drzewa, w mrok. Nie było go dwie noce. Wszyscy się martwiliśmy. Nikt wcześniej stamtąd nie wyszedł, wiesz o tym tak samo dobrze jak ja... Marcus nie pojawiał się, mrok nie cofał, a my wariowaliśmy ze strachu. Potem do środka weszła ona."

Uroczysko
Kroniki Kayany



Tak. Są miejsca, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Są osoby, których najlepiej nigdy nie spotykać. Są prawdy o których najlepiej nigdy by się nie słyszało. Taki miks osoba - prawda - miejsce spotkał nie tak dawno temu druidkę Kayanę. Aenseidhe, Derention i tajemnica, jaka stała za znalezionym w lesie ciałem rozszarpanego przez wilkołaka elfa. To wszystko złożyło się na powód, dla którego zarówno Kayana, jak i towarzyszący jej ludzki łowca, Marcus postanowili opuścić elfią wioskę możliwie najszybciej.

Nie minęło dużo czasu od tamtych wydarzeń. Dwa dni, może trzy. Prawda jest taka, że ilekroć bywa się w Źródłach Natury, ma się wrażenie, jakby zupełnie nie odczuwało się mijającego czasu. Czy to wina wyniosłych, długowiecznych elfów? A może świadomość potęgi i niezmienności natury, jaką odczuwa się wielokroć, patrząc na masywne drzewa piętrzące się wszędzie wokoło? Cokolwiek by nie stało za tym fenomenem - czy to elfy, czy to potęga natury, czy to bliskość Marcusa każdej chłodnej nocy, Kayana nie czuła się wcale zmęczoną tak, jak powinna, po paru dniach marszu.

Szli bez celu. Bo i gdzie mieli iść? Dwoje ludzi. Przedstawicieli tak nie rozumianej tutaj rasy. Rasy pogardzanej. Rasy traktowanej pobłażliwie, jak dzieci. Rasy, której jednocześnie elfy nie ustępowały w niczym. Ani w wadach, jak obrzydliwej dumie, ani w okrutności, gdy zaszła potrzeba, ani w ich pozytywach. Szli wobec tego.

Zapadał wieczór. Ścieżka wiła się wśród krzewów najpierw piaszczyście, potem znacząc szlak pojedynczymi kamieniami, by wreszcie przejść w drobny, sypki miał kamienny. To, oraz nieochybny szum i plusk potoku sugerowało, że zbliżali się do jakiegoś źródełka.

- Chyba wpadliśmy na dobre miejsce na postój - zawyrokował Marcus, spoglądając w niebo.

Fakt, słońca nie było już widać, a niebo oraz chmury, wysokie, kłębiaste cummulusy przybrały już barwę czerwieni, pomarańczu i złota. Słowem, zapadał wieczór. W sam raz, napić się świeżej, leśnej wody, zjeść ptaki, które przed południem upolował Marcus i iść spać.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-21, 15:59   

Czas.. W takim miejscu nie gra roli. Czy to, że spało się trzy razy, oznacza, że minęły trzy dni?? Może.. Ale wcale nie musi.

Czas nie gra roli. Przynajmniej w Takim miejscu..

-Racja. - Mruknęła druidka, spoglądając po otaczającej ich, ciemnej ścianie lasu. - Dojdźmy tylko do strumyka.

Gdy tylko dotarli na miejsce, Druidka zbliżyła się do strumyka, obmywając twarz chłodną wodą. Otrząsnęła się, chcąc odpędzić zmęczenie. Chociaż na chwilę.

Schylając się mocniej nad strumieniem, Druidka nabrała pore razy wody w dłonie, biorąc duże łyki. Cholera, szkoda, że nie mam bukłaka na wodę, Pomyślała, przyglądając się swojemu odbiciu na powierzchni. Uśmiechnęła się. Dobrze chociaż, że jestem zaopatrzona w inny trunek

Podnosząc się w końcu z ziemii, druidka wyciągnęła swój bukłak z alkoholem, odkręciłą go, delikatnie, troskliwie niemal. Pociągnęła mały łyczek, dla smaku, po czym rozejrzała się bystym wzrokiem po polanie.

Uśmiechnęła się. To był jej żywioł.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-21, 23:06   

Sypkie kamyki uciekały spod ostrożnie stawianych stóp, gdy łowca i druidka podchodzili do strumyka. Początkowo widzieli jedynie fragmenty wartkiej wody gdzieś, pomiędzy gęstwiną. Z czasem wypełniający uszy przyjemny szum stawał się coraz głośniejszy, aż wreszcie wyszli z zieleni na brzeg.

Strumyk nie był szeroki ani specjalnie głęboki. Bez problemu dałoby się przekroczyć go w bród nawet w najgłębszym miejscu. Po obu jego stronach wznosiły się wały ziemi, zwieńczone ostrokołami drzew i zieleni. Wartka, bystra woda szorowała przyjemnie po lekkim zboczu, ukazując bohaterce obłe, idealnie wyszlifowane kamienie leżące u jej dna. Gdy nachyliła się nad jej powierzchnią, chcąc nabrać wody w dłonie zobaczyła wyraźnie, jak jedne - mniejsze, drobne niczym piach - są porywane przez siłę prądu, podczas gdy te większe - wielkości nawet pięści są jedynie leniwie pieszczone przez wodę.

Woda była zimna. Kuła lodem dłoń, policzki, usta, język. Wypełniała żywym lodem przełyk. Orzeźwiała.

Marcus postąpił podobnie, z tą różnicą, że solidnie oblał sobie wodą włosy i kark. Aż zaprychał, niczym nagle zmoczony kot.

- Zimna, cholera... - wysyczał, choć wcale nie wyglądał ani na specjalnie zaskoczonego, ani zmartwionego tym faktem. Raczej powiedział to, bo wypadało coś powiedzieć - ...zajmę się naszą kolacją. I tym razem nie przekonasz mnie, rozpalimy ognisko. Wiem, jesteś druidką i tak dalej, ale nawet ty przyznasz, że surowe mięso to nie jest przysmak, co?

Ot, przekomarzanie się łowcy z druidem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-22, 09:02   

Kayana uśmiechnęła się w odpowiedzi.

- Niech ci będzie, jeden raz się zgodzę - Zaśmiała się. - Zajmij się ogniem, ja nazbieram zielska. A nuż trafię na coś pożywnego.

Druidka sięgnęła z powrotem do torby, chowając bukłak z winem, upewniwszy się wcześniej, że łowca nie ma ochoty na łyka. Dopiero teraz, gdy natrafiła nań ręką, przypomniała sobie, że ma przecież w torbie nowy, kupiony ledwo bukłak na wodę. Ot, Ludzkie zapominalstwo.

Schyliła się ponownie nad strumykiem, napełniła spokojnie cały bukłak źródlaną wodą. Z uśmiechem na twarzy spojrzała na swoje nieregularne odbicie na tafli wody. Odkąd wędruje z Marcusem, nawet ja mogę dostrzec, że się częściej uśmiecham., ta myśl tylko poszerzyła rozbawienie na jej twarzy, deformując odbicie w wodzie jeszcze mocniej.

Zerknęła do tyłu, na łowcę, podnosząc się z ziemi. Bukłak szybko schowała, poprawiła torbę.

- Zaraz wrócę. - rzuciła przez ramię, idąc już w głąb lasu, rozglądając się za czymś pożywnym, już ze sztyletem w dłoni.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-22, 20:31   

Marcus roześmiał się.

- Plusy podróżowania z druidem nigdy nie przestaną mnie chyba zadziwiać! - rzucił jej na pożegnanie.

Kayana chwilę spędziła jeszcze przy strumyku. Woda była krystalicznie czysta. Odbicie twarzy kobiety falowało, zniekształcało się, drgało w rytm kolejnych poruszeń żywiołu. Woda oprócz swej czystości, niezmiennie zachowała swoją temperaturę. Płynny, parzący rękę lód ogarnął dłoń druidki w momencie, gdy włożyła ją wraz z bukłakiem pod jego powierzchnię. Woda wzburzyła się, spieniła, by po paru chwilach napełnić pojemniczek aż po brzegi. Kto wie, kiedy jego zawartość jeszcze się przyda.

Gdy wstawała i ruszyła w stronę gęstwiny, po raz ostatni oglądając się w stronę Marcusa, łowca odpowiedział jej skinieniem głowy. Nie powiedział "uważaj na siebie". Raz, że nie musiał. Dwa, że byłoby to po prostu zbyt banalne i nie w jego stylu. Kayana poznała go już na tyle dobrze, by wiedzieć, że tak właśnie jest.

Cień i zieleń owionęła druidkę, przytulając do swego łona, niczym kochająca matka.

Dłoń na rękojeści sztyletu dodawała otuchy.

Co prawda pobieżne "kręcenie się" po najbliższej okolicy strumienia nie zaowocowało jakimiś szczególnymi znaleziskami, ale należało być optymistą, że gdzieś pomiędzy szumem drzew i zielenią, znajdzie się coś ciekawego.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-22, 20:41   

Druidka nie zaprzestała poszukiwań. No dalej, Skarciła się w myślach, rozgarniając na bok kolejny krzak, Znasz się przecież na tym. Znajdź w końcu coś pożytecznego!

Przyłapała się też na tym, że nie przestaje się uśmiechać.

Spokojnie, pewnie stawiała kroki, idąc przez ciemne połacie lasu. Odgarniała krzaki delikatnie, niby puch, lekko smagała korę drzew, sunąc leciutko dłonią po powierzchni. Sztylet spokojnie spoczywał w dłoni, jednak Druidka zachowała pełen spokój.

Natura otaczałą ją. Widziała to. Słyszała to. Czuła to.

Była po prostu szczęśliwa.

Uważnie rozglądała się, zarówno po ziemi, jak i po roślinach na drzewach. Spokojnie przebierała w roślinności, nie śpiesząć się.

To lubiła. Brak poczucia czasu. To jej nie dotyczyło. Bo i po co się tym przejmować?
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-23, 22:13   

Kayana czuła się jak audiencji u królowej. Drzewa, grubymi pniami, piącymi się niebotycznie wysoko w górę, tak grubymi, że potrzeba byłoby kilku mężczyzn, by je objąć, do złudzenia przypominały wysokie kolumny w sali audiencyjnej. Ich szpaler ciągnął się, gdziekolwiek tylko okiem sięgnąć, zielenią, korą i szumem wiatru tworząc arrasy, zdobiące ściany sali królowej. Za wykładzinę, szeroki czerwony dywan, wiodący od wejścia aż do tronu służyły druidce pospołu miękki i ciepły mech, trawa, oraz ściółka, składająca się z przyjemnie i ufnie szeleszczących liści, oraz igliwia. Za heroldów służyły chóry ptaków, stukający gdzieś w oddali dzięcioł i szum drzew.

Kayana cieszyła się. Zachowywała powagę i jedność z naturą.

Była na audiencji u królowej.

Chropowata kora delikatnie drapała wewnętrzną stronę dłoni. Druidka miała niemal wrażenie, że czuje pulsujące pod nią życie.

A potem odnalazła to, czego szukała.

Ot, nie było rewelacji, ale zawsze coś. Nieśmiały, nieduży, ale zawsze lepszy niż nic krzak jagód. Była pora w sam raz na zbiór. Ciemne owoce ślicznie lśnił w słońcu, na tle zieleni.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-24, 09:46   

No wreszcie, drudka uśmiechnęła się jeszcze szerzej, pochylając się nad krzakiem. Obejrzała starannie drzewko, upewniając się, że jagoda nie jest Jagodą tylko z wyglądu. Nie chciała otruć siebie i łowcy.

Starannie, delikatnie zerwała owoce, jeden po drugim, chowając wcześniej sztylet do pochwy prz pasie. Gdy zerwałą już pełną garść, uświadomiła sobię, że nie ma ich gdzie schować. Pogrzebała chwilę w torbię, kręcąc z zażenowaniem głową.

Chyba nie mam wyjścia, pomyślała, przyglądając się sakiewce, w której podzwaniało kilka motet. Westchnąwszy ciężko, wysypała monety luzem do torby na ramię, wsypując owoce do skórzanej sakwy. Napełniła jeszcze pare razy garści, dopóki sakiewka nie była pełna po brzegi.

Podniosła się z klęczek, przyglądając się zbiorom. Ruszył z powrotem, w kierunku obozowiska, a jej twarz znów rozbłysła uśmiechem. Była w Domu.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-24, 10:01   

Monet tych nie było z drugiej strony jakoś specjalnie dużo, tak więc nawet perspektywa, że gdzieś się "zapodzieją" w przepastnych czeluściach kobiecej torby nie była zbyt straszna. Z cichym brzękiem opuściły swoje dotychczasowe schronienie, czyniąc sakiewkę pustą.

Na kilka chwil zaledwie.

Kayana po bliższym przyjrzeniu się owocom z całą pewnością stwierdziła, że są one jadalne. Był to dość powszechnie występujący w tych lasach rodzaj pożywienia i na pewno nie dało się pomylić ich z niczym innym. Tym bardziej, gdy było się druidem, będącym znawcą w zakresie botaniki.

Zbieranie małych kulek do sakiewki nie było specjalnie fascynującym zajęciem. Szybko palce Kayany przybrały barwę głębokiego fioletu. Przez myśl przeszło jej również, że ewentualnych plam z sakiewki nie wypierze chyba nigdy.

Ale kto by się martwił szczegółami.

Może po półgodzinie sakiewka była pełna owoców. Druidka z czystym sumieniem mogła wrócić spokojnie nad strumień. Okolica wydawała się być idylliczna. Nic ani nikt nie przeszkodził Kayanie w powrocie do prowizorycznego obozu.

Na pokrytym drobnymi - i od czasu do czasu całkiem sporymi - kamieniami brzegu zauważyła plecak, oraz broń Marcusa, leżące nieopodal stosu chrustu i gałęzi. Łowca nie próżnował.

Ale nigdzie w pobliżu go nie było.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-24, 12:42   

Drudka, zdziwiona podeszła bliżej, kładąc sakwę z owocami na ziemi, koło chrustu. Marcus nigdy przecież nie poszedł by do lasu bez broni, nie był na tylwe głupi..

Kayana raz jeszcze rozejrzała się w poszukiwaniu łowcy, Zdenerwowana już nie na żarty. Czar lasu prysł; teraz obchodził ją tylko łowca.

Pochyliła się nad ziemią, badając, czy łowca nie zostawił za sobą śladów. Nie mam wyjścia, będe musiała go poszukać.

- Marcus - Druidka zdecydowała się na krzyk, choć nie lubiła przerywać ciszy panującyej w lesie. Rozejrzała się, poczym znów zawołała. - Marcus! Gdzie jesteś?!
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-24, 22:11   

Czar prysł.

Las z magicznego, bezpiecznego miejsca, który dla Kayany był jedynym domem, jaki znała, stał się czymś zupełnie innym. Obcym? Groźnym? Nieznanym... Drzewa dające przyjemny cień stały się złowrogo powykręcane, sękate i złośliwie rozłożyste. Krzaki z niepozornego elementu krajobrazu wyewoluowały w jakieś surrealistyczne kształty, pełne świecących oczu i nieprzyjemnie szeleszczących liści. Dzięcioł stukający w oddali brzmiał jak skrzekliwy, terkoczący śmiech nieznanej istoty.

Bujna wyobraźnia?

Co się stało z domem?

Nadal tu był. Ani dobry, ani zły. Ani bezpieczny, ani groźny. Ani złośliwy, ani przychylny zarazem. Po prostu był. Tak samo stały i niezmienny, jak sama matka natura. Drzewa stały tak, jak od wieków. Nic się nie zmieniło. Po prostu Kayana zaczęła na nie patrzeć z innej perspektywy. To wszystko.

- Kayana? Ten okrzyk brzmiał, jakbyś nagle zaczęła się o mnie martwić! Spokojnie, jestem tutaj..

Marcus z szelmowskim uśmiechem na twarzy wyszedł zza linii drzew, z kierunku, skąd przybyli, podchodząc do druidki. Powód dla którego tam się udał bez łuku, a jedynie ze sztyletem, który zwykł nosić w cholewie buta, był zapewne prozaiczny.

Czar powrócił.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-25, 10:16   

Druidka odechtnęła ukradkowo, niemal niezaważalnie. Choć na widok łowcy od czuła ulgę, nie chciała mu tego okazać. Po prostu. Bez powodu.

Czar powrócił. Uśmiech powrócił.

- Znalazłam trochę jagód. - Powiedziała - Nic specjalnego, ale zawsze coś. Zajmiesz się ogniskiem?

To pytanie zabrzmiało raczej jak stwierdzenie, zaakcentowane położeniem się na wznak na trawię koło źródełka. Druidka położyła sobię torbę pod głowę, przymknęła oczy, zastygając w błogim stanie relaksu. Odpoczywała. Słuchała.

Słuchała odgłosów lasu, śpiewu ptaków, szumu strumyka, grającego miarowo na skałach, szelestu liści na drzewach. Istna Orkiestra.

Przyłapał się też na tym, że od czasu do czasu, z pół przymkniętych powiek, zerkała na łowcę. Od tak. Bez powodu.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-25, 19:27   

Roześmiał się łagodnie, jak to on. Ani głośno, ani skrzekliwie, ani z przesadą. Po prostu łagodny, głęboki, męski śmiech. Taki, na dźwięk którego kąciki ust same, bezwiednie i bez udziału woli podnosiły się leciutko do góry. Taki właśnie był ten śmiech, wierzcie mi, lub nie.

- Ależ oczywiście... - skłonił się z komizmem w stronę leżącej Kayany.

Odwrócił się plecami na chwilę do druidki, ale - zupełnie jakby zdając sobie sprawę z tego, że jest bezczelnie obserwowany - nawet na moment nie stracił animuszu. Drewno błyskawicznie zostało wyselekcjonowane i odpowiednio ułożone w zgrabny stosik. Hubka i krzesiwo tylko śmigały w zręcznych dłoniach łowcy. Od razu widać po nim było, że nie robi tego po raz pierwszy. Ba, to było dość logiczne i chyba właśnie tego należało się po osobie pokroju Marcusa spodziewać?

Tym, co zaskakiwało, był fakt, że przez cały ten czas łowca mówił. Podczas podróży skupiony na drodze i okolicy, generalnie małomówny, tym razem popadł w wesoły słowotok. Czyżby uznał, że okolica jest na tyle spokojna? A może to obecność leżącej w zachęcającej pozie ładnej kobiety nieopodal tak na niego podziałała?

Profesjonalny Marcus oszołomiony kobietą? Nie... wątpliwe.

- Tak, moja pani! - mówił - Połóż się, nie męcz, ja wszystko zrobię, uniżony sługa... - jawna kpina nie była obraźliwa, raczej zabawna i nastawiona na przekorę - ...o, tu patyk położę, tam patyk położę, podpalę, upiekę... niestety, nie posiadam tylko srebrnej tacy, świeczników i czerwonego dywanu. Nie wiem jak jaśnie pani zniesie takie barbarzyńskie warunki...

Wypatroszone i dokładnie oskubane - jak on zdołał zrobić to tak szybko? - ptaki spoczęły nabite na patyki unieruchomione pomiędzy kamieniami, nieco nad ogniem, wesoło trzaskającym już od jakiegoś czasu.

- ...niestety, tylko tyle jest ten apartament w stanie zaoferować - szelmowsko uśmiechnięty położył się na chwilę przy Kayanie.

Mięso przez jakiś czas nie wymagać będzie doglądania. Musi spokojnie dojść. A ciepło ramienia łowcy, tuż przy udzie druidki, zajmowało w stopniu nie mniejszym, niż odgłosy przyrody wokoło.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-26, 02:20   

- Cóż.. Myślę, że jakoś to zniosę - Druidka mruknęła pod nosem, przewracając się na bok, chwytając łowcę lekko za ramię. - Tak to jest, jak się zatrudnia niekompetentną służbę.. Rano się pewnie przekonam, że będe musiała sama posprzątać obóz, co? - Wtuliła się w nie, przymykając na oczy na pare chwil. Odpoczywała.

Druidka odczasu do czasu otwierałą oczy, błądząc nimi bez celu po okolicy. Przyjrzała się raz potrawie, która nabierała już pewnie odpowiednich kolorów, rozmyślając. Zwróciła oczy na Marcusa, tak, by nie widział.
Pewnie cię zastanawia, dlaczego druidka, szanująca przyrodę, bez krecenia nosem zgodziła się na barbarzyńskie zabójstwo, ba, na dodatek jeszcze zjedzenie małych biednych ptaszków, pomyślała, wtulając się mocniej w jego ramię. Odpowiedź kretyńsko wręcz prosta. Taka kolej rzeczy.

Silny pożera słabego.

Czyste prawo Natury.


Podniosła się jeszcze na chwilę, dając łowcy do zrozumienia, że nie musi się podnosić. Sięgnęłą tylko po sakwę z jagodami, którą położyła wcześniej na ziemi. Podniosła je, przysunęła bliżej.

- Zajadaj. - Mruknęła, wracając do poprzedniej pozycji.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-26, 09:49   

Marcus najwyraźniej nie spodziewał się takie obrotu sprawy. Kayana poczuła, jak przez jego ramię przebiegł zauważalny dreszcz, gdy ufnie objęła i wtuliła się w nie. Owszem, z drugiej strony, ostatnie dwie noce spędzi bliżej siebie, niż niejedna para nowożeńców, maksymalnie do siebie przytuleni tak, że stykali się właściwie czołami.

Sęk w tym, że wtedy chodziło o ciepło. I żadne, nawet, jeśli miało na to ochotę, nie posunęło się ani o krok dalej.

A teraz?

Łowca albo poczuł się niezręcznie, albo był tak zaskoczony, że zapomniał języka w gębie, gdyż milczał. Głos odzyska dopiero, gdy pomiędzy nimi pojawiła się iluzoryczna "przegroda" w postaci sakiewki z jagodami.

Wymuszała odrobinę dystansu.

Pytanie o odwieczne prawa natury nie padło.

- Posprzątać obóz, wyprać ubrania z jagód, zrobić śniadanie... - zaśmiał się, ale jakoś sztucznie, bez tej energii, którą tryskał przed chwilą - ...jeśli mi karzesz, pani, zajmę się tym, lecz będę zmuszony prosić o premię!

Kayana nagle zrozumiała, wiedziona starą, jak sama Matka Natura kobiecą intuicją, że Marcus najzwyczajniej w świecie chciałby posunąć się nieco dalej, ale nie wie, czy mu wolno i dokąd go to zaprowadzi. Że właśnie kalkuluje. Ocenia, czy przesunięcie ręki choć odrobinę wyżej po jej ciele nie sprawi, że oberwie po pysku. Chciałby móc, mówiąc prozaicznie.

Taaak.... mężczyźni czasem bywają tacy radośnie przewidywalni.

Jagody były słodkie i dojrzałe. Druidka z niechęcią zauważyła, że sakiewka potwornie się ubrudziła, podobnie jak palce jej i Marcusa. Ale kto by na to zwracał uwagę? Jagody, otoczenie, pluskający strumyk, wesoło trzaskający ogień, zapach dochodzącego mięsa... kto by zwracał uwagę na takie bzdury, jak brudna sakiewka?

Wieczór zapadał coraz szybciej. Ciemniało, a czas przepływał przez palce..
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-26, 11:34   

- Premię? Ha! Pozwalam ci jeść ze mną z tej samej sakiewki te same owoce, a to, o niewierny, tak zaszczyt nie odpowiada? Phi.. - Fuknęła, może nawet trochę zalotnie.

Kayana musiała przyznać, że zachowanie Marcusa lekko ją rozbawiło. Ale nie zdziwiła się ani trochę. Prawdą jest, że czsem wystarczy, by kobieta zakręciła biodrem trochę wyraźniej i mocniej, niż można się spodziewać i ma mężczyznę w garści.

Mężczyźni.. Prawdziwi władcy świata, prawda? Płeć silniejsza?

Niestety mój drogi. Chwilę poczekasz. Czekanie wzmaga apetyt

Druidka wstała, powoli, niegwałtownie, ociągając się niemalże. Chwyciła za pustą sakiewkę, podeszłą z nią do strumyka, bez ceregieli wrzucając skórzany pokrowiec na brzeg, tak, by nurt źródełka go nie porwał.

- Tych plam raczej nic nie zmyje. - Mruknęła, z przekąsem na twarzy, odrywając na chwilę swoje myśli od Łowcy w bardziej błachym kierunku, myjąc brudne od soku ręce. - Poczekaj chwilę, nie chce ubabrać sobie innych rzeczy.

Szybko strepnęła zimną wodę z Palcy, wracając do miejsca, w którym leżała. Położyła się z powrotem, jednak teraz pod innym kontem, opierając Potylicę na klatce piersiowej Mężczyzny. Wyciągnęłą z torby flet i bez słowa zaczęła grać jakąś starą, znaną dość melodię.

Chwilę poczekasz. Czekanie wzmaga apetyt
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-26, 11:48   

Sielsko. Błogo. Ciepło. Anielsko.

Ktoś, patrząc z boku, podchodząc do nich bardzo blisko i bardzo ostrożnie, mógłby pomyśleć, że widzi parę zakochanych w sobie ludzi, pogrążonych w uścisku wyrażającym więcej, niż setki krążących pomiędzy nimi, niewypowiedzianych słów. Że widzi przed sobą ludzi, dla których w takiej chwili i w takim miejscu czas najzwyczajniej w świecie zatrzymał się. Że rasa, wobec elfów żyjąca śmiesznie krótko, zwyczajnie nie przejmuje się upływającymi minutami.

Czym jest minuta wobec wieczności? Czym jest całe życie cierpienia wobec paru chwil prawdziwego szczęścia?

Kayana powoli, z ociąganiem położyła sakiewkę na brzegu i umyła palce. Właściwie dokładniej byłoby powiedzieć "obmyła", gdyż mimo starań, bez porządnego mydła cały sok z pewnością nie da się tak łatwo pokonać. Jedyne, co tym działaniem zyskała, to zmiana zabarwienia palców z ciemnego na blado jasny fiolet. Dobre i to. Przynajmniej już się nie lepiły.

Gdy wróciła, kładąc głowę na piersi Marcusa, ten był już znacznie spokojniejszy. Cały czas czuła na sobie jego badawczy wzrok. Przyjemny, delikatny, ostrożny.. taktowny. Ale jednocześnie drażniący każde odsłonięte miejsce ciała przyjemnymi igiełkami pełnego podniecenia napięcia.

Chwilę poczekasz...

Wyraźnie słyszała, jak jego serce bije rytmicznie tuż pod jej głową. Odrobinę przeszkadzało to w grze na instrumencie, ale dodawało scenie dodatkowego nastroju. Uderzenia serca łowcy wybijały rytm dla kolejnych nut śpiewnie wygrywanych na flecie.

- No, kolacja powinna mieć dość, moja pani... - cichy, nieznacznie zmieniony głos Marcusa przerwał czarowny moment - ...jagódkami zakąsiliśmy, ale pora by zjeść coś bardziej treściwego. Mam nadzieję, że będzie smakować - roześmiał się, już znacznie swobodniej.

Rychło w czas. Druidka zaczynała być naprawdę głodna. Tym bardziej, że szybko zapadający - jak to w lesie - mrok nakazywał spożycie kolacji i sen..
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-26, 12:01   

Druidka podniosła głowę, zagrała jeszcze trzy ostatnie nuty na flecie, po czym odgłożyłą go spowrotem do torby, wstając. Dopadła do ogniska, kłądąć się na brzuchu, podbródek podpierając rękoma, w iście dziecięcy sposób. Równie śmiesznym, dziecięcym spojrzeniem przyglądała się jak łowca zajmuje się jedzeniem. Co prawda nad wyrazem twarzy nie panowała, ale nogami wywijać w przód i w tył zaczęła już całkowicie z własnej woli.


Uśmiechała się. Cały czas.

- Wygląda smakowicie. - Skomentowała, przyglądając się mięsku bliżej. - Nawet bardzo. Warto by czymś zapić takowy posiłek, nieprawdaż, mój niewierny sługo?

Sięgnęła szybko po bukłak z winem, podsuwając go najpierw Marcusowi. Sama zjadła najpierw parę kęsów, nim łyknęła z bukłaka. Krótko. Dla smaku.

Gdy z potrawy zostały same kości, Kayana podniosła się spokojnie, znów chcąc umyć ręce w strumyku. Łyknęła również pare łyków wody, biorąc ją w złożone dłonie. Bez słowa więcej, połozyła się w znany sobie miejscu, znów zakładając torbę pod głowę. Przymknęłą oczy.

Szkoda, że nie mam koca, pomyślała.

Leżąc na boku, wyciągnęła przed siebie ręke, kładąc ją delikatnie na ziemi. Jak by czegoś szukając.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-26, 12:19   

Ptaszki, oprawione w należyty, staranny sposób i dokładnie dopieczone z każdej strony smakowały dobrze nawet pomimo faktu, iż w oczywisty sposób brakowało im przypraw. Ciężko z drugiej strony oczekiwać, że Marcus nosić ze sobą będzie w plecaku kilogram soli, czy jakieś zioła, a Kayana również nie pomyślała, by ich poszukać, koncentrując się na jedzeniu. Mimo to, jako się rzekło - posiłkowi szczególnie niczego nie brakowało. Złociście zarumieniona skórka chrupała między zębami, a sok ściekał po dłoniach, obdarowując je swoim przyjemnym ciepłem.

Nic, tylko jeść.

Choć porcje nie szokowały wielkością, w zupełności wystarczyły, by zapełnić żołądek. Wino w ostatecznej ocenie Kayany zastąpiło z nawiązką wszelki brak przypraw. Szczęściem, było czerwone, doskonale komponując się mocą i rocznikiem z białym, ptasim mięsem.

Fart? Czy przeznaczenie?

Rychło było po wszystkim. Kolacja godna króla, jedzona we dwoje w sielskiej atmosferze. Aż chciało się... żyć.

Kayana obmyła się w strumieniu. Szczęściem, z tym nie było już takich problemów, jak z jagodami. Szybko i sprawnie doprowadziła się do odpowiedniego stanu. Podobnie z resztą, jak Marcus. Objedzone kości wylądowały w ogniu.

Brak koca doskwierał. Znowu obudzi się obolała i pokryta rosą. Może i była druidką, ale znała przynajmniej kilka przyjemniejszych sposobów na spędzenie nocy. Na przykład...

..Marcus?

Usiadł na trawie, tuż przy jej wyciągniętej ręce. Oparł o siebie łuk, dorzucił kilka drew do ogniska. Jego dłoń spoczęła blisko, bardzo blisko jej dłoni. Właściwie się dotykały, choć może jeszcze bez oczywistego, bezpośredniego kontaktu. Czuła bijące od niego ciepło. Czy może to złudzenie, wywołane bliskością ognia?

- Śpij - rzekł cicho, patrząc na nią w ten cudowny, łagodny sposób - Ja będę trzymał wartę. Jutro powinniśmy już odpocząć w prawdziwej gospodzie. Zastanowimy się nad jakimś zajęciem i nad tym... co dalej - dodał enigmatycznie, choć pogodnie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-26, 12:30   

Druidka nie odezwała się słowem, przymknęła jedynie oczy. Zamruczała przymilnie, mocniej wtulając się w torbę, zwijając się niema w kłębek. Chciała już zasnąć. Była zmęczona, obolała, brudna, powinna przecież zasnąć natychmiast.

Nie mogła. Patrzyła na jego dłoń. Czuła jej ciepło.

A co mi tam.

Przysunęła torbę bliżej jego, z powrotem kładać na niej głowę. Nie spojrzała na łowcę.

Wyciągnęła drugą rękę, owijając ją wokół jego przedramienia, wtulając się w nią, niczym mała dziewczyna w pluszową zabawkę.

Druga, wcześniej wyciągnęta dłoń drgnęła, jak by się wachała przez chwilę. Potem uniosła się delikatnie.

I równie delikatnie opadła na dłoń łowcy.

Uśmiechnęła się.

Zasnęła.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-26, 21:50   

Tym razem Marcus był całkiem spokojny. Nie drgnął, gdy druidka przysunęła się do niego. Nie drgnął, gdy ufnie, cały niemal swoim ciałem owinęła się wokół jego ręki. Nie drgnął, gdy jej dłoń spoczęła na jego dłoni.

- Śpij dobrze...

Czy to on szepnął, czy to wiatr grający w koronach drzew tak ją złudził?

Czy to jego usta musnęły jej policzek i włosy, czy to wiatr śpiewający wśród traw tak ją mamił?

Czy to jej wewnętrzne ciepło tak ją rozgrzewało, czy to wiatr, niosący żar z ogniska tak się nię bawił?

Wiatr, grał jej ostatnią tego wieczoru kołysankę... Ręka Marcusa delikatnie zacisnęła się i splotła wraz z jej dłonią. I to była ostatnia rzecz, jaką przytomnie zarejestrowała.

* * *


Noc tę można by właściwie podzielić na dwa zasadnicze etapy. W pierwszym z nich, druidka spała spokojnie. Rzadko kiedy śniła, a jeśli już, najczęściej zapominała to, co jej się przytrafiło śnić. Tym razem wcale nie było inaczej. Miała wrażenie jedynie, że pamięta coś bardzo, ale to bardzo przyjemnego. Po prostu spało jej się cudownie. Ciepło, miękko i z takim dziecięco ufnym przeczuciem własnego bezpieczeństwa.

Po drugim etapie, obudziła się zlana zimnym potem. Znów nie pamiętała szczegółów. Kojarzyła jedynie kołaczące się rozpaczliwie na granicy świadomości uczucie własnej bezsiły w obliczu zagrożenia. We śnie uciekała... choć nie była w stanie określić przed czym, dlaczego, ani dokąd. Po prostu uciekała, a świadomość, że jej się to nie uda, zabijała ją powoli. Aż wreszcie się obudziła.

Nie pamiętała, czy we śnie owo "coś" ją dopadło, czy też nie. Ale chyba nie miało to znaczenia.

- Kayana? - głos Marcusa.

Była noc. W ciemności panującej wokoło widziała jedynie lekki żar tlącego się ogniska i sylwetkę łowcy gdzieś, na granicy półcienia. Blade światło gwiazd w większości przesłonięte było przez chmury.

- Zły sen? Odszedłem tylko na chwilę od ciebie, by dorzucić drew do ognia... a ty od razu zdążyłaś się obudzić. Przepraszam... - rzekł bez cienia fałszu w głosie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-26, 22:25   

- Za co? - Druidka podniosła się na rękach, przetarła zmęczone oczy. Rozejrzała się, błądząc oczyma po okolicy, bez celu. - Za co? - Powtórzyła, łagodnie przyglądając się sylwetce łowcy. - To nie twoja wina. To tylko Sen.

Drudka usiadła, wyprostowana, wyciągnęła się, chcąc przegnać resztki zmęczenia. Sięgnęła do torby, machinalnie niemal wyciagając i odkręcając bukłak z winem.

Pociągnęła mocno.

Tylko Sen?

Milczała przez chwilę, usiłując sobie przypomnieć co jej się śniło. W końcu Sny miała rzadko, i coś jej mówiło, że nie powinna tego ignorować.
Pamiętała tylko, że sen był... Realny. Bardzo Realny.

Aż Nazbyt.

Dreszcz przeszedł przez jej ciało, druidka otrząsnęła się, otuliłą ramionami, chcąć odegnać chłód; Bo przecież to, co nią wstrząsnęło, to musiał być chłód, Prawda?

Druidka zakręciła wino, spojrzała na łowcę, obracając gwałtownie głowę.

- A ty na co czekasz, sługo niewierny? - Warknęła, nadając udawany, władczy ton swoim słowom. - Co tak stoisz z tym drewnem jak ciołek, miast wrzucić do ognia? W zębach grzebiesz? Dalej, dalej, rozpalaj, Byle chyżo, przecie wietrzna noc dzisiaj. Ehh.. Wszystko trzeba wam mówić..

Druidka wstała, przeciągnęła się ponownie, rozprostowała z trzaskiem palce. Zerknęła ku górze, ku gwiazdom, błyskającym ku niej czasem zza chmury. Westchnęła.

- Prześpij się trochę - Jej ton znów stał się normalny, uśmiechnęła się. - Teraz ja przejmę wartę. Odpocznij choć trochę.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-26, 22:33   

Trzask wyłamywanych palców zabrzmiał jak warknięcie jakiegoś nocnego drapieżnika.

- Spokojnie, to tylko sen... - silenie się na dowcip i udawanie wielkiej pani, najwyraźniej nie odniosło zamierzonego efektu.

Miast rozładować napięcie i wywołać uśmiech, jej reakcja najwyraźniej zaniepokoiła Marcusa. Wzruszył ramionami, obojętnie, ale zarazem bardzo sztywno i nienaturalnie, właściwie nie odrywając od niej wzroku.

- Jak chcesz. Posiedź przy ogniu - zaakcentował stwierdzenie, dorzucając trzymany w ręku badyl w ognisko - i uspokój się. Obudź mnie, gdyby coś się działo.

Generalnie jego słowa również nie działały dobrze na druidkę. Co on nagle taki troskliwy?

I tak dobrze, że nie starał się dyskutować, tylko bez szemrania położył na miejscu, gdzie do tej pory leżała Kayana, kładąc sobie pod głowę swój plecak. Nie odezwał się już ni słowem.

Kayana usiadła przy ogniu... szykowało się długie i monotonne czekanie na świt. Czekanie, którego nawet powoli widzący dno bukłak z winem nie umili.

Tym bardziej, że alkohol również wywoływał reakcję odwrotną do zamierzonej. Wcale bynajmniej nie uspokajał. Jedynie potęgował lęki.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Kayana 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 37
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 211
Wysłany: 2008-01-26, 22:45   

Spojrzenie Kayany padło na Marcusa, nie odrywało się od niego przez dłuższą chwilę. Zdziwiła ją jego zachowanie. Żałowała, że tak wyszło.

Nie wiedzieć czemu, Żałowałą też, że nie położył się bliżej.

Druidka znów westchnęła, odrywając oczy od pleców człowieka. Usiadła bliżej ognia, wpatrywała się w ów nieobecnym wzrokiem. Rozmyślała. Mimowolnie starała przypomnieć sobię sen.

Znów sięgnęła do torby, wyciągając z niej swój flet, prosty, acz piękny elfi instrument. Przyglądała mu się chwilę obracając go w palcach, patrząc, jak ogniste refleksy grają na gładkim drewnie. Dopiero po chwili przyłożyła go do ust.

Rzuciła ostatnie spojrzenie na Marcusa.

To będzie długa noc

Z fletu wypłynęły pierwsze, ciche nuty.
_________________

 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-26, 23:01   

Długie noce oprócz snu i gęsiej skórki zimna na ciele czasem przynoszą również ukojenie. Gdy pierwsze emocje już opadły, a druidka doszła do wniosku, że cała wynikła sytuacja jest jednak niedorzeczną i śmieszną, było już jednak za późno, by cokolwiek powiedzieć. Spokojny oddech Marcusa świadczył o tym, że łowca już śpi. Właściwie solidnie sobie na ten sen zapracował i zwyczajnie żal było go budzić.

Cały dzień na najwyższych obrotach, w lesie czuł się jak w swoim żywiole. Każdego by to wykończyło.

Kayana nie czuła się zmęczona. Co najwyżej nieco.. otępiała, przygaszona. Kark bolał ją nieco od niewygodnego posłania. Generalnie jednak nie miała prawa narzekać. Prosta i nieskomplikowana melodia (nawiasem mówiąc wciąż jedna i ta sama - druidka nie znała się ani trochę na grze na flecie) pozwalała skupić się na czymś innym, niż warta i zebrać myśli w spójną całość.

Ognisko trzaskało radośnie. Drzewa szumiały pospołu ze strumieniem. Gdzieś z gęstwiny dochodziła druidki masa typowych, leśnych dźwięków Rejestrowała je, rozpoznawała i zapominała o nich. Coś buszowało w ściółce. Gdzieś huczały nocne ptaki. Pisk jakiegoś gryzonia.

Brakowało tylko jęków kochającej się w krzakach pary.

Nagle jednak jeden dźwięk wybił się wyraźnie ponad wszystkie inne, zagłuszając nawet piskliwe tony instrumentu i szum strumienia. Tup tup tup tup.... nie było wątpliwości. Coś stosunkowo niewielkiego, lecz ewidentnie poruszającego się na dwóch nogach zbliżało się w jej stronę. Coś biegło. Coś... lub ktoś?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group