TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Krew i Stal
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-11-27, 01:01   Krew i Stal

Po wsze czasy, zawżdy gdy nadarzy się do tego okazja. Walka dwóch tych samych światów niczym nektar zbawienia i wieczności zlany w jeden kielich, a on w ręku tego, kto odłoży ostatni swój miecz.
-Gideon



Alkohol niczym trucizna, postępująca degradacja własnego ja. Ledwo co wypita butelka wzmacnia napięcie. Ręce człowieka drżą, nie są w stanie odwracać kolejnych kartek dzieła, którego początek i koniec w tych samych pisanych są barwach. Oto ostatni rozdział opowieści staje otworem przed oczyma, które wiedzą czym kończy się historia, a mimo to boją się spojrzeć na to po raz wtóry. Ni to sekret, ni fantazja, ale zwykła świadomość, która zwykła płatać figle tym, co śmieli igrać z przeszłości mocą. Pytania i odpowiedzi w myślach człowieka zdawały splatać ze sobą w morderczym węźle. Żadnego ładu, czysty chaos. Wszystkie powieści pomieszane wątkami, a jednak mające spójną całość. Człek wyciąga z kieszeni czerwony krysztalik, połyka go i czyta.


Akt III


1 Manum roku 1510



Ile to już dni minęło od czasu gdy zakończyło się Polowanie, gdy Zemsta roznieciła ogień i utopiła miasto. Od tych czasów wiele się zmieniło, wiele rzeczy stało się nieodwracalnymi. Muad i Pelios mimo pewnych niechęci byli dobrze zgrani, inaczej nie mieliby szans zajść tak daleko. Gdyby tylko Taleth poczuł ich rytm, pewnie teraz byłby tu z nimi, lecz go nie ma. Niektórzy magowie mimo światłego umysłu są wrażliwi na zaczepki, a wrażliwość ta staje się nadwrażliwością, a staje się wadą. Były już kompan Bohaterów odmówił dalszej podróży tłumacząc to bliżej nieokreślonymi powodami. Mroczny Elf i Człowiek wiedzieli jednak, że jest to spowodowane różnicą charakterów maga i nowej 'członkini drużyny' jaką stała się Natyra. Kobieta anioł tylko z nazwy, która przy każdej sposobności próbowała obrazić każdą osobę jaka jej się napatoczyła. Pechem Muada i Peliosa było to, że jedynymi osobami z jakimi miała okazję ona ostatnio przebywać byli tylko oni. Taleth nie wytrzymał tego i zrezygnował najpewniej. Na szczęście wytłumaczył Bohaterom jak mają iść, aby dojść o wspomnianej w wizji Quilde'a. Według tego proroctwa niejaki Thom Berley miał się zjawić o świcie dnia 1 Manuma roku 1510 w nienazwanej karczmie na południowym krańcu górskiego pasma.

Karawana zatrzymała się na chwilę, aby pożegnać podróżnych. Kupcy ciągnęli na wschód, a ścieżka losu Bohaterów prowadziła prosto na północ. Otrzymawszy racje żywnościowe na najbliższe dni w liczbie 10 racji z których każda wystarczyć miała na dzień czasu. Był już świt, gdy Bohaterowie wyruszali w góry. Te dopiero piętrzyły się przed nimi. Zapowiadało się na chłodne przyjęcie, zwłaszcza, że szczyty były skute lodem. Na szczyty jednak iść nie było trzeba, a drogą prosto, aż do odpowiedniego górskiego zbocza, miejsca skąd droga do niejakiego Krwawego Szczytu miała zająć dwa dni. Pech jednak chciał, że w tej chwili prawdopodobnie pan Berley wchodzi do karczmy, a Drużyna dotrze tam dopiero za pół dnia, o ile wszystko pójdzie dobrze. Na powrót było jednak zbyt późno.

Podróż przebiegała spokojnie. Wspinanie się po jak na razie znośnych zboczach, coraz wyżej i wyżej. Powietrze zdawało się być przerzedzone, ale skutki tego tylko działały na Peliosa, który słyszał dziwne szumienie w uszach przez kilka chwil.
Wraz z nastaniem godziny czwartej po południu będąc już na jakiejś przyzwoitej wysokości drużyna dotarła do tablicy informacyjnej zapisanej w języku wspólnym: "Ciepły przybytek, dwa kilometry na wprost." Pełno krzaków i wysokich zarośli, gdzieś po lewej stronie stroma przepaść, a po prawej górskie zbocze, lekko ciągnące się przez kilkadziesiąt metrów. Na wprost zaś droga prowadząca lekko w dół i zakręcająca gdzieś przy zboczu góry, której teraz trzymali się śmiałkowie. Lekkie zbocze po stronie prawej gdzieś po łagodnym odcinku stawało się niezwykle ostre i strome, niemal jak iglica. Niebo było zachmurzone, wiał silny zimny wiatr. Muad był zaprawiony w takiej pogodzie, Natyra nie skarżyła się, a Pelios, co dało się usłyszeć, szczękał zębami. Na szczęście nie padał ani deszcz, ani śnieg, a temperatura wciąż była na plusie, choć ta odczuwalna zdawała się być ujemna.
"Co się stało naszej czarnej księżniczce?" spojrzała Anielica na Peliosa z udawanym politowaniem. Kobieta miała na sobie wciąż wysokie do kolan czarne buty, spódnicą do kolan i gorset odsłaniający ramiona. Trzeba było przyznać, że na sam ten widok robiło się zimno, choć Niebianka zdawała się być całkowicie odporna na te chłody. "Muciek, jak myślisz za ile dojdziemy do tego przybytku? Coś ciepłego wypadałoby przekąsić, ty stawiasz."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-11-27, 13:42   

Zignorował uwagę anielicy, wiedział bowiem, że jakakolwiek riposta, drżącym z zimna głosem nie osiągnie najlepszego efektu.
Dodatkowo wiadomość o ciepłym przybytku, w odległości zaledwie dwóch kilometrów znacznie poprawiła wyjątkowo marny humor. Na myśl o ciepłej strawie i skwierczącym ognisku zapragnął znacznie przyspieszyć kroku.
Pozostawał tylko jeden problem, a miał on na imię Berley. Nie mogą ot tak wparować do karczmy, w której prawdopodobnie będzie on jeszcze siedział. Na razie jednak trzeba było tak czy inaczej dotrzeć do budynku.
Zaciągnął mocniej kaptur z płaszcza na głowę i nie zważając na towarzyszy ruszył dalej drogą przed siebie.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-11-27, 20:39   

Ah ten widok. Delektował się każdą chwilą spędzoną blisko gór. Przypominały mu jego ojczyzne - Elidon. To piękne górskie królestwo, które musiał w tak brutalny i krwawy sposób opuścić. Mimo wspomnień, ten krajobraz dodawał mu sił i cieszył go każdym nawet oddechem. Czuł się prawie, jak w domu... no może troszeczke dalej...

Przy zaczepce Anielicy, spojrzał jedynie z ukosa na Peliosa. Wiedział, że ten klimat nie będzie dla niego w żaden sposób przyjemny. Nie miał zdania na ten temat, musiał przecierpieć swoje.

"Hmm napewno przed zapadnięciem zmroku powinniśmy być na miejscu. Oczywiście jeśli górska trasa nie sprawi wam większych kłopotów, ja to jestem przyzwyczajony. Mówisz ja stawiam? Chętnie, ale mamy tylko towar, więc mogą być kłopoty. Jakkolwiek, twoje wdzięki mogą się przydać..." - wyszczerzył zębiska i popatrzył się na anielice, z dość męskiego punktu widzenia, nie narażając się na obelge - wiadomo.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-11-30, 22:21   

Kobieta Anioł, tylko z nazwy, uniosła lewą brew i popatrzyła na Muada w dość przenikliwy sposób. "Zmieniłeś orientację seksualną?" Zapytała i poszła za Peliosem. Muad mógł się jej lepiej przyjrzeć od tyłu, lecz jednak teraz nie zwrócił uwagi na jej względy, ale na to, że jego kompanii nie mają przy sobie swych racji żywnościowych. Przez chwilę wydało się to Kawalerzyście dziwne, lecz po chwili uświadomił sobie, że zarówno Mroczny Elf jak i Niebianka musieli ukryć swe racje żywnościowe w tobołka Bohatera, bo na pewno nie zostawili ich przy karawanie.
Oddalili się na kilkadziesiąt metrów. Pelios czuł przenikliwy chłód, a widok rozbawionej Kobiety mógł rozgrzewać tylko jego złość. Gdy tak patrzył przed siebie na drogę zobaczył leżący przy niej w cieniu śnieg. Zmroziło go na ten widok, a szczęka przypomniała o sobie z wielką mocą. Dreszcz przechodzący ciało i uczucie piekących stóp. Ta podróż na pewno zakończy się dla niego prędzej, czy później odmrożeniami, a już na pewno chorobą. Perspektywy raczej nieprzyjemne, lecz realne bardziej niż trochę. "Śnieg!" Wykrzyczała Natyra informując o znalezisku wszystko w promieniu kilometra. Echo tu było dość wyraźne. Podbiegła do wysokiej na dwadzieścia centymetrów i szerokiej na metr kupki śniegu. Był lekko brudny. Kobieta zaczęła się nim bawić. Wtem Muad wyszedł i ujrzał śnieg, a następnie lecącą w jego kierunku pigułę.
Buch.
Na torsie Kawalerzysty roztrzaskała się twarda piguła i pozostawiła po sobie wilgotną plamę, a na niej piasek. Natyra zaczęła się śmiać. Muad z takim obciążeniem jakie niósł był łatwym celem tego typu ataków. Kobieta zaczęła wzięła w dłonie jeszcze trochę śniegu. "Ale brudny." Powiedział wracając z nim na ścieżkę.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-01, 17:14   

Starał się nie zwracać większej uwagi na anielicę, jednak coś podpowiadało mu, że kolejna śnieżka poleci właśnie w jego kierunku. Dodatkowe przemoczenie zimnym śniegiem z pewnością nie poprawiłoby jego obecnej sytuacji.
Postanowił zatem kątem oka obserwować anielicę, coby w odpowiednim momencie uniknąć "śmiercionośnego" pocisku.
Wydawało się Peliosowi śmieszne poświęcać tyle uwagi dla zwykłej śnieżki. Jeśli jednak miał dzięki temu uniknąć dodatkowego przemoczenia...
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-01, 17:28   

Był zdziwiony zaistniałą sytuacją. Zmieszał się na chwilę. Nie wiedział co dokładnie zrobić. Anielica potrafi używać ostrych słów, ale nie że potrafi rzucać i bawić się śniegiem jak dziecko, które pierwszy raz je widzi.

Popatrzył się dziwnie na Natyrre. Nie chciał komentować tego, ale coś napomknął.
"Nie powinniśmy chyba krzyczeć..." - mówił do anilicy, starając się dokonić kompanów odrobinę przyśpieszonym krokiem.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-03, 22:09   

I tym sposobem trójka wędrowców szła dalej swą drogą. Muad przyśpieszał tempo, a Pelios czuł się nieco nieswojo. Zmarznięty, wyglądający na śnieżny atak. Muad za to nie musiał się przejmować atakami śniegu, był zbyt łatwym celem. Uciszał tylko Towarzyszkę, gdy ta zbyt głośno mówiła. Ciągle w dłoniach niosła śnieg i z zainteresowaniem bawiła się nim. Po jakimś czasie jednak w cieple jej dłoni zaczął tracić on formę i stawać się wilgotny.
Mroczny Elf ujrzał jak do jego głowy zbliża się ręka. Wiedział czyja jest i wiedział jak zadziałać. Mimo zmarznięcia wykonał unik, uchylił się i odskoczył. Natyra ściągnęła kaptur Peliosowi, który osłaniał jego głowę. Chwila nieuwagi i śnieg zostałby wtarty w jego głowę, albo twarz, a tak spadł na ziemię. "Nie umiesz się bawić." Powiedział z uroczą miną Anielica.
Po jakimś czasie wędrówki ścieżką, ta zaczęła prowadzić w dół, a później zakręcać w lewo przy kolejnym pagórku, czy raczej ściętej górze. Idąc tą drogą Bohaterowie weszli w iglasty las, przez który prowadziła droga, a później wyszli z niego ciągle będąc przy zboczu tej samej góry. Później wędrówka jakimś grzbietem i wyjście na miarę równy, porośnięty drzewami i krzakami teren. Ścieżka przez cały czas prowadziła w jednym tylko kierunkiem drużynę.
Skrytobójca znad drzew ujrzał smugę dymu, białego. Na widok ten zrobiło mu się cieplej, gdyż wiedział, że to dym z ognia, który musi być niedaleko. Wyglądało na to, że karczma jest tuż tuż. Drużyna wyszła z lasku. Na lewo stała karczma, lecz widok ten nie cieszył oczu. Bohaterowie miast ciepłej i przytulnej karczmy ujrzeli zgliszcza. Zawalony dach, zapadłe do środka ściany z kamienia i wywalone drzwi. Ze środka ruiny wzbijał się w górę szaro-biały dym z dogasających drewien. Niedaleko ruin leżał na ziemi jakiś krasnolud. Po ruchu klatki piersiowej można było sądzić, że oddycha, ale widoczna na jego głowie i druga na plecach rana nie wróżyły dla niego świetlanej przyszłości.
"O kurwa." Powiedziała po chwili konsternacji Natyra, która zdaje się nie ujrzała jeszcze krwawiącego osobnika. "Co jest?" Zapytała patrząc pytająco na leżące cegły, przewrócone ściany, jednym słowem - gruzy.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-03, 22:20   

Podczas podróży chciał powiedzieć to i owo, ale jednak nie chciał przerywać zabawy dziecku, którym to okazała się Natyrra. Co prawda nie zdziwiło go to. Wiedział, że miała dość silne wahania humoru i jakby nie patrzeć, zaczął oswajać się z tym.


Nie czekał na komentarze anielicy. Rozejrzał się szybko wokół ruin i rzucił się pędem do krasnoluda. W biegu zaczął wyciągać miksturkę leczniczą. Nie obchodziło go to co inni pomyślą. Ten tu potrzebuje pomocy, a będą krasnoludem zapewne się odwdzięczy - a tego mu trzeba - sojusznika.

"Trzymaj się brodaty..." - mruczał pod nosem gdy tylko dopadł krasia.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-04, 16:08   

Przystanął.
Nie odezwał się, patrzył jeno na zgliszcza tawerny, zaś złość powoli w nim narastała. Skurwiel spalił karczmę, pozbawił ich ciepłej strawy i skwierczącego ogniska. Ten fakt sam w sobie w zupełności wystarczyłby za doskonały powód, do pozbawienia go życia w bolesny sposób.
Mechanicznie zacisnął skostniałą z zimna dłoń na rękojeści sztyletu.
Ruszył powoli w stronę zgliszczy, wzrok zaś przeniósł na rannego przykurcza. Zimnym, zawodowym spojrzeniem ocenił jego stan na marny. Nie trzeba było lekarza do takiego stwierdzenia. Przez myśl przeszło mu brutalne przedśmiertne przesłuchanie, jednak Muad popędził już na ratunek.
"Cóż...brutalne przesłuchanie można załatwić tak czy inaczej." uspakajał gniew tą myślą.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-05, 22:11   

Kawalerzysta bez rumaka zerwał się i szybko dobiegł do leżącego krasnoluda. Przechylił go na plecy, a następnie wlał w jego usta miksturę, której przeznaczeniem było leczyć rany. Gdy ostatnie krople znalazły się w gardle rannego ten zaczął się lekko krztusić.
Pelios w tym czasie patrzył na zgliszcza. Nie był to widok ciekawy w każdym razie. Sala karczemna, jak i sama karczma były zawalone i odgruzowywanie tego wszystkiego mogłoby zająć nawet kilka dni, gdyby pracowały nad tym obecne tu osoby. Z karczmą nie dało się już nic zrobić, a pozostałości nie przedstawiały żadnej wartości, prócz ewentualnie tej sentymentalnej, lecz nie była ona znana Elfowi o Czarnym Sercu.
"Isha... Ishal..." odkrztusił się krasnolud i wypowiedział jakieś imię. Otworzył swe lekko przekrwione oczy i spojrzał w twarz Muada. "Dziękuję." Powiedział z wysiłkiem, położył się na plecach i wziął głęboki oddech. Do Muada i uratowaną przez niego osobę podeszła Natyra, lecz milczała. "Jestem ranny, ale już mi lepiej. Dziękuję ci za to nieznajomy, mam u ciebie dług wdzięczności." Powiedział już coraz pełniejszy sił mieszkaniec gór. Wyglądało na to, że mikstura działa, a jej działanie jest natychmiastowe i skuteczne. Rany krasnoluda już nie krwawiły, zakryte strupami zdawały się być bezpieczne. "Jestem Horgan." Rzekł ciemno-brody krasnal.

Horgan.jpg
Plik ściągnięto 16447 raz(y) 6,08 KB

 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-05, 22:43   

Zawahał się. Przez chwilę nie wiedział czy powiedzieć jego prawdziwe imię czy nie.
"Muad'Dib Heruvin z Rok'Radagash... co się tutaj stało, mów od razu!" - popędzał krasnoluda. Nie chciał wypuścić Berleya tak poprostu! Nie było takiej możliwości. Zaczął rozglądać się po zgliszczach, niecierpliwie czekając aż krasnolud odezwie się.

Spojrzał także ukradkiem na anielice tak by zauważyła i oczami starał się jej szybko pokazać by sprawdziła czy nie są przypadkiem obserwowani. W końcu była kimś lepszym od człowieka i zapewne mogłaby kogoś wyczuć. Choć nie było pewności.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-05, 22:51   

Podszedł do reszty. Spokojnie, nigdzie mu się nie spieszyło. Przez moment rozważał możliwość rozgrzania się choć trochę przy dogorywających zgliszczach, doszedł jednak do wniosku, że niewiele by to jednak dało.
Stanął obok Natyry, tuż przy krasnoludzie. Popatrzył nań z pogardą, zaś na jego twarzy pojawił się sadystyczny uśmiech. Różne myśli wtedy chodziły po głowie drowa, zaś najprzyjemniejsze wiązały się w pewien sposób z wisiorkiem z uszu.
Nie próbował nawet schować swej twarzy pod kapturem. Miał szczerą nadzieję, że krasnolud widząc go, odmówi współpracy.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-05, 23:03   

"Przybył tu gog... nie! Demon to był prawdziwy! Silny i zuchwały, dysponował magią. Szukał kogoś, lecz nie znalazł. Szukał człowieka, podróżnika, lecz tego już tu nie było. Zabił on tu wszystkich... wszystkich prócz nie, a swą magią zrównał to miejsce z ziemią. Gdyby mnie... gdyby mnie nie wyrzucił siłą z karczmy, gdy rozpoczął rzeź, to... zginąłbym, ale nie... ja żyje. Dzięki ci za ocalenie mnie." Krasnolud musiał przestać mówić, na twarzy jego ukazał się grymas bólu. "Ej, wielkie przepraszam drogi pasterzu Łajzowatości, ale nie umiem czytać ci w myślach, a te twoje miki coś nie takie są jak zawsze. Może mróz ci źle służy, albo ten czarnuch" wskazanie na Peliosa "zaraził cię jakimś wirusem. Oby to nie było zaraźliwe." Podsumowała optymistycznie Natyra, lecz jej ostatnie słowa zostały lekko zagłuszone przez krasnoluda: "Ten demon... on się przedstawił, chciał, abyśmy przed śmiercią poznali jego imię. To Ishal. Tak, zapamiętam to, nie można zapomnieć takiego imienia. Nie znałem tych zabitych krasnoludów, nie jestem stąd, ale wstyd mi teraz, że nie byłem w stanie pomóc swym braciom. Nasza piątka była niczym w porównaniu z siłą tego piekielnego pomiotu zła." Kolejny grymas bólu. "Czarnuch." Obejrzała się na Peliosa lekko poirytowana Natyra, tak jakby dotknęło to ją, że ktoś jej przerywa. "Ty chyba nie powinieneś lubić takich jak ten, co? Może dałbyś mu buzi dla poprawienia stosunków między waszymi rasami." Obleśna jej propozycja mogła wydawać się bardziej, jak odrażająca. "Kim wy wszyscy jesteście? Muadzie, dobry panie, co wy tu robicie?"
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-05, 23:13   

"Cholera..." - burknął pod nosem. Odwrócił się do Natyrry i powiedział wprost.
"Zamknij się i przestań pieprzyć! Poszukaj czegoś w tej ruinie, co by mogło nam się przydać. Nie wiem wyczaruj... - spojrzał na Peliosa - Trzeba sprawdzić teren..." - zamyślił się i przypomniał sobie o krasnoludzie, wtem odwrócił się do niego.
"Ten podróżnik, w którą stronę poszedł? Coś mówił?!"
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-05, 23:24   

Ręka powoli sięgnęła po sztylet. Nie, ona już na nim była od pewnego czasu. Teraz wystarczyło go jedynie wyciągnąć.
Ostrze gładko wysunęło się zza pasa. Pelios dawno nie miał okazji go użyć, właściwie można by rzec, że jeszcze nigdy się nim nie posługiwał...w tym ciele. Tak bardzo domagało się krwi...
Nie było jednak pośpiechu. Krasnolud miał jeszcze pewne ważne informacje i, co wywołało pewien zawód u mrocznego elfa, chętnie się nimi dzielił.
"Jak dokładnie wyglądał i jakiego rodzaju magii używał ?" spytał, zaś głos ten ciężko było konkretnie zinterpretować. Drow nadał mu dziwną mieszaninę groźby i satysfakcji.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-06, 13:41   

"Widzę, że znów masz te swoje huśtawki emocjonalne." powiedziała Natyra, po czym odeszła na kilka kroków, tak jakby niezainteresowana tym co się dzieje.
"Podróżnik... człowiek. Przybył, gdy się budziłem ze snu, był poranek wtedy. Wszedł do austerii, zamówił ciepły posiłek i kufel trunku. Nie mówił nic, o nic nie pytał. Siedział tak z dwie godziny, milczał, może medytował. Odszedł potem... na północ, ścieżką. Po dwóch godzinach zjawił się Ishal. Co było dalej, już wiecie. Ten demon... on poszedł za tym podróżnikiem.
"Kto wyglądał? Ten demon?" Zapytał niepewny krasnolud. "Zaraz... czarny elf tutaj. Kim wy wszyscy jesteście?" Zapytał jakby lekceważąc pytanie Peliosa. A ten czuł napięcie rosnące w mięśniach. Było mu tyle czasu zimno, że teraz gdy krew zaczęła szybciej krążyć poczuł znów siły. Ta agonia, którą można było zadać w jeden z tysięcy sposobów. Ten ból... Dla Peliosa był on namacalny. Bohater wiedział jak on smakuje, jak gorzki ma smak i jak ostro pali gardło i usta, wyżerając ciało i mięso. Pozostają po nim blizny. Jak nie fizyczne, to duchowe.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-06, 13:52   

Na to czekał. Sadystyczny uśmiech poszerzył się, oczy zaś lekko zwęziły. Przykucnął nad krasnoludem i błyskawicznym ruchem przystawił sztylet do gardła swej ofiary. Nie chciał jej skaleczyć...jeszcze nie. Trucizna mogłaby za szybko załatwić sprawę. Mimo wszystko zachował czujność, nie chciał by jakiś niespodziewany ruch ręki czy nogi krasnoluda, popsuł mu zabawę.
"To my tu zadajemy pytania, a Ty jako grzeczny karzełek opowiesz nam wszystko bez zbędnego ociągania się." wysyczał przysuwając twarz, bliżej brodatej gęby.
"To, że twe nędzne życie zostało póki co ocalone, nie oznacza, że za chwilę się to nie zmieni. A teraz szybko przypomnisz sobie jak wyglądał demon oraz ów człowiek podróżnik, a także w jaki dokładnie sposób zrobił tu taką masakrę."
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-06, 14:01   

Spojrzał się dziwnie na Peliosa i spochmurniał. Nie lubił gdy drow zaczyna odstawiać swoje cyrki i zachowuje się aspołecznie względem reszty... drużyny.
"Wiesz, to samo mogę powiedzieć o tobie. Więc zabieraj kurwa kieł od jego szyi, bo ja nie lubię wyrzucać kasy w błoto. A jak nie, to następnym razem kto inny będzie ciebie zbierał." - dodatkowo dla zwiększenia swoich słów położył ręce na swoich khutarach. Dla uspokojenia zerknął co porabia anielica.

"Demon nas nie interesuje. Podaj więcej szczegółów człowieka i dokładnie wskaż w którą stronę poszedł." - dorzucił krasnoludowi w bardziej przyjemny sposób.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-06, 14:13   

"Co ty robisz?" Zapytał niepewnie Horgan, gdy tylko Pelios przystawił mu sztylet do gardła. Krasnolud wyraźnie powstrzymywał się od przełknięcia śliny, aby przypadkiem krtań nie natrafiła na ostrze, albo aby broda nie została naruszona. Była ona trochę krótka, ale i tak dla krasnoluda zapewne znacząca.
"Ej, ej... spokojnie tam byczki. Nie marnujcie sił, bo jeszcze mogą się przydać. Jak któryś zabije jednego, to ja zajmę się drugim." próbowała uspokoić lekko sytuacją kobieta. "Dlaczego ja muszę pracować z idiotami?" zapytała sama siebie. Nie odchodziła jednak dalej już, przystanęła 9 metrów od leżącego krasnoluda i dwóch Bohaterów, którzy nad nim się znaleźli.
"Jak mam mówić, skoro on chce mnie zabić? Zabierzcie go!" wymamrotał mieszkaniec gór, a Pelios poczuł, że jego działania nie znajdują aprobaty w drużynie. Czy to mu jednak przeszkadzało? Krasnolud raz jeszcze spróbował przełknąć ślinę. Jeden ruch ręki Peliosa mógł go spokojnie pozbawić życia.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-06, 14:27   

Szum adrenaliny w uszach niemal zagłuszył słowa towarzyszy jako i samego krasnoluda. Ręka sama chciała dokończyć cięcie, jak gdyby sztylet posiadał jakąś wewnętrzną osobowość, która to w tej chwili pragnęła tylko jednego, krwi. Słowa jednak dotarły doń, choć z pewnym opóźnieniem.

"A kto Ci kazał leczyć to ścierwo ? Ja również o nic cię nie prosiłem." syknął do Muada, dłoń ze sztyletem zaś lekko odciągnął od szyi krasnoluda. Jedynie po to, by kolanem przygnieść brutalnie ranę krasnoluda.
"O patrz, jednak możesz mówić. Ja zaś czekam na odpowiedzi. Jeśli któreś z moich towarzyszy zapragnie mnie od ciebie odciągnąć, sztylet może mi się nagle omsknąć, a tego byśmy nie chcieli, prawda ?" wycedził przez zęby, oczy zaś mówiły wyraźnie, że drow jest jak najbardziej w stanie to zrobić.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-06, 14:33   

Odnotował sobie te słowa w pamięci. Wiedział co będzie. Nie zamierzał tego ukazywać jednak. Postanowił już więcej nie odzywać się, bo może tym tylko pogorszyć sytuacje. Niemniej nie był zadowolony z Peliosa.

"... także w którą stronę on poszedł?" - dokończył za Peliosa, zmieniając atmosferę choć odrobinę. Odszedł krok od nich i zaczął obserwować północ. Patrzył się tak, jakby chciał coś tam ujrzeć.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-06, 14:49   

"Aaa!" Wrzasnął z bólu krasnolud, gdy Pelios nacisnął na jego ranę. Jego krzyk wzbudził w Mrocznym Elfie wspomnienia, jego własnego krzyku, którego nie umiał powstrzymać. Wtedy było podobnie, ktoś dominuje i ktoś cierpi. Tyran znęca się nad ofiarą, niczym skorpion, który dla przyjemności swej tylko własnej żądli swą ofiarę i wstrzykuje jej swój jad. "Miał miecz i berło, magiczne berło. Zbroję w kolorze srebra, a przeto był ubrany w czerń. Ten podróżny... on był ubrany w... nie wiem.. nie pamiętam. Zostaw mnie łotrze, jeżeli mnie zabijesz nie przeżyjesz w tym miejscu." cedził w kolejnych to grymasach bólu Horgan. "Obaj poszli ścieżką... tą." machnął szybko ręką na północ. Ścieżka, którą przyszli tu Bohaterowie prowadziła z południa, a dalej ciągnęła się na północ w kierunku wysokich partii gór i przełęczy. "Zostaw mnie teraz." rzekł bardziej śmiało krasnolud. Natyra milczała, bez zainteresowania. Widać więcej znaczyło dla niej to, aby Muad i Pelios się nie pogryźli, niż to, aby ostatni przeżyły z tej karczmy ostał się przy życiu.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-12-06, 14:56   

Zamknął na chwilę oczy. Krzyki krasnoluda mu nie przeszkadzały w zatopieniu się we wspomnieniach. Wiedział co musi osiągnąć, po co tutaj jest. Jednakże nigdy nie uważał, że cel uświęca środki, mimo że bywało różnie przez ostatni miesiąc czy dwa.

Zaśmiał się lekko.
"Idziemy, nie ma sensu tracić czasu." - i ruszył, spokojnym, mało rytmicznym krokiem.

"Zostaw go, nacieszysz się kim innym..." - rzucił jeszcze przez ramie do Peliosa. Czuł się z tą decyzją coraz bardziej obojętnie. Zawsze można było wydać drowa krasnoludom, gdyby nastąpił problem.
"... no chyba że nie cenisz swojego ostrza..." - dodał po chwili. Ciekaw był, czy mroczny załapie o co mu chodziło.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-06, 15:05   

Zaśmiał się słysząc słowa krasnoluda.
"Kocham takie groźby." odparł naciskając jeszcze raz kolanem na ranę "A czemuż to twoja śmierć miałaby mieć jakikolwiek wpływ na moje przeżycie ?"

Stwierdzenie Muada było dość dziwne. Czyżby człowiek sugerował, że krasnolud nie jest warty zabicia ? W mniemaniu drowa można było nie być wartym życia, ale nie wart śmierci ?
Ostrze na tym ucierpieć nie mogło, zaś Peliosowi wydawało się wręcz, że pragnie ono zakosztować jak największej ilości krwi. Nieistotne jakiej.
Kieł oczywiście nie mógł posiadać osobowości, było to jednak pewne wyjaśnienie, które mrocznemu elfowi odpowiadało.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-12-06, 15:15   

Natyra posłuchała Muada i ruszyła za nim, a Pelios został sam z krasnoludem, choć jego towarzysze byli w zasięgu wzroku. "Jesteś nikczemnym i zły. Prędzej, czy później trafisz tu na mych ziomków, a oni będą zadawać dużo pytań."

Muad wszedł na ścieżkę, gdy odezwała się do niego kobieta: "Bambo ma tak zawsze, czy tylko dziś się tak zachowuje? Jeżeli będzie sprawiał kłopoty, będzie trzeba mu założyć smycz i kaganiec. Co jak co, ale nie jesteśmy u siebie i takie akcje raczej nie pomogą nam wielce." Przedstawiła swój pogląd Kobieta.
Ścieżka prowadziła w dół, a dalej ciągnęła się na lewo i zakręcała gdzieś przy górze. Było tam mnóstwo mgły. Podłoże trawiaste, pełne kolorowych, acz chłodnych kwiatów. Ścieżka zaś była wyraźna. Na pewno jednak w którymś momencie się ona rozdwoi lub potroi, a może i nawet skończy. Mimo tego kierunek zdawał się być tylko jeden - północ.
"Ciężko będzie znaleźć tego demona, czy tego maga. Może znajdziemy ich obu. Tamten jednak na przewodnika się nie nadaje, nie po tym co zrobił ten Plew. Zabił go?" Natyra odwróciła się "Komu w drogę, temu buty... prowadź Łajzo."
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group