TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2010-09-03, 15:30
Skrawek piekła w raju
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-03, 14:55   Skrawek piekła w raju

Skrawek piekła w raju
Kroniki Namae - Wprowadzenie oraz Kroniki Gori Lilai Kyo



Południowe krańce Wielkiego Lasu dla wielu jego mieszkańców są jedynie krainami przejściowymi, ziemiami pośrednimi. Rzadko które z elfów zielonych preferują drzewa sięgające w porywach do 20-30 metrów. Mówi się, że lasy w tych okolicach zbyt przypominają te spoza Źródeł Natury.

W przeciwieństwie bowiem do Puszczy Wiecznej Nocy, Wielki Las nie rozpoczyna się na swych zewnętrznych granicach ścianą ogromnych, masywnych drzew. Te stopniowo zmieniają swe rozmiary, im dalej wgłąb tej krainy ktoś zawędruje.
W końcu zaś wysokością sięgają nawet ponad 100 metrów, pień zaś potrafi pomieścić w sobie sporych wielkości domostwo.
A przynajmniej pomieściłby, gdyby nie uwielbienie dla natury, charakterystyczne dla Elfów Leśnych.
Istoty te potrafią budować domostwa wokół drzew, wśród ich korzeni, koron, na pniach, nigdy jednak wewnątrz.

Wśród Wielkich jak i tych mniejszych drzew krainy elfów zielonych rzadko kiedy spotyka się przedstawicieli innych ras. Tereny te wydają się tajemnicze, mistyczne i na swój sposób groźne. Choć jeśli ma się szczęście, bądź dobrze zna okolicę, można tu ujrzeć jedne z najpiękniejszych miejsc na Sorii.

Obecnie jednak nie przeniesiemy się do jednego z nich. Pozostaniemy w południowych krańcach owej krainy.


Niewielki szelest w krzakach zdradził okolicznym istotom nadejście czegoś o rozmiarach przekraczających je wielokrotnie. Zważywszy jednak na fakt, iż owymi istotami były jedynie owady, przyczyna owego szelestu wcale imponująca być nie musiała.
I tak było w istocie. Spomiędzy liści niskiego krzewu wyłonił się bowiem niewielki szarawy królik. Zastrzykał uszami, po czym stanął na dwóch łapkach węsząc zaciekle.
Po chwili powrócił do pozycji standardowej i pognał dalej.
Zwolnił jednak zaledwie po kilkunastu susach. Kładąc uszy po sobie powolnymi suso-krokami zaczął zbliżać się do dziwacznego kształtu leżącego spokojnie wśród krzaków jagód. Królik nigdy jeszcze nie widział czegoś takiego, miał zaś w sobie wrodzoną ciekawość. Był młody.
Zbliżył się na pół metra, potem na kilkanaście centymetrów. Może gdyby kiedyś widział jaszczura byłby w stanie przyrównać doń to co właśnie ujrzał. Wtedy pewnie nie zbliżałby się tak blisko do czegoś z łuskami. W Wielkim Lesie jednak nie spotykało się raczej żadnych jaszczurów.

Uszy nagle wystrzeliły ku górze niczym grabie, na które ktoś niefortunnie nadepnął. Głowa cofnęła się błyskawicznie, wielkie oczy zaś poczęły wpatrywać w okolicę.
Ułamek sekundy później królik wystrzelił w bok, ukośnymi susami oddalając się od znaleziska jak najdalej i jak najszybciej. Ktoś się zbliżał, gryzoń zaśnie miał zamiaru sprawdzać kto.



Minęło kilka dni odkąd Namae opuściła swój dom oraz dzień dłużej odkąd umarł jej dziadek. Chociaż ten stary, zgryźliwy elf nigdy nie traktował jej dobrze, było to najlepsze traktowanie z jakim bohaterka kiedykolwiek się spotkała.
Zużyty czarny płaszcz zebrał na siebie kolejną pajęczynę gdy goszka osłoniła przed nią twarz.
No właśnie...goszka. Ktoś mógłby spytać: 'Co u licha robi goszka w Wielkim Lesie?'.
Prowadzi samotne życie, w którym niewiele było dotychczas szczęścia czy radości. Leśne elfy, jak zapewne każda inna rasa, nie traktują dobrze bękartów, w których żyłach płynie krew obcej rasy. Szczególnie zaś gdy ma ona demoniczne korzenie.
Było nie było czerwona skóra i haczykowate różki dość znacznie wyróżniały Namae z towarzystwa. Dlatego właśnie mieszkała wraz z dziadkiem oraz jego zwierzęcymi przyjaciółmi z dala od miast. Mieszkała do czasu.
Po śmierci elfa jego zwierzęta odeszły z domostwa. Choć nie miały nic przeciwko goszce, nic ich także przy niej nie trzymało. Można by rzec, iż to właśnie zwierzęta traktowały bohaterkę najbardziej 'po ludzku'. Zapewne stąd wzięło się jej postanowienie. Postanowienie, które póki co nie wiedziała jak zrealizować.

Namae zatrzymała nagle swe kroki milknąc kompletnie. Żyła w lesie wystarczająco długo by wiedzieć kiedy należy zachowywać się ostrożnie oraz co może jej grozić.
Niewielki szelest zaś jest wystarczającym sygnałem. Szczególnie, gdy spomiędzy krzaków doszedł do oczu bohaterki dziwny metaliczny odbłysk porannego słońca.
 
 
     
Risu 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączyła: 21 Gru 2008
Posty: 10
Wysłany: 2009-01-03, 19:51   

Skryła się za drzewem i znieruchomiała wstrzymując prawie że oddech by nie zdradzić swojej obecności. Wychowana w strachu wiedziała że cokolwiek napotka na swojej drodze raczej nie będzie zachwycone je wyglądem a już na pewno nie będzie dla niej miłe. Przez myśl przeszło jej że może elfy wyruszył za nią by dokonać zemsty za jej matkę. Skryta za drzewem ze strzałą i lukiem w ręku gotowym do napięcia cięciwy. Wytężała wzrok by dostrzec dokładniejszy kształt i wielkość przeciwnika, modląc się równocześnie by "to" okazało się odblaskiem rosy albo złudzeniem...
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-04, 13:30   

Namae skryła się za najbliższym drzewem. Jako, że był to południowe krańce Wielkiego Lasu pień, do którego przylgnęła, choć z okolicznych był jednym z najmasywniejszych, dwie osoby zapewne byłyby w stanie bez problemów objąć.

Goszka wytężyła wzrok w nadziei ujrzenia czegoś więcej. Kształt pomiędzy krzakami wydawał się należeć albo do czegoś czworonożnego, albo leżącego. Jeśli rzeczywiście był to elf, musiałby się czołgać lub najzwyczajniej w świecie spać.
Raczej nie była to żadna zwierzyna, ta bowiem nie pozostawałaby w bezruchu przez tyle czasu. Uciekłaby w końcu bądź zaatakowała.
Bohaterka nie była niestety w stanie zidentyfikować źródła odbłysku.

W pełnej napięcia ciszy przerywanej jeno przez ćwierkot miejscowego ptactwa spędziła Namae kilkanaście sekund.
Nic się nie wydarzyło. Kształt się nie poruszył, wtórny szelest nie nastąpił, a elfia strzała nie przebiła jej trzewi.
To nieco uspokoiło skołatane nerwy goszki.
 
 
     
Risu 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączyła: 21 Gru 2008
Posty: 10
Wysłany: 2009-01-13, 18:35   

Namae trzymając łuk w pogotowiu ostrożnie zbliżyła się do krzaków za którymi kryło się "coś". Kobieca ciekawość wzięła górę nad strachem i rozsądkiem. Gdy była na tyle blisko by zobaczyć co to, przystanęła i wycelowała strzałę. -tak na wszelki wypadek- pomyślała i ostrożnie rozejrzała się dookoła, po czym przyjrzała się czemuś skrytemu za krzakami.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-15, 11:24   

Namae ostrożnie i możliwie bezszelestnie zbliżyła się do tajemniczego znaleziska. Powoli, z każdym krokiem zaczynała dostrzegać coraz to nowsze szczegóły.
Każdy kolejny zaś, coraz to bardziej bohaterkę zaskakiwał.
Oto przed goszką, na obrzeżach Wielkiego Lasu , leżała wśród mchu i krzaków jagód naga istota o szarej, łuskowanej skórze. Czyżby jaszczuroczłek? Nie, kilka elementów nie pasowało. Brak ogona, włosy, i twarz bardziej elfia niźli jaszczurza. No i jeszcze te skrzydła...
Owa istota płci żeńskiej, na co wskazywałaby tak postura jak i pewne wybrzuszenia na klatce piersiowej, spała sobie w najlepsze obejmując sporawy topór. On to najwyraźniej był źródłem świetlnego refleksu dostrzeżonego przez Namae parę chwil temu.
Oprócz topora, istota trzymała także obok siebie mały worek podróżny, który sprawiał wrażenie dobrze wypełnionego.

Czymże była ta istota? Bohaterka miała pewne podejrzenia, trudno było w to jednak uwierzyć.
Goszka...
Namae nie wiedziała zbyt wiele o swojej rasie, coś tak jednak się jej o uszy obiło. Zaś kobieta leżąca u jej stóp, w którą bezprecedensowo celowała strzałą, tylko do tej rasy jej pasowała.
 
 
     
Risu 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączyła: 21 Gru 2008
Posty: 10
Wysłany: 2009-01-15, 13:12   

Przez myśl przeszło jej by zabrać worek i uciekać ile sił w nogach. Ostrożnie się po niego schyliła, ale ciekawość własnej rasy wzięła górę. Szturchnęła delikatnie końcem buta istotę sprawdzając czy żyje. Liczyła że naga goszka będzie chętna do rozmowy i powie jej coś o sobie, jednocześnie przerażał ją przedmiot który z takim uczuciem przytulała do siebie.
-no cóż, raz się żyje...- szepneła do siebie i powtórzyła kuksańca teraz już bardziej zdecydowanie licząc że śpiąca ekshibicjonistka się obudzi.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-15, 20:30   

Seel spoglądał na nią oczyma pełnymi gniewu, pełnymi zwierzęcej agresji, bez krzty człowieczeństwa, drowostwa czy iskry innej istoty rozumnej.
Jego ciało się zmieniało. Twarz wydłużała w pysk, skóra poczęła pokrywać ostrą, długą sierścią, zęby zamieniały w kły, kończyny w łapy z ostrymi pazurami.
Miast mrocznego elfa stał teraz przed Gori wilkopodobny zwierz, który raczej nie chciał się po prostu przytulić polizać ją po twarzy.
Bestia warknęła przeciągle wyrzucając w powietrze kropelki śliny.

Wtedy to ciało warfa przebiło coś na wzór organicznej włóczni, stożkowy grot wielkości ręki orka przyozdobił prawy bok zwierzęcia przechodząc przezeń na wylot.
Spod kamiennego mostu wyłonił się on...a może ona...któż zgadłby płeć takiej istoty. O ile w ogóle posiadało to płeć.
Monstrualny wij o zarośniętych oczodołach, szczęk łańcuchów owiniętych wokół jego rogów, ostatni skowyt Seela i kłapnięcie paszczy.

Gah'F...nie...Ferfel podbiegł do niej.
- Wstawaj, wstawaj do cholery!
Nie mogła, nie mogła się ruszyć. Leżała na ziemi patrząc jeno na wszystko w całkowitym oniemieniu.
- Wstawaj, nie po to umierałem byś teraz została pożarta!
Krzyknął, kopiąc goszkę w piszczel.
- Wstawaj!!
Kopnął ponownie...

Światło. Czemu jest tak jasno w tej cholernej jaskini?
Drzewa. Jak to drzewa?
Goszka powoli zaczynała wracać do rzeczywistości.
Koszmar...to był jedynie kolejny koszmar. Ostatnio miewała je dość często.
Trudno było się dziwić zważywszy na to co przeżyła kilka dni temu.

6 Nothum roku 1510 czwartej ery.
Gori Lilai Kyo od tygodnia zmierzała na południe, potem zaś na wschód. Coś, być może kobieca intuicja, być może wewnętrzny instynkt przetrwania kazał się jej trzymać z dala od Puszczy Wiecznej Nocy, ominęła ją zatem szerokim łukiem. Co innego Wielki Las. On już nie wyglądał na tak groźny, mroczny i niebezpieczny. Na dodatek mieszkały tam leśne elfy. Jako, że srebrnymi nie były, goszka nie czuła potrzeby do ich masowej eksterminacji. Od kogo jednak można dowiedzieć się o słabych punktach elfów jeśli nie od samych elfów. Nawet jeśli nie są do końca tacy sami.
Na wyborze zaważyła zapewne także potrzeba zdobycia lepszego pożywienia jak i lepsze przystosowanie bohaterki do warunków leśnych. W końcu niemal całe życie spędziła w lasach. Otwarte przestrzenie terenów niezależnych wydawały się takie...nienaturalne.


Sposób w jaki Gori rozpoczęła proces rozbudzenia sprawił, że Namae coraz bardziej wątpiła w krwiożercze, agresywne czy w jakikolwiek sposób nieprzyjazne nastawienie nieznajomej.
Ta wpierw wybełkotała coś o jakimś Ferfelu, tablecie i demonie, potem zaś ziewnęła przeciągle przybierając wyraz twarzy, który rozbawiłby nawet poważnego i nudnego uczonego. Następnie zaś skierowała nieprzytomny wzrok na bohaterkę. Twarz jej zmieniała się z każdą sekundą, wzbierając w zdziwienie coraz bardziej, z każdą sekundą.


Wzrok zaczął przyzwyczajać się do światła. Goszka ujrzała nad sobą zarys jakiejś postaci, najwyraźniej kobiecej.
Czyżby w końcu udało jej się spotkać jakiegoś leśnego elfa?

Wzrok ogniskował się coraz bardziej, oczy przyzwyczajały się do oświetlenia, ukazując nieco więcej szczegółów.

Czerwona skóra? Elfy raczej nie mają czerwonej skóry, coś tu wyraźnie nie pasowało. Turkusowe włosy i niewielkie rogi wystające spod nich. Na dodatek kocie oczy.
Jedyna rasa, do której mogła pasować taka charakterystyka to...
Tak, Gori zaczęła podobnie jak Namae mieć pewne podejrzenia. Ani jedna, ani druga nie była ich pewna, wydawały się jednak najbardziej prawdopodobne.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-01-18, 00:10   

Gori ostatnimi czasy wciąż śniły się koszmary. Swoją drogą... co tu się dziwić. W jej psychice najwyraźniej piętnem odcisnął się ślad po ostatnich wydarzeniach. W zaledwie jeden dzień jakiś odrażający potwór - teraz wiedziała jednak, że nie był to demon - pozbawił ją dwójki towarzyszy. I o ile Seel był dla niej nie tyle obojętny, co nie udało jej się go dobrze poznać, o tyle jor, Ferfel, stał się dla niej swego rodzaju bohaterem. Ocalił ją. Naraził się. Mógł przecież pośpieszyć się jakoś, nie wierzyła, że nie był na tyle zwinny czy szybi, żeby nie uciec, jeśliby nie czekał na nią... a teraz nie żył.

Musi być jakiś sposób! Musi być sposób, zeby jakoś przywrócić go do życia... Soria to wszakże magiczny świat, nie chciało więc się jej wierzyć, że nie przywrócono w nim nigdy nikogo do życia...

Tak czy inaczej, jak zwykle ostatnio, i tym razem goszkę dręczyły koszmary. Ten jednak miał własnie dobiec końca płynnie zlewając się z rzeczywistością. Ferfel powoli zaczynał przybierać nieco bardziej kobiece kształty i ogólnie zmieniać się i deformować w jej pozlepianych jeszcze oczach.

Zaczęła mamrotać coś niewyraźnie, przetaczając się niezdarnie po ziemi w próbie powstania na nogi. Odruchowo chwyciła topór i odparła się o niego, by stabilniej utrzymać się w pionie. Nadal nieco zaspana przetarła oczy i spojrzała na istotę przed nią stojącą. Przez sekundę pomyślała, że może jest to jeden z mieszkańców tego miejsca. Może jakiś elf, bo przecież ich tutaj się spodziewała...

- Ja pierdole! - dziewczyna natychmiast cofnęła się kilka kroków i stanęła w pozycji do ataku. Nie. Przez chwilę oceniała czym jest owa istota. Demon...? Nie... Nie możliwe... zbyt ludzko wygląda.
Ludzko? A może jednak nie...? Szpiczaste uszy? Cholera! Co to, do kurwy nędzy ma być!
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Risu 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączyła: 21 Gru 2008
Posty: 10
Wysłany: 2009-01-19, 11:36   

Namae przyjrzawszy się istocie stwierdziła że jeśli jest z tej samej rasy co ona to miała wiele szczęścia jeśli chodzi o wygląd. Łuskowata skóra, szczecina zamiast włosów i... te skrzydła. Po raz pierwszy była wdzięczna niebiosom za to jak wygląda, gdyż doszło do niej że mogło być gorzej. Śpiąca goszka z każdą chwilą sie rozbudzała mamrocząc coś i się przeciągając. Namae Spokojnie stała i czekała aż się obudzi, gdy nagle usłyszała szereg plugawych słów z ust nagiej goszki, która właśnie przymierzała się do szarży wprost na nią. Zaskoczona nagłą zmiana sytuacji odskoczyła w tył i wycelowała strzałę w przeciwniczkę.
-Spokojnie!! Nic Ci nie zrobię!! Opuść ten topór!! Albo skończysz ze strzałą w szyi, a ja pewnie z toporem w głowie! Chce tylko porozmawiać! - krzyknęła nie spuszczając oczu ani strzały z dziewczyny.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-19, 20:42   

Sytuacja najwyraźniej lekko się zaogniła. Tak to jest gdy impulsywna goszka z toporem po przebudzeniu widzi wycelowaną w siebie strzałę. Szczególnie, gdy kierująca nią postać nie jest kimś, kogo mogłaby się w danym miejscu spodziewać.

Nastąpiła napięta chwila całkowitej ciszy, gdy argument w postaci grotu strzały stawał przeciwko innemu, ostremu i również metalicznemu argumentowi w postaci topora.

Cisza ta oczywiście nie była zupełna, las bowiem i żyjące w nim istoty niewiele robił sobie z przedstawionych przez goszki argumentów.
Nadal zatem słychać było szczebiot ptaków, czy odległe stukanie dzięcioła w drzewo.


Podczas wzajemnej oceny, obie bohaterki doszły do pewnych, nowych wniosków.
Namae stwierdziła, że skrzydła nagiej goszki z pewnością nie są przystosowane do lotu, nie uniosłyby nawet istoty dwa razy lżejszej, chyba że pod wpływem magii.
Gori z kolei zauważyła, iż słowa jak i zachowanie powodu jej przebudzenia choć miały zapewne być stanowcze, bynajmniej takie nie były. Głos w pewnym momencie lekko się załamał, napięty łuk zaś zadrżał w niepewności.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-01-23, 22:56   

Dziewczyna przez chwilę oczekiwała co zrobi istota stojąca naprzeciwko niej.

Strzała. Drgała lekko w rękach tej dziewczyny. Mogła teraz zaatakować i może nawet udałoby jej się teraz wygrać, ale... po co? Dziewczyna i to, jak łuk drży w jej dłoniach, świadczyło o tym, że nie była z niej jakaś specjalnie wyrachowana zabójczyni. Oczywiście rozum Gori nie był tak błyskotliwy, by pojąć dlaczego i na ile jej wnioski mogą być słuszne. Rozumiała jednak, że skoro drży, znaczy, ze się boi, bądź jest niepewna. Skoro jest niepewna, to pewnie nie przywykła do zabijania, bo by pewniejsza właśnie była...

Postanowiła zaryzykować. Ostatnie słowa dziewczyny jeszcz bardziej utwierdzily ją w tym przekonaniu. Opuściła topór - Emm... Kim Ty jesteś? Albo czym? I co robisz tutaj? - spytała, siląc się na stanowczy głos, choć niekoniecznie musiało jej to także właśnie wyjść. Była jeszcze zaspana, zaskoczona... w sumie miała od dziecka tendencję do nieco bardziej piskliwego tonu, gdy się denerwowała w jakikolwiek sposób, a - suma sumarum - miała przed nosem wycelowaną w siebie strzałę.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Risu 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączyła: 21 Gru 2008
Posty: 10
Wysłany: 2009-01-25, 12:18   

Namae czuła że drży jej strzała w ręku a po karku spływa stróżka potu, już chciała coś znów powiedzieć gdy naga istota opuściła topór. Poczuła ulgę i też opuściła broń.
-Nazywam się Namae i jestem goszką. Przepraszam że cię przestraszyłam...- głos jej lekko łamał się a wciąż napięte mięśnie sprawiały ból.
-A czym Ty jesteś?- skorzystała z chwili by zadać nurtujące też ją pytanie. Starała się nie wyglądać na tak przerażoną jak była.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-26, 21:07   

Cóż, obie 'stanowcze i wielce pewne siebie' bohaterki właśnie pokazywały jak bardzo zbliżone są do przeciwieństwa tego określenia. Niewątpliwie nie poprawiało to ich poczucia własnej wartości, z pewnością jednak rozładowywało sytuację.
Obie sprawiały wrażenie równie skołowanych całym spotkaniem, żadna też nie sprawiała wrażenia krwiożerczej morderczyni czy fanatycznego prześladowcy. Wychodziło na to, że mają ze sobą więcej wspólnego niźli mogłyby przypuszczać.

W ogólnym rozrachunku to jednak Namae była tą bardziej wystraszoną i niepewną.
Trudno się dziwić. Gori przeszła całkiem niedawno istny trening spotkań ekstremalnych i nietypowych wydarzeń. Skoro wyszła cało ze spotkania ze schizofrenicznym drowem, zboczonym jorem i kilkudziesięciometrowym robalem jedna kobieta z drżącym łukiem nie była już taka straszna.


[Możecie śmiało prowadzić teraz dialog bez mojego udziału (czyli pisać posty beze mnie) póki nie skończycie rozmowy, nie podejmiecie jakiś konkretnych działań, bądź nie uczynicie czegoś wymagającego opisu czy ingerencji MG.
PS. Czy mi się wydaje, czy moje odpisy zaczynają zajeżdżać jakimś językiem prawniczo_pseudo-intelektualnie_walniętym?
]
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-01-31, 22:38   

- Emm...? Ale że niby jak "czym"? - Żachnęła się i skrzyżowała ręce na ramionach. No prawie. Bo topór jakoś średnio na to pozwalał. - Wypraszam sobie! "Kim" jesteś! Jam jest Gori. Z matki Lilai, z ojca Kyo - powiedziała spokojnie, jednak już znacznie bardziej stanowczo. Zastanowiła się chwilę i wyciągnęła dłoń w stronę dziewczyny. Jakoś strach już zdecydowanie ustępował. - Jak jesteś gogiem to w sumie może mi pomożesz - uśmiechnęła się przymilnie do Namae - Też jestem połączeniem tych - w tym miejscu zaczęła kląć pod nosem na tyle cicho, by goszka nie miała prawa jej usłyszeć - pierdolonych demonów i równie.... kurwa, pierdolniętych srebrnych elfów... znaczy... no w sumie to niby gogi to połączenie ludzi i demonów, ale... eee... zdarzają się wyjątki. Chyba.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Risu 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączyła: 21 Gru 2008
Posty: 10
Wysłany: 2009-02-15, 17:10   

Namae słuchała uważnie co mówi goszka i czuła że powoli się uspokaja. Uścisnęła niepewnie dłoń dziewczyny i starała się uśmiechnąć.
-Namae, nazywam się Namae i miło mi ciebie poznać. Bardzo przepraszam jeśli ciebie przestraszyłam tą dość brutalna pobudką...
Skłoniła się nisko przepraszając i wzięła kilka głębokich wdechów by uspokoić skołatane nerwy.
-Czy wszystkie gogi chodzą nago? Przepraszam za wścibskość ale jesteś pierwszym osobnikiem hmmm... mojego gatunku, jeśli mogę tak to nazwać którego widzę... Wychowywałam się w wiosce elfów i to były jedyne istoty z jakimi miałam styczność...
Zaczerwieniła się jeśli to jeszcze bardziej możliwe, było jej wstyd że tak mało wie, ale dziadek nigdy nie chciał rozmawiać o gogach.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-02-15, 20:20   

- O. I zabiłaś je...? - spytała nagle z nieopisanym blaskiem w swoich szarych ślepkach... - Hah! To wspaniale! - nie dała jej dojść do słowa. - Wiesz... - uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny - Jakoś tak trudno jest w pojedynkę zająć się tymi wszystkimi... - tu znów ściszyła głos niemal do granicy ciszy, nie pozwalając Namae usłyszeć co myśli o rasach swoich rodzicieli - ... demonami i elfimi chamami. Pomożesz mi! - bardziej stwierdziła, niż spytała - Eee... - nagle straciła pewność siebie i utkwiła niewspółmiernie niemal zdziwiony wzrok w oczach drugiej goszki. - A w ogóle to co Ty tu robisz, huh? - jakoś nie zwróciła uwagi na fakt, iż jeszcze dosłownie pół minuty temu obecność dziewczyny w tym miejscu nie wydawała jej się niczym szczególnym. Nie przeszkadzał jej w owym zdziwieniu nawet fakt, że sama raczej nie powinna się tutaj znajdować...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-02-25, 17:34   

Rozmowa zaczynała wpływać na spokojniejsze i bardziej przyjemne wody. Obie goszki były teraz nieco bardziej rozluźnione i ufne niż z początku. Można było przypuszczać, iż ich sytuacja jest podobna. Niewłaściwe osoby na niewłaściwych ziemiach. Wyrzutki, uciekinierki, podróżniczki.
Niedoszłe ofiary.

Świst i przelot czegoś cienkiego przed oczyma przywróciło obie do pionu.
Przelotne spojrzenie na tajemniczym obiektem doprowadziło wzrok kobiet na wbitą w drzewo nieopodal strzałę o szarych lotkach.
Przeleciała centralnie między głowami obydwu, niczym swoisty przerywnik konwersacji.
W takich sytuacjach istoty niezależnie od poziomu inteligencji zazwyczaj reagowały instynktownie. Nikt raczej nie przybierał pozy myśliciela i nie rozpoczynał kontemplacji na temat toru lotu strzały, jej przynależności oraz powodów jakie mogły kierować tym, kto owy pocisk postanowił wypuścić. Nie, na to zazwyczaj przychodziła pora później.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-02-26, 23:51   

Miramin jak zwykle, i tym razem najwidoczniej nie miała zamiaru zachować się jakoś bardzo standardowo czy przewidywalnie.

W momencie, gdy zauważyła strzałę tkwiącą w drzewie, jej móżdżek zaczynał powoli łączyć znane jej dotychczas o tym miejscu informacje. Może nie było ich wiele, ale nawet to wystarczyło, by w takim momencie zrobić z niej bohaterkę.

Albo desperatkę.

Było, nie było, dziewczyna miast schować się za drzewo czy próbować uciekać, po prostu puściła topór i zaczęła wymachiwać rękoma jak jakaś niespełna rozumu idiotka, prosząca się o bełt czy inną strzałę w czółku.
Jakby nie patrzeć, skoro to kraina elfów, musiały to być elfy, broniące swojego terytorium. Jeśli więc pokaże, ze nie ma złych zamiarów, może jej nic nie zrobią... Może i wygląda jak demon... odrobinę, się znaczy, ale powinny docenić to, ze nie zachowuje się podejrzanie... Poza tym, skoro miała się od nich uczyć, powinna się z nimi skonfrontować, a nie uciekać.

- Hej! Przestańcie...! Spokojnie, poddajemy się! - wrzasnęła wreszcie, wciąż nie będąc pewną czy to coś da, jednak z wielką nadzieją w głosie
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-03-01, 13:15   

Namae zareagowała w nieco inny sposób niż Gori. Miast machać rękoma i robić pajacyki, rzuciła się na ziemię, zakrywając głowę rękoma. Było to raczej działanie instynktowne i automatyczne. Coś na wzór instynktu samozachowawczego.

- Stań z rękoma w górze przy drzewie, w które trafiliśmy! To samo tyczy się tej drugiej! Wiedz, że gdybyśmy chcieli was zabić ta strzała sterczałaby teraz z twojej głowy!

Głos ten należał bez wątpienia do mężczyzny, dochodził zaś gdzieś spomiędzy krzaków. Choć widoczność była dobra, bohaterka zaś na żadne wady wzrokowe nie narzekała, nie mogła dostrzec właściciela owego stanowczego i nieco władczego głosu.
Gori zdała sobie za to sprawę z dwóch faktów.
Po pierwsze stanięcie pod drzewem wskazanym przez strzelca oddali ją od porzuconego topora na dwa metry. Po drugie jej nowa towarzyszka zdawała się nie słyszeć bądź nie reagować w żaden sposób na polecenia dobiegające zza krzaków.

W rzeczywistości Namae dobrze je słyszała, była jednak teraz w dość dziwnym stanie. Być może nadmiar wrażeń, być może zalążki choroby psychicznej. Zupełnie jak gdyby wszelka siła woli opuściła jej ciało, zniechęcając je do posłuchu.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-03-02, 16:20   

Gori spojrzała na topór. Nadal jednak ufała, ze jeśli to leśne elfy - bo kto inny - to nic jej nie zrobią. A skoro mężczyzna, bo na takowego wskazywał jego głos, stwierdził jeszcze, że gdyby chciał zabić to dawno by zabił, to już niemal była pewna, że jeśli tylko odpowiednio się zachowa, będzie bezpieczna.
Już miała podejść do drzewa, kiedy zauważyła leżącą na ziemi Namae. "Ja pierdole... tylko tego brakowało..." pomyślała ponuro - Namae... nie bój się i chodź... - powiedziała jednocześnie sama robiąc to, co kazał mężczyzna. - ...nic nam nie zrobi, jeśli zrobimy co mówi... - rzekła pocieszającym tonem.
Swoją drogą ciekawa była co z niej za dziwne, strachliwe stworzenie... wydawała jej się dość... specyficzną osóbką.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-03-03, 17:54   

Namae podniosła nieco wzrok spoglądający na coś, co z pewnością nie było obecne między nimi w tym czasie i miejscu. Być może zerkała na zeszły wtorek, być może zaś na inny plan.
Gdyby jednak zerkać na goszkę jeno kątem oka, wydawać by się mogło, iż zerka na Gori. Niejako potwierdzeniem tego faktu było powolne powstanie i przysunięcie się do wspomnianego uprzednio drzewa.
Teraz gdy obie stanęły w wyznaczonym miejscu unosząc ręce do góry, kilka z okolicznych krzaków poruszyło się.
Po chwili w zasięgu wzroku, nie dalej jak 20 metrów od bohaterek stanęła trójka osobników. Ubrani w zielone płaszcze wspomagające maskowanie, z kapturami zarzuconymi na twarze. Ostatni fakt sprawiał, że nie dało się im porządnie przyjrzeć, można było jednak zauważyć trzy szczegóły.
Po pierwsze były to elfy, a skoro znajdowały się tutaj, zaś cera ich była jasna, zapewne były leśnymi. Po drugie osoba najbardziej po prawej była kobietą. Po trzecie wszyscy trzymali w dłoniach załadowane łuki wycelowane w bohaterki.

- Czego dwie demoniczne istoty szukają na tych terenach!? - spytał stanowczo elf po środku, bez wątpienia to jego głos słyszały uprzednio.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-03-07, 13:56   

Dziewczyna wyprężyła się niemal niezauważalnie widząc kątem oka, ze ktoś do nich podchodzi. Może i Elfy nie chciały ich skrzywdzić, ale jakoś niezbyt podobały jej się wycelowane w nie łuki...

Na zadane pytanie odpowiedziała tylko możliwie jak najuprzejmiej - demoniczne... właściwie taki ze mnie demon jak z koziej dupy fanfara - Gori zdecydowanie nie była jakoś super dobra w dostosowywaniu się do rozmówcy i w zachowanu taktu - Jesteśmy goszkami, nie jakimiś chamami, co to się ze Srebrnymi Elfakami bałamucą wzajemnie i jeszcze swoje dzieci krzywdzą czyniąc je tym, kim się rodzą... Jeśli wiecie co mam na myśli... - odwróciła głowę w stronę postaci i spojrzała na nich, jakby próbując sprawdzić, czy nadążają za tym co mówi - Właściwie to... cóż, chciałam się od Was czegoś nauczyć i na jakiś czas się tutaj zatrzymać... Nie będę sprawiać problemów. Obiecuję - a ja słowa zawsze dotrzymuję - uśmiechnęła się promiennie. - Przepraszam, jeśli Was zaniepokoiłam... - spojrzała na Namae i poprawiła się natychmiast - zaniepokoiłyśmy.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-03-08, 20:17   

Łuki nawet nie drgnęły. Nacelowane i przygotowane do strzału stabilnie trwały w tej samej pozycji. Wydawać by się mogło, iż powinno to niejako męczyć i powodować drganie w napiętych mięśniach rąk, ni to Gori, ni to Namae jednak owego drgania nawet w najmniejszym stopniu nie dostrzegły.

- Zaiste, przypominacie goszki. To zaś świadczy o waszej demonicznej naturze, krwi tych plugawych istot, krążącej w waszych żyłach. - odparł osobnik, który jako jedyny dotychczas zabierał głos.

Zakapturzona postać, która z postury sprawiała wrażenie kobiety parsknęła.
- Nauczyć? - spytała prześmiewczo, głos stanowczo należał do przedstawicielki płci piękniejszej - Zaś owe nauki planowałaś wynagradzać swymi wątpliwymi wdziękami, nisúcare?
Trzeci z osobników na ową wypowiedź zareagował odchrząknięciem.
Choć Gori nie znała leśno-elfickiego, a co za tym idzie owego użytego słowa, po wydźwięku domyśliła się, iż nie należało raczej do komplementów.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2009-03-14, 21:06   

Gori przekrzywiła głowę niczym ptak - No oczywiście, że wyglądamy jak goszki. Ale wypraszam sobie! Proszę mnie tu do moich wyrodnych rodzicieli nie porównywać. Przez tego skurwiela, mojego ojca wyglądam jak wyglądam. To samo matka. Phi! Wcale nie lepsza. - odparła wyraźnie zbulwersowana słowami elfa. Na słowa elfki zaś skrzywiła się nieznacznie. - Nie wiem o co Ci chodzi... Jakto wdziękami? Jeśli tego ode mnie chcecie to... ech... będę musiała iść gdzie indziej, bo zamierzałam tylko w zamian popracować lub coś w tym guście... nie wiem jak "płacić wdziękami". I chyba nie mam ich za wiele, to pomyslałam, ze lepiej będzie, jeśli po prostu odrobię to, lub ewentualnie zrobię coś, co się przyda Wam... lub komukolwiek...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-03-15, 14:02   

- Czy ona sobie ze mnie kpi!? - spytała gniewnie domniemana elfka. Cięciwa jej łuku delikatnie powędrowała do tyłu, mocniej niż dotychczas go napinając.
- Spokojnie Ailis. - rzucił spokojnie osobnik w środku - Moja drażliwa towarzyszka chciała zwrócić uwagę na twój wyraźnie niestosowny...strój. Z tego co się orientuję, nawet gogi w swoich zwiędłych krainach przedstawiają na tyle cywilizowanej postawy, by nie eksponować publicznie swych ciał. A może... - zwiesił tu na moment głos, grot strzały zaś przewędrował z Gori na Namae i z powrotem. - ...w czymś wam przeszkodziliśmy?

Choć Gori przejawiała na co dzień niezwykłą wprost naiwność i szeroko rozumianą niewinność, to sugestywne pytanie zrozumiała. Prosta metoda dedukcji wykluczyła kilka innych 'czymś', w którym ktoś mógłby im przeszkodzić. Między innymi kąpiel, z braku wody w bliskiej okolicy.
Gori miała okazję w swym życiu słyszeć o 'cielesnych kontaktach' między dwoma przedstawicielami płci tej samej. Szczególnie ponoć popularne było to wśród kobiet z rasy mrocznych elfów. Inne rasy raczej nie uważały tego za...zwyczajne.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group