TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Reggirt
2011-09-18, 21:24
To co działo się pod pokładem
Autor Wiadomość
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-05-11, 15:03   

- Jak wolisz, możesz sobie kogoś znaleźć, albo podać gestorowi numer i chęć do walki – odpowiedział orkowi Berg, który starał się zobaczyć coś więcej z odbywającej się walki- opcja pierwsza na tyle bo wiesz z kim się lejesz. Choć tobie to pewnie jedno. To raczej orki są tymi najnieprzyjemniejszymi niespodziankami.

Na Avarze orków można było spotkać, jednak nie występowali oni tutaj w takich ilościach jak ludzie, których była znaczna większość. Ogólnie, wszystkie pozostały rasy traciły swoją liczebność przez wrodzone wszędobylstwo człowieka. Szczęśliwie widok 'nieludzi' nie był czymś wyjątkowym na tyle by wzbudzał on ogólne zainteresowanie. Póki co.

Rozglądając się po zgromadzonych wokół areny przy której stał Tellar, ork dostrzegł trzech innych przedstawicieli własnej rasy, choć jeden z nich należał do jednego z odłamu podziemnych, gdyż jego skóra była szara i blada. Chociaż równie dobrze mógł być to po prostu ubrudzony ork wędrowny, biorąc pod uwagę jak dwóch walczących w parterze mężczyzn pokrywa się warstwami potu kurzu i krwi.

Krew trysnęła ponownie prosto z ust jednego z uczestników walki, po czym nieszczęśnik ten stracił na moment przytomność. Moment ten jednak był wystarczająco długi by sędzia przerwał starcie i ogłosił zwycięzcą drugiego z mężczyzn, który notabene nie wyglądał dużo lepiej od swojego przeciwnika.

- To jeszcze trzy walki i my– mruknął Berg – czy może się wycofujesz paskudo?

Słowa te do Tellara dotarły z opóźnieniem gdyż bohater skupiony był na Ajihnie którego twarz dostrzegł wśród publiki po drugiej stronie ringu.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-05-13, 13:15   

No cóż, szczerze powiedziawszy Orkowi nie przeszkadzała świadomość bycia niespodzianką. Gorzej, jeśli trafi na inną niespodziankę. No, w tedy walka będzie ciekawsza, a Tellar będzie miał mniejsze szanse na zwycięstwo. No ale cóż, takie jest życie. Tymczasem wojownikowi udało się wypatrzeć w tłumie paru przedstawicieli swojej rasy, a także niezbyt urodziwą gębę Ajihna. Ta ostatnia zainteresowała go w największym stopniu.
- Nawet gdybym chciał, to za tę paskudę i tak masz wpierdol. Trzeba nauczyć cię trochę szacunku i dobrego wychowania, krasnoludku. - Odpowiedział Bergowi Ork, po czym zaczął przepychać się do swojego towarzysza.
- Jak tam, mordo? - Spytał goga gdy udało mu się dotrzeć w pobliże przyjaciela. - Tłukę się za trzy walki na tej arenie, osiemdziesiąt siedem, czyli ja, kontra dwadzieścia cztery, gdybyś chciał obstawić. A właściwie to gdzie resztę zgubiłeś?
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-05-13, 15:15   

- Tylko staw się na czas – rzucił Berg nim ork zaczął się oddalać zarówno od swojego przyszłego przeciwnika jak i gestora. Powoli ruszył w stronę twarzy Ajihna która, mimo że skryta pod kapturem, była jednym ze szczególnych punktów na które uwaga Tellara była przygotowana zareagować.

Nim bohater dotarł do swojego kompana, arena została opuszczona przez walczących by po momencie sędzia ogłosił kolejną walkę między numerem drugim, a siedemnastym, którymi okazało się dwóch całkiem młodych mężczyzn rasy ludzkiej. Gdy obaj walczący stanęli na ringu sędzia dał znać, że przez minutę widownia może stawiać zakłady i walka rusza.

Ork w końcu dotarł do Ajihna, który na przybycie towarzysza z Kormorana uśmiechnął się lekko i powiedział krótkie: - Powodzenia. - Gdy Tellar zapytał o pozostałą dwójkę gog odpowiedział – Fufek poszedł się odlać i coś tam załatwić, ale cholera wie go co . Goreg jest tutaj – dodał, jednak nie widząc siegvaardczyka obok siebie, w miejscu gdzie najpewniej znajdował się moment temu Ajihn zaczął się rozglądać wkoło by po chwili wskazać kompana nieco bliżej areny. - Jeszcze mu się spodoba i też będzie walczył – oznajmił pogodnie mówiąc o Goregu.

Sędzia rozpoczął walkę i wrzawa wokół ringu nagle się podniosła, także następne pytanie gog musiał zadać dużo głośniej wprost w ucho Tellara.
- Dostaje się coś za wygraną? Czy to raczej ma być sama frajda z mordobicia?
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-05-16, 19:49   

Nowa walka, nowe zakłady, i morze uda się podejrzeć nowe sztuczki. W końcu w ten sposób można nauczyć się najlepszych sztuczek - obserwując je w praktyce. Co prawda jeszcze łatwiej jest je przyswoić, gdy pozna się je na własnej skórze, ale w tedy ma się mało czasu na analizę. Ork z zaciekawieniem zerkał na arenę, słuchając jednocześnie przyjaciela.
Fufek... To "coś załatwić" nasuwało niebezpieczne skojarzenia z owym kolesiem spotkanym podczas marszu tutaj. Może to i dziwne, ale Tellarowi właśnie to jako pierwsze wpadło do głowy. Bo co innego mógł załatwiać elf w nowym porcie? Panienki przecież nie wchodziły w grę... Z drugiej strony było naprawdę sporo możliwości. jednakże na wszelki wypadek wojownik postanowił porozmawiać z Bergiem. Z kolei Goreg na ringu nie wzbudził w nim zbytnich emocji. Był całkiem dobry, a bójki kręciły chyba wszystkich marynarzy.
- Dostaje sie osiem monet za wygraną. Z tym, że wpisowe było dziesięć. Jednakże walczysz ile chcesz, więc z odrobiną szczęścia da się zarobić. I miał bym do ciebie prośbę, stary. Skombinował byś mi przed walką coś do picia, wodę albo coś w ten deseń. ok? - I nie czkając na odpowiedź ork ruszył z powrotem do krasnoluda.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-05-17, 11:52   

Gog skinął głową gdy uzyskał satysfakcjonującą odpowiedź i poprawił swój kaptur, tak by nieco bardziej zakrywał jego czoło. Poproszony o wodę odrzekł tylko: - postaram się – i pozwolił orkowi wrócić na drugą stronę areny.

Gdy Tellar przeciskał się między tłumem kibiców, rozpoczęła się walka. Wielu zgromadzonych wokół ringu widzów zaczęło krzyczeć i skandować numer jednego z walczących. Mało kto krzyczał konkretne imię, choć orkowi zdawało się, że słyszał grupkę która woła coś o 'Baryle'. Ani jeden ani drugi z uczestników walki swoją posturą baryły nie przypominał, jednak kręcąc się już spory kawał czasu w społeczności marynarzy, ork wiedział, że przydomki albo zmieniają się co chwilę, albo przyczepiają się do swojego właściciela aż ten nie zmieni okrętu, a nawet i na całe życie.

Ork nie dotarł jeszcze do Berga, kiedy z dalszej części okrętu wydobył się krzyk który przebił się przez wszechobecny gwar. Najwyraźniej ktoś zakończył pojedynek bardzo boleśnie, a jego konkurent prawdopodobnie zostanie zdyskwalifikowany. Uwaga bohatera jednak szybko wróciła do jego własnej areny gdzie sędzia oznajmił koniec walki, na życzenie jednego z mężczyzn, któremu drugi założył całkiem porządną dźwignię pod lewym ramieniem.

Jeżeli Tellar chciał wyciągnąć z wcześniejszych walk jakieś wskazówki to ta prezentowała taktykę przez którą należało jak najszybciej wejść do zwarcia i unieruchomić przeciwnika.

W końcu ork znalazł się ponownie przy Bergu który nie odezwał się ani słowem, a w ciszy drapał się po swoim owłosionym brzuchu.

Sędzia ogłosił kolejne numery walczących, a na ring wkroczyło dwóch kolejnych zawodników, z czego jeden był rasy krasnoludzkiej, na co Berg zaklaskał i z wyraźnym entuzjazmem sięgnął do kieszeni po wiszącą na rzemyku sakiewkę. Krasnolud najpewniej miał zamiar obstawić swojego rodaka, jednak ork również mógłby tak zrobić, gdyż drugim walczącym był rozjuszony i głośny mężczyzna, a jak wiadome nerwy nie zawsze służą tak jak by się chciało.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-05-22, 11:43   

No cóż, walki były różne. W tej zwycięzca dążył do zwarcia i sprowadzenia walki do parteru, gdy tymczasem ork preferował walkę na pięści, z zachowaniem bezpiecznej odległości i większymi możliwościami. No, ale za to zwarcie było najlepszym sposobem na zwinnych i szybkich przeciwników, jak na ten przykład elfy. Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tymczasem na arenie rozpoczęła się nowa walka.
Prawdą było, że nerwy nie zawsze pomagają podczas walki. Jednakże czasem potrafią dać naprawdę potężnego kopa. Mimo to, Tellar i tak postawił by na krasnoluda. Jednakże przeszkadzał mu malutki fakt - zostawił sakiewkę w szafce. No cóż, okazja przeszła koło nosa. No chyba że...
- Pożycz ze dwa złocisze - rzucił marynarz do Berga. Nie wiedział, jak ten zareaguje na propozycje, ale warto było spróbować. - Chciałbym postawić na tego krasia, a zostawiłem sakiewkę w szafce. I właśnie, jeszcze jedno. Uważaj na to co pijesz. Jeden z moich kumpli zawarł dość podejrzane znajomości, i niewykluczone, że będzie chciał mi pomóc wygrać. A ja cenie uczciwą walkę.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-05-24, 12:15   

- Stary zwyczaj: nie pożyczaj - odpowiedział krótko Berg na prośbę o pożyczkę ze strony orka i nie czekając na kolejne słowa oddalił się trochę by dostać do przyjmującego zakłady człowieka.

Krasnolud pewnie za sprawą znajomości postawił zakład niespodziewanie szybko, także nim walka się zaczęła zdążył już wrócić do towarzystwa Tellara.

- A kumple Ci nie pożyczą? - zagaił po powrocie - skoro jeden z nich kombinuje z podejrzanymi jegomościami to co za problem żeby ci użyczyli kasy? A z resztą, nie mój problem - zakończył wypowiedź.

Minęło jeszcze kilka chwil i kolejny pojedynek został oficjalnie rozpoczęty. Nerwus bardzo szybko, z awanturniczym zapałem ruszył w stronę krasnoluda by wyprowadzić proste kopnięcie. Przeciwnik po sparowaniu ciosu wciąż stał na nogach ze względu na swoją rasową stabilność, w przeciwieństwie do atakującego który zachwiał się dość poważnie. Krasnolud jednak nie wykorzystał sytuacji i pozostał w pozycji obronnej mając na celu pewnie szybsze zmęczenie przeciwnika, który póki co korzystał z przywileju długich kończyń gdyż wyprowadzał co chwilę kolejne kopnięcia, czy proste ciosy pięścią.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-06-02, 17:25   

- Jeb się - rzucił ork w odpowiedzi na słowa Berga. Pożyczyć pożyczą, więdzą że mam kasę. Tyle, że zanim bym któregoś wypatrzył i się do niego dopchał, to już po ptokach. Zresztą o, już się zaczyna. - Dodał przyglądając się początkowi walki.
Długie, proste ciosy... Tellar zerknął na krasnoluda. Tak, to mogło się udać. Przewaga długości oręża jest często decydująca podczas walki bronią. tutal wojownik mógł wykorzystać swoje gabaryty, by sklepać krasia bez narażania się na niebezpieczeństwo. Tak, miało to niewątpliwe zalety.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-06-07, 21:48   

Berg nie odpowiedział ani słowem, jeno przyłączył się do widowni obecnej walki. W przeciwieństwie jednak do pozostałych kibicujących, zachowywał się stosunkowo spokojnie. Nie krzyczał głośno, ani nie klnął, ani nerwowo nie gestykulował. Jedynie od czasu do czasu widać było jak zaciska pięść, choć Tellar nie mógł stwierdzić, czy to ze względu na status pojedynku, czy też nadchodzącą walkę Berga z bohaterem pływającym na deskach Zielonego Kormorana.

Nadpobudliwy człowiek wciąż skakał wokół krasnoluda otaczany przez pełen ekscytacji gwar i wyprowadzał raz po raz długie proste ciosy. Jego twarz już dawno nabrała koloru czerwieni a całe ciało pobłyskiwało od potu w świetle olbrzymich latarni oświetlających wnętrze Starej Ashki.

Jego przeciwnik natomiast wciąż tkwił w pozycji czysto obronnej, choć raczej nie była to konieczność a przemyślana taktyka, mająca na celu zmęczenie oponenta, co raczej nie wydawało się trudne biorąc pod uwagę ilość niepotrzebnych ruchów człowieka. Przedstawiciel górskiej rasy kontrolował walkę i nic nie wskazywało na to żeby sytuacja miała się zmienić.

Gdy jednak awanturniczy człowiek zastosował uderzenie zza głowy, takie w jakim specjalizują się orkowie dzięki odpowiedniemu umięśnieniu tułowia, krasnolud musiał zablokować ów cios krzyżując ręce nad głową, co jego przeciwnik wykorzystał posyłając swoje prawe kolano prosto w brodę krasnoluda.

- Jeb ! - niemal równocześnie zakrzyczał tłum, gdy noga człowieka uderzyła prosto w szczękę jego przeciwnika, który plunął krwią i odskoczył do tyłu, a jego twarz wyrażała nie co innego jak zszokowanie.

Chwilę po tym Tellar zauważył, jak Berg splunął pod nogi i mruknął coś o nietrafionym zakładzie, choć w obecnej sytuacji widać było że nie chodzi mu tylko o to.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-06-09, 10:45   

Walka toczyła się dalej, wyraźnie po myśli krasnoluda. Zmęczyć zdenerwowanego człowieka, a potem łatwo go pokonać. Taktyka całkiem dobra, i nawet się sprawdzała. Jednakże do czasu. Dzięki orkowemu zagraniu mężczyzna złamał gardę przeciwnika, sprawnym kopnięciem posyłając go na deski ringu.
Nasi górą - chciało by się zakrzyknąć. No, nie do końca nasi, ale najważniejsze, że krasnoludy dołem. I kto powiedział, że obserwując walki nie można się niczego nauczyć? Zawsze jest coś, co można podłapać.
- Patrz i ucz się, Berg. - Tellar przyjacielsko klepnął krasnoluda w plecy. - Jak należy lądować na deskach. - Ork nie mógł się powstrzymać od uszczypliwego komentarza.
Jednakże w rzeczywistości nie było się czym podniecać. To nie była ich walka, a w dodatku krasnolud po takim ciosie wciąż miał szanse walczyć dalej. Ech, te emocje...
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-06-20, 19:22   

Berg nie odpowiedział ni słowem na komentarz orka, jeno w dalszym ciągu przyglądał się walczącym z widocznym skupieniem uwagi na brodatym pobratymcu.

Krasnolud jednak wraz z kopnięciem w szczękę stracił cały swój rytm, coraz więcej ciosów nerwusa przechodziło przez jego obronę z czego jeden z niespodziewaną łatwością rozharatał łuk brwiowy niższego boksera. Ludzki przeciwnik mimo zziajania i dalszej serii wielu wymagających odpowiedniej wytrzymałości manewrów, wciąż trzymał się dość żwawo. Nie zwalniał tempa mimo zaczerwieniałej twarzy i płytkiego oddechu. Czy to jednak kwestia dobrego treningu, czy może specyfiku prosto z oferty Aela 'pod ciemnym zaułkiem', człowiek zwinnie wyprowadzał własne ciosy i jeszcze zgrabniej unikał skierowanych w jego stronę.

Wrzawa wokół ringu trochę ucichła, gdyż nawet kibice potracili swój pierwotny zapał widząc, że teraz walka rozciągnie się w czasie. Pod uwagę należało również wziąć fakt, że walki pod pokładem Starej Ashki nie były dzielone na rundy, także w razie spotkania podobnych wartości siły i zręczności, liczyło się wytrwanie i kondycja w boju.

Nim jednak publika przygotowała się na monotonne wyczekiwanie mniej wytrwałego przeciwnika, walczący wciąż w podskokach człowiek zdecydował się skrócić znacznie dystans i doskoczył do krasnoluda niczym nadpobudliwy zwierz wyprowadzając serię krótkich acz szybkich ciosów.

Krasnolud starał się blokować ataki, jednak przewaga zasięgu i szybkości była wystarczająca, by niemal połowa uderzyła bezpośrednio w jego ciało.

- Dość – oznajmił, łapiąc chwilę wytchnienia gdy przeciwnik odskoczył unikając niespodziewanego podbródkowego i stworzył dystans pozwalający krasnoludowi na wypowiedzenie tego krótkiego słowa.

- Kurwa – Berg skomentował poddanie walki krótko i dosadnie, choć nie był w danym osądzie sam, gdyż z publiki dane było słyszeć niezbyt miłe buczenie.

Skupienie Tellara niespodziewanie odeszło od areny, by spocząć na Ajihnie, który stanął za plecami orka z niewielkim bukłakiem.
- Chciałeś wody? - odezwał się gog, gdy spoczęła na nim uwaga kompana i wyciągnął skórzany mieszek w stronę bohatera.

- Idę się odlać – rzucił Berg wbijając się między dwójkę marynarzy z Zielonego Kormorana, po czym skierował swe krótkie nogi w stronę wyjścia z tłumu.

- A co on taki naburmuszony? - zapytał Ajihn, gdy krasnolud zgubił się między wyższymi od siebie bywalcami Starej Ashki.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-06-22, 19:24   

Walka jak się okazało przebiegała dosyć jednostronnie. I to nie z tej strony, z jakiej ork by się spodziewał. może to i dobrze, że krasnolud odmówił udzielenia nisko oprocentowanej pożyczki na zakład? Bo Tellar takowe obstawienia by przegrał. Sytuacja na arenie jasno dowodziła, że pozory mylą. Przeciwnika powinno oceniać się po jego umiejętnościach, a nie wyglądzie czy jak w tym przypadku po zachowaniu. Tymczasem na śmiały atak zdecydował się człowiek, co zaowocowało końcem walki. Większość publiki, łącznie z Bergiem nie przyjęła tego najlepiej. Krasnolud podreptał w sobie tylko znanym kierunku, a za to przy orku znalazł się Ajihn.
- Obstawił na krasnoluda, więc nie ma powodów do radości. - Odpowiedział Tellar na pytanie przyjaciela, odbierając jednocześnie bukłak. - A oficjalnie poszedł się odlać. I dzięki za wodę.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-06-22, 20:57   

- Nie ma sprawy – odpowiedział Ajihn podając orkowi bukłak.

Z braku żadnych innych opcji spędzenia kolejnych chwil czasu, Tellar pozwolił sobie na skosztowanie dwóch łyków wody, która ku jego uciesze była zimna i bez podejrzanego posmaku.

Zapewne wypadało by zapytać goga o źródło pochodzenia owego bukłaka, jednak uwagę orka przykuła kolejna dwójka walczących o numerach jedenastym i trzydziestym pierwszym. Obaj byli przedstawicielami rasy ludzkiej, z czego 'jedenastka' był na oko dwa razy starszy od swojego przeciwnika.

Szczerze mówiąc obaj mężczyźni byli przedstawicielami pospolitych przechodni, i żaden z nich nie prezentował sobą szczególnych wartości bojowych czy to umięśnieniem czy zachowaniem przed walką, co skutkowało nieco mniejszym niż zwykle tłumem przy przyjmujących zakłady pracownikach Starej Ashki.

- To następna walka twoja? - zagadał Ajihn, również bez wyraźnego pomysłu na spędzenie czasu oczekiwania.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-06-24, 10:29   

Woda jak woda. Smaczna, zimna, i może z nieznajomego źródła, ale przyniesiona przez przyjaciela. Zaufanie Tellara do goga było na tyle duże, by nie pytać o źródło. W końcu trochę już ze sobą pływali.
Na arenie zjawiło się dwóch łachmytów z ulicy. Z jednej strony zapowiadała się nudna walka, z drugiej może być krótsza, na szczęście dla orka. Bo nudziło mu się to czekanie.
- Ta, następna moja. Chyba. - Odpowiedział na pytanie Ajihna. Oo cóż, poza spoglądaniem na walki, nie było tu żadnej innej rozrywki. Mógł co prawda przejść się na inną arenę, ale w tedy ryzykował by, że nie zdąży na swoją własną walkę. A to byłby wstyd i hańba. I co tu kurwa zrobić? Dupa, pozostawało przyglądać się kolejnej bójce, przy okazji mo.że rozciągając mięśnie przed swoim występem.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-06-28, 14:30   

Zaiste czas oczekiwania na własny pojedynek rozciągał się na kolejne minuty co drażniło w niewielkim stopniu przyzwyczajonego do działania orka. Przynajmniej publika otaczająca każdą z pięciu aren, nie wyglądała na znudzoną, co było w pewnym stopniu dziwne, gdyż jak Tellar sądził, większość z nich przychodziła pod pokład Starej Ashki codziennie.

Mieszkańcy Hola Avary, oczywiście ci którzy mieszkają na tej niezwykłej wyspie na stałe, pewnie liczbą nie przekraczali tysiąca, co ograniczało różnorodność, jednak wystarczyło przynajmniej pięć statków wielkości Zielonego Kormorana by tutejszym walczącym podrzucić nowych, nieznanych przeciwników.

Wystarczyło rozejrzeć się wkoło, by zauważyć różnice chociażby w ubiorze, czy karnacji zgromadzonych tutaj osób, a chwila wsłuchania się w gwar niemal zawsze skutkowała tym, że usłyszało się kilka słów nie będących w użyciu na ziemiach Imperium.

Gdy rozpoczęła się walka, publika nieznacznie ucichła i miast gromkiego kibicowania, między obserwatorami raz po raz rozchodziły się pomruki niezadowolenia.

Powodem takich reakcji był pojedynek tych dwóch zwyczajnych do bólu ludzi, którzy jakby nie mogli walczyć w odpowiednio im szary i zwyczajny sposób, zniżyli tę walkę do najniższego znanego poziomu. Wyglądało to mniej więcej jak burda w karczmie, która odbywała się między ludźmi, a nie między stolikami. Dużo popychania i szarpania z brakiem jakiejkolwiek techniki czy pomyślunku. Najgorsze w tym wszystkim było, to że obaj z mężczyzn zachowywali się podobnie prymitywnie.

- Daj mi spokój z takim widowiskiem - mruknął pod nosem Ajihn. Gog nie był ekspertem jeżeli chodzi o jakiekolwiek formy walki, choć ork zauważył jak na jego szarej twarzy pojawia się wyraźne niezadowolenie.

Podobne odczucia miała reszta publiki, gdyż wśród ogólnego szemrania obudziły się pierwsze buczenia.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-07-01, 15:09   

Nuda. To było właśnie to, na co Tellar narzekał podczas tej walki. Złapać się z przeciwnikiem za bary i tłuc gdzie popadnie potrafił każdy głupi, a najwyraźniej właśnie tacy występowali na ringu. no cóż, by docenić czyjś kunszt, potrzebne było i czyjeś partactwo, ale nie oglądało się tego przyjemnie. Niemniej ork postanowił nie oglądać dłużej tego widowiska trzeciej kategorii. A za to wykorzystać przyjaciela do drobnego interesu. Z nadzieją, że walka chwilę potrwa, szybko udał się w stronę swojej szafki z rzeczami, wyciągnął trzy złote monety i wrócił na swoje miejsce, po czym wręczył kasę gogowi.
- Obstaw to później na mnie. nie chce mi się tu siedzieć dłużej niż jedną walkę.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-07-01, 18:04   

Nuda.

Istotnie, gdyby Tellar został wcześniej poinformowany że czekanie na walki tutaj jest tak długotrwałe, na pewno zorganizowałby sobie wcześniej ten wolny czas. W sumie nie na co dzień Zielony Kormoran cumuje do Hola Avary, a wykorzystywanie tej szansy na sterczenie w głośnym i spoconym tłumie straciło swoją frajdę po pół godzinie.

Tellar żwawym krokiem udał się do swojej szafki, i zauważył że jeden z pięciu ringów jest już opustoszały od dłuższego czasu co znowu obniżyło w jego oczach poziom tutejszej organizacji.

Gdy w końcu dotarł do szafek, przez chwilę przystanął by przypomnieć sobie w którym dokładnie rzędzie zostawił swoje rzeczy. Nie trwało to długo, gdyż po chwili znalazł własną szufladę która po użyciu klucza udostępniła mu wgląd do swojej zawartości. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało jakby było na swoim miejscu , także bez zbędnych formalności Tellar wygrzebał trzy złote monety, po czym rzuciwszy okiem po raz drugi by upewnić się że nic nie zniknęło zamknął szufladę na klucz i udał się z powrotem pod swój ring.

Ku jego zdziwieniu publika nie wrzeszczała, ani nie buczała na walczących a przez zgromadzony tam tłum przechodziła jedynie chaotyczna fala szeptów i rozmów. Gdy w końcu zaczął wbijać się w tłum, w pewnej chwili poczuł czyjąś rękę na ramieniu.

- No tutaj jesteś – powiedział właściciel dłoni, którym okazał się Ajihn – Chwilę jak odszedłeś jeden piznął głową w ziemie i stracił przytomność. Ku uciesze publiki, choć temu drugiemu widać było niewesoło. Pewnie kumple albo coś się prali... - Gog nagle urwał wypowiedź, i pstryknąwszy palcami przeszedł do sedna – jaki masz numer? Teraz wołają pięćdziesiąty piaty i siedemdziesiąty ósmy bodajże, a chyba twoja kolej?
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-07-05, 11:05   

No cóż... Stara ashka miała pewne uroki. Sama jej wielkość robiła wrażenie, nie mówiąc już o rodzaju zagospodarowania czy nieznanej bliżej orkowi historii. Jednakże po bliższych oględzinach traciła wiele ze swego uroku. Na przykład teraz. Tellar musiał czekać kilka walk, by samemu zmierzyć się z jakimś kurduplem, gdy tymczasem inny ring stał wolny i czekał na chętnych. I bądź tu istoto mądra. Zrezygnowany ruszył w stronę areny, na której on miał walczyć, gdzie również spotkała go nie miła niespodzianka.
- Co jest, kurwa. - Warknął do przyjaciela mocno wkurzony już ork. - Nie wołali nikogo wcześniej? Powinno być osiemdziesiąt siedem kontra dwadzieścia cztery, cz jaki miał ten krasnolud numer. I gdzie on się Kurwa podziewa? Noż kurwa nie tak się umawialiśmy. - Tellar miał ochotę komuś przywalić, i to nie koniecznie na arenie. Ruszył w stronę gestora, gdy przypomniał sobie o trzymanych w ręku monetach.
- O właśnie, później możesz na mnie obstawić. - powiedział wręczając gogowi monety, i zaczął przepychać się do gestora.
- Szefie kurwa, cz teraz nie powinienem tłuc się z takim małym krasnalem? siedemdziesiąt osiem kontra dwadzieściaileś...
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-07-05, 13:17   

- I tak zamierzałem – odpowiedział gog, gdy Tellar wręczył swoje trzy monety prosto do dłoni Ajihna. - Tylko nie spieprz tego mordo.

Póki co spieprzyła bodaj po raz kolejny organizacja, gdyż ork udał się w stronę gestora sprawdzając czy aby nie zaszła jakaś pomyłka. Gdyby okazało się to prawdą, a jego walka z Bergiem została przesunięta na koniec kolejki, ork mógłby najzwyczajniej w świecie się wkurwić.

Gdy w końcu bohater zbliżył się w stronę gestora, i zwrócił na sobie uwagę mężczyzny.

- Nie nie, siedemdziesiąt osiem i pięćdziesiąt pięć. - Oznajmił mężczyzna jeszcze raz patrząc na trzymane w rękach zapisy. - Osiemdziesiąt siedem i dwadzieścia cztery to następna walka.

Następnie gestor przerwał na moment konwersację z orkiem, by odgonić od siebie pewnego natarczywego obcokrajowca, którego akcent podobny do Goregowego wskazywał na Siegvaard.

- No ale jak ich nie ma to zaraz wchodzisz ty. - rzekł ponownie w stronę Tellara gdy Siegvaardczyk odszedł bluzgając pod nosem - Wiesz gdzie twój przeciwnik?

Jakby na zawołanie, tuż przy orku pojawił się Berg który na przywitanie splunął pod nogi i z szelmowskim uśmiechem powiedział:
- Nie zaczynaj beze mnie kolego. - Krasnolud podrapał się po brzuchu po czym zwrócił do gestora – Szefie nie przeciągajmy teraz, kolesi nie ma to ich strata.

Mężczyzna przez chwilę pomilczał, po czym dopisał coś na kartce z zapisami i donośnie krzyknął:
- WALKA MIĘDZY NUMEREM SIEDEMDZIESIĄTYM ÓSMYM A PIĘCDZIESIĄTYM PIĄTYM ODWOŁANA PRZEZ BRAK WSTAWIENIA SIĘ OBYDWU ZAWODNIKÓW! - głos gestora był bardzo donośny a stojąc bezpośrednio obok niego wręcz ciężki do wytrzymania – NASTĘPNA WALKA MIĘDZY NUMEREM DWUDZIESTYM CZWARTYM A OSIEMDZIESIĄTYM SIÓDMYM! ZAWODNICY PROSZENI NA RING. ZAKŁADY PRZYJMUJEMY PRZEZ NASTĘPNĄ MINUTĘ.

- W końcu kurwa – mruknął Berg i jako pierwszy wkroczył na okrągłą arenę.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-07-11, 12:17   

Organizacje leżała i kwiczała, Jakieś pierdolone ludziska czy inne humanoidy wpieprzyły się przed jego kolejkę, a ten gestor od siedmiu boleści kazał jeszcze Tellarowi czekać. Oj, nie było dobrze, panowie, nie było dobrze. Na szczęście dla gestora i kibiców ork nie zdążył zacząć rozróby, bo tuż obok niespodziewanie znalazł się Berg, który szybko załatwił przeniesienie walki, nie wiadomo czy za sprawą swoich znajomości, czy też dzięki nieobecności dwójki fajtłapów którzy to mieli walczyć.
- No to kurwa jedziemy z tym koksem - mruknął pod nosem ork ściągając buty i wskakując na arenę. Minuta... No cóż, wystarczająco, by opracować jakiś plan działania. Tellar zmierzył przeciwnika wzrokiem, szukając jakichś słabych punktów - niedawnych blizn, siniaków, czegoś o mogło by dać przewagę w walce...
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-07-12, 15:11   

Ork szybko wskoczył na arenę i poświęcił pozostały czas na lepsze przyjrzenie się przeciwnikowi wzrokiem. Miał na to co prawda mnóstwo czasu, ale czasem mówi się, że najlepsze efekty przychodzą na ostatnią chwilę. Przynajmniej uczniowie z akademii w Dorienburgu tak mówili.

Tellar skupiony na obserwacji krasnoluda, nie zauważył jak koło niego pojawił się gestor walki i w trzech zdaniach przypomniał mu główne zasady pojedynku, które można było po prostu zapamiętać jako 'bez chamstwa i prostactwa'.

Berg wyglądał jak większość krasnoludów jakie bohater spotkał wcześniej. Równie przysadzisty i 'nabity' z nisko rozłożonym środkiem ciężkości wpływającym na utrzymywanie równowagi. Jedyna blizna jaką zauważył ork znajdowała się na prawym ramieniu oponenta i wyglądała jak efekt spotkania z większym zwierzem, albo mniejszym korbaczem. Szeroki tułów przeciwnika mógł również skrywać jakieś dawne urazy, jednak był na tyle owłosiony, że mógłby zostać zaliczony do 'skąpej sierści'.

Gdy gestor podszedł do Berga, Tellar zauważył jak przy jednym z mężczyzn przyjmujących zakłady pojawił się Fufek, gdzie przy kolejnym Ajihn właśnie wręczał pośrednikowi monety, w tym i te z sakiewki orka.

Gdy gestor odszedł od krasnoluda, ten poklepał się trzy razy po obu policzkach i uderzył pięściami o piersi, po czym kucnął i wtarł w dłonie nieco piachu areny.

Minęło kilkanaście sekund nim gestor dał znak o końcu przyjmowania zakładów po czym po raz kolejny uwolnił swój głos: - NIECH WYGRA LEPSZY! WALKA ROZPOCZĘTA!

Koniec czekania. Czas działania.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-07-21, 15:58   

I walka się zaczęła. Koniec czekania, koniec marudzenia, a czas porachowania się z tym niewychowanym krasiem, który ubzdurał sobie, że może bezkarnie obrażać orka. Co prawda świeżych blizn na ciele krasnoluda znaleźć nie można było, ale od czego przecież jest dobra pięść? Wystarczyło przecież tylko sklepać krasnoluda tak, by ten nie mógł wstać. Co prawda były jeszcze zasady... Nigdy więcej walk na arenie. co to w ogóle za pomysł, żeby nie można było kopać leżącego, ani oślepić przeciwnika piaskiem po oczach. To zabijało wszelkie piękno walki. No, ale i tak trzeba by Berga sklepać. W związku z tym Tellar ruszył na przeciwnika, by wyprowadzić potężny lewy prosty, a następnie kop pod kolano, by przewrócić przeciwnika. Jeśli taka sztuka by się udała, to ork łapie krasia za kostki, obraca się wokół własnej osi, następnie zawija krasnoludem nad głową i uderza nim o matę. Gdyby jednak zabiek przewrócenia się nie udał, lub gdyby krasnolud zaatakował pierwszy, Wojownik wyprowadza długie, pojedyncze ciosy, starając się trzymać krasnoluda na odległość, i jednocześnie próbuje pochwycić którąś z kończyn berga, którą ten będzie wyprowadzał ciosy, by tak jak w pierwszym przypadku wykonać "kręcioła".
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-07-21, 22:44   

Wszystkie plany dotyczące dowolnego pojedynku budowało kilka różnych kroków. Ile i jakie by one nie były, wszystkie miały na celu przybliżenie walczącego do wygranej.

Walka ruszyła, a wraz z nią obaj walczący ruszyli by skrócić dzielący ich dystans i przejść do sedna. Berg najwyraźniej pamiętał wynik swojego rasowego poprzednika, gdyż nie miał zamiaru bawić się w czystą walkę defensywną.

Ork wykorzystał swoją przewagę w wzroście i jako pierwszy wyprowadził prosty cios lewą pięścią gdy tylko wyczuł stosowny moment.

Dłoń spowolniła pędzącego krasnoluda uderzając go w bark i wytrąciła go nieco z równowagi, przechylając go na prawo co należało wykorzystać niskim kopnięciem, które wyprowadzone zbyt szybko zostało niestety zablokowane.

Berg szybko wyrzucił pięść do przodu, wyczuwając moment gdy ork cofał nogę, jednak brakło mu kilka centymetrów by dłoń sięgnęła celu. Nie rezygnując jednak brodaty mężczyzna wyprowadził kolejne dwa proste ciosy.

Pierwszy z nich , nieco niespodziewany, trafił bohatera w udo, natomiast drugi wymierzony był nieco wyżej i bardziej czytelnie co ork wykorzystał łapiąc oponenta nieco nad nadgarstkiem.

Kolejny krok w planie zmierzającym do zwycięstwa.

Gdy ork starał się umocnić chwyt i skierował ku temu drugą rękę, krasnolud bezczelnie skrócił dystans, przenosząc swój środek ciężkości niżej, przez co podniesienie go za rękę w celu 'kręcioła' podskoczyło gdzieś w okolice niemożliwości.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-07-22, 10:17   

No cóż, plany zawsze mają to do siebie, że mogą nie wypalić. dokładnie tak, jak miało to miejsce w przypadku planu Tellara. Krasnolud, zamiast grzecznie czekać i dać się pokonać, zaczął komplikować sprawę. Nie dość, że nie dał się przewrócić, to jeszcze zdołał wyprowadzić skuteczny cios. Niespodziewany, niesparowany i bolesny, na szczęście także niezbyt groźny. Chociaż kilka takich udeżeń, może zacząć robić się nieciekawe. Skubaniec nie był taki zły, na jakiego wyglądał. Jednakże jego mikre rozmiary wciąż dawały orkowi przewagę. I mimo obniżonego środka ciężkości Berga, ork nie zamierzał się poddawać. Ne kijem go, to pałą, byleby tylko grzmotnął o ziemię. W związku z czym ork nie puszczając ręki krasia wyprowadził kopniaka stopą, prosto w żołądek krasnoluda, by następnie wykorzystać nogę jako dźwignię - przewrócić się na plecy i przerzucić przeciwnika nad sobą. Jeśli zaś Berg w jakiś sposób sparował by kopniaka, Tellar przyciąga go do siebie, jednocześnie wprowadzając cios kolanem w brodatą gębę oponenta, po czym wkłada mu dwa palce w oczy i w ten sposób odpycha przeciwnika.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-07-22, 22:09   

Nazywanie rozmiarów krasnoluda mikrymi było bardzo na wyrost. Tkanka mięśniowa i tłuszczowa oponenta w końcu była na tyle zbita by ten wpasował się wagowo w kategorię Tellara, mimo znacznej różnicy w wzroście.

Ork jednak nie próżnował i szybko wznowił swój plan działania, który miał doprowadzić do położenia przeciwnika na ziemię. Wyprowadzenie prostej nogi w żołądek Berga, przy jednoczesnym utrzymaniu chwytu na nadgarstku nie należało do prostych, ze względu na dystans dzielący walczących. Alternatywa jednak przyszła samoistnie i miast zaprzeć się całą stopą, bohater użył swojego kolana uderzając przeciwnika w jego owłosioną klatkę piersiową, po czym zaparłszy się na niej, pociągnął oponenta w górę, samemu staczając się do tyłu.

Dźwigając nad sobą w sekundę niemal stukilogramowy ciężar, który notabene próbował w locie sięgnąć orka, mięśnie Tellara wysłały do mózgu komunikat, by ten uaktualnił sobie pojęcie 'mikro'.

Bohater nie wylądował na plecach zbyt wygodnie, jednak odgłos warknięcia przeciwnika gdy ten uderzył o zakurzony parter ringu, pozwoliło na chwilę zapomnieć o własnej niewygodzie.

Teraz wypadało jeno podnieść się i skorzystać z wywalczonego położenia, kontynuując swoje zamierzenia, jednak Berg utrzymując status *skubańca* niespodziewanie wykonał coś między doskokiem a doczołganiem się i złapawszy ramionami Tellara przeniósł walkę do parteru.

Niestety, przy walce w zwarciu w pozycji horyzontalnej, przewaga we wzroście nie była już tak widoczna.

Gwar wokół areny sugerował jednak, że przejście w parter było bardzo widowiskowe, co sugerowały przebijające się przez rumor słowa: 'ork', 'wyjebał' , 'krasnoludem'.
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group