TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2013-07-27, 00:50
Istota boskości
Autor Wiadomość
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-03-31, 23:25   

No tak. Skojarzenie tych stworzeń z pojęciami jakie doświadczenie łowcy przypisuje jeleniom i sarnom, wyparło bez wysiłku kilka prostych oczywistości w świetle których, choć zaskakująca dla Reneei, reakcja ta była całkiem na miejscu. Skoro zagroda przystaje do serca Eaflien, budynku głównego - po ludzku, okolica musi być w miarę często uczęszczana, a spacery nie odbywają się tam w ramach rywalizacji wymyślonej pod presją czasu. Majestatyczne, wręcz królewskie rogacze wyglądały na oswojone, a zjawisko podłażącego do ogrodzenia dwunoga nie szokowało; ktoś zapewne dbał o ich stan. Spojrzenie jakim uraczyły kobietę, mogłoby być jednym z tych, jakim uczestniczące w gonitwach konie obdarzają parobka pucującego im boksy. Przy takim obrocie spraw, ostrożne podchodzenie czegokolwiek miało w sobie tyle sensu co próba zaskoczenia własnego plecaka. Mimo to, łowczyni cicho się ucieszyła z możliwości przyjrzenia się srebrnym gracjom, nawet jeśli faktycznie podeszła zaledwie parę metrów bliżej.

- Wybacz, nie spotkałam nigdy istoty boskiej, natomiast działanie każdej istoty śmiertelnej pociąga za sobą jakiś, świadomy lub nie, cel.

Odepchnęła się od ogrodzenia, zmierzając w sugerowanym kierunku.

Można być dobrym, miłosiernym, hojnym, altruistycznym, całkowicie skoncentrowanym na pomaganiu innym z samego gestu serca, odrzucając wszelkie próby odpłacania... ale żeby na taką skalę? To się nie chciało zmieścić łowczyni w głowie. Coś za coś. Gdyby spisać jak się rządzi świat, ta reguła znalazła by się w pierwszej dziesiątce mistycznej listy przebojów. Trudno było Reneei uwierzyć, że to wszystko powstało z powodu niezmierzonej miłości boskiej istoty do śmiertelnych ras. W przypadku bogów gest dobrego serca musiał działać zupełnie inaczej. A co jeśli jakiś bóg był zwyczajnie zły?

- Ani myślały się spłoszyć, w zasadzie ledwo zareagowały na mój widok, co to za stworzenia? - zapytała, będąc tuż pod drzwiami.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-04-01, 23:06   

Umysł boga. Czy koncepcja ta w rzeczywistości wykracza poza nasze śmiertelne pojmowanie? Śmiem twierdzić, że nie.
Bóg czy bóg czy też zwykły mieszkaniec planu materialnego, musi mieć pewien cel, motywacje, powód dla którego robi to co robi.
Po bliższym przyjrzeniu okazuje się to prostsze niż mogłoby się wydawać. Oddawanie czci, modły i wiara w daną istotę, wiążą się z przekazywaniem swej woli, swej siły mentalnej, pewnemu bytowi, który jeśli istnieje, może czerpać z owego faktu siłę. Czasem nieświadomie, czasem jak najbardziej z premedytacją. Czemu waszym zdaniem bogowie poświęcają swą energię na zbieranie i utrzymywanie waszych dusz po śmierci na swym własnym planie. Z dobroci serca? Nie.
Jest to swego rodzaju symbioza, wspomagająca i dająca zysk obydwu ze stron.
Wiadomym jest jednak, że każdy rynek, musi mieć swoją konkurencję. W tym wypadku bardziej zażartą niż mogłoby się wydawać.


Zahariel Gehast - Boskość Zrozumiana


- Reiflai? - podjął temat Earnel - Jelenie Księżycowych Lasów. Rzadko spotykane i niezwykle inteligentne. Sprowadzone na życzenie Ethelini, głównie ze względu na ich wysokie postrzeganie i wykorzystanie aury magicznej.

Ruszyła Reneei z dala od zagrody oswojonych Reiflai...ów? Rozmyślając między innymi na temat dobrych i złych bogów. Według jej wiedzy, zazwyczaj rozdzielenie było dosyć proste. Bogowie pokroju Vhidenora, Unglasha jak i demoniczne bóstwa były raczej mało popularne wśród pozytywnie nastawionych do życia osób. Z kolei Mirayal, Avius czy Eleyna były wyborem raczej pozytywnym i towarzyszącym osobom nie życzącym śmierci i zniszczenia wszystkiemu co żywe.
Co do Ethelini, nie miała bohaterka dobrego odniesienia. Wydawała się jednak ona bóstwem raczej pozytywnym.


Kroki swe skierowała łowczyni ku wnętrzu nietypowego budynku. Hol wejściowy nie charakteryzował się niczym nad wyraz niezwykłym. Żyrandol z liściasto-gałęziastej struktury, generujący światło czymś podświetlającym od wewnątrz pąki tulipanopodobnych kwiatów. Przestronne pomieszczenie z ławkami po bokach i biurkiem na środku, za którym to przesiadywała wyraźnie zajęta czymś elfka.
Z pomieszczenia wychodziły dwie pary schodów prowadzących na piętro wyżej oraz po dwie pary zamkniętych drzwi na każdej z bocznych ścian.

Earnel odparł coś w niezrozumiałym dla bohaterki języku do elfki za biurkiem, na co ta zareagowała ciepłym uśmiechem i własną sentencją niezrozumiałych dźwięków. Wymiana zdań trwała chwilę, nie dłużej jednak niż kilkadziesiąt sekund.

- Witamy w Eaflien moja droga. - odparła nagle elfka w Imperialnym, kierując swe przenikliwe zielone oczy ku Reneei - Zapraszamy na górę, jeśli nasz drogi Earnel się postara, możesz mieć dziś szansę na poznanie samej Ethelini.

Earnel w odpowiedzi wzruszył ramionami i przybrał minę sugerującą, że nic nie obiecuje, acz jest całkiem pewny swego.
Jednocześnie ruchem ręki zasugerował bohaterce udanie się po schodach na górę.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-04-08, 06:26   

Strumień nieznanych słów najpewniej zawierał w sobie powitanie, pozdrowienie i możliwe, że wskazywał na powód odwiedzin, choć nie zostało wymienione żadne imię. Widząc elfkę, łowczyni uśmiechnęła się do siebie w duchu. Wyglądało na to, że nie tylko ludzie spędzali czas za biurkami.

- Zaszczyt móc tu przebywać. I z wami. - odezwała się w odpowiedzi Reneei nieskrępowana kontaktem wzrokowym.

W oparciu o wyraz twarzy Earnela oceniła, że istniały realne szanse na poznanie bogini. Skromne wzruszenie ramionami nie wystarczyło, by ukryć komu naprawdę mocno na tym zależało. Opowieść jak dotąd prawdziwa co do słowa, ucierpiałaby poważnie bez wspominanej, boskiej postaci w roli głównej.

- Myślę, że Earnel zrobi wszystko co w jego mocy - stwierdziła uprzejmie Reneei, po czym posłusznie skierowała się w stronę najbliżej znajdujących się stopni.

Pnąc się do góry, próbowała wybiec myślami w przód. Jak może wyglądać spotkanie bogini we własnej osobie? Czego się spodziewać? Od którejkolwiek strony by nie podeszła do zagadnienia lądowała w punkcie wyjścia, w kropce.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-04-19, 22:27   

- Zaszczyt cię gościć - odpowiedziała ciepłym tonem elfka, zaś słowa te wydały się bohaterce nad wyraz szczere.
Earnel widząc, że Reneei zaproszenie przyjęła i kroki kieruje w jego stronę, ruszył po schodach pierwszy .

Stylowe stopnie wykładane błękitną wykładziną z delikatnego, lekko puszystego materiału, przywodzącego na myśl połączenie wełny i jedwabiu. Poręcze wykonane z chłodnego w dotyku metalu, posrebrzono dla efektu, nadając tak zwyczajnemu i prostemu elementowi konstrukcyjnemu jak schody, iście królewski rozmach.
Zakręciwszy sporawe półkole, wkroczyli na wyższe piętro domostwa.
Tam zaś, ku niejakim zaskoczeniu łowczyni, zostali powitani przez...drzewo. Czy też raczej niewielką jego sadzonkę, rosnącą radośnie pośrodku niewielkiego okrągłego holu. Jasno brązowy pień okrążał ozdobny złocisty płotek. Gałązki zaczynały rozrastać się na wysokości około metra, najwyższa część korony sięgała zaś na metrów niemal trzy, niewiele miejsca pozostawiając sobie do sklepienia. W którym to z kolei, znajdowało się okrągłe, sporawe okno, przez które złociste światło wielkiego drzewa Eaflien delikatnie omywało mniejszego krewniaka.
Zielone liście nie wyróżniały się niczym szczególnym, pośród nich jednak, spozierały na bohaterkę srebrne owoce o kształcie gruszek, wielkością nieco od nich mniejsze. Gatunek ten nie był znany łowczyni.

Oprócz drzewa, w holu znajdowały się dwie pary drzwi. Jedne naprzeciwko schodów, masywne, dwuskrzydłowe ozdobne wykonane z białego drewna, drugie już bardziej typowe, acz z podobnego materiału, znajdowały się po lewej stronie.
Na prawo od schodów odchodził korytarz, przy którym stała niewielka, maksymalnie trzyosobowa ławeczka wyścielona błękitnym materiałem podobnym do tego na schodach, wypchanym jednak dla zapewnienia dodatkowej miękkości i wygody. Tuż za nią, znajdowało się na wpół okrągłe okno, wychodzące na zagrodę z jeleniopodobnymi stworzeniami.

- Usiądź proszę na chwilę - zasugerował Earnel wskazując gestem ręki ową wygodną ławeczkę - powinienem wrócić niedługo.
Wypowiadając te słowa, kroki swe począł kierować ku parze drzwi naprzeciwko schodów.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-06-04, 01:21   

Jedyna ławeczka pod oknem daleka była od upodobnienia tego pomieszczenia do poczekalni. Nie przypominało jej w żadnym stopniu. Gdyby przypadkiem okazało się inaczej, nie lada trudno byłoby na to wpaść.

Reneei zajęła wskazane miejsce, oczekując cierpliwie, gdy Earnela pożarły wielkie drzwi, a za nimi toń jeszcze bardziej wystrzelonego w górę pomieszczenia. Natomiast tajemnicze drzewko stało tak w sam raz by mu się przyglądać. Jak fantazyjny eksponat, zdobywca pierwszej nagrody, który lśni swym pięknem jeszcze na długo po oderwaniu wzroku ostatniego widza. Roślinka musiała być wyjątkowa, albo jej owoce, albo jedno i drugie. Prowokowała chwilę zastanowienia, jak rzekoma czerwona barwa wywołuje agresję u niektórych zwierząt.

Drzewko mogło coś upamiętniać, być drogie i sprowadzone z bardzo daleka lub bliskie Ethelini, mogło być symbolem, na pewno było… Kobieta otworzyła szerzej oczy. Między myśli błyskawicznie wkradła się wspomniana przez Earnela przypowiastka religijna, ale zaraz poleciała stamtąd jak pijany chwiej schodami w tawernie. Absurd, jakby to drzewko miało wyrosnąć w ciągu siedmiu dni do rozmiarów tego, które wspiera cały obecny budynek, rosłoby w oczach.

Potrząsnęła głową z politowaniem. Cóż za pomysł. Ostatecznie, jeżeli ktokolwiek przychodzi podziwiać tę miniaturkę i odetchnąć, ławeczka nadaje się w tym celu idealnie. Póki nie jest to grupa większa niż trzy osoby.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-06-05, 13:04   

Zgodnie z sugestią Earnela, usiadła zatem łowczyni wygodnie na ławce, podczas gdy elf ostrożnie, bez uprzedniego pukania, otworzył jedno ze skrzydeł drzwi po czym zniknął wewnątrz pomieszczenia. Z obecnej perspektywy, nie dane było Reneei ujrzeć niestety co też czyhało za tajemniczymi wrotami.

Pozostała sama naprzeciw cudnego drzewa, mimowolnie przebiegając wzrokiem po srebrzystych owocach. Było ich całkiem sporo, przynajmniej ze 20 sztuk, niektóre nawet w zasięgu ręki. Zwisały delikatnie ogonkami doczepione do gałęzi, zapewne nie byłoby łatwo dostrzec gdyby któregoś zabrakło.
Wzrok bohaterki powędrował również za okno, obok którego siedziała, ponownie spoczywając na zagrodzie Reiflai. Tym razem dwójka młodych osobników, chyba ludzi stała przy zagrodzie dyskutując o czymś między sobą. Jeden z nich właśnie począł stawiać nogę na wyższym szczeblu ogrodzenia, gdy pewien dźwięk przykuł uwagę Reneei.
Podniesiony głos dobiegający gdzieś z okolicy. W pierwszej chwili pomyślała bohaterka o Earnelu w pokoju naprzeciwko, jednak drugi odgłos, przypominający słowa wypowiadane już coraz cichszym tonem naprowadził ją na pokój sąsiedni. Dostrzegła łowczyni, iż drzwi do owego pokoju są nieznacznie uchylone, na tyle iż przez powstałą szparę zapewne można byłoby zajrzeć.
Co najmniej dwie osoby wewnątrz prowadziły dyskusję, z ławki jednak nie mogła bohaterka nawet zidentyfikować czy język którym się posługują jest dla niej zrozumiały, szmery bowiem ledwo docierały do jej uszu.

Nie wiedziała bohaterka jak wiele czasu pozostało jej do powrotu Earnela, za drzwiami zniknął on jednak dopiero przed kilkoma sekundami.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-06-06, 00:43   

Oczekiwanie na coś, bywa czasem dość osobliwym stanem sytuacyjnym. Właśnie wtedy wszystko dookoła jakby ożywia się i dzieje, chcąc niewinnie umilić czas. Z rozrywką wtykania nosa w nie swoje sprawy włącznie, która kusi jak zakazany owoc.

Kobieta nasłuchiwała chwilę. Gasnący szmer rozmowy okazał się lepszym magnesem uwagi od dwójki osobników za oknem, będących chyba o krok od zrobienia czegoś niezbyt poważnego. Rozważyła opcję stanięcia gdzieś bliżej drzwi, ale nie za daleko drzewka, by mieć możliwość przysłuchania się rozmowie, a w razie przyłapania usprawiedliwienie. Jednak uroki siedzenia na tyłku i czekania, znosiła całkiem dobrze. Na brak cierpliwości nie chorowała. Inna sprawa, to nie był jej interes czego dotyczy rozmowa, w jakim języku jest prowadzona, ani dlaczego podniesiono głos. Choć owszem, dobrze byłoby wiedzieć, tylko dla samego wiedzenia; bo tak co drugi lub trzeci cholerny babski umysł jest skonstruowany i wścibsko nastrojony. Również, ze względu na status gościa, lecz nie tylko, wolała niczego nie ruszać bez pozwolenia. Las, znany Reneei bardziej lub mniej miejscami, pozostał za gęstwiną ściany naturalnego muru nie do przebycia w konwencjonalny sposób. Tutaj wokół, nic nie było znajome.

Tak więc siedziała nadal, wytężając słuch i zerkając przelotnie co jakiś czas na drzwi, które zwróciły jej uwagę. Wolała czekać na powrót Earnela niż się głupio oddalać.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-06-11, 08:52   

Czas oczekiwania postanowiła Reneei spędzić nie ryzykując żadnych kłopotów, jeno na nasłuchiwaniu.

Niestety rozmowa z tajemniczego pokoju prowadzona była przez cały czas zbyt cicho, by z ławki bohaterka mogła rozpoznać chociażby język czy płeć rozmówców.
Nie były to jednakże jedyne dźwięki, które był w stanie zaprzątnąć uwagę nasłuchującej łowczyni.

Zza okna bowiem dobiegł nagle tępy odgłos przypominający połączenie niewielkiego wybuchu ze świstem lecącej strzały. Towarzyszył mu zaś niewielki rozbłysk, który kątem oka również Reneei zarejestrowała.
Zagroda wyglądała w zasadzie bez zmian. Jeleniopodobne stworzenia nadal stały niewzruszone na swoich miejscach, samiec co najwyżej stał teraz z nieco bardziej uniesioną głową kierując wzrok na dwójkę młodzieńców. Po chwili jednak powrócił do podgryzania trawy.
Trochę bardziej zmieniła się sytuacja ów młodzieńców. Ten który uprzednio stawiał nogę na ogrodzeniu, teraz znajdował się już po jego drugiej stronie...w pozycji siedzącej, opartej o deski. Wyglądał na nieprzytomnego. Jego kompan stał jeszcze przez chwilę z zaskoczoną miną, po chwili jednak kucnął i podjął próby cucenia przez ogrodzenie, potrząsając barkami i klepiąc towarzysza po policzku.

Odgłos otwieranych drzwi ponownie odciągnął łowczynię od sytuacji za oknem. To Earnel wyszedł ponownie z pokoju, z uśmiechem zerkając poprzez liście drzewka w stronę Reneei.

- Jaśnie Oświecona Ethelini chciałaby cię poznać - podjął wychodząc przed drzwi - Proszę - dodał melodyjnym głosem podkreślając zaproszenie delikatnym gestem otwartej dłoni.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-06-16, 20:49   

Na widok Earnela łowczyni straciła zainteresowanie zarówno tym, co się działo za oknem jak i anonimową rozmową na przysłuchiwaniu się której dotychczas skupiała. Elfowi faktycznie się udało i wyglądało na to, że nie będzie musiała czekać więcej niż to było konieczne, do przypuśćmy jutra lub innych dni na przód, kiedy wizyta byłaby możliwa.

Nie zwlekając, zsunęła się z ławki, w zamian dla której zostawiła do towarzystwa swój plecak. Niechybnie powróciły myśli, próbujące odgadnąć to czego tak naprawdę nie wiedziały, póki nie stłamsiło ich najistotniejsze teraźniejszo pytanie: czym i jaka okaże się ta boska istota. Minąwszy drzewko, Reneei uśmiechnęła się lekko do Earnela. Drzwi stały otworem, teraz należało tylko przez nie przejść by przekonać się o wszystkim, co usłyszała.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-06-26, 12:53   

Plecak pozostał posłusznie na ławce, Reneei zaś ruszyła na spotkanie istoty, która jeśli wierzyć temu, co usłyszała łowczyni w ciągu ostatnich godzin, należała do najpotężniejszych spośród stąpających po Sorii istot.
- Ukorz się i wykaż pokorą. Staraj się nie patrzeć jej prosto w oczy i nie odzywaj póki Jasna Pani nie uczyni tego pierwsza. - rzucił szeptem Earnel zatrzymując bohaterkę na moment w przejściu, po czym wszedł tuż za nią do środka, nie dając już szansy na jakiekolwiek wahania.

Po samym przekroczeniu progu, nie dało się ujrzeć wnętrza pomieszczenia, posiadało one bowiem niewielki przedsionek, oddzielony od reszty kremową płachtą, która choć z wyglądu i dotyku delikatna była niczym jedwab, zdawała się nie przepuszczać kompletnie światła.
Dopiero po rozpostarciu skrzydeł zasłony, oczom Reneei dane było ujrzeć tajemniczy pokój.

Naprzeciwko drzwi znajdowało się wielkie okno wychodzące wprost na podwórze, ukazując między innymi ścieżkę, którą nie tak dawno wkroczyli do Eaflien. Przy bocznych ścianach stały regały z jasnego drewna wypełnione ciężkimi tomami oraz większymi i mniejszymi przedmiotami pokroju fiolki z błękitny płynem, niewielkiej rośliny doniczkowej o krótkich silnie poskręcanych pnączach, czy przezroczystej kuli niewiele większej od pięści, ułożonej na białej poduszce.
Większość pomieszczenia, wypełniał jednak element którego nazwanie zarówno biurkiem jak i ołtarzem zapewne uznane byłoby za trafne. Płaski przestronny blat zakryty po samą podłogę białym niczym świeży śnieg materiałem, na którym to stały dwa jaśniejące delikatnym błękitnym światłem kryształy oraz kilka innych przedmiotów, których identyfikacja w obecnej chwili nie była możliwa.
Krzeseł w pomieszczeniu Reneei nie dostrzegła, podłoga zaś wyłożona była beżowym, pełnym bliżej nieokreślonych wzorów, run i symboli, miękkim i delikatnym dywanem.

Tyle kątem oka, podświadomie była w stanie z pomieszczenia wyłapać łowczyni. Uwagę bowiem, z siłą szarżującego niedźwiedzia w całości przykuło bowiem co innego.
Postać znajdująca się w samym centrum pomieszczenia, tuż za ołtarzo-biurkiem. Wysoka na ponad dwa metry, smukła postać kobieca o jasnej, wręcz emanującej światłem skórze i długich włosach dla których określenie 'blond' byłoby niczym nazywanie malarskiego arcydzieła kwadratowym obrazkiem. Emanowały ciepłem i kojącymi dusze i zmysły promieniami niczym wiosenne słońce w bezchmurny dzień.
Wszystko to jednak było niczym w porównaniu do oczu Jasnej Pani. Dla większości istot, owe narządy służą do przechwytywania i przetwarzania nawet najmniejszych promieni światła. W tym przypadku miast przyjmować, emanowały one białym, nieskażonym kolorem błyskiem, przy którym nawet Gwiazda Południowa zdawała się pożółkła. Zrozumiała natychmiast, iż unikanie kontaktu wzrokowego będzie prostsze niźli mogłoby się wydawać, bowiem choć owe dwa ogniki fascynowały niezwykle, dłuższe spoglądanie na nie mogło być dla oczu wręcz bolesne. Jeśli kiedyś faktycznie była jeno zieloną elfką, teraz sprawiała wrażenie tak odeń różnej, jak człowiek różny jest od nadrzewnej małpy.
Ethelini miała na sobie zaskakująco prostą białą szatę ze zwiewnego materiału. Co dziwniejsze, cała jej postać zdawała się jakby nie do końca obecna, lekko przezroczysta, na konturach zaś nieznacznie momentami falowała. Niczym zjawa czy duch.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-07-05, 17:15   

Istota, którą ujrzała Reneei, przeszła wszelkie możliwe wyobrażenia jej ludzkiego umysłu. Znajdująca się przed nią postać, wyglądała jakby powstała tylko i wyłącznie ze światła. Zdawała się mieć go w sobie tak dużo, że nadmiar ulatniał się swobodnie na zewnątrz. Nadany kształt i odziewająca ciało szata, wydawały się utrzymywać to światło w ziemskiej materii, profanum żywych z krwi i kości, które by się mogło jawić jako coś brudnego, chaotycznego i odrażającego. W porównaniu z Ethelini wszystko jakoś tak żałośnie zbledło, każdy blik możliwy na gładkiej powierzchni przedmiotów dookoła, nawet okno i widoczna za nim ścieżka.

W początkowej fazie podziwu i fascynacji, trudno było łowczyni oderwać oczy od jasnej istoty w centrum pomieszczenia, dopóki od niedługiego wpatrywania się - między innymi w parujące bielą oczodoły bóstwa - zaczęły kłuć i zmuszały do spojrzenia na jakiś bardziej neutralny obiekt. Krótko zerknęła na Earnela, wspominał coś o ukorzeniu się. Nie sądziła, by tę czynność można było pominąć czy przeczekać bez większej szkody. Jednocześnie miała nadzieję, że według niej wyrażający szacunek gest, jakim powitała Earnela po raz pierwszy, nie będzie w tej sytuacji zbyt skromny. Więcej co mogła zrobić by odpowiednio wypaść przed boskim majestatem, to dostosować postawę. Zgarbiła się lekko, prosto trzymaną głowę opuściła żeby po skośnej linii wpatrywać się we fragment dywanu albo fundament biurko-ołtarza znajdujący się blisko też dywanu. By nie ujść mylnie za pokutnika lub skazańca pętanych jakimś jarzmem winy, ręce pozostawiła na widoku, pozwalając im swobodnie wisieć wzduż ciała. Jak zalecił Earnel, milczała, oddając pierwszeństwo zabrania głosu Jasnej Pani.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-07-10, 11:00   

Zapewne jedynie silna wola Reneei pozwoliła na szybkie rozwiązanie konfliktu między fascynacją, a bólem, strachem i świadomą decyzją.
Wzrok łowczyni powędrował w dół, ciągnąc za sobą kilka innych elementów ciała, w dosyć zgrabnym pokłonie.

- Witaj droga Reneei - aksamitny głos pobudził bicie serca bohaterki o kilkanaście uderzeń na minutę - cieszę się, że zostałaś odnaleziona, nim przytrafiło ci się coś złego. Lasy Silvanii bywają niebezpieczne. - głos ów robił wrażenie równie wielkie co sam wizerunek. Zdawał się przenikać wprost do umysłu z pominięciem uszu, każde słowo zaś sprawiało bohaterce nietypową, niewytłumaczalną przyjemność. Był to głos, którego słuchać można było całymi dniami bez znudzenia, ze szczerym uśmiechem na ustach. Barwa nie rozpraszała jednak uwagi, sprawiała natomiast, że każde wypowiedziane słowo tym bardziej wsiąkało i docierało do łowczyni napotykając na pełne zrozumienie.

- Być może już zauważyłaś, iż nie jestem tu osobiście, to co widzisz jest zaś jeno projekcją astralną. - fakt, zauważyła Reneei, że w postaci było coś niematerialnego - Jeśli jednak zechcesz pozostać z nami jako gość i uczeń, z pewnością będziemy miały okazję spotkać się w bardziej osobisty sposób.
Sugestia, czy też propozycja Jasnej Pani dodatkowo przyspieszyła tętno Reneei, nie pozostawiając emocji obojętnymi.
- Na wstępie jednak droga Reneei, powstań i zaprezentuj proszę swoje obecne umiejętności z zakresu arkan magii.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-07-16, 19:05   

Gdy tylko Ethelini skończyła mówić, jeśli tak to można nazwać, Reneei skoncentrowała się na opanowaniu brykających emocji. Miały swoje zastosowania, ale raczej nie przy rzucaniu czarów, o czym chyba większość magów by jej powiedziała, jakby miała kiedykolwiek możliwość zapytać.

- Oczywiście - odpowiedziała, nie będąc pewnej czy w ogóle powinna zabierać głos.

Wyprostowała się i rozejrzała. Potrzebowała czegoś niedużego, lekkiego i łatwego do przeniesienia z miejsca na miejsce. Półka rozciągająca się pod ścianą na prawo, pierwsza przyciągnęła wzrok. Leżała na niej znaczna liczba przeróżnych bibelotów o poszukiwanych kryteriach. Oczy kobiety zatrzymały się na fiolce z niebieskim płynem w środku, była zupełnie w sam raz i nie wyglądała na coś trwale przytwierdzonego do regału. Ani nie była czymś bardzo odległym.

Powstały w przeciągu mniej niż paru sekund plan, zakładał przeniesienie fiolki z półki na blat ołtarza bez żadnych przeszkód. Pozostawało tylko się skupić i zrobić to co zawsze.
Próbujące zaistnieć myśli z ich analizą, odnośnie tego co przed kilkoma chwilami słyszała i w jaki sposób to się działo, kobieta świadomie odepchnęła na później. Jedynie wyobrażenie krótkie jak sygnał alarmowy na moment przed wyłączeniem go zdążyło mignąć, że jeżeli coś pójdzie teraz nie tak, ten rozczulający, aksamitny głos diametralnie może zamienić się w ton o przeciwnym biegunie z katastrofalną siłą przetrącający wszystkie klepki pod sufitem w głowie.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-07-16, 21:38   

Szybkie bicie serca i głuchy szum były jedynymi odgłosami, które po przejściu echa wypowiedzianego przed chwilą słowa słyszała Reneei. Wszyscy w pomieszczeniu zamilkli, pozwalając bohaterce w spokoju podjąć próbę rzucenia jedynego, znanego sobie zaklęcia.

Ręce wyciągnęły się w stronę fiolki z płynem. Na oko ważyła dosyć mało, z pewnością poniżej 0,5kg, a to wystarczyło by zaklęcia zadziałało z pełną skutecznością. Przynajmniej w teorii.
Dłonie wykonały kilka specyficznych gestów, przywodzących na myśl podrzucanie kulek, w umyśle zaś powstała formuła zaklęcia. Łowczyni poczuła przepływ many i... przepływ zatrzymał się i ponownie rozproszył po ciele, fiolka nie drgnęła z miejsca. Reneei pozostała w dosyć niezręcznej pozycji, przełykając gorycz porażki i nieudanego zaklęcia.

Jedyną pociechą był fakt, że nie spowodowała żadnego nieszczęścia. Zdążyła się już w swoim życiu przekonać Reneei, iż nieumiejętne rzucenie czaru, potrafi czasem wywołać bardzo niespodziewany i niepożądany efekt.

Jeśli zawierzyć mogła obserwacji kątem oka, nikt w pomieszczeniu nie zareagował w żaden sposób na jej porażkę. Cisza nadal zalegała w pokoju. Teraz jednak bicie serca bohaterki jak i szum w jej uszach jeszcze bardziej się nasiliły.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-07-17, 01:10   

Coś się nie zgadzało, bardzo nie zgadzało. Choć przynajmniej nic w sposób widowiskowy nie poszło w drzazgi, w drobny mak albo i gorzej. W powstałej ciszy Reneei słyszała oszalały rytm własnego serca, sądząc przez chwilę, że zaraz padną jakieś słowa. Powietrze drgnie poruszone czyjąś reakcją. Cisza. Ponieważ nikt nie podjął się niczego podobnego i wciąż oczekiwano cierpliwie by zaprezentowała jakiś poziom umiejętności, pozwoliło jej to błyskawicznie wyciągnąć wniosek o zwykłej nieskuteczności zaklęcia. Nie miała czasu na dokładne przyglądanie się Earnelowi czy Ethelini w poszukiwaniu potwierdzenia braku oznaki czegokolwiek pokrewnego dezaprobacie, nie w tej chwili. Rzuci ten czar, nawet jeśli będzie musiała stanąć na uszach.

Skoro nie wyszło, należało spróbować jeszcze raz. Przygryzła dolną wargę, wzięła w garść i uparła by podejść do drugiej próby pokazania jedynej, znanej jej sztuczki magicznej.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-07-18, 12:51   

Łowczyni na swoje szczęście całkiem dobrze radziła sobie ze stresem i utrzymywaniem emocji na wodzy. Zimna krew po raz kolejny spełniła swe zadanie, skutecznie powstrzymując drżenie rąk podczas wykonywania trudnej sztuki tkania zaklęcia.
Poprzednim razem spokój jednak nie wystarczył.

Wyciągnięte już ręce poczęły ponownie wykonywać gesty właściwe rzucaniu Telekinezy, umysł zaś skupił się na butelce i odpowiednim nakierowaniu magicznej energii.
Prawa dłoń zakończyła gestykulację wyskakując nieznacznie do góry, wtedy to wraz z nią do góry wzniosła się również szklana fiolka. Zaklęcie zadziałało.
Stabilnie przewędrowała przez pokój, zgrabnie lądując na blacie biurka, tuż przed astralną postacią Ethelini.

Zza pleców usłyszała Reneei odgłos wypuszczanego powoli powietrza, które przez ostatnie sekundy, Earnel najprawdopodobniej wstrzymywał.

- Telekineza - podjęła Jasna Pani - Wykonana względnie poprawnie. Nie musisz przejmować się pierwszą porażką, gdybyś mistrzem w tkaniu magii była, nie zawędrowałabyś w nasze progi.
Podczas gdy Ethelini kończyła swą przemowę, butelka ponownie uniosła się w powietrze i spokojnie powróciła na swe miejsce.
Reneei co nieco wiedziała o projekcji astralnej, nie słyszała jednak by ktoś potrafiący ją stosować, był w stanie za jej pośrednictwem używać zaklęć. Szczególnie gdy nic nie wskazywało na to, by poświęcała tej czynności bodaj drobną uwagę.
Jeśli faktycznie stała jednak bohaterka przed boginią, bez sensu byloby mierzyć jej zdolności zwykłą miarą.

-Jesteś Reneei niczym nieoszlifowany diament. Ta placówka - delikatny i niezwykle płynny ruch dłoni owiał okolicę, akcentując jej słowa - jest zaś pracownią, której celem jest uzyskać jak najpiękniejsze brylanty. Czy przyjmujesz zaproszenie i dołączysz do tej społeczności?

Pytanie postawione było bez żadnego nacisku, z całkowitym pozostawieniem wolnej woli wyboru łowczyni. Ta czuła jednak, że gdyby tylko usłyszała od Jasnej Pani chociaż nutkę prośby, perswazji, najprawdopodobniej zgodziłaby się bez najmniejszego zawahania.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2013-07-21, 13:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-07-20, 21:11   

Propozycja pozbawiona jakiegokolwiek cienia przymusu lub prośby, sama w sobie też była wystarczająco trudna do odrzucenia. Nienaruszana wolność wyboru tylko zachęcała by zostać. Reneei nie dziwiła się więcej, dlaczego i jak Ethelini zebrała wokół siebie tyle oddanych istot różnych ras i maści. Głosem mogłaby skłonić narody do płaszczenia się przed jej obliczem. Łowczyni zaświtało pytanie czy w ogóle tej bogini da się tak po prostu odmówić? Nawet jeżeli faktycznie się ku temu nie skłaniała, a zaproszenie było jej bardzo na rękę.

Spojrzenie kobiety wędrowało po dywanie jakby w zdobiących go runach zaszyły się jej myśli. Odpowiedź nie mogła być udzielona natychmiast, wymagała chwili. Prawdą było, że się jej tu podobało i lepszej okazji do nauki magii czy zaznajomienia się z kulturą leśnych elfów próżno będzie szukać. Z przeszłością pozostawioną za sobą, większością dobytku na plecach, nie miała do przegrania więcej jak swoje życie. Coś jednak wzbudzało lekki niepokój w tej kolorowej scenerii, zionęło z czarnej dziury niepamięci. Naparcie na nią sprawiło, że zwróciła jakieś mgliste, zdeformowane wspomnienie domu rodzinnego i gdyby nie świadomość, że znajduje się w centrum uwagi, Reneei paskudnie by się skrzywiła. Nie była pewna co ma do rzeczy lokacja z której dawno temu dała nogę i nawet kiedyś miała wyrzuty sumienia, lecz chociaż wiedziała już co jest źródłem wątpliwości. To o obowiązki, nakazy i zakazy sprawa się rozbijała. Ograniczenia wolności i swobody do której mocno przywykła dzieląc domek myśliwski ze swoim mistrzem i przyjacielem.

- Czy zanim przyjmę zaproszenie, mogałabym o coś zapytać? - odezwała się ostrożnie w imię starego porzekadła ludowego gdzie, ten kto pyta, powiedzmy rzadziej błądzi.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-07-21, 13:37   

Wzory na dywanie może nie były specjalnie fascynujące, w tej chwili jednak przykuwały wzrok bohaterki niczym największe arcydzieła galerii z Dorien. Obecnie dokładnie oceniała owal runy, przypominającej z wyglądu oko, w którego centrum widniał symbol mniejszy, przywodzący na myśl lecącego ptaka. Swoją drogą raczej nie były to runy krasnoludzkie, w nich to bowiem nie stosuje się owalnych pociągnięć. Być może nie miały one żadnego znaczenia poza ozdobnym, trzeba było bowiem przyznać, że komponowały się w bardzo przyjemną dla oka całość.

Zadane ostrożnie pytanie zawisło w powietrzu niczym ostatni gong zwiastujący rozpoczęcie ceremonii.
Nie wyglądało jednak na to, by w jakikolwiek sposób uraziło Ethelini.

- Oczywiście, pytaj do woli - odparła uspokajając nieco szalejące serce Reneei.
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-07-21, 20:43   

Pomimo zapewnienia, Reneei nie zamierzała pytać o nic więcej poza tym co ją trapiło. Za dużo na raz nie zawsze jest dobrze odbierane. Z perspektywy osoby będącej bliżej zamiaru zostania tu niż pójścia sobie, wiedziała, że horyzont jeszcze się zaroi od okazji do pytań. Po co się spieszyć.

- Na jakie powinności przystanę stając się częścią społeczności? Czy zaproszenie wiąże się w jakimś stopniu z zakazem wykraczania poza granice miasta?

Dwie kluczowe kwestie, lepiej było zostać uświadomionej o nich teraz niż za jakiś czas. Tu gdzie łatwo się zgodzić na coś, bywa że potem równie trudno jest odkręcić skutki swojej lekkomyślności.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-07-22, 22:36   

Jeśli jakiekolwiek emocje pojawiły się na jaśniejącej twarzy Ethelini, Reneei ich dostrzec niestety nie zdołała, wzrok swój bowiem, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem trzymała z dala od oślepiającego lica.

- Powinności? - powtórzyła Jasna Pani z lekkim zdziwieniem

- Nic poważnego zapewniam cię - wtrącił nagle Earnel - Wszyscy mieszkańcy niejako dzielą się codziennymi obowiązkami. Doglądanie okolicznej fauny czy flory, sprzątanie, gotowanie i inne przyziemne czynności. Patrole, ochrona i nauczanie należą do bardziej doświadczonych osób. Wybacz Pani za wtrącenie.

- Zaiste, nic nie szkodzi Earnelu - skwitowała Ethelini, wyraźnie nie wykazując większego zainteresowania przedstawionymi przez elfa powinnościami - Zaś co do opuszczanie granic Eaflien. Nie rozumiem po co chciałabyś to czynić dopóki twe szkolenie się nie zakończy - fakt, po cóż miałaby to Reneei robić? Okolica była doskonale chroniona i samowystarczalna. Polować najwyraźniej nie musiała, zaś na spacery miejsca było dosyć. Dalsze wycieczki wiązałyby się zaś najpewniej z ominięciem ważnych wydarzeń czy też elementów szkolenia.

Kątem oka ujrzała bohatera kiwnięcie głowy Ethelini, nakierowane najpewniej ku Earnelowi.

- Opuszczenie Eaflien możliwe jest jedynie w towarzystwie. Bez osoby przynależącej do kadry, nie mogłabyś potem wrócić. Kwestie bezpieczeństwa. - ton elfa przywodził na myśl dorosłego, starającego się delikatnie wytłumaczyć coś dziecku, na tyle delikatnie i spokojnie na ile było to możliwe - Jednak najdalej za kilka miesięcy, po zakończeniu podstawowego szkolenia, możesz uzyskać wystarczające przywileje by mieć możliwość wychodzenia i powrotu do woli.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2013-07-25, 22:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Ikku 
Włóczykij
Nocna Mara



Wiek: 35
Dołączyła: 20 Sty 2012
Posty: 65
Wysłany: 2013-07-23, 21:38   

O ile dotąd Reneei spoglądała na dywan, by się zastanowić oraz starać nie patrzeć w oczy astralnej projekcji, o tyle teraz patrzyła nań jakby spośród jego miękkich włókien wyrosła zaiste egzotyczna, cudacznie ukształtowana roślinka. Otworzyła rosiczkopodobną mordkę i pisnęła jedną sylabą: Daj? Wtrącenie Earnela, któremu nerwy napięły się niczym cięciwy tysiąca łuków gotowych do strzału, było niespodziewane. Niemniej wystrzelony z nich tekst.

- Jeżeli ktoś się zapyta, czy zabijanie jest złe, należy go od razu podejrzewać o morderstwo? - Reneei zwróciła wzrok w stronę elfa, nie przywiązując uwagi do uprzednio użytego pouczającego tonu wywołanego zdenerwowaniem i emocjami. Jej samej serce się tłukło pod żebrami jak motyl daremnie próbujący pokonać szybę i wydostać się na wolność. Tylko czekać, kiedy w zaporze wytężonej kontroli emocje znajdą lukę i coś się wtedy omsknie, a to w tonie, a to w geście.

Niezależnie od ogólnego wydźwięku, codzienne zajęcia tutejszych mieszkańców nie były skomplikowane. Do wykonywania ich wystarczyła zupełnie sprawność fizyczna i być może trochę pomyślunku by sobie niektóre zadania ułatwić. Zdetonowanej odpowiedzią, jednej niewiadomej było mniej. Co do drugiej, Reneei nie miała ochoty się zwierzać dlaczego tak zostało sformułowane pytanie, jak również gdzie się mieściło źródło obawy. Przyzwyczajenie, tak, zwali winę na przyzwyczajenie. Na razie najwygodniejszy, najmniej zaprzątający wariant.

Z głową na wprost, powędrowała spojrzeniem przez okno.
- Pani, zapewniam, że nie śmiałabym opuszczać Eaflien do końca szkolenia. Informacja o takowej możliwości jednakże, przeczy innej wskazującej na przymus bycia zamkniętym w danej przestrzeni jak w klatce, nawet jeśli jest duża. To mi w zupełności wystarczy - uśmiechnęła się lekko, ale i pewnie, gdy po krzywiźnie ust przemknęła ulga. Aby tego wyrazu nie chować uniosła nieznacznie podbródek - Nie pozostaje mi nic jak oznajmić, że z radością przyjmuję zaproszenie.

I zobaczyć co się stanie dalej, dokończyła w myślach.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2013-07-27, 00:44   

Ni Earnel, ni Ethelini nie odnieśli się już do poruszonych przez Reneei kwestii. Najważniejszym bowiem fragmentem jej wypowiedzi, były najwyraźniej dwa ostatnie słowa.

Choć oczy bohaterki uciekły gdzieś w kąt okna, spozierając gdzieś daleko w dolinę, dostrzegła, iż Ethelini rozkłada płynnie ręce w geście otwartości, jak gdyby pragnęła utulić łowczynię w swych ramionach. Z pewnością jednak nie to było zamierzeniem ów gestu.
Obraz ten, choć widziany jeno kątem oka wypalił się w umyśle Reneei niczym znamię z rozżarzonego metalu na skórze trzody. Słowa towarzyszące mu zaś, echem odbijały się po kątach świadomości jeszcze przez długie tygodnie.

- Witaj wśród Oświeconych

Zaraz po ich wypowiedzeniu, Ethelini zniknęła z pomieszczenia, by nie objawić się bohaterce ponownie, póki pora nie była właściwa.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sesja Zakończona
Reneei za sesję otrzymuje 930 punktów doświadczenia

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group