TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2012-08-22, 13:00
Cień
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-03, 19:33   Cień

Życie jest tylko przechodnym półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie,
W nicość popada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.



CIEŃ
- kroniki Radoka



Nawet pomimo zamkniętych oczu wiedział, że ona jest obok. Leżała odwrócona do niego plecami, przylegając do niego całą ich powierzchnią. Czuł jej ciepło. Słyszał jej oddech, szybki, płytki, wciąż wzburzony po niedawnym uniesieniu. Jej ramię drżało delikatnie, pokryte gęsią skórką w miarę kolejnych gestów jego dłoni, gdy jej dotykał, głaszcząc leciutko. Z obawą. Jak gdyby bojąc się, że ją spłoszy. Jak sokolnik dotyka sokolicy, a doświadczony jeździec pięknej klaczy. Nie musiał nawet patrzeć by wiedzieć, że się uśmiechała, dumna, z przyjemności jaką mu dała. Jej długie włosy łaskotały go po twarzy.

- Dlaczego nie może być tak zawsze? – mruknęła cicho.

Nie odpowiedział.

Wiedział, że nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi.

Przeciągnęła się z rozkoszą, niczym kotka wygrzewająca futerko na słońcu. Odwróciła się. Jej głowa rychło znalazła się na odpowiednim miejscu. Jej miejscu. Tym słodkim, ulubionym, dokładnie tam, gdzie bark łączy się z torsem. Jej gorący oddech muskał jego szyję.

- Chciałabym, by ta chwila trwała wiecznie, Radoku... – szepnęła.

Elf drgnął. Pomimo zamkniętych oczu podświadomie poczuł, że coś jest nie tak. Na chwilę zaledwie przed tym, gdy w jego nozdrza wbił się słodkawy, metaliczny, tak dobrze mu znany zapach a na barku poczuł ciepłą, rozlewającą się kałużę wilgoci. Krew.

- Żałuję, że tak bardzo mnie zawiodłeś, że ciebie nie było, gdy najbardziej tego potrzebowałam... – dodała cichutko, choć wiedział, że jest ona w stanie który nie pozwala na wydobycie z siebie artykułowanych słów.

Że jej gardło jest czerwoną miazgą. Rozległą raną, pełną kipiącej, spienionej krwi. Że wygląda tak, jak w chwili, gdy widział ją po raz ostatni.

- Chciałabym... chciałabym żyć.

Szepnął przytulony do niego trup ukochanej.

Ułamek sekundy później Radok obudził się.


* * *



Koszmar powracał już kolejną noc z rzędu. Był czas, gdy bohaterowi wydawało się, że dał sobie z nim radę, że jest już dobrze, że pogodził się ze stratą. I wtedy koszmar wracał, silniejszy niż kiedykolwiek. Minęły dwa dni od chwili w której Radok wbił sztylet z całą mocą w czaszkę mordercy. W głowę leśnego elfa z amuletem w kształcie węża, ze znakiem zabójców. Nie było wątpliwości, że Tyrion, czy też Koelius był winny i był obecny przy masakrze jaką nieznana bohaterowi organizacja sprawiła na rodzinie jego ukochanej. Radok z chwilą zabicia Koeliusa zdołał dokonać, dzięki pomocy Soul’lethar chociaż części zamierzonej zemsty. Dlaczego wobec tego nadal nie był w stanie spać spokojnie? Dlaczego jego dusza nie potrafiła zaznać ukojenia? Łowca nie znał odpowiedzi na te pytania. Tym, czego był pewien, była jednak świadomość, że jego misja nie uległa jeszcze zakończeniu. Że dzieli go od niej jeszcze wiele pracy.

Wiele krwi.

Bohater leżał w tym samym łóżku w którym poprzedniego wieczoru poszedł spać. Znajdował się on w jednoosobowym, skromnie umeblowanym pokoju na piętrze wielkiego budynku położonego na południowej platformie miasta. Budynek ów oficjalnie był luksusową karczmą „Pod pijanym widmem”, nieosiągalną dla zwykłego gminu i przechodni z ulicy. Nieoficjalnie zaś nocowali w nim przede wszystkim rekruci oraz członkowie Soul’lethar – Duchów. Tutaj też zaprowadziła go Serena po wydarzeniach które miały miejsce w feralnych podziemiach. Elfka wytłumaczyła bohaterowi, że podziemia były zaledwie wstępnym testem. Pokonanie jego pozwoliło bohaterowi na zdobycie najniższej rangi wśród Duchów. Po całym dniu spędzonym na leniwym oczekiwaniu dziś miał dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o obowiązkach które zostaną przed nim postawione jak i uzyskać nieco odpowiedzi na dręczące go pytania. Chociażby na jedno najważniejsze – skąd Duchy wiedziały o ludziach z amuletami w kształcie węży i w jaki sposób zdołali pojmać Koeliusa? Dlaczego Koelius ubrany był w kubrak ze znakiem strzał, tym samym, którego poszukiwał Firiel Srebrny Blask? W jaki sposób ten drugi był powiązany z całą sprawą? Radok nie lubił zagadek lecz coś mu jednak podpowiadało, że nie będzie w stanie długo przed nimi uciekać.

Nadchodził nowy dzień, a wraz z nim nowe wyzwania.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-03, 22:06   

- Argh!

Radok krzyknął po obudzeniu się, niedawny sen przywołał przykre wspomnienia które nie dawały mu spać spokojnie. Ciągle miewał koszmary, w dalszym ciągu nie mógł uporać się ze stratą ukochanej. Zabicie jednego zabójcy dało tylko chwilowe ukojenie i było krokiem w stronę ostatecznej zemsty. Jednak młody elf wiedział że jeszcze wiele wyzwań przed nim. Pocieszający był fakt że znalazł sojusznika, zyskał dzięki niemu bardzo dużo i wiedział że praca z nim jest obecnie najlepszym sposobem by dokonać zemsty. Teraz poświęcał się dla Soul’lethar, zamierzał dać z siebie wszystko by zyskać jeszcze więcej. Łowca zabił już jedną ofiarę, teraz czekał na kolejne. Polowanie się rozwija...

Gdy już Radok ochłonął, rozejrzał się po pokoju. Niewątpliwie członkostwo w Soul’lethar pomagało nie tylko w zemście ale w zwykłym życiu. Mógł teraz poczuć się chociaż w bardzo małym stopniu elitarnie. Elfa ciekawiły możliwości rozwoju, przywileje członków, awanse, nowe ciekawe kontakty. Interesujące było samo życie w takiej organizacji, elf czuł się tutaj dobrze. Mimo przykrej pobudki, sama myśl o nowych wyzwaniach dodawała mu sił i po chwili wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Zamierzał następnie przejrzeć ekwipunek i przygotować się do zadań tak by mógł w razie czego szybko wrócić do pokoju i wyruszyć w podróż. W międzyczasie oglądał pokój i starał się ustalić jaka jest pora dnia. Miał nadzieję że będzie to dobry dzień.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-06, 20:44   

Radok podniósł się na łóżku. Leżał on w jednoosobowym pokoju na piętrze budynku. Łóżko było prostym meblem zbitym z desek, wszelako pościel na nim rozłożona była już wysokiej jakości, świeża, ledwo co zmieniona specjalnie dla nowego gościa. Był to delikatny sygnał tego, iż Radokowi przyszło obecnie żyć w nieco lepszych warunkach niż te, do których był przyzwyczajony. Do pokoju wpadało jasne światło poranka przez szerokie, dwuskrzydłowe okno z prawdziwym szkłem w okiennicach. To również było ewenementem. Radok doskonale wiedział, że szkło jest w Sorii towarem dość cennym i mało kto z biedniejszych obywateli świata jest sobie w stanie pozwolić na taki luksus jak szklane szyby. W większości okiennice zasłaniano zwierzęcymi pęcherzami lub materiałem. Poza tym w pokoju znajdował się spory, okuty metalem kufer do którego bohater poprzedniego wieczoru złożył swój ekwipunek. Jego ubranie, wyprane i wyprasowane leżało ładnie złożone na krześle przy łóżku. Łowca nie pamiętał, kiedy i kto mu je przyniósł.

Bohater wstał, ubrał się, po czym zebrał z kufra cały swój ekwipunek. Wszystko było w nim na miejscu tak, jak je pozostawił, łącznie z jego najnowszym zakupem – pięknym kukri. Wszystko było gotowe by opuścić pokój i zająć swoimi sprawami. Radok wiedział, że na parterze karczmy znajdowały się stoły jadalni gdzie mógł poprosić o śniadanie. Jako członek Duchów dostałby je za darmo. I tak była już pora aby się tam udać – umówił się z Sereną, że tam się spotkają a on nareszcie będzie miał możliwość porozmawiania z elfką w cztery oczy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-07, 16:45   

Radok uznał że lepiej pójść na dół przygotowanym do drogi bo zapewne dostanie jakieś zadanie i nie będzie mu się chciało wracać do pokoju. Tak więcej założył to co miał i upewniając się że wszystko jest na miejscu, ruszył na parter karczmy. Po drodze oglądał wnętrze budynku i możliwe napotkane osoby. Gdy już zszedł na dół rozejrzał się i podszedł do karczmarza aby zamówić śniadanie. Powiedział do niego:
- Witam, poproszę o śniadanie i chciałbym coś do picia, może wodę. To wszystko.

Następnie elf zaczął szukać Sereny przy okazji poznając lepiej salę w której będzie jadł. Jak na razie musiał się najeść i napić by wyruszyć gdziekolwiek. Łowca uważał że dobre śniadanie to podstawa.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-10, 12:12   

Bohater zebrał cały dostępny ekwipunek po czym wyszedł ze swojego pokoju, znajdując się w długim korytarzu na piętrze budynku. Drzwi do pokoju łowcy znajdowały się mniej więcej w połowie jego długości. Po obu stronach korytarza znajdował się szereg identycznych drzwi prowadzących do pozostałych pokoi. Idąc zarówno w lewo jak i prawo można było ostatecznie dojść do schodów prowadzących bądź na kolejną kondygnację karczmy jak i na parter. Ostatecznie wybór Radoka padł na tę drugą opcję. Po pokonaniu szerokich schodów znalazł się on w dużej, głównej sali karczmy. Znajdowało się w niej kilkanaście okrągłych stołów otoczonych różną liczbą (od dwóch, do czterech) krzeseł. Chwilowo pomieszczenie to świeciło pustką, bohater nie widział nikogo z pozostałych członków Soul’lethar. Niemniej jednak, standardowy kontuar a za nim postać wysokiego elfa były obecne.

- Jasna sprawa – elf skinął głową słysząc zamówienie – siadaj gdzie tylko ci pasuje i poczekaj chwilę. Serena cię szukała. Dam jej znać, że tu jesteś.

Radok zgodnie z pozostałą częścią swojego planu wybrał jeden z położonych nieopodal stolików i zajął przy nim miejsce. Karczmarz zaś w tym czasie znikł za drzwiami prowadzącymi, jak się bohater domyślał, na zaplecze.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-10, 15:53   

Bohater postanowił spokojnie poczekać na śniadanie i spotkanie z Sereną. Trochę drażniła go pustka w pomieszczeniu, samotność wzmaga rozmyślania a Radok nie miał ochoty teraz rozstrząsać różnych spraw. Chciał czymś się zająć więc wziął kukri a następnie wyciągnął je z pochwy. Zaczął podziwiać swój nowy nabytek, nie miał zbyt wiele czasu na ocenę swojej broni. Miał nadzieję że będzie służyć mu dobrze. Za pewne przyda się niedługo, elf wiedział że to dobrze wydane pieniądze. Czas w samotności dłużył się, łowca zaczął oczekiwać przybycia Sereny.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-11, 11:44   

Radok usiadł na wybranym miejscu. Bohater oparł o blat stołu łuk, nieopodal położył również plecak. Chwile oczekiwania na posiłek zajęło mu podziwianie swojego nowego dobytku. Było nim wspaniale wykonane kukri. Radok nie posiadał wielkiej wiedzy na temat broni. W tym jednak wypadku wiedział doskonale, że ciężki, znakomicie wyważony sztylet o szerokim, zwężającym się ku rękojeści, lekko zakrzywionym ostrzu jest prawdziwym narzędziem noszenia śmierci. Sprzedawca zachwalając towar wspominał elfowi, że istnieją pewne kultury zamieszkujące Sorię, gdzie noszenie kukri przy sobie jest oznaką wkroczenia w dorosłość, świadectwem bycia prawdziwym wojownikiem. Niektóre prymitywne kultury, jak orków, uważały wręcz, że każdy dorosły mężczyzna powinien nosić przy sobie kukri, gdyż w nim zawiera się jego „dusza wojownika”. Broń była ciężka i wygodnie leżała w dłoni. Wciąż otaczał ją delikatny zapach nowości. Broń jeszcze nigdy nie była używana.

- Pańskie śniadanie.

Karczmarz pojawił się po może dziesięciu minutach oczekiwania. Niósł na drewnianej tacy kilka kromek chleba, osełkę masła, oraz pokrojoną wędlinę, estetycznie ułożoną obok w równych plastrach. Przyniósł również, zgodnie z zamówieniem kubek czystej wody. Zgrabne, metalowe sztućce owinięte były w kawałek materiału nieopodal. Kolejny znak świadczący o tym, iż miejsce, w którym bohater się znajdował, nie było pospolitą karczmą ze Szlaku.,

- Serena kazała przekazać, żeby się stąd pan nie ruszał. Za chwilę do pana dołączy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-11, 17:26   

- Dziękuje

Radok ucieszył się z apetycznie wyglądającego jedzenia, przed posiłkiem popił trochę wody a następnie przygotował sobie kanapki. Zaczął je spożywać spokojnie, w razie potrzeby popijał wodą. Czekał również na spotkanie ale teraz miał co robić. Zresztą miał nadzieję że przed nim zdąży się najeść. Nie chciał przerywać jedzenia ale będzie musiał jakby co. Elf zbyt dużo nie rozmyślał, postanowił że po prostu się odpręży i odpocznie spożywając śniadanie.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-17, 13:39   

Radok skoncentrował się na śniadaniu. Nikt mu w tej czynności nie przeszkodził, toteż mógł spokojnie zapełnić swój żołądek jedzeniem. Bohater mógł jedynie cieszyć się, że jest elfem i że nie ma ich, jak krasnoludy – czterech. Łowca domyślał się, że w takim wypadku nawet tak prozaiczna czynność jak śniadanie mogła urastać do rangi całkiem sporego posiłku.

- Radok.

Serena weszła do sali w której siedział przez drzwi prowadzące za kontuarem na zaplecze. Ubrana była w zielony skórzany kubraczek oraz obcisłe legginsy podkreślające jej znakomitą figurę. U pasa miała dwa krótkie, elfie miecze. Serena nie była sama. Obok niej stała druga kobieta, również przedstawicielka leśnego ludu. Była ona blondynką dość przeciętnego wzrostu. Długie, piękne włosy nosiła rozpuszczone, opadające złotą kaskadą na ramiona, za wyjątkiem jednego, cieniutkiego warkoczyka, który fantazyjnie okalał jej twarz z jednej strony. Radok nie mógł nie zauważyć, iż elfka jest wyjątkowej urody. Piękne, wycięte w kształt migdała oczy miała koloru niebieskiego. Obecnie wpatrzone były z powagą w niego w badawczym spojrzeniu. Kobieta również ubrana była skromnie. Zarówno skórzane legginsy jak i kubraczek pełne były kieszeni, co nakazywało się domyślać, iż osoba ta wyżej ceni sobie funkcjonalność noszonego stroju ponad własny wygląd. Co ciekawe, nawet pomimo tego mężczyzna nie mógł się powstrzymać przed zawieszeniem spojrzenia na co krąglejszych elementach jej ciała. Choć nikt nie miał prawa wyglądać podniecająco w stroju i rynsztunku myśliwego, ta elfka tak właśnie wyglądała.

- Oto Chloe – dodała Serena.

Elfka skłoniła się krótko, samą głową, po męsku. Jej dłoń zawisła w powietrzu wyciągnięta w stronę Radoka, co było dość niezwykłym. Elfki z reguły nie witały się z mężczyznami w podobny sposób, uznając zwykły ukłon za wystarczającą uprzejmość.

- Możemy?

Pytanie Sereny było czysto retorycznym, gdyż sama kobieta wcale nie czekając na odpowiedź zajęła miejsce przy stole.

Chloe.jpg
Chloe
Plik ściągnięto 13971 raz(y) 13,21 KB

_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-18, 14:09   

Elfka zachwycała swoją urodą ale jednak nie zrobiła zbyt dużego wrażenia na elfie. Jej nietypowe zachowanie uznał za chęć traktowania po partnersku. Łowca nie zamierzał wdawać się tedy w sprawy uczuciowe i postanowił postrzegać ją tylko w kontekście zawodowym. Zresztą zauważył że może była piękna ale nie pociągała go. Nastrój do flirtu też nie był odpowiedni, koszmar dalej oddziaływał na Radoka.
Radok uścisnął dłoń i przedstawił się:
- Jestem Radok.

Zwrócił się do Sereny i odpowiedział:
- Oczywiście, jestem już wolny i najedzony.

Radok czekał na rozmowę, pytania i odpowiedzi które padną. Zdołał już sobie uświadomić że informacja jest cenniejsza od złota.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-20, 18:03   

Dłoń Chloe była wąską i delikatna, lecz silna zarazem. Jej uścisk był zdecydowany i mocny. Był to uścisk kobiety stanowczej, która wie, czego chce i potrafi do zdobyć. Chloe usiadła na krześle obok Sereny.

- Chloe jest Duchem już od ośmiu lat – powiedziała Serena – przydzielono ją do ciebie jako twoją opiekunkę. Będziesz jej Cieniem. Rozmawialiśmy o tym zaraz po twojej Próbie, pamiętasz?

Radok pamiętał. Gdy tylko opuścili przeklęte podziemia oraz jeszcze ciepłe ciało Tyriona Serena wyjaśniła mu dokładniej na czym będzie polegała jego rola w Soul’Lethar. Powiedziała mu wtedy, że podziemia były tylko wstępnym testem, który udało mu się pokonać, lecz do pozostania Duchem dzieliło go jeszcze wiele, być może nawet całe lata treningu. Organizacja podzielona była wewnętrznie na wiele poszczególnych wydziałów. Każdy wydział zajmował się czym innym, a na jego czele stali najbardziej zasłużeni członkowie organizacji, tak zwani Starsi. Serena była Starszym wydziału zajmującego się rekrutacją nowych członków Soul’Lethar. Oprócz tego istniały specjalne wydziały zajmujące się pilnowaniem pogranicza z Drowami, czy nawet wydziały wyspecjalizowane w walce z określonym rodzajem przeciwników. Istniał również nowo utworzony wydział do spraw amuletów z wężami.

Serena wyjaśniła bohaterowi, że w ramach jej wydziału nowych członków Soul’Lethar szkoli się w specyficzny sposób. Nie ma żadnego „obozu” gdzie przechodziliby oni „kursy” czy szkolenia. Zamiast tego rekrutów dzieli się na pary. Każda para posiada własnego Opiekuna, wybranego Ducha, który wraz z nimi podróżuje, sypia, jada oraz uczy wszystkiego, co powinni wiedzieć. Opiekun również podejmuje ostateczną decyzję, czy „nowi” się nadają czy też nie. Dwójka rekrutów w żargonie organizacji zwana była jako Cienie z racji tego, iż z zasady nie odstępowali oni swojego Opiekuna nawet na krok.

Serena zapowiedziała Radokowi, iż nie pozwoli mu brać udziału w żadnych akcjach przeciwko ludziom z amuletami dopóty, dopóki nie będą pewni, iż nadaje się on do tego typu zadań.

- Nie będziecie się nudzić – dodała Serena szczerząc białe, równe ząbki – będę miała dla was nawet zadanie. W sam raz na rozruszanie się lepsze poznanie.

Radok zauważył, że coś nie było w porządku. Z tego co słyszał, każdy Opiekun posiada pod sobą dwójkę Cieni. Czyżby tym razem miało być inaczej? Póki co nie było nawet mowy o kimś trzecim, obok niego i Chloe.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-21, 00:48   

Radok neutralnie podszedł do informacji o byciu cieniem Chloe, jak na razie nie mieli okazji się lepiej poznać. Zastanawiała go kwestia 3 osoby, z tego co wiedział to powinien być jeszcze jeden Cień. Uznał że warto o to zapytać:
- Z tego co wiem to zwykle jest jeszcze jeden Cień. Poznam go czy zaszły jakieś zmiany?

Elf postanowił najpierw wybadać tę kwestię albowiem kwestia drugiego Cienia była jednak istotna. Mógłby przebywać z kimś kto jest w podobnej sytuacji a to dodaje otuchy. Tak więc czekał na odpowiedź by mieć sprawę uzgodnioną. Łowcę zaciekawiła również wspomniana misja, był zniecierpliwiony na nowe przeżycia.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-21, 11:59   

- Znalezienie drugiego cienia będzie waszym pierwszym zadaniem – odpowiedziała Serena.

Jej głos obniżył się i ścichł, chociaż w pustym pomieszczeniu nie było nikogo, kto mógłby ich podsłuchać.

- Jego imię brzmi Cirridan. Zrekrutowano go niedawno, w jednej z małych wiosek pod Lithrią. Przeszedł swoją próbę i wydano mu polecenie by ruszył w naszą stronę, gdzie miał spotkać się ze mną. Ostatnia wiadomość jaką otrzymałam na jego temat mówiła, że zamierzał zostać na noc w jednym z obozowisk naszych myśliwych, które otaczają miasto a wczoraj rankiem miał dotrzeć tutaj.

- To nigdy się nie stało – dodała Chloe. Miała miły dla ucha, głęboki, kobiecy głos – W rzeczywistości, straciliśmy nie tylko kontakt z nim, ale również z całym obozem. Czterech doświadczonych myśliwych Soul’Lethar nie odpowiada od wczoraj na nasze listy.

- Pójdziecie tam. Obozowisko znajduje się cztery godziny marszu od Lithrii. Zbadacie teren. Ostrożnie dowiecie się, co się stało i wrócicie. Bez zbędnych heroizmów. Nie wiemy co może być przyczyną ciszy. Mogli stracić swoje gołębie, mogli zostać przepędzeni przez bestie, drowi rajd, kłusowników, a mogą też siedzieć sobie nad strumykiem, pić wino i chędożyć rusałki. Waszym zadaniem będzie odkryć prawdę.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-21, 20:47   

- Jeśli jesteśmy już przy prawdzie to mogę dowiedzieć się czegoś więcej o Koeliusie, jego zatrzymaniu oraz o związku między organizacją ze znakiem strzał i szukanymi mordercami? Rozjaśniło by mi to sytuację i pomogło wszystko uporządkować. Potem mogę podjąć się misji w spokoju od pytań.


Radok chciał uzyskać odpowiedzi na pytania jednak nie wymagał tego. Po prostu polepszyło by to sytuację przed wyprawą. A ona szykowała się interesująco, wreszcie będą poza miastem. Czuł dreszcz emocji i chęć ruszenia na spotkanie przygodzie.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-30, 17:41   

Serena kiwnęła głową potakująco.

- Wiedziałam, że o to zapytasz. Chciałbym móc udzielić ci więcej informacji, ale obawiam się, że sama niewiele wiem.

Twarz elfki spoważniała. Wpatrywała się teraz swoimi migdałowymi oczami w bohatera uważnie zastanawiając się nad każdym wypowiedzianym słowem.

- Wiem, że szukasz ludzi z amuletami w kształcie węży. My również – Radok wiedział, kogo Serena rozumiała pod pojęciem „my” – od jakiegoś czasu oni... cóż, mieszają nam w interesach. Atakują pojedynczych łowców. Napadają nasze placówki.

- Do niedawna myśleliśmy, że mamy do czynienia z konkurencyjną gildią. Z grupką elfów, którzy rzucili nam wyzwanie i chcą wyrzucić nas z naszej pozycji. Sam pomysł wydawał się być niedorzeczny. Atakować Soul’lethar? Nikt nie chciał w to wierzyć, aż zaczęli ginąć kolejni łowcy.

- Atak na dom twojej kobiety był czymś nowym. Tego do tej pory węże nie robiły. Cały czas badamy ślady, staramy się odkryć co w niej lub w jej rodzinie było takiego niezwykłego, że zwrócili na siebie ich uwagę. Mamy nadzieję, że okaże się to kluczem do odkrycia tej zagadki.

Serena westchnęła lekko, przeciągając się. Ułamała sobie kawałek chleba, którego nie dojadł Radok, pakując do ust i żując spokojnie.

- Znak strzał... – mruknęła – naszym zdaniem węże używają tego znaku gdy pokazują się publicznie. Według naszej wiedzy ten elf z którym rozmawiałeś w „Zielonym Dzbanie”, Firiel Srebrny Blask, mógł być jednym z nich. Sam fakt, że tam siedział, jest bardzo niepokojący. Świadczyłoby to o tym, że węże wiedzą o nas znacznie więcej, niż sądziliśmy.

- Koelius nie był nikim ważnym. Jeńcem, który wpadł w nasze ręce podczas ataku na jeden z naszych obozów. Był kimś w rodzaju naszego „cienia”. Był członkiem „niższej rangi”. Wysyłano go na misje, ale nie tłumaczono mu niczego ważnego. Jego wiedza na temat węży była bardzo znikoma, a uwierz mi na słowo, że *wiemy* jak wyciągać z kogoś informacje. Jego śmierć nikomu nie zaszkodziła.

Serena uśmiechnęła się lekko.

- Mam nadzieję, że odpowiedziałam na twoje pytania dokładnie?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-31, 12:10   

Radok uśmiechnął się i odpowiedział:
- Dziękuję za odpowiedzi, coś za często spotykam się z moimi wrogami. Jednak teraz możemy przejść do misji. Od czego zaczynamy?

Elf już nie zdziwił się mocno na wieść o tym że nie rozpoznał mordercy. Był stanowczo zbyt łatwowierny i za mało dociekliwy, musi nad sobą popracować. Jeśli łowca nie umie spostrzec zwierzyny to jest to marny łowca. Jednak zwierzyna zwykle nie ukrywa się po przykrywką strzał. Radok cieszył się ze wsparcia Soul’lethar ale wiedział też że musisz jak najszybciej dostać się do sprawy wężów. Był to jego priorytet, zamierzał dążyć do niego całą siłą.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-31, 17:46   

Serena krytycznie przyjrzała się Radokowi oraz ekwipunkowi który bohater zabrał ze sobą z pokoju.

- Widzę, że jesteś gotowy do drogi w każdej chwili – powiedziała – to znacznie wszystko upraszcza. Zostawiam was wobec tego. Chloe będzie wiedzieć, co robić.

Serena wstała od stołu, kłaniając się w ich stronę gestem samej głowy.

- Z fartem – rzekła – będę oczekiwała waszego powrotu.

Gdy tylko odeszła, druga z elfek, Chloe, odprężyła się zauważalnie. Póki siedziała obok swojej przełożonej nie pozwalała sobie nawet na słowo własnych uwag czy spostrzeżeń. Teraz jednak odezwała się, po raz pierwszy bezpośrednio do Radoka.

- Obawiam się najgorszego – rzekła krótko – znam elfów, którzy znajdowali się w tym obozie. To do nich niepodobne, by zaniedbali swoich obowiązków. Im szybciej się tam znajdziemy i dowiemy, co się stało, tym lepiej. Obóz znajduje się tylko cztery godziny drogi od miasta, więc nie będziemy potrzebowali wielkich zapasów.

Również wstała z miejsca.

- Jestem gotowa do drogi w każdej chwili. Chyba, że jest coś, o co chciałbyś mnie zapytać lub jeszcze coś zrobić?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-31, 17:59   

Radok również wstał od stołu i stał patrząc na Chloe. Zaczął pytać:
- Jak mam się zwracać do ciebie? Czy mogę proponować własne pomysły oraz w razie konieczności zrobić coś bez uzgodnienia? Mogę poznać w czym się specjalizujesz? Mamy jakiś plan działania czy coś takiego? Ja walczę łukiem i od niedawna posiadam kukri. Opanowałem podstawowe umiejętności tropienia i skradania się. To tyle o mnie.

Elf czekał na odpowiedz i przygotowywał się do wyjścia. Założył wszystko tak jak być powinno, poprawił ubranie a następnie zlustrował krytycznie własny ostateczny wygląd i ulepszył go w razie konieczności.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-31, 18:08   

Elfka spokojnie uśmiechnęła się, słysząc nawałę pytań ze strony Radoka.

- Jestem twoim nauczycielem a ty uczniem, nie musi jednak się z tym wiązać jakiś wielki formalizm. Możesz mówić mi po prostu „Chloe” gdy jesteśmy sami. Prosiłabym jednak, abyś przy innych członkach bractwa zwracał się do mnie z szacunkiem. Bądź co bądź, jestem twoją przełożoną.

Radok krytycznie przyjrzał się swojemu ekwipunkowi. Wszystko jednak zdawało się być na swoim miejscu. Plecak przyjemnie ciążył na ramionach, pełen zapasów na dość długi marsz. Łuk i kukri również były na swoich miejscach.

Bohater ruszył za Chloe na zewnątrz karczmy. Tym razem ona objęła prowadzenie. Ulice miasta były jej widocznie nieobce, gdyż szli bardzo szybkim tempem zgrabnie pokonując kolejne dzielnice. Radok orientował się w ogólnym kierunku marszu – zmierzali do wind – bram miasta, którymi mieli zjechać z położonych wysoko w koronach drzew platform aż do ziemi.

- Dobrze, że znasz podstawy. To bardzo nam wszystko uprości i przyspieszy. Będziemy mogli zacząć naukę na odpowiednio wyższym poziomie – mówiła Chloe w drodze – to nie jest tak, że jesteśmy w wojsku. Jeżeli będziesz miał jakieś uwagi, nawet krytyczne, po prostu je powiesz. Żadna kara nie spotka cię za samodzielne myślenie.

- Jeżeli jednak w wyraźny sposób okaże się, że nie umiesz albo nie chcesz wykonywać bezpośrednich poleceń, po prostu zakończymy naukę. W Soul’lethar jednak pewne posłuszeństwo jest wymagane.

Elfka kontynuowała marsz, tym razem w znaczący sposób dotykając trzymanego w dłoniach drzewca.

- Walczę półwłócznią, jak widać. Na dystans korzystam z proc – zaśmiała się.

- Plan jak do tej pory mamy prosty. Dotrzeć na miejsce i rozejrzeć się ostrożnie. Gdy poznamy z czym mamy do czynienia, będziemy zastanawiać się dalej na tym, co zrobimy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-31, 18:17   

- Dobrze, Chloe. Wiesz może coś na temat drugiego cienia? Chciałbym coś o nim więcej wiedzieć jeśli przyjdzie nam go szukać. Będzie to również mój towarzysz. Nie chciałbym Cię niepokoić ale czy dopuszczasz ewentualny atak węży? Nie mam obsesji na ich punkcie ale wcześniej też atakowali łowców. To tylko moje przypuszczenia.

Radok podążał za Chloe, rozglądając się po mieście. Nie poznał jeszcze dokładnie miasta, nie umiał bym tak sprawnie się poruszać. Zresztą łowca zawsze lubił obserwować otoczenie. Czujności nigdy za wiele.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-31, 18:27   

Chloe lekko wzruszyła ramionami, kręcąc przecząco głową.

- Nigdy go na oczy nie widziałam. Wiem o nim tyle, co i o tobie. Po prostu, odgórnie mnie do waszej dwójki „przydzielono”. Wiem, że jego próba różniła się nieco od twojej. Zamiast podziemi, których w lasach mamy kilkanaście, jego zostawiono na parę dni samego w głuszy bez żadnego ekwipunku. Poradził sobie z tym podobno naprawdę nieźle. Wystarczająco dobrze, by go przyjąć. Tamtejszy przedstawiciel od rekrutacji dał mu listy uwierzytelniające i wysłał w drogę. Wydawało mu się, że skoro chłopak umie sobie samodzielnie poradzić w całkowitym bezludziu to do Lithrii raczej trafi, prawda?

Elfka westchnęła, jakby ze smutkiem.

- Niestety, nie trafił.

- Tak, to również wchodzi w grę – dodała kobieta na wzmiankę o wężach – ostatnio pracowali naprawdę ciężko by dać nam popalić. W każdym ataku ponoszą straty, ale jakoś ich końca nie widać.

Po może dwudziestu minutach przez miasto dwójka elfów dotarła do murów okalających brzegi platformy. Lithria, miasto w którym się znajdowali, położona była właśnie na kilku takich platformach. Wyniesionych na blisko trzydzieści metrów ponad poziomem gruntu, ukrytych w gęstwinie koron drzew. Do miasta wchodziło się poprzez szereg zasilanych skomplikowanym mechanizmem zębatek i przekładni wind – drewnianych klatek zawieszonych na grubych, konopnych sznurach. Obecnie funkcjonowało takich wind kilkadziesiąt w obrębie całego miasta. Chloe i Radok dotarli właśnie do jednej z nich.

- Stać – powiedział jeden z dwóch pilnujących wind strażników.

Elfowie ubrani byli w lekkie półpancerze, u pasów przytroczone mieli długie miecze.

- Spokojnie, to rutynowa kontrola. Sprawdzają nas pod kątem ewentualnego przemytu. Podobno jest to plagą w ostatnich czasach tutaj – szeptem rzuciła Radokowi Chloe.

Strażnicy podeszli bliżej, jeden do kobiety, drugi do bohatera.

- Proszę o pokazanie bagażu – powiedział jeden z nich.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-31, 18:41   

- Zgodnie z rozkazem.

Radok otworzył plecak i postawił go na ziemi. Miał nadzieję że kontrola nie zatrzyma ich w podróży, strażnicy umieją się przyczepić do wszystkiego. Jednak elf nie miał żadnych dziwnych przedmiotów w bagażu tak więc wszystko zdawało się rozstrzygnąć pozytywnie.
Łowca postanowił czekać w spokoju, spoglądając na Chloe i kontrolującego ją strażnika. Zastanawiał się czy pozycja w Soul’lethar Chloe mogła by przekonać jakoś strażników do ustępstw.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-31, 18:48   

Radok postawił plecak na drewnie platformy. Strażnik leniwym gestem kucnął obok, otwierając go i przeglądając zawartość. Wiele tej, nawiasem mówiąc, nie było. Ot, przytroczony do plecaka namiot, manierka z wodą, sporo żywności na kilka dni podróży. Ekwipunek Chloe wyglądał bardzo podobnie. Kobieta nie nosiła plecaka, a tylko zwykłą sakwę podróżną owiniętą wokół jej pasa. Również spokojnie pozwoliła strażnikom na wykonanie swojej pracy.

- Wyposażeni jesteście na dłuższą drogę, widzę – rzekł strażnik zamykając plecak Radoka – gdzie się wybieracie?

Bohater nie wiedział, czy strażnicy mieli prawo zadawania podobnych pytań podróżnym. Niemniej jednak Chloe ze spokojem udzieliła wymaganej odpowiedzi.

- Interesy Soul’lethar – rzekła.

Strażnik kiwnął głową, nie drążąc tematu. Najwyraźniej taka odpowiedź mu wystarczała.

- Dobra, pakujcie się do windy – machnął ręką.

Za strażnikami znajdowała się platforma przy której na linach wisiały cztery drewniane klatki mogące pomieścić nawet do dziesięciu osób. Chwilowo jednak panowała tutaj pustka a ruchu właściwie nie było. Chloe i łowca byli jedynymi chętnymi do podróży. Jeden ze strażników podszedł do najbliższej klatki, otwierając ją.

- Znacie zasady – dodał lekko znudzonym tonem – w czasie podróży nie otwierać drzwiczek, nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów które mogłyby rozbujać konstrukcję. Na dole podejdzie ktoś do was i pomoże wysiąść.

Chloe uśmiechnęła się lekko, podnosząc swój dobytek. Kiwnięciem głowy dała znać Radokowi by zrobił tak, jak im kazano.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-01-31, 18:58   

Radok zamknął plecak i go założył a następnie wszedł za Chloe do windy. Cieszył się że wszystko poszło szybko i sprawnie oraz że mogą już jechać w dół.
Elfa zaciekawił temat przemytników, ciekawiło go jak duży jest problem. Spytał Chloe:
- Wiesz może coś więcej na temat tych przemytów?
Łowca stał stabilnie i czekał na dalszą podróż.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-01-31, 19:07   

- Narkotyki – odparła krótko kobieta.

Wsiedli do windy a strażnik zamknął za nimi drewniane drzwiczki blokujące wyjście. Winda miała wymiary trzech metrów długości na cztery szerokości. Podłoga, zbita solidnie z desek sprawiała wrażenie bardzo dobrze wykonanej. Mogła zapewne spokojnie wytrzymać nawet duży ciężar, jednak Radok pewnie czułby się nieswojo, gdyby do windy wsiadło z nim jeszcze sześć, siedem osób. Choć miejsca na ławkach przy ścianach windy było dość nawet dla takiej ilości pasażerów, widok zza okien budki mógł przyprawiać o zawroty głowy. Po chwili w akompaniamencie trzeszczącej z wysiłku liny, winda ruszyła z szarpnięciem do dołu. Radok nie widział, co wprawiało ją w ruch ani jaka siła pozwalała na podróż w drugą stroną. Najważniejszym było, iż jechali w miarę spokojnie oraz w miarę bezpiecznie.

- Straż miejska zrobiła w ostatnim tygodniu naloty na kilka największych karczm w mieście. Okazało się, że prawie każda miała ukryte pomieszczenia w których można było palić czarny lotos oraz korzystać z innych, mocniejszych środków. Do tej pory jednak nie wiadomo kto i w jaki sposób przerzuca je do miasta.

Chloe wzruszyła ramionami.

- Nawet pasuje mi, że straż jest bezradna. Tylko czekać, aż pojawi się ktoś skłony zapłacić *nam* za zajęcie się sprawą.

Elfka uśmiechnęła się szeroko, po dziewczęcemu.

- To może brzmi okrutnie, ale żyć jakoś trzeba, nie? Soul’lethar nie są organizacją dobroczynną.

Przez dziesięć minut sunęli bardzo powoli w powietrzu pokonując dystans pomiędzy platformą a ziemią. Radok widział przez okna windy, jak zbliżali się do celu. Nisko, wokół ogromnych pni drzew na których wybudowano Lithrię również znajdowały się domostwa. Bohater wiedział, że były to tak zwane „dzielnice biedy”. Żyli tam ci elfowie, których nie stać było na bardzo drogie nieruchomości wysoko ponad ziemią. Ich domy budowane były wobec tego bezpośrednio na ziemi – najlepszy symbol kłopotów finansowych w tutejszych lasach.

Winda z ciężkim stęknięciem naprężonego drewna osiadła na ziemi. Po chwili podszedł do niej ubrany w podobny półpancerz co poprzedni strażnicy elf, ostrożnie otwierając drzwiczki.

- Dobrego dnia – powiedział grzecznie, pozwalając dwójce towarzyszy wyjść z klatki.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group