TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[Legenda] Drugie Ostrze Sztyletu
Autor Wiadomość
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-10-04, 21:59   

Sylwetka orka zasłoniła mu widok na wojownika któremu dopiero co pomógł więc nie wiedział co dzieje się z towarzyszem broni. Wezwał w pamięci poległych prosząc ich o pomoc licząc na to że ich dusze wspomogą go w walce. Pierwszy cios zadany z olbrzymią siłą sprawił że topór wbił się w tarczę tak jak poprzednio w czaszkę. Przebijając ją naruszył chyba też nieco ramie ją trzymające gdyż ork zaryczał. Tylko że jego topór ponownie był unieruchomiony. Zielonoskóry jednak licząc na to że wytrąci broń z rąk Goruta szarpnął tarczą. Rzuciło nieco ręką krasnoluda jednak uścisk na broni był na tyle pewny, że broń pozostała w jego ręku oswobadzając się w dodatku. Korzystając więc z tej możliwości zaatakował ponownie tym razem naruszając konstrukcję jego pancerza na torsie, nie przebijając go jednak. Jego lewa ręka ponownie odebrała potężny cios w tarczę sprawiając że zarówno ów żelazna płyta jak i twarz Goruta wykrzywiły się.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-04, 22:31   

-Pożegnaj się z życiem, skurwysynu-
Krzyknął, po czym powrócił do walki. Zaczął, mówiąc wulgarnie, napierdalać toporem na odczep się. Chciał złamać jego morale. A tym samym chciał go trochę zepchnąć do tyłu.
Pierwszy cios skierowany był w tułów, drugi również w tułów, natomiast trzeci, skierowany był w tułów.
Nie przerywał, atakował i atakował. Chciał się przebić przez jego zbroję... chciał zobaczyć jego parszywą krew.
Tylko ile jego tarcza wytrzyma? Już jest w stanie mocno naruszonym, tak samo jego ręka.
Przeciwnik był bardzo twardy, to musiał przyznać. Ale nie bał się. Wciąż wierzył w siebie. Bowiem nie ma wojownika sprawniejszego, nad krasnoluda!
-Jebałem Twoją matkę!-
Rzucił, jakby chcąc rozwścieczyć swojego przeciwnika.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-10-04, 22:53   

Nastąpiła ostra wymiana ciosów. Pierwszy opadł topór na tarcze przeciwnika. Tym razem jednak nie klinując się w niej a odłupując jej kawałek odsłaniając tors. W tym jednak momencie kolejne tąpnięcie sprawiło że równinny obszar tarczy przed walką coraz bardziej przypominał bardziej pagórkowaty. Słowem, młot odciskał swoje piętno na osłoniętym ramieniu krasnoluda. Chwilę później jednak ork poważnie odczuł swą nieuwagę. Nim bowiem topór Goruta opadł, ostrze oburęcznego miecza skruszyło naramiennik wbijając się w obojczyk co zaowocowało tym że spod żelaza trysnęła obficie krew. Topór zaś doprawił orka z drugiej strony otwierając na piersi nieco mniej pokaźną ranę. Ork zawył wściekle wycofując się w bok aby mieć na oku obu przeciwników. Dopiero teraz Gorut ujrzał sylwetkę Welgora który stał z wyrazem dzikiej satysfakcji na twarzy.

- Kończymy to panie krasnoludzie? – spytał podnosząc ponownie swój oburęczny miecz by zadać kolejny potężny atak wykorzystujący cały potencjał jego siły.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-04, 23:00   

-Nareszcie, kurwa-
Powiedział cichutko pod nosem, gdy zobaczył, że jego przeciwnik syczy z bólu. Spojrzał głęboko w oczy orka. Chciał zobaczyć jego strach, jego lęk przed śmiercią. Teraz był pewien wygranej. Nieliczni wygrywają pojedynki dwóch na jednego. Lecz ten ork był skazany na przegraną w walce z samym krasnoludem, co dopiero z krasnoludem i człowiekiem.
-Jasne, że tak, kurwa-
Powiedział, po czym wciąż zasłaniając się tarczą zaczął okrążać przeciwnika. Miał nadzieję, że ten zrozumie i również zacznie go okrążać.
Gdy tylko znalazł się w dogodnej pozycji, kontynuował walkę.
Pierwszy cios wymierzył w nogę orka. Kolejne dwa w okolicę barków i głowy. To on chciał zadać cios ostateczny. To on chciał mieć ten przywilej... przywilej do zemsty.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-10-04, 23:24   

Ork warknął wycofując się coraz bardziej. W jego oczach był strach. Jednak dwójka wojowników naprzeciw nie była jedynym jego powodem, gdyż wycofując się ujrzał także jak kończy reszta jego oddziału. Nerwowe ruchy głową obracaną to w stronę Goruta to zaś Welgora skończyły się, kiedy zatoczyli oni obaj na tyle szeroki łuk, że hełm orka uniemożliwił kontrolowanie sytuacji.

W akcie desperacji rzucił się na krasnoluda niemal w tym samym momencie co Gorutheim na niego. Wymiana ciosów była jednak bezapelacyjnym zwycięstwem członka klanu Oburęcznego Sztyletu, choć całość mogła wyglądać znacznie gorzej, gdyż podczas ataku na nogi orka, tamten skierował młot pod niebezpiecznym kątem. Nim jednak młot zdołał opaść i zadać krasnoludowi zapewne niemały ból, odłączył się on od ramienia orka, lecąc chwilę w powietrzu wraz z zaciśniętą na nim dłoniom.

Gorut wykorzystał fakt że ork uklęknął na skutek okaleczenia nogi oraz nie posiadał już dłoni z śmiercionośną bronią. Przystąpił do wykonania finalnego ciosu kierując z całym swym potencjałem topór poziomo wzdłuż linii ramion przeciwnika. Stal półtoraka przeniknęła przez skórę, tkanki, mięśnie, a w końcu i przez kręgosłup, oddzielając głowę zbojnego orka od reszty jego ciała. Kikut syknął obficie krwią, lecz owa krew była niczym tryskająca piana szampana otwartego podczas świętowania. Krasnolud dokonał zemsty na jednym z wielu oprawców jego współziomków. A dokonał tego w niekiepskim stylu.

Kiedy spojrzał na pozostałych ci również kończyli walkę. Kilku zaś widząc że zwycięstwo już praktycznie się dokonało, podbiegło do leżącego już w ludzkiej formie Tobena.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-10, 09:16   

Krasnolud nie miał w zwyczajach odchodzić od walki, gdy była jeszcze okazja skrócić kogoś o głowę, rękę czy nogę.
-To jeszcze nie wiktoria, kurważ jego mać!-
Krzyknął, gdy zobaczył, że część z ludzi odchodzi od walki, by ratować jakiegoś... człowieka.
Teraz zaczął szarżować najbliższego z orków. O ile jeszcze jakiś żył.
Gdy tylko walka się skończyła, Gorut wyciągnął bukłak z gorzałką, momentalnie ją odkorkował i zaczerpnął z niej pozostałość.
Taka ilość alkoholu może by popsuła refleks człowiekowi, czy tam... pfu, elfowi, ale na pewno nie krasnoludowi, toteż Gorut ze spokojem rozkoszował się jej smakiem.
Następnie spojrzał na wszystkich chwilowych towarzyszy. Sprawdził, czy ktoś zginął, czy ktoś jest ranny. Po prostu oszacował bitwę.
Później sprawdził swoją tarczę. Czy jest wstanie opłakanym, czy może jeszcze gorszym.
Dopiero po obejrzeniu tarczy spojrzał na swoją rękę.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-10-10, 17:08   

Krasnolud rzucił się w stronę najbliższego żyjącego orka lecz nim zdążył dobiec ciało przeciwnika opadło martwe na ziemię. Nastąpił koniec bitwy, który został podsumowany opróżnieniem bukłaka z alkoholem. Krasnolud poczuł przyjemne ciepło wywołane reakcjami chemicznymi organizmu na otrzymany płyn.

- Dobra robota, panie krasnoludzie – skinął Welgor stając obok towarzysza broni – Odważne natarcie, ale warte takiego finału.

Krasnolud rozejrzał się po obecnych kompanach. Żadnego z nich nie zdołał rozłożyć ork. Co prawda kilku było rannych lecz rany te nie były głębokie. Ot zwyczajne znamiona minionej bitwy. W najgorszym stanie był prawdopodobnie Toben którego opatrywano. Saphira wyjęła strzały tkwiące w jego plecach Wulf zaś razem z Delahorem tamowali krwawienie i zakładali bandaże.

Krasnolud zdjął tarczę i oszacował jej stan. Była dość mocno powgniatana jednak wciąż stabilna więc nadawała się do dalszego użytku, choć gwarantując już mniejszą obronę niż przedtem. Chwilę później sprawdził również Gorut stan swej ręki. Podwinął on rękaw zbroi oraz swej niebieskiej koszuli aby zobaczyć posiniaczoną skórę. Mięśnie pod nią również piekły kiedy się ich dotykało.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-10, 21:55   

-Wy też się dobrze spisaliście, kurważ jego mać-
Odpowiedział również komplementem. A co, niech sobie nie myślą, że krasnolud mniej kulturalny jest od człowieka.
-Prawdziwa, kurwa, krasnoludzka tarcza. Choćby troll na niej przysiadł, wciąż będzie zdatna do dalszego parowania-
W jego głosie wyczuwalna była ogromna duma, która właśnie z niego biła.
Na widok ręki jakoś nie przejął się bardzo. Bał się tylko, że gdzieś mogła pójść mu kość. A w istocie, po krótkich oględzinach, wcale tak nie wyglądała.
No, w końcu kości krasnoluda są silne niczym tytan, czyli najbardziej wytrwały, krasnoludzki stop.
A dlaczego krasnoludzki? Bo najbardziej wytrwały. A bynajmniej takiego był zdania Gorut.
Po chwili podszedł do Tobena. Chciał go zobaczyć. Musiał wiedzieć, czy będzie mógł dalej liczyć na wsparcie niedźwiedzia, czy innego zwierza.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-10-11, 17:40   

Toben leżał na ziemi przepasany już bandażem. Oddychał ciężko jednak zdawał się powoli normować kolejne wdechy i wydechy. Saphira zmoczyła kawałek materiałowej chusty wodą z bukłaka i zaczęła obcierać mu czoło. Wulf zaś kiedy tylko sytuacja z druidem uległa poprawie sprawdził resztę swojego oddziału czy aby na pewno nie trzeba komu udzielić pomocy. Podszedł do krasnoluda.

-Dobra walka Gorutheimie – rzekł z skinieniem głowy – Wszystko w porządku? Widziałem jak przyjmowałeś na siebie potężne razy.

Kiedy tylko skończył obchód podszedł ponownie do Tobena gdyż ten zaczął coś mówić. Co prawda słabo i z przerwami ale i krasnoludowi było dane usłyszeć.

- Mają swój obóz… za wzniesieniem… - wysapał – Już miałem wracać do was kiedy… - skrzywił się z bólu - …kiedy natknąłem się na ich patrol… Cholerne orki myślały że mnie mają ale… - zakaszlał – Przybrałem niedźwiedzią postać szarżując przez nich… Już myślałem że ich wykiwałem kiedy strzały przeklętych łuczników wbiły się w mój grzbiet.

- Już dobrze Toben – powiedziała troskliwie Saphira – Wykonałeś kawał dobrej roboty. Kiedy dotrze tutaj klan Niedźwiedzia ich szaman zajmie się Tobą.

- Jeśli dotrą… - szepnął do siebie ponuro Wulf spoglądając na szlak za sobą – Musimy schować ciała. jeśli pojawi się kolejny patrol weźmiemy ich z zaskoczenia – już pewniejszym tonem wydał rozkaz. Bez wsparcia naszych górskich współbraci nie możemy ryzykować ataku bezpośredniego.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-28, 14:11   

-Bywało gorzej-
Odparł krótkim, mało wyjaśniającym zdaniem.
-Masz rację-
Skwitował kolejnym, krótkim zdaniem. Stał jednak przez chwilę w bezruchu, wpatrywał się daleko przed siebie. Zaczął rozmyślać, zaczął wspominać...
Potwornie melancholijny nastrój go złapał.
Ale po pewnym czasie otrząsnął się i zaczął działać. Podszedł do pierwszego, najbliższego zielono skórnego. Stanął nad nim, rozejrzał się na boki, by sprawdzić, czy są gdzieś jakieś krzaki, bądź inne miejsca, w których dałoby się ukryć orkowe ciała.
Jeżeli je znalazł, złapał truchło za łydki i co sił zaczął ciągnąć w tamto miejsce. Co prawda takie ukrycie będzie dobre chwilowo, bo gdy zaczną szukać swoich pobratymców, bez problemu powinni ich znaleźć.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group