Wysłany: 2009-03-24, 14:48 W poszukiwaniu pogody - Akt I - Wśród stepów
"Odnaleźć drogę do życia swego,
by misję wypełnić i zdobyć to,
co celem podróż jest,
a końcem wiedza o sobie"
W poszukiwaniu pogody
Akt I
Wśród stepów
Drow leżał na posłaniu ze świetnie wyprawionych skór, gdzieś w lesie w namiocie zbudowanym także z zerwanych okryć zwierzęcych. Czas mijał, czas, czy bohater miał czas, chyba tak, ale czy na pewno, nie wiedział. Ogień dostarczał ciepła, zaś palące się polana wytwarzały także bardzo przyjemny aromat żywicy. Było bardzo przyjemnie jednak nikogo nie było. Całym zajęciem drowa było leżenie i wpatrywanie się w skórzany sufit. Zaschło mu w gardle, czuł gorąco i ból głowy, widać gorączka trawiła jego ciało. Jednak on nie czuł go, brak mu było jakichkolwiek wskazówek co do stanu jego ciała, nic poniżej szyi nie czuł, jakby nie miał reszty ciała, co chyba nie było prawdą.
Leżał wypatrując zmian w suficie gdy do namiotu wsunęła się niepostrzeżenie i niezwykle cicho jakaś postać, tylko intuicja podpowiedziała mu że ktoś wszedł.
- Widzę że się obudziłeś - usłyszał miękki głos niewątpliwie należący do kobiety. - już myślałam ze nie wyjdziesz z tego, no ale cóż widać diabły cię jeszcze nie chcą. Jesteś głodny? - zapytała podchodząc z kubkiem i przytknąwszy mu do warg dodała - pij.
Ciemna skóra, czarne długie włosy i piękne duże oczy. Jednak gdy spojrzał w jej twarz nie było tam widać opiekuńczych i czułych uczuć, tylko o twarde oblicze kogoś obeznanego z przeciwnościami losu, trudem i walką. Ubrana była jak sie można domyślić w idealnie wyprawione czarne skóry z nieznanego mu gatunku zwierzęcia. Widać było grację i kocią zwinność jej ciała.
Patrzyła mu prosto w oczy a usta układały kolejne wyrazy:
- Kim jesteś i co tu robisz tak daleko od naszych terytoriów - zapytała.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
A więc żył... Ale zaraz, czemu miał by nie żyć? Gdzie on jest i czemu tu trafił? Co się stało zanim stracił przytomność?
Drow chciał odruchowo dotknąć czoła, ale zaraz zorientował się, że nie może ruszyć nawet palcem. Że nawet nie czuje ręki.
"Co jest do kurwy nędzy?!"
Ciepło płynące od ognia było bardzo przyjemne, wręcz odprężające. Wręcz przeciwnie rzecz miała się do gorąca mającego swoje źródło w domniemanej gorączce, a do tego nie mógł nawet się rozejrzeć czy jest czym zaspokoić pragnienie. Przynajmniej było wygodnie.
"Piiiiić" jęknął w myślach i zaklął cicho, tym razem już na głos. Jakże się zdziwił gdy, jakby na życzenie wchodząca kobieta dała mu wody. Posłusznie wypił tyle ile mógł. Jeść mu się nie chciało, zresztą nawet nie czuł czy jego żołądek domagał się pożywienia.
- Nawet nie wiem... - odpowiedział na pierwsze pytanie zgodnie z prawdą. - Ale pewnie warto było by coś zjeść - drow postarał się lekko uśmiechnąć. Za to drugie pytanie zaskoczyło go.
- Ja... - zaczął - ja jestem... - "Właśnie? Kim ja jestem?"
- Nazywam się... - spróbował jeszcze raz. Biała plama. Z trudem wypracowany uśmiech spełzł mu z twarzy. - Cholera... nie wiem jak się nazywam. - Na drugie pytanie zresztą odpowiedzi też nie miał. Nawet nie wiedział gdzie są te "ich" terytoria i gdzie sam jest. Ale jedno wiedział na pewno. - Ja najwyraźniej leże tutaj, z tego co zdążyłem już zauważyć, ledwie żywy. Aha, jeśli planujesz mi zadać jeszcze jakieś pytania to proszę... I tak nic nie pamiętam.
- Straciłeś pamięć co? – zapytała z przekąsem – no trudno, zresztą i tak mnie to nie obchodzi. Jestem Kirla a Ty będziesz moim sługą jak tylko wydobrzejesz, bo chyba nie zapomniałeś obowiązków mężczyzny wobec kobiety, co? – zapytała z zimnym błyskiem w oku. – Nie wiem ile jeszcze zejdzie zanim wstaniesz, lecz lepiej postaraj się bo nie jestem cierpliwa. Teraz wypij to. – podała mu parujący kubek jednocześnie podnosząc jego głowę. – Zaśniesz a jak się obudzisz paraliż ciała powinien ustąpić. Do pytań wrócimy później, teraz mam tylko jedno czy zrozumiałeś co powiedziałam?
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
"Sługą? Ha, ciekawe... Ale nie mam zbytnio wyboru, nie w tym stanie. Byle ten sługa nie okazał się niewolnikiem..."
- Tak, zrozumiałem - odpowiedział drow z wyraźną niechęcią w głosie. Ciekawe jakie obowiązki będzie miał. "Byle nie żadne oranie pola czy inne pasienie bydła, tego bym chyba nie zniósł" zaśmiał się w duchu i wypił zawartość kubka, pozwalając by ogarnął go sen.
Sen przyszedł szybko, wręcz natychmiast gdy napar dopłynął do żoładka, najpierw oczy zaszły mgłą by po chwili nadeszła ciemność. Utonął w mrokach snu.
Obudził ponownie i czuł tak jakby nic się nie zmieniło, ogień, skóry nad nim, na nim i pod nim. Doszedł do wniosku że rzeczywiście nic się nie zmieniło, lecz zaraz też poczuł że może ruszyć ręką, nogi także czuł, jedynie prawa ręka była nieruchoma choć i ją czuł. Bandaże mocno przyciskały ją do ciała.
Gdy spojrzał w kierunku ogniska zobaczył ja siedzącą przy nim i sprawiającą zająca. Jej ruchy były płynne i widać w nich było profesjonalizm. Brak było jakiegokolwiek zbędnego ruchu, każdy był ważny i każdy pozwalał na jedno, na wykonanie ostatniego ruchu który teraz nastąpił. Chwyciła zająca za uszy jedną ręką, a drugą za skórę na karku i jednym mocnym ruchem ściągnęła z niego całą skórę. Ta całkiem normalna czynność wśród łowców przyprawiła drowa o krótki choć intensywny dreszcz. Po ściągnięciu skóry rozścieła brzuch zająca patrosząc go do drewnianej misy, a gdy skończyła obcięła wszystkie zajęcze łapki oraz głowę. Po chwili nabity na drąg zając został umieszczony nad ogniem.
Kobieta oddzieliła z wnętrzności części nadające się do spożycia poczym wstał i wyniosła resztę z namiotu. Wtedy bohatera zobaczył na stojaku w rogu namiotu piękny łuk. Był wykonany jak dzieło sztuki, zdobiące go rzeźbienia oraz znaki nadawały mu arystokratycznego wyglądu. Jednak czy można z niego było strzelać, a co ważniejsze czy celnie. Tego nie wiedział, choć na pierwsze pytanie mógł dać odpowiedź kołczan stojący oparty o stojak, widać strzelać można było, a sądząc po umiejętnościach obchodzenia się ze zwierzyną także celnie.
Zając zaczął się przypiekać nad ogniem wywołując rozchodzący się po całym namiocie zapach pieczystego. Bohaterowi zaburczało w żołądku a usta zrobiły się pełne śliny. Był głodny, naprawdę głodny.
Kobieta weszła do namiotu i ich wzrok się spotkał, jednak bohater nie odczytał nic z jej kamiennego choć pięknego oblicza.
- Obudziłeś się, to dobrze. Jesteś głodny? Zając powinien za niedługo być gotowym. – powiedziała podchodząc do ogniska i obracając go. – Możesz poruszać ręką i nogami? – zapytała. – Paraliż powinien już ustąpić.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Jak dobrze było móc się ruszać! Na pytanie gospodarza drow przeciągnął się tak mocno, jak tylko mógł.
- Tak, najwyraźniej już mogę się poruszać... - oznajmił niemal wesołym głosem, akcentując pierwsze sylaby i robiąc krótką przerwę po każdym wyrazie. Spróbował usiąść na łóżku i dokładniej rozejrzeć się po namiocie. Niezależnie od wyniku próby głęboko zaciągnął się zapachem panującym wokół, po czym spojrzał na opiekającego się zająca. Stwierdził, że czas odpowiedzieć też na pierwsze pytanie, ale tym razem już normalnie - i tak, jestem głodny - "Nawet bardzo, cholera, głodny..." poprawił się w myślach - chętnie bym coś zjadł... - dodał kolejny raz wciągając zapach pieczeni. Kiedy on ostatni raz jadł jakąś pieczeń? Może niedawno? Rozpoznawał przecież ten zapach, musiał go kiedyś czuć...
Przekonanie, że odzyskuje pamięć było bardzo kuszące, podbudowało by go na duchu. Ale przecież pamiętał też czym jest łuk, zając czy chociaż łóżko. Pamięć o zapachach pewnie zaliczała się do tej samej grupy...
"A może... a może ja wcale nie straciłem pamięci? Może jestem efektem jakiegoś eksperymentu, zostałem wyrzucony zaraz po stworzeniu i znaleziony w jakimś rowie czy lesie..."
"Nie" stanowczo zaprzeczył w myślach i potrząsnął głową "to nie możliwe."
Spróbował wytężyć umysł i przypomnieć sobie cokolwiek. Cokolwiek co mogło by mu powiedzieć kim jest, dlaczego się tu znalazł albo czemu jest ranny. Lub chociaż czy jadł kiedyś te cholerną pieczeń!
Próba powstania do pozycji siedzącej zakończyła się zawrotami głowy i ciężkim opadnięciem bezwładnie na łóżko co wywołało ból ręki która uderzyła w miękką skórę. Ból nie był jakiś straszny jednak na pewno nie był przyjemny.
- Poczekaj jeszcze z tym wstawaniem, wiem że się palisz do pracy dla mnie ale wole byś był sprawny, z kaleki mi nic nie przyjdzie i wtedy będę musiała Cię zabić. – wszystkie słowa zostały wypowiedziane jednakowym tonem bez żadnych uczuciowych modulacji. - Pieczeń za chwilę powinna być gotowa więc poleż jeszcze trochę spokojnie a dostaniesz jeść.
Odwróciła się do ognia i pieczeni lekko pochylając się przez co drow miał wspaniały widok na jej zgrabne i pełne pośladki. Rozproszyły one uwagę bohatera który starał sobie przypomnieć cokolwiek ze swej przeszłości. Starał się wniknąć w swój umysł jednak wszędzie napotykał tylko białe plamy. W końcu tyłeczek kobiety zawładną jego myślami i ciałem co dość wyraźnie poczuł w okolicach podbrzusza. Tylko skóra pod którą leżał kryła jego tajemnicę przed kobietą co do której nie miał pewności jak zareagowałaby na coś takiego.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
- Kurcze... stanowczo nie pomagasz mi skupić się na odzyskaniu pamięci - westchnął rozmarzonym głosem nie spuszczając wzroku z kobiety. - Ciekawi mnie jakąż to prace masz dla mnie. Nie znam się na łowieniu zwierzyny, a tym bardziej na skórowaniu. To znaczy... - zawahał się chwilę - chyba się nie znam... Zakładam też, że gdybyś miała tu jakieś pola pod zasiew zboża nie mieszkała byś w namiocie. Zresztą, nie wyobrażam sobie drowa na polu... Więc do czego mnie potrzebujesz, co?
Na jego słowa kobieta odwróciła się niezwykle zwinnie a błysk gniewu w oczach był wręcz przerażający.
- Nie pozwalaj sobie! Kilku już próbowało mnie podglądać i nie żyją, jeden może nawet żyje ale na pewno ma pamiątkę po mojej strzale w ramieniu. – zamilkła na chwilę po czym podjęła – uwierz mi na słowo nie chcesz bym się rozgniewała. – kolejna przerwa – roboty będziesz mieć dużo. Noszenie mych rzeczy, rozpalanie, gotowanie, sprzątanie, z czasem nauczę Cię skórkowania i wtedy będziesz także to robił, ale z początku zajmiesz się zabezpieczaniem skór po ściągnięciu. Jak już wstaniesz to Ci wyjaśnię jak. Praca spokojnie zajmie Cię przez cały dzień i to tak byś nie miał w głowie głupich myśli.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
- O tak niewolniku, pranie gotowanie i sprzątanie, teraz to twoje życie. – powiedziała podając mu kawałek upieczone zająca, - teraz jedz i śpij byś jak najszybciej wyzdrowiał i wziął się do roboty.
Sama także usiadła na skórze z mięsem w dłoni i kubkiem wody. Jadła szybko popijając wodą. A gdy skończyła wyszła zostawiając po sobie słowa.
- Jak skończysz do spania. – wyszła zostawiając po sobie przyjemny zapach i ciężkie wyjaśnienia przyszłego życia drowa.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Gdy drow otrzymał jedzenie, spróbował podnieść się trochę do góry, tak, żeby nie zakrztusić się przy połykaniu.
"A jednak zostałem niewolnikiem. No cóż, nie mam na razie zbytnio wyboru. Na razie..." powiódł wzrokiem za wychodzącą kobietą rozmyślając nad swoim losem. Może gdy już całkowicie wyzdrowieje, uda mu się uciec, kto wie...
Zabrał się powoli do jedzenia dokładnie przeżuwając każdy kąsek, jakby chciał jak najbardziej oddalić moment wyzdrowienia. Zdawał sobie sprawę, że i tak wyzdrowieje. A jak nie, to zostanie po prostu zabity. Gotowanie? Sprzątanie? Chyba nie tak wcześniej wyglądało jego życie, wnioskując z jego obecnej sytuacji. Właśnie? Co mu tak właściwie jest?
Gdy już zjadł, drow powolnym ruchem spróbował odsłonić skóry, żeby zobaczyć opatrunek na jego ciele. Obejrzał i "pomacał" delikatnie zranione miejsca próbując ustalić, co mu się tak naprawdę stało.
"Może spadłem z urwiska? Albo ktoś mnie tak ładnie urządził kawałkiem żelastwa?"
Posiłek może nie był wyśmienity jednak dla głodnego drowa był naprawdę apetyczny. Szybko pomimo wcześniejszego postanowienia spałaszował zająca i zabrał się za oglądanie ran. Miał zabandażowany cały prawy bok i pod dotykiem bolał. Już samo poruszenie prawą ręka wywoływało impuls bólu który zdecydowanie dawał do zrozumienia by zostawić to w spokoju i możliwie jak najmniej się ruszać. Miał jeszcze ranę na brzuchu ale ta nie była ani zbyt bolesna ani wielka. Nie było dobrze ale nie było też tragicznie. Ustalenie rodzaju obrażeń nie było możliwe bez zdejmowania bandaży co w obecnej chwili było niemożliwe.
Dziewczyna nie wracała, jemu się nudziło, oczy zaczęły opadać jak i ciało. W końcu spoczął na poduszkach i zapadł ponownie w sen.
Siedział w karczmie pijąc piwo i patrząc na wiszący na ścianie piękny topór. Obok grupka najemników głośno krzyczała pijąc duże ilości piwa. Po chwili siedział naprzeciw jakiejś nieznanej ludzkiej kobiety która coś do niego mówiła lecz on nie mógł usłyszeć ani jednego słowa, obok zaś jakiś chudy mężczyzna czyścił z krwi topór który jeszcze przed chwilą podziwiał wiszący na ścianie.
Obudził się, było ciemno, kobiety nadal nie było w namiocie, ognisko wygasło już, panowała przytłaczająca cisza.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Drow wziął trzy krótkie oddechy i przejechał ręką po twarzy, jakby chciał sprawdzić czy nadal tam jest. Przeciągnął się tak mocno, jak pozwalał mu na to jego stan i znów spróbował podnieść się z łóżka, usiąść.
"To był tylko dziwny sen, czy... to zdarzyło się na prawdę?"
Czyżby drow powoli zaczął odzyskiwać pamięć?
Krzyczący najemnicy, potem krew na toporze... toporze wiszącym wcześniej na ścianie. Człowiek którego widział musiał z kimś walczyć. Czy z tymi najemnikami? To już w sumie nie ważne. Czyżby ten topór był właściciela karczmy? W takim razie ten chudy człowiek albo był karczmarzem, albo zwyczajnie "pożyczył" go sobie do walki... W takim razie, skoro przeżył, musiał być po jego stronie. Albo był potrzebny komuś... pewnie tej ludzkiej kobiecie. Czego ona od niego chciała? Czy to ona wysłała go gdzieś, i przez to skończył półmartwy w jakimś namiocie... jako przyszły niewolnik? A może próbował jej uciec, i właścicielowi topora się to nie spodobało...
"A może to był tylko, cholera sen?" W głowie drowa mnożyły się coraz to nowsze pytania, na które najwyraźniej nikt nie miał zamiaru odpowiedzieć.
Schował twarz w dłoni i jeśli udało mu się usiąść, oparł łokieć o kolano.
Drow był zmęczony pomimo snu który nie przyniósł ukojenia a jedynie zmęczenie i zamieszanie. Udało mu się usiąść, nie było to łatwe i kilka razy syknął a raz nawet zaklął przez ból jakiego doświadczył jednak w efekcie siedział. Złożył głowę na swej dłoni a jej łokieć na kolanie. Pozycję osiognął, jednak wyczerpanie było naprawdę duże i brak mu było siły na jakiekolwiek inne działania.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Drow był niemal zadowolony tym sukcesem. Niemal, bo nie miał nawet siły by się uśmiechnąć. Poza tym, kto byłby szczęśliwy, ledwo mogąc usiąść. I do tego nie mogąc sobie przypomnieć nawet własnego imienia! Tak... Ale był niemal zadowolony.
Trwał tak nieruchomo, dając już sobie spokój z jakimikolwiek przemyśleniami i czekał na powrót kobiety.
Czekanie się przedłużało, do tego stopnia że zaczął odczuwać ponownie senność, jednak dźwięki marsza dobywające się z jego brzucha oraz suche gardło skutecznie odganiały chęć snu. Tak proste potrzeby a tak trudne do zrealizowania szczególnie jeśli sobie przypomnieć niedawny ból przy samym tylko podnoszeniu. Trzeba jednak było zdecydować, wstać i załatwić swe potrzeby czy czekać aż wróci jego Właścicielka.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Właścicielka... Drow bał się tego słowa, ciągle miał nadzieje na jakiegoś typu oswobodzenie, pod jakimikolwiek warunkami. Ale pewnie było to tylko odwlekanie nieuniknionego, przyznania się, że kimkolwiek był wcześniej, teraz jest już zwykłym niewolnikiem. Tak czy inaczej pragnienie i głód nagliły, a kobiecie najwyraźniej nie śpieszyło się z powrotem. Trzeba było się ruszyć, wstać na nogi. Ciekawe w ogóle było w jakim stanie były jego nogi. Mimo wszystko drow spróbował wstać. Powoli, w razie potrzeby podpierając się o łóżko.
Drow spróbował wstać lecz pierwsza próba okazała się zbyt wymagająca, ból w boku zwalił go ponownie na łóżko jeszcze dotkliwiej uderzając w jego zranione miejsce. Na chwilę stracił przytomność, a może tylko oczy zaszły z bólu mgłą. Gdy ból troszkę zelżał usiadł ponownie na brzegu łóżka i jeszcze raz postarał się powoli podnieść, możliwie długo opierając się na zdrowej ręce. W końcu stał, niepewnie, chwiejnie nie wiedząc czy zaraz nie padnie ponownie, ale stał.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
"Picie..." przemknęło drowowi przez umysł. Najpierw trzeba było zaspokoić pragnienie, bez tego przecież nic nie przełknie. Rozejrzał się dokładniej po namiocie, starając się jak najmniej ruszać nogami. Nie chciał się jeszcze przewrócić. Wzrokiem starał się wyłapać coś do picia, najlepiej wodę. Alkoholu, o ile jakiś by się znalazł, wolał swojej właścicielce nie podpijać. Jeśli znalazł odpowiedni płyn, ruszył do niego, jak najwięcej podpierając się o wszelkie stojące rzeczy, które by się nie przewróciły. Jednocześnie zastanawiał się czy mógłby bez pozwolenia zjeść coś. Czy Kirla zrobiła by mu coś, za zaspokojenie głodu? Oby nie miała nic przeciwko zaspokojeniu pragnienia.
Rozglądał się wokół i choć było ciemno jego oczy szybko wychwytywały wszelkie rzeczy poustawiane w namiocie. Zauważył kilka bukłaków wiszących przy wejściu do namiotu oraz jeden dzban na drewnianym stoliku po drugiej stronie paleniska. Było też wiadro na prawo od drowa pod ściana namiotu. Więcej naczyń do przechowywania płynów nie zauważył. Na stoliku leżało także suszone mięso i jakiś kawałek sera.
Przejście do bukłaków czy stolika wiązało się z pokonaniem sporej drogi bez pomocy innych rzeczy lub pełznąc po podłodze.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Dojście do stolika załatwiło by obie potrzeby na raz, chociaż ta próba mogła się skończyć lądowaniem na ziemi. Wiadro wydawało się bezpieczniejsze, ale czy coś tam było? "Trzeba sprawdzić..." Podszedł jak najwolniej do wiadra, asekurując się jak tylko mógł. Zajrzał do środka. Jeśli w wiadrze była woda, spróbował podnieść je zdrową ręką i przyjrzeć się dokładniej zawartości. To przecież może być brudna woda...
Wciąż drow miał jednak nadzieję, że jego właścicielka wróci, zanim sam pogorszy swój stan.
Dotarcie do wiadra nie zajęło wiele czasu choć kosztowało wiele wysiłku. Gdy w końcu dotarł to nawet nie podnosząc domyślił się że nie ma tam niczego co by go zadowoliło. Z tej odległości czuł lekki smród wydobywający sie z wiadra, dlatego nawet nie spróbował go podnosić. Gdy wiadro okazało się porażką najbliższy był stolik, gdyż teraz bukłaki były po drugiej stronie namiotu.
Kobieta pomimo że była teraz potrzebna to jednak nadal nie wracała.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
- Ehh... kurwa... - drow wyraził jakże przejrzyście swoje uczucia, gdy zobaczył, że cały wysiłek poszedł na nic.
"No cóż, Kirla nadal nie wraca, trzeba się jeszcze troche wysilić..."
I tak znów postanowił nadwyrężyć swoje zdrowie, i ruszył ku stolikowi. Zaraz jak tylko do niego dotarł, oparł się rękami o blat i zajrzał tym razem do dzbanka.
Było ciężko, po kilku krokach drow myślał że nie da rady, że padnie na twarz i tak już zostanie w końcu jednak dotarł do stolika ciężko opierając się na zdrowej ręce o niego. Potrzebował chwili by uspokoić się i przejść do sprawdzania dzbanka. Dzbanek był wykonany z gliny z pokrywką zasłaniającą otwór. Pojemność można było ocenić na jakieś trzy litry. Drow zabrał się za jego sprawdzanie, a gdy otwarł wieczko dotarł do niego przyjemny lekko słodkawy zapach korzeni i miodu. Tak to zdecydowanie nadawało się na zaspokojenie swego pragnienia. Leżące obok mięso i ser także przyjemnie nęciło bohatera.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum