TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2010-09-03, 15:30
Skrawek piekła w raju
Autor Wiadomość
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2010-06-02, 15:22   

Gori wpatrywała się w otchłań portalu. Było... zbyt spokojnie. Niemal pewna, że prędzej czy później coś stamtąd wylezie, próbowała przygotować się do defensywy. O ile do obrony przed nawałem demonów da się przygotować...

Gdy zobaczyła wylatującego impa, wiedziała już, że właśnie się zaczęło i że z całą pewnością po raz kolejny spieprzyła sprawę...

Kolejne demony nieco zdziwiły Gori. Nie były to jakoś specjalnie inteligentne czy często występujące istoty. Nie miała jednak zbyt wiele czasu, żeby się nad tym zastanowić. Przepłoszone wielką łapą, i one czmychnęły, zanim zdążyła zareagować. Co gorsza, wielka łapa okazała się być własnością czegoś, co zdecydowanie gorsze zdawało się być od trójki poprzednich delikwentów... Dziewczyna coraz bardziej przerażona przypatrywała się jak potwór wdziera się do tego wymiaru. Może coś rozumie? Może uda jej się z nim porozmawiać...? Może... bo nie wyglądał na zbyt inteligentną istotę... rządek wyszczerzonych kłów, szczecina, ogromne łapy, nagość... dziewczynie kojarzył się z jakimś przedziwnym demonem-barbarzyńcą. Co chyba tylko potęgowało lęk opanowujący półdemonicę...

Czekała gotowa do ataku - bo i co innego miała zrobić? Odezwać się? Przemówić? Uciekać? I tak już ją widział.

Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni... pomyślała jednak czując, że tu już ani nadzieja, ani nic innego nie pomoże...

Zacisnęła ręce mocniej na toporze. W tej sytuacji zresztą, to broń była jej najlepszą nadzieją...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-06-06, 13:29   

Demon otworzył wyszczerzoną paszczę, ujawniając kolejny niepokojący element swej anatomii. Długi, przypominający ogon węża język, którym powoli oblizał usta, czy raczej miejsce, które u normalnych przedstawicieli ras rozumnych nazywane jest ustami.

Pięści uniosły się nieznacznie, monstrum zaś wydobyło z siebie serię dźwięków, które do złudzenia przypominały słowa. Słowa wypowiedziane w języku, który Gori znany niestety nie był. Słowa, których brzmienie same w sobie wydawało się obelgą. Słowa, które mroziły krew w żyłach i powodowały dreszcze, choć ich znaczenie było dla Gori zagadką.

Bestia ruszyła. Wspomagając się masywnymi rękoma przy każdym kroku poruszała się stanowczo i całkiem szybko. Widać było, iż nie zwinność, a siła jest jej główną domeną. Pięści wbijały się w ziemię pozostawiając wyraźne ślady, masywne cielsko zaś zbliżało się do bohaterki niczym taran nie do zatrzymania.

Prawa łapa poczęła się unosić, pięść zaś otwierać. Demon najwyraźniej nie miał ochoty wgnieść Gori w ziemię zwyczajnym ciosem. Wyglądało raczej, iż szykuje się do pochwycenia swej ofiary.

- Jeszcze nie uciekłaś słaba istoto? - głos ten, choć nieco przytłumiony, niczym dobiegający zza ściany był bohaterce znany. Przypuszczenia potwierdził widok znajomych oczu, jak i przerażającej demonicznej twarzy, która zajmowała niemal całą powierzchnię portalu. Wcześniej Gori nie miała okazji ujrzeć lica Zer'Uletha, teraz żałowała, że miała ku temu okazję. Para dobrze znanych źrenic, miast nosa dwa otwory, przypominające stosowne w czaszce humanoidów, niezliczone, wielkie kły, każdy zdolny nadziać w całości konia. Skóra w kolorze ciemnej czerwieni, przeorana niczym skalista powierzchnia po walce magicznej.
Demon szykujący się do pochwycenia Gori na chwilę przystanął, z niepewnym wyrazem zerkając za siebie. Gdy tylko Zer'Uleth zakończył swe zdanie, powrócił jednak wzrokiem do bohaterki. Poczynił kolejny krok zbliżając się wystarczająco blisko, by szybkim chwytem sięgnąć swą ofiarę. Na szczęście dla tej drugiej, był jednak dość powolny i raczej przewidywalny.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2010-06-26, 20:33   

Dziewczyna przez chwilę, dosłownie sekundę czy dwie zastanawiała się czy dobrze robi nie uciekając. No ale przecież co? Miała tak po prostu zwiać, nawet nie próbując naprawić tego, co się stało, albo chociaż zatrzymać to wszystko? Jakby się nie bała, wiedziała, że był zawarty stosowny pakt, więc teoretycznie nic takiego nie powinno mieć miejsca. A nawet jeśli, to tylko ona znała przebieg zdarzeń i może jednak mogła coś zrobić... Cholera, ciągle tylko "może"... Tak czy tak uciec po prostu nie mogła. Nawet teraz, kiedy to coś szarżowało na nią z pełnym zaangażowaniem wolała stać i po prostu próbować coś zrobić niż stchórzyć. Słaba może i była wobec czegoś takiego, ale była też honorowa. I może zginie i nawet jej śmierć nic nie da, ale i tak wolała taką opcję niż zwiać wiedząc, że to jej wina.

Czuła jak pot wstępuje na jej skroń, ale postanowiła się nie cofać. Może zakrawało to na samobójstwo, ale innego wyjścia nie widziała. Zrobi ile będzie mogła, zanim zginie... Jeśli zginie! Bo przecież coś musi się dać zrobić!

Dziewczyna gotowa w każdej chwili odskoczyć czy zamachnąć się wedle potrzeby czy sposobności starała się śledzić każdy ruch demona - nawet pomimo dreszczy zdradzających jej samej, że zwyczajnie boi się jak diabli.

Gdy usłyszała znajomy głos, automatycznie przed oczami stanął jej obraz Zer'Uletha, jaki zapamiętała z przedziwnej rozmowy z nim. Jej przypuszczenia tylko potwierdził wygląd stwora - te same oczy, twarz... Ale jak to możliwe?

- C... Co? zająknęła się mimowolnie zdziwiona, jednak postarała się opanować zdziwienie, Kątem oka postarała się jedynie zerknąć, co przykuło uwagę Demona, następnie zaś, skupiając się wzrokiem na łapach potwora, postarała się unikać ewentualnych pochwyceń - Jak to możliwe?! Przecież był układ! - wrzasnęła tylko, mając nadzieję, że Zer'Uleth sam podpowie jej niejako co ma zrobić, lub że chociaż dowie się o co tu w ogóle chodzi..

Wybacz opóźnienia Peli >.<
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-07-02, 21:44   

Gori jak na swoją rasę, której by z dwóch możliwych nie wybrać, była raczej młoda. Wzrok jej zatem jeszcze nie szwankował, ruchy zaś miała gibkie i zwinne. Bez większych problemów zdołała toteż uniknąć powolnego bydlaka, którego masywne łapsko zleciało na ziemię niczym dwutonowy młot. W teorii, ułożenie dłoni wskazywało na chęć pochwycenia, w praktyce ziemia pod impetem pięści wgniotła się na kilkanaście centymetrów, jej grudki i fragmenty wzniosły się w górę, zaś okoliczna trawa zdawała się wrzeszczeć z bólu ku niebiosom. Jeśli demon planował złapać Gori, najwyraźniej nie zależało mu na pozostawieniu jej kości w dobrym stanie. Przywodził raczej na myśl nad wyraz uczuciowe dziecko orków, które tak "ukochało" napotkanego kotka, iż oczka wyszły mu z orbit, zaś dziewięć żyć umknęło na raz nie czekając na kolejne uściski i więcej połamanych kręgów.

Przeraźliwy śmiech Zar'Uletha rozległ się ponownie w okolicy. Teraz jednak bohaterka miała wystarczająco wiele innych powodów do dreszczy, by przejmować się głębią i straszliwością tego dźwięku.

- Układ? Ależ nasz układ nadal obowiązuje. Nie wydaje mi się jednak by miał on cokolwiek wspólnego z obecną sytuacją. Owszem, nie wspomniałem, iż po zniszczeniu tabletu zostanie otwarta brama, nie pytałaś jednak o to słaba istoto. Tablet, czy to zniszczony podczas aktywacji, czy poza nią, wyzwala całą nagromadzoną ode mnie energię, by otworzyć to czego właśnie jesteś świadkiem.

Lubieżny, nieskalany myślą wzrok masywnego demona spoczął ponownie na Gori. Unikanie ciosów tego bydlaka wymagało dość znacznego odskoczenia. W połączeniu z falą uderzeniową uderzenia, groziło to utratą równowagi. To zaś z pewnością nie skończyło by się dobrze dla bohaterki.
Długi obleśny jęzor przejechał po przeoranym policzku istoty, gdy naprowadzała się na nową pozycję Gori.

- Ale nie przejmuj się. Przejście nie pozostanie otwarte w nieskończoność. Co najwyżej przez kilka godzin. - wypowiedź tą Zer'Uleth zakończył ponowną falą śmiechu, który w obecnej sytuacji bardziej Gori denerwował niż przerażał.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2010-08-10, 00:00   

Dziewczyna z ogromnym już niepokojem przełknęła ślinę, obserwując wgniatające ziemię łapsko. Jakoś odgłos własnego przyśpieszonego tętna niejako zagłuszył jej śmiech demona, a przynajmniej uczynił go jakimś przytłumionym. Bo i trudno, żeby taki odgłos "wygrał" z wyobrażeniem samej siebie, gdyby jednak spod łapy nie udało jej się uciec.

- No ale mówiłeś, że nie dasz rady wyjść na plan materialny! To jednoznaczne! - Dziewczyna już za wczasu zaczęła się cofać powoli do tyłu, coby nie czekać w miejscu na kolejny cios, zarazem wpatrując się ciągle w potwora, nie chcąc dać się zaskoczyć.

Co on sobie w ogóle wyobrażał? Zaśmiewał się jak jakieś idiotyczne, powykręcane zwierze, nie dotrzymał umowy, chciał zabić ją, która przecież go uwolniła i zresztą bóg jeden wie, co on tam sobie jeszcze wymyśli! - Więc... O, potężny Zar'Ulethu, wzywam Cię, żebyś zamknął portal, nie pozwolił przedostać się demonom i... obronił mnie! Sprostasz? Czy może swojej części umowy nie zamierzasz dotrzymać?
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-08-12, 22:35   

- Nic nie mówiłem o wychodzeniu na wasz wspaniały plan materialny - odparł Zer'Uleth w odpowiedzi na pierwszą wątpliwość Gori - przejście to jest dla mnie stanowczo za małe. Mogę jednak odrobinę wpłynąć na okolicę, jak i zablokować je od swojej strony.

Przygłupawy, acz niezwykle silny demon uniósł ponownie ciężkie łapsko, najwyraźniej szykując się do kolejnego pochwycenia.
Pierwsza z nóżek wykonała krok, zaraz potem kolejna.

Gori cofając się powoli i wypowiadając swe wołanie do 'wspólnika' odczuła wyjątkowo nasilający się niepokój. Gorylowaty pomiot nabierał szybkości i niczym niepowstrzymany taran, z rozportartymi ramionami nacierał na bohaterkę.

Ciężkie kroki, stęknięcia i obleśny chichot mieszały się z przytłumionym śmiechem samego Zer'Uletha. Kątem oka dostrzegła Gori jak obraz zza portalu ulega zmianie, tekstura cielska przesuwała się.

- Niech i tak będzie

Z portalu wystrzeliła nagle masywna macka, zmierzając prosto w szarżującego demona. Czerwonawe przyssawki, różowe pulsujące żyły i chropowata brązowawa skóra. Wszystko to niczym bicz owinęło się wokół jednej z nóg wielkoluda powalając go natychmiastowo na ziemię.
Zaśliniona gęba z impetem tonowej skały wbiła się w ziemię, łapy zaś rozłożyły w pozycji krzyża. Wszystko to niespełna dwa metry od gotowej na wszystko Gori.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2010-08-19, 13:39   

Dziewczyna przez jeszcze jakiś czas przyglądała się temu obrazkowi w... skupieniu? osłupieniu? Trzymała topór mocno, ale sama nie do końca wiedziała, czy byłaby go w stanie teraz użyć. Zapewne byłby to odruch, lub jakiś rozpaczliwa próba obrony. Tak czy tak zrobiła kolejny krok w tył... Jeszcze jeden... Wreszcie już coraz szybciej zaczęła się cofać ciągle zwrócona w stronę portalu.

Gorączkowo nad czymś myślała. Skoro Demon wcześniej niektóre rzeczy zataił, ale jej nie oszukał, to teraz skoro nie powiedział, że będą z wykonaniem polecenia jakieś problemy, zapewne ich nie będzie... Więc co? Powinna tu zostać? Mowy nie ma! Po tym jak zobaczyła, jak zmiata to monstrum, nie chciała doprowadzić do kontaktu już w momencie, kiedy miałby jej nie słuchać. Po jakimś czasie, nie bardzo zastanawiała się po jakim, po prostu odwróciła się i już odbiegła na tyle daleko, żeby czuć się bezpiecznie, ale żeby też widzieć, co dzieje się w okolicach portalu. Kiedy miała wokół siebie tę "bańkę", czuła się jednak bezpieczniej... A skoro demon miał zamknąć portal to jednak wolała nie ryzykować niepotrzebnie. Wolała dożyć jednak przyszłości, kiedy jednak sama będzie musiała pozałatwiać wszystkie sprawy, już bez pomocy Zer'Uletha...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-08-20, 17:44   

Instynkt przetrwania wziął najwyraźniej górę nad Gori. Cofając się widziała jak ręce powalonego demona powoli unoszą się i zapierają na wgniecionej trawie. Głowa, chwilę temu niemal wołająca o cios toporem, powoli uniosła się do góry, otrząsając z źdźbeł trawy i ziemi.
Zaśliniony goryl najwyraźniej nie do końca rozumiał co się stało, próbował bowiem po kilku chwilach powstać i zrobić krok do przodu. Nadal owinięta wokół jego nogi macka Zer'Uletha miała jednak inne poglądy. Lekkie napięcie powstrzymało krok, nie pozbawiło jednak tym razem osiłka równowagi.
Ten wyraźnie zaskoczony, spojrzał wpierw na własną stopę, po czym przejechał wzrokiem wzdłuż macki aż ku portalowi.
Dźwięk, który z siebie wydał nie przypominał niczego co goszka dotychczas słyszała. Kakofonia łącząca w sobie jęk, ryk, pisk i warczenie niemal przyprawiała o mdłości. Biorąc pod uwagę towarzyszące jej kolejne próby wyrwania się z uścisku, był to jakiś rodzaj wystraszonego wrzasku.

Dalej Gori już nie obserwowała tego co dzieje się po portalem. Zaczęła biec co sił w nogach, byle dalej od portalu, byle dalej od macek Zer'Uletha i byle dalej od piekielnie wrzeszczącego wielkoluda.

W akompaniamencie nieznacznie cichnących, przerywanych 'rykojęków' dobiegła do kępy wolno rosnących drzew, i znajdującego się między nimi, porośniętego ubogo trawą i mchem głazu.
Przycisnęła się pospiesznie do jego powierzchni i z odległości niecałych stu metrów obserwowała dalej to, co działo się przy portalu. Wrzeszczący demon znajdował się teraz na kolanach, wyglądał wprost żałośnie. Macka nadal mocno trzymała jego nogę, teraz jednak wydawała się lekko falować. Wnętrze portalu przedstawiało jedynie ciemną plamę, która jak można było się domyślić była jakąś częścią ciała Zer'Uletha, prawdopodobnie plecami. Wielki demon najprawdopodobniej usiadł po drugiej stronie przejścia, zasłaniając je skutecznie przed wszelakimi uciekinierami. O ile nie pojawiłby się ktoś od niego silniejszy. Gori nie wiedziała za dobrze jak wielką moc posiada ów demon, z pewnością jednak należał do bardzo wysokiej kategorii. Nie wątpiła, powołując się na swoją wiedzę o tej rasie, że w Otchłani znajdzie się niejeden potężniejszy, taki jednak również nie mógłby przedostać się przez przejście. Wszystko wskazywało na to, że o ile Zer swojej części nieco zmienionej na potrzebę sytuacji umowy dotrzyma, niebezpieczeństwo zostanie zażegnane.

Falowanie macki wzmogło się, by w końcu wyzwolić jedną porządną falę, niczym strzelający bicz. Masywny, umięśniony demon uniósł się w powietrzu niczym szmaciana lalka, tylko po to by po chwili ponownie przywalić z impetem w ziemię. Po kilku chwilach uniósł się na kolana i wznowił nieco osłabiony, przerwany przez upadek ryk.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2010-08-29, 00:04   

Dziewczynie przez tę, niedługą przecież, chwilę, kiedy patrzyła na 'goryla', coś, prawdopodobnie ostatni posiłek zdążył podejść do gardła. Może nie na tyle, żeby miała ochotę wymiotować, ale jednak, żeby zdołała się dowiedzieć, że jej ciało absolutnie nie aprobuje takich widoków czy dźwięków. Zwłaszcza, że wyobraźnia robiła swoje, a dziewczyna dobrze wiedziała, co stanie się z demonem... Co prawda Demonom się należały i gorsze cięgi, ale... Nie chciała na to patrzeć. A już na pewno nie z bliska. Niejako wypadało przypilnować, sprawdzić, jak to tam wyjdzie i czy Zer dotrzyma słowa, ale... no właśnie nie z bliska. Wolała jednak nie narażać się na szwank, a i widoki nie zachęcały do dalszych obserwacji. Pobiegła co sił w jakieś bezpieczniejsze miejsce i zatrzymała się dopiero przy jakimś porośniętym głazie. Z niekłamaną ciekawością ostatecznie dalej obserwowała poczynania dwóch demonów. Ciarki przeszły jej po plecach, gdy zobaczyła, z jaką łatwością Zer'Uleth niemal wywija 'towarzyszem' i gdy pomyślała, że w przyszłości będzie się mierzyć z jemu podobnymi... Z wielkim zafascynowaniem czekała końca walki, już teraz wiedząc jaki będzie jej wynik. W jakimś stopniu podziwiała demona, z którym zawarła pakt - głównie za siłę, acz i nie mogła się oprzeć wrażeniu, że Zer został przez te cholerne Elfy skrzywdzony. I nawet w jakimś stopniu nie dziwiła mu się, że nie powiedział nic o tym, że się portal otworzy. Inna sprawa, że gdyby powiedział, i tak by go wypuściła, pod warunkiem, że żadnych demonów nie wypuści do tego świata i też by było po krzyku... No nic. Tak czy tak postanowiła siedzieć tak dopóki cała scena się nie skończy, a potem, skoro niejako Demon musiał - chce czy nie - dotrzymać umowy, już bez większego żalu postanowiła oddalić się,opuszczając to miejsce. Musi popytać jakichś ludzi, czy kogo tam po drodze spotka, może znajdzie krainę, w której mieszkał Ferfel, może jego rodzinę? Cholera to wie. Czuła, że coś jest winna temu zbereźnemu szczuroczłekowi. Nadal była święcie przekonana, że gdyby nie zamknął wtedy drzwi, ona by tego nie zrobiła. Może jeszcze... a nuż uda jej się coś dla niego zrobić...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-09-03, 15:28   

Agonia masywnego, acz niezbyt inteligentnego demona trwała jeszcze długo. Spektakl, którego świadkiem była Gori nie miał zbyt wiele wspólnego z walką. Bardziej z zabawą. Zer'Uleth przypominał znudzone dziecko, które siedząc z patykiem w lesie, raz po raz dziubie nim w przechodzące mrówki.
W tym wypadku mrówka była jednakże tylko jedna. Wielka jak dwa orki i pięć razy od nich silniejsza. Proporcja sił wydawała się jednak podobna do dziecka i mrówki
Z minuty na minutę, z uderzenia na uderzenie jęki słabły. Bohaterce, nawet mimo animozji którą żywiła do demonów i pomimo faktu, że ten mało co jej nie zabił, robiło się żal bezradnej w tej sytuacji istoty.

Gdy przez kilka kolejnych uderzeń ofiara nie podniosła się, jęki jej zaś ustały kompletnie, macka napięła się ponownie, po czym miast dotychczas wykonywanego ruchu biczowego, wsunęła się błyskawicznie do portalu, ciągnąc za sobą bezwładne zwłoki gorylowatego demona.
Kolejne minuty, może dziesiątki minut, a może i godziny upłynęły we względnym spokoju. Zablokowane przejście jaśniało jedynie nieznaczną czerwonawą łuną, zza niego zaś jeno raz na pewien czas dobiegał jakiś stłumiony odgłos, który ciężko było Gori konkretnie zidentyfikować.
W końcu jednak, gdy słońce znacząco już przesunęło się na nieboskłonie, bohaterka zaś coraz poważniej rozważała odejście i ruszenia w dalsza trasę, bez dopilnowania wszystkiego do końca, dokonało się. Portal zamigotał, niczym gasnące światło odległego ogniska, po czym zaczął zmniejszać się w dość mozolnym, acz wyraźnie zauważalnym tempie. Wtedy to z oddali, niemal na granicy słyszalności dobiegł bohaterkę niski, dobrze znany głos.

- Nasz kontrakt niniejszym zostaje zakończony i spełniony. Jeśli nadal mnie słyszysz słaba istoto, splugawione dziecię ras z dwóch różnych planów egzystencji, żegnam cię.

Niedługo po tej wypowiedzi portal zmniejszył się do rozmiarów, których nie dało się już dostrzec gołym okiem, niknąc na zawsze bez śladu. Jedynie wgniecenia w ziemi, nieznaczne osmolenie kamienia i zmarnienie liści okolicznych drzew przypominały o zdarzeniu które miało tu miejsce. Czy ktoś inny był jego świadkiem? Czy może Gori jako jedyna ujrzała to, co mogło prowadzić na okoliczne tereny prawdziwą klęskę? Tego niestety nie wiedziała, jednak wielokrotnie miało to jeszcze zaprzątać jej myśli.

Historia tabletu została zakończona. Związanych z nią było wiele ofiar, wiele krzywd i cierpienia. Głównie konsekwencje wykraczały jednak daleko poza przyziemne sprawy istot z planu materialnego.





Sesja zakończona
Gori Lilai Kyo za sesję otrzymuje 5800 punktów doświadczenia.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group