TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Infernus
2009-02-02, 22:33
Strażnica
Autor Wiadomość
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-03, 16:21   

Można by to było nazwać kuchenną krzątaniną, gdyby to pomieszczenie było kuchnią a efekt pracy mieliby okazać jacyś znamienici kucharze, chwaląc się okazyjnie jakie obfitości przyrządzili z worka grzybów. W takim wypadku Rohin byłby tylko zwykłym służącym, który za zadanie ma dostarczyć wszystkie składniki, przyrządzić określone naczynia, tudzież wykonać inne zachcianki wyższych rangą kolegów.

Na szczęście tak nie było a wszystko Rohin wykonywał z własnej woli, słuchając jedynie wskazówek kompanów.

Nagle udało się usłyszeć głosy. Znajome głosy, które wcale nie musiały wskazywać nic dobrego. Rohin domyślał się, że po tak długim okresie spokoju i braku problemów muszą nadejść przynajmniej gorsze wiadomości. I człowiek czuł, że się zbliżały.

Krok z krokiem.

Nagle pojawili się Gael i Vaer, dwaj kompani. Rohin odetchnął widząc ich całych i zdrowych. To się liczyło najbardziej. Ciekway tylko z czym przychodzą? Bo jakiś nie za bardzo pozytywny akcent tego spotkania musi się uwidocznić.

- Widzieliśmy trole - usłyszał głos Gaela.

Wojownik spojrzał na twarze Eocaira i Elizy. Sam nie ukazał żadnych emocji. Nie była to aż tak zła informacja jaką człek wyczuwał od dawna. Gorzej by było gdyby zaraz trol przybył pod Strażnicę a co gorsza zaczął ją napastować. Wtedy była by to inna sprawa.

- Cóż lepsze to niż mieć z nimi fizyczny kontakt, czyż nie? - rzekł dosyć ironicznie wojownik - Ważne, że nikomu nic się nie stało, a trol trzyma się z dala od nas? - niby zdanie twierdzące, lecz końcówka zaakcentowana jako by było pytaniem.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-03, 22:35   

- Co prawda to prawda - przytaknął Vaer siadając ociężale na krześle pod ścianą. Najwyraźniej zwiedzanie okolicy i uniknięcie bliższych kontaktów z trollami było zajęciem męczącym. Nie to co zbieranie grzybów, po którym jedyne co mogło grozić to lekkie strzykanie w krzyżach od ciągłego schylania się.

Gael krążył powoli po pomieszczeniu, najwyraźniej pogrążony we własnych myślach. W końcu jednak przerwał ciszę nim ktokolwiek pogonił go by opowiedział o spotkaniu z bestiami.

- Cholera, poszedłem się odlać, patrzę a tam po drugiej stronie górki leżą jakieś dwie paskudy - zaczął szybko, jednak nie gestykulował zbyt wiele. Jedynie dreptał z jednego końca pokoju na drugi.

- Przyznam się szczerze, że myślałem że leję za głośno... W sumie gdyby owe stworzenia nie były pogrążone we śnie na pewno by mnie zauważyły... Niewiarygodne że takie wielkie coś w ogóle nie chrapie.. toć moja babcia , świećcie bogowie nad jej duszą, głośniej oddychała...

Vaerowi najwyraźniej gadka kompana niezbyt przypadła do gustu, gdyż przerwał ją swoimi słowami niemalże od razu usłyszawszy o babci Gaela...

- Udało nam się jednak w spokoju wycofać i zostawić te bestie we śnie. Jednak i tak obchód nasz skończył się przez nie dużo szybciej niż planowaliśmy.

Eocair z lekkim hałasem zsunął się z taboretu na którym siedział po czym doczłapał na rękach do paleniska gdzie stał przyrządzony przez niego wywar.

- Dzień. - powiedział krótko - Tyle się muszą te grzyby moczyć. - Wystrzelił z alchemią ni z tego ni z owego...

- A wracając do tematu to dwa dni i powinniśmy mieć kolejnego człowieka zdolnego do służby - rzekł Eocair patrząc na leżącego na pryczy Magebora.

- Jakieś plany na te dwa dni? - z oczekiwaniem zapytała Eliza.
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-04, 08:26   

Zarówno Gael jak i Vaer mieli coś do powiedzenia, a wojownik jednym okiem spoglądał raz na jedego, raz na drugiego z lekkim zdziwieniem. Nie była to tak składna mowa jak u Eocaira, ale wojownik wolał taką niż filozoficzne określenia uczonego. Gratisowo szczegółowość z jaką opowiadał Gael śmieszyła, a określenia były bardzo dobrze dobrane.

Słuchając wszystkiego próbował układać to w jakąś pewną całość.

Podsumowanie ucieszyło wojownika. Dobrze, że panowie sierżanci nie sprowadzili na Strażnicę żadnych kłopotów i sami w nie nie wpadli.

"Ten wieczór będzie spokojny" - pomyślał Rohin i w tym przeświadczeniu udał się sprawdzić stan przyszłej kolacji, bo miał ogromne chęci do zjedzenia czegokolwiek. Tym bardziej jeśli byłaby to przepyszna zupa grzybowa.

I kolejna świetna wiadomość, zauważył wojownik słysząc słowa Eocaira. Magebore będzie zdrowy i to już za kilka dni. Kamień z serca spadł Rohinowi. W momencie kiedy uczony przeglądał grzyby człek nie widział cienia szansy, jednak informacja okazała się pozytywna, a wyzdrowienie było kwestią kilku dni.

- Ja proponował bym na początku coś zjeść - ni z tego ni z owego odpowiedział Rohin na pytanie Tan po czym dodał - chyba, że macie na myśli jakieś inne propozycje...
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-04, 13:50   

Vaer siedzący na krześle pod ścianą obdarował Rohina spojrzeniem wyrażającym nic więcej jak jeno zdziwienie. Podobnym wzrokiem spojrzał nań Gael jak i Eliza. Eocair aktualnie spoglądał do kociołka w którym moczyły się grzyby więc krępujących spojrzeń była jedynie trójka.

W końcu sierżant Tananuberg odezwała się przerywając tę niezbyt przyjemną dla odczucia wojownika chwilę:

- Bardziej chodziło mi o to co zrobimy w sprawie Troli... Ale w sumie przy talerzach też da radę dyskutować, panowie bardzo głodni?

- Trochę - mruknął Vaer kołysząc się wciąż na krześle.

- To dobrze bo zupka będzie najwcześniej za jakąś godzinkę.

~~*~~

Godzinka minęła szybko. Vaer w spokoju drzemał pod ścianą. Gael udał się na szczyt Strażnicy by stamtąd obserwować okolicę... Rohin natomiast pomógł Eocairowi przy Mageborze, którego trzeba było nasmarować kolejną z magicznych maści uczonego, tym razem na odleżynowe rany, które niestety na takiej pryczy pojawiały się szybko. Eliza pomagała nieco przy opiece nad chorym, gdyż najwyraźniej nie w smak jej było sterczeć cały czas nad garnkiem co chwila mieszając.

W końcu Rohin został poproszony o zawołanie Gaela, co też uczynił podziwiając przy tym przez chwilę pomarańczowe słońce tonące w odmętach wielkiej wody.

Pora na kolacje zupełnie odpowiednia. Zapach grzybowej też był całkiem całkiem...
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-05, 17:25   

Najwidoczniej ironiczne powiedzenie nie zostało zrozumiane przez kompanów Rohina a z czego wcale się nie przejął. Spojrzał tylko na Elizę i się uśmiechnął widząc jej minę.
Także i po jej wytłumaczeniu wojownik nie robił sobie nic z tego co wcześniej powiedział.
Zaskoczyła go jednak odezwa Vaera, który aż tak bardzo nie pragnął posiłku. Niby takie patrolowanie cięższą i bardziej męczącą robotą jest w porównaniu do zbieractwa grzybów.

Chyba, że...

Wojownik w końcu ostatnie dni nie jadał prawie wogóle do czasu kiedy spotkał konwój sierżantów więc żołądek był tak zachłanny na jedzenie, że napawał człowieka co chwilowym odczuciem głodu. Dobrze jednak, że za chwilę ta namiastka niedożywienia zostanie uzupełniona.

Mijała godzina, którą wojownik przeznaczył na pomoc choremu z sierżantów na prośbę Eocaira, której spełnienie sprawiało mu czystą przyjemność.

Wreszcie nadszedł czas posiłku, który wojownik poprzedził wyjściem na szczyt Strażnicy. Widoki były niesamowite. Słońce, których złociste, pomieszane z pomarańczem promienie grały i tańczyły na tafli wód oceanu robiły piorunujące wrażenie, a człowiekowi wydawało się, że znajduję się w centrum świata a pobliskie plaże są egzystencją spokoju i pokoju.

Niestety to była tylko Strażnica i tylko Gael, a przypływający ze strony tymczasowej "kuchni" aromat zupy grzybowej sprawił tylko, że wojownik szybciej zawołał kompana po czym udał się w stronę pomieszczenia.

Pora na kolację jak najbardziej odpowiednia.

- To co ... jemy? - powiedział wojownik, z uśmiechem na ustach spoglądając na wszystkich zgromadzonych i czekając na ponowne zmiany ich min.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-05, 17:48   

- Smacznego - odparł Vaer, po czym zawtórowała mu reszta.

Zupa smakowała całkiem dobrze, najwyraźniej Eliza nie doceniała swoich możliwości, albo to oni jej nie doceniali widząc jak mało 'baby w babie'. Smak świeżo zebranych grzybów był bardzo wyrazisty, potrawie nie szkodziły nawet nieco stare ziemniaki, które zapewne nie zostały do końca zjedzone przez zmianę Elizy i Magebora...

Kociołek opróżnił się w miarę szybko, nie zdążył nawet do końca ostygnąć a już był pusty.

Gaelowi beknęło się dźwięcznie, na co Eliza spojrzała na niego bykiem. A Eocair z Vaerem jedynie lekko uśmiechnęli.
- Przepraszam. - poprawił się.

Przeprosiny jednak były chyba nie na miejscu gdyż po chwili odgłos powtórzył się, z tym szczegółem że miast beknięcia przypominało raczej burczenie i dochodziło gdzieś spoza wieży, a uścislając spod niej. Nikt nie zdążył zapytać co to, gdyż dźwiękowi odpowiedział podobny, nieco jednak niższy w tonacji. Później dołączyło doń rżenie koni.

Nie było to przyjemne rżenie.

- No i szlag trafił dwa dni! - wrzasnął Gael i zerwał się sprzed stołu. Szybko chwycił miecz oparty o ścianę i ruszył po schodach w dół nim ktokolwiek zdążył cokolwiek wypowiedzieć.

Vaer czym prędzej narzucił na siebie górę swojego pancerza i zaczął zapinać mocowania. Eliza zabrała kuszę i ruszyła schodami na dach budynku.

Nikt nic nie mówił. Nikt nie wydawał poleceń. Wszystko jakby wiele razy ćwiczone, aczkolwiek większość z nich była w tym miejscu po raz pierwszy.

Najwidoczniej straż miejska nie jest taką bandą cieci o jakiej mówi się w karczmach.

Jedynie uczony zamknął oczy i w ciszy zaczął poruszać ustami.

Modlitwa?

A może inkantacja jakiegoś zaklęcia?
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-05, 18:10   

Smacznego, smacznego, bo było czego.
Posiłek był po prostu wyśmienity, wojownik sądził nawet, że był lepszy od tego popołudniowego, co dziwiło, gdyż wtedy wydawało mu się, że nigdy nic w życiu lepszego nie jadł i jeść nie będzie. A to feler!

Na potwierdzenie jego myśli pojawił się a to raz jeden a to drugi wydźwięk Gaela. Wojownikowi też zapewne by się zebrało, ale nie stać było go na takie zachowanie w takim miejscu, nawet w gronie przyjaciół by tak nie zrobił. Znał etykietę kultury i próbował jej przestrzegać. Nie na marne poszły w końcu lekcje wychowania u elfów.

Ponowny dźwięk. Rohin odwrócił się w stronę Gaela. Zauważył jednak, że mina sierżanta nie wskazywała na "pochlebienie dość nie kulturalnym wydźwiękiem minionego dania". Kolejny odgłos. Teraz wojownik zrozumiał, że to wcale nie Gael, ani żadna inna osoba z tego gmachu.

Raczej z pod gmachu. Z pod Strażnicy.

Momentalnie dwójka sierżantów wybiegła. Wojownik wiedział co się kroi. Taaaak....
Było spokojnie, za spokojnie.
Troll?

Najwyraźniej. Dwójka sierżantów jakby psem poganiana wyskoczyła z piętra Strażnicy, przygotowując swoją broń i biegiem runęła w dół. Eliza także nie próżnowała. Rohin tylko spojrzał na Eocaira i na jego wyraz twarzy. Jakikolwiek on by nie był wskazywał kłopoty.

Kłopoty, których wojownik wyczekiwał od dawna.
Siła sprawcza? Nie... ŻYCIE.

Rohin nie zważając na czyny uczonego, których tak naprawdę do końca nie rozumiał, sprawdził stan swojego ekwipunku i z przygotowanym mieczem ruszył w dół.
Po infomacjach uczonego, po opawiadanich karczemnych, po spostrzeżeniach sierżantów wiedział, że troll nie jest zbyt łatwym przeciwnikiem.
Wiedział także, że musi pomóc.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-06, 14:34   

Ekwipunek wojownika był taki jak wcześniej. Elementy skórzanej zbroi nieco zniszczone podczas potyczki w 'Granicy' wyglądał przy metalowym opancerzeniu Vaera miernie. Nawet bardzo miernie. Mimo tego zawsze był on lepszą ochroną aniżeli brak opancerzenia. Uświadomiło to Rohinowi, że Gael wystrzelił bez żadnego pancerza a jedynie z mieczem.

Rohin jednak chwyciwszy swój długi miecz ruszył w dół schodów by w końcu znaleźć się na parterze. Nawet schody które wcześniej sprawiały tyle problemów zostały pokonane bez najmniejszego nawet trzasku czy skrzypnięcia.

Chwilę po Rohinie pojawił się i Vaer z kamiennym wręcz spokojem na twarzy. Wojownik mógł stwierdzić że więcej zdenerwowania u sierżanta widział gdy ten spożywał grzybową zupę. Przyglądanie się sobie zajęło mężczyznom nie więcej jak ułamek sekundy bo to co widzieli przed budynkiem wymagało poświęcenia dużo większej uwagi.

Gael uzbrojony jedynie w długi miecz paradował pomiędzy dwójką wielkich humanoidalnych bestii. Długie umięśnione łapska starały się dosięgnąć odskakującego żołnierza, który krążył raz wokół jednej, raz drugiej poczwary póki co skutecznie ich omijając. Sam jednak nie atakował a jedynie wrzeszczał i krzyczał odpowiadając na warknięcia i ryki trolli które ginęły gdzieś pomiędzy panicznym rżeniem koni.

O samych trollach Rohin nie mógł nic konkretnego powiedzieć. Wieczorna pora skutecznie zamazywała chociażby ich kolor skóry a twarz na okrągłym łbie ograniczała się jedynie do błyszczących ślepi.

- Odetnijcie konie! - krzyknął Gael znów wchodząc za plecy jednego ze stworów.

Vaer ruszył natychmiast i mruknął coś pod nosem. Rohin wybiegł se strażnicy kiedy uświadomił sobie że owe mruknięcie było zwykłym poleceniem wydanym od sierżanta.

- Za mną.
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-06, 15:06   

Piętro drugie, potem pierwsze, następnie parter. Szybko i sprawnie pokonał wojownik nie zważając na przeszkody, które wcześniej sprawiały mu nie lada problem. Dnia dzisiejszego mijał je już wiele razy więc zdążył się już do nich przyzwyczaić.
Teraz jednak przed Strażnicą chodziła przeszkoda, która na pewno łatwą do pokonania nie będzie.

Kiedy wojownik znalazł się już na twardym gruncie jego uwagę przykuło zachowanie Gaela, który jakby walcząc z cieniami unikał najprawdopodobniej broni wroga, którymi była najprawdopodobniej dwójka trolli. Wszystko to były tylko domyślenia. Pora dnia, w odróżnieniu do spożywania kolacji nie była, odpowiednią do paradowania pomiędzy dwoma o wiele większymi bestiami, bez jakiegokolwiek pancerza i jedynie z mieczem w ręku. Strach zapierał dech w piersiach człeka widząc coraz to nowe uniki i akrobacje Gaela. Wiedział, że długo tak nie wytrzyma i już miał wbiec i zaatakować przynajmniej jedną z tych bestii tym samym odciążając kompana, kiedy to usłyszał polecenie.

Polecenie, nie rozkaz. Wojownik doskonale o tym wiedział.

- Trzeba pomóc Gaelowi - szybko zawtórował, wciąż przyglądając się wyczynom sierżanta. Pozostał w niezdecydowaniu.

W końcu jednak ruszył za Vaerem. Zrozumiał, że w końcu jest to zgrana ekipa. Straż miejska. I przewidywał, że gdyby Gael był w śmiertelnym niebezpieczeństwie jego przyjaciel pewno ruszył by z pomocą. Choć momentami zaczynał wątpić czy aby na pewno.

Polegał jednak na decyzji Vaera i oddał się poleceniu. Cały czas jednak zerkał w stronę walczącego. Wiedział, że jeden zły ruch, jeden błąd, nawet ten najbardziej niefortunny może przynieść śmierć. A ponownej śmierci ze swojej winy Rohin by nie przeżył.

Teraz jednak trzeba było wypuścić konie, gdyż one stanowiły aktualnie jeden z problemów.

Wojownik był czujny i przygotowany na wszystko. Chyba... na wszystko.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-06, 19:07   

Wojownik podczas krótkiego acz szaleńczego biegu zrozumiał chyba cel uratowania koni. Były one wszak przepustką do drogi powrotnej. To Magebor i Eliza, zapewne wraz z Rohinem i Eocairem muszą udać się nim w drogę powrotną. Droga pieszo taką odległość była by mordęgą, a zostanie tutaj na okres kolejnych dwu miesięcy dodatkowych osób przysporzyło by prędko braki w zapasach.

Do koni droga była stosunkowo krótka, aczkolwiek odległość między wojownikami a trollami znacznie się wtedy skróciła.

Późna pora nie sprzyjała zbytnio. Konie rzucały się w ciemności niczym szaleńcze cienie, a każdy szybszy ruch trolli był odczuwalny lekkim drganiem ziemi. Jedna z besti najwyraźniej znudziła się łapaniem Gaela i wymownie obróciła się w kierunku nowych nadchodzących zabawek.

Vaerowi udało się dostać do wozu i starał się rozwiązać zaprzęg by konie w spokoju mogły uciec od miejsca walki. Gdy Rohin dotarł do niego usłyszał za sobą bolesne warknięcie trolla. Było to znakiem kilku rzeczy.

Po pierwsze Eliza skutecznie rozpoczęła ostrzał z dachu Strażnicy. Po drugie trolle czują ból, co znaczy że mogą i umrzeć. Po trzecie, owy troll był niebezpiecznie blisko i nie minie chwila a dostanie się zarówno do Rohina, koni jak i Vaera który póki co bezskutecznie próbował odpiąć zaprzęż.

Gotowy na wszystko...

To stwierdzenie zyskało dużo więcej na znaczeniu gdy ślepia stwora napotkały wzrok Rohina.
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-06, 19:39   

Słowa, słowami a czyny czynami.
Niby gotowy na wszystko, niby chętny do pomocy. Wszystko jednak się zmieniło kiedy wojownik stanął oko w oko z wrogiem. Z tollem, bo o zwykłym wrogu tu nie ma mowy. Paraliżujące ślepia, ogrom cielska. Cielska, które jednak można zranić i to nawet bardzo łatwo. Z tym, że tyle trzeba byłoby narobić bardzo dużo ran, aby troll padł martwy. Zbyt wiele.

Wojownik znalazł się w nieciekawej sytuacji. Z tyłu mocujący się z linami od zaprzęgu Vaer, walczący o bilet na drogę powrotną. Przed oczyma skalanie boskie. A może nawet i nie. Jedno było pewne: Wojownik nie chciałby spotkać się z ciosem od takiego olbrzyma.

Kiedy tylko Rohin zorientował się jak wygląda sytuacja nie przyszło mu do głowy nic innego jak stanąć ścianą i pozwolić Vaerowi wypełnić zadanie. Oczywiście z tym staniem ścianą nie było tak dosłownie. Wojownik wcześniej widząc taktykę z jaką Gael radził sobie z trollem, a nawet dwoma postanowił zastosować to samo. Wiedział, że może mu się to nie udać, ale nie miał innego wyjścia.

Zostawał tylko jeden problem. Trzeba zwabić przeciwnika i zwrócić na siebie uwagę.

Garda. Miecz. Wróg.

Wojownik spojrzał na zamiary wroga. Miał nadzieję, że zajmie się nim i nie będzie musiał podchodzić nazbyt blisko. Spróbował okrążyć trolla i szybkim krokiem cały czas uważając na możliwy cios robił to. Widoczność może nie była zbyt dobra, ale człek uwierzył w swoją intuicję i szanse powodzenia.

Teraz tylko miał nadzieję, że wróg obróci się za nim. Jeżeli tak się nie stało Rohin spróbował go do tego zmusić. W takim wypadku poprzecznym cięciem po korpusie spróbował odwrócić uwagę trolla od Vaera.

Cały czas był skupiony i aktywnie wykonywał akrobacje jakie wcześniej zauważył u sierżanta Gaela.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-07, 20:53   

Plan prosty. Odciągnąć uwagę bestii od koni i dać Vaerowi szansę na uwolnienie koni. Tyle że zainteresowanie trolla przebiegającym obok Rohinem było znikome.

Wojownik więc postanowił wykorzystać swój plan B, mianowicie by przejechać ostrzem miecza po tułowiu bestii. Co tez udało mu się wykonać. I mimo że gruba skóra poważne cięcie zaznaczyła na sobie jedynie delikatnym śladem ostrza to Rohinowi udało się odwrócić uwagę bestii.

Robienie uników i akrobacji niczym Gael było dobrym sposobem. Nie wtedy jednak gdy zbliżyło się do ogromnego stworzenia na zasięg jego kończyn.

Bestia reagując na cios wywinęła prawym ramieniem do tyłu i jedynie szybka reakcja pozwoliła Rohinowi uniknąć tego ciosu. Co prawda padł przy tym na pośladki, ale szybko powstał i odskoczył w bok przed kolejnym atakiem humanoida.

Troll był szybki. Albo na tyle silny by nadać bezwładnym kończynom takiego pędu. Lub jedno i drugie.

Świst kolejnego bełtu przeszedł niedaleko walczących aczkolwiek nigdzie nie było widać śladu pocisku.

W końcu krótki okrzyk radości. Vaerowi udało się uwolnić konie, które natychmiast pogalopowały mijając Gaela znikając w ciemności.
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-09, 20:30   

Plan prosty? Bo po co trudniejszy...
Najlepsze rozwiązania są tymi najprostszymi i wojownik w takim przekonaniu obmyślał większość swoich taktyk czy innych spraw wymagających takowego przemyślenia. Niestety ostatnio z nie wiadomo to jakiego powodu coraz rzadziej mu się to udawało. Coraz częściej podczas zakłopotania tracił głowę, a jego myśli nie były do końca trzeźwe.

W tej sytuacji jednak się nie pomylił. Choć było gorąco...

Udało się przekonać stwora do zostawienia Vaera w spokoju tym samym sprowadzając kłopoty na samego wojownika. Okazało się, że ta masa cielska nie jest aż taka wolna na jaką wyglądała z daleka. Ów stwór wykazał się nie lada refleksem, jak i zręcznością.
Ważne, że i tym samym popisał się wojownik o cale wymijając cios wroga.
Później było już tylko łatwiej. Wypatrzona taktyka sprawiała wrażenie odpowiedniej a najważniejsze było to, że sprawdzała się w praktyce.

Wreszcie jakże uszczęśliwiający okrzyk radości Vaera, który wykonał swoją robotę. Konie pognały w swoje strony. W strony ciemności.

Co dalej?

Wojownik nadal robiąc uniki, począł się powoli wycofywać w stronę Strażnicy.
- Co robimy?! - krzyknął donośnie w stronę Vaera. Przeczuwał, że aktualnym ruchem będzie powrót do Strażnicy.

Skoro już wcześniej wysłuchiwał rozkazów sierżanta to czemu nie miałby zrobić tego teraz?
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-10, 18:51   

Wykrzyczenie tego prostego pytania, składające się jedynie z dwóch słów było nieco bardziej skomplikowane niż się wydawało.

Bestia najwyraźniej nie chciała dać za wygraną i unikanie jej ciosów przychodziło wojownikowi z niemałym trudem.

- Co.. - krzyknął po czym gwałtownie rzucił się do tyłu, by uniknąć szybującej w jego kierunku łapy stwora. Potem kilka szybkich kroków w prawo i dokończenie pytania. - Robimy?!

Kolejny gwałtowny unik. Taka technika walki była męcząca... I mimo że męczy się zarówno przeciwnik jak i obrońca, to Rohin nie miał bladego pojęcia komu starczy sił na dłużej.

- Trzeba pomóc Gaelowi. - Powiedział Vaer. Nie musiał krzyczeć. Jego głos brzmiał w wirze walki głośno i wyraźnie - Najpierw tamten, potem drugi...

Trole jakby słysząc plan warknęły groźnie. Najpierw ten przy Gaelu zdenerwowany niemożnością trafienia, później drugi zorientowawszy się że z góry wieży nadlatują w jego kierunku bełty. Niestety póki co żaden nie dosięgnął celu. Widoczność gdy słońce schowało się za horyzontem nie była zadowalająca. Mimo tego Rohinowi udało się zorientować w sytuacji i stworzyć w umyśle taktyczną mapkę.



Rohin
Trole
Vaer
Gael
Wóz
Drzewa
Strażnica i wejście doń
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-11, 17:47   

Walka stawała się coraz trudniejsza i bardziej męcząca.
Wojownik oddychał coraz szybciej, robiąc uniki od groźnych i bardzo szybkich jak na owo stworzenie ciosów. Rohin nie miał pojęcia, że trolle mogą spowodować tyle kłopotów. Pewnie było to spowodowane tym, iż dotąd nie wiedział nic o tych stworzeniach i o tym jaki potencjał w walce mają.

Kiedyś musiał się dowiedzieć. I wolał z tą wiedzą przeżyć.

Usłyszał słowa Vaera, robiąc coraz to nowe akrobację, unikając tym samym ciosów wroga. Tak. Był to plan dobry. Gael zapewne był już wykończony trzymając tak długi czas trolla przy sobie. Rohin nie robił tego tak długo, a już odczuwał zmęczenie.

Przemyślał dokładnie wszystko i jego oczom ukazała się wyobrażona mapa taktyczna. Widział, że następny ruch jest dość ważny. Trzeba wziąć pod uwagę takie aspekty jak czysty strzał dla Elizy i możliwość ataku z zaskoczenia poprzez Vaera. No i Gael oczywiście. Trzeba dać mu trochę odetchnąć. Wojownik doskonale wiedział, że w chaosie walki trudno jest to uczynić, ale najważniejszym jest próbować.

Począł się powoli wycofywać z uwagą i niesamowitym skupienie. Ciągle był gotowy do możliwego uniku. Wpierw oddając większość pola wrogu. Następnie nie zbliżając się do niego ruszyć w stronę wolnego z Sierżantów. A potem w stronę pierwszego trolla, ale nie podchodził nader blisko. Ustawił się plecami do Gaela, dając tym samym możliwość bezproblemowego strzału dla Tan.

Ciekawiło go tylko co Gaelowi chodzi po głowie.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-11, 18:43   

Wojownikowi udało się w miarę ominąć goniącego go trolla, obszedł go z jego prawej strony i ruszył w kierunku Gaela.

Starszy sierżant jednak póki co wciąż powoli wycofywał się do tyłu, jednak widać było że owe manewry męczą go coraz bardziej. Vaerowi w jego półpłytowej zbroi udało się dotrzeć do kompana. Rohiowi brakowało do dwójki żołnierzy około dziewięciu metrów. Po chwili zorientował się że do Trolli brakuje mu jeszcze mniej. W całej sytuacji wojownik odniósł wrażenie ze zbierają się z dala od ścian strażnicy miast będąc blisko niej zezwolić Elizie na lepszy ostrzał, jak i samemu móc schować się do budynku gdyby zaszła taka konieczność.

Troll który zbliżył się do walczących za Rohinem nie wykonał na szczęście żadnego ciosu. Troll który niemalże dopadł Gaela jednak podniósł ramiona do ataku, jednakże nie opuścił ich w kierunku żołnierza gdyż wystrzelony z żołnierskiej kuszy bełt wbił się głęboko w jego grzbiet przerywając jego zamiary.

- Cholera! - skomentował całą sytuację Vaer.

I chyba więcej żadnego komentarza nie trzeba było. Prawdziwa walka jeszcze się nie zaczęła a każdemu z nich ciężko było oddychać.

_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-14, 15:03   

Co robić?
Pytanie rzucone jakby z burzą wietrzną odbijało się echem po głowie wojownika sprawiając wyższy stan funkcji umysłowych, które jednak nijak nie mogły wyprowadzić go ze stanu niewiedzy.
Zdenerwowanie Vaera świadczyło, że sytuacja jest naprawdę nieciekawa i jemu także nie plątają się po głowie aktualnie żadne pomysły. Większego wyboru nie było.

W pojedynkę z trollem wojownik nie miał większych szans a więc jedyne wyjście jakie mu pozostawało to nadal trzymać się z dala od jego wielkich kończyn i unikać ciosów. Miał nadzieję, że Gael z Vaerem poradzą sobie ze swoim trollem jak najszybciej a potem pomogą w walce Rohinowi.

Rohinowi po głowie krążyły myśli związane z Elizą, a raczej jej pomocą ze strony kuszy. Zauważył, że taki bełt momentami może pomóc. Niestety większość strzałów mijała się z celem co było przyczyną dalekiej odległości od Strażnicy.

Nie słysząc żadnych innych wskazówek czy poleceń ze strony sierżantów postanowił zrobić po swojemu. Zaczął wycofywać się w stronę Strażnicy nadal będąc przygotowany na możliwy unik czy akrobację. W razie braku zainteresowania trolla spróbował ponownie zahaczyć go poprzecznym cięciem i odskoczyć w przypadku kontrataku. Jego celem było znalezienie się mniej więcej 12 m przed Strażnicą. Tak, aby Eliza miała czysty strzał, a trolla za bardzo nie ciągnęło do zajrzenia do środka.

Miał nadzieję, że koleżanka z góry zorientuje się jaki jest cel wycofania się wojownika.
Plan może nie był doskonały, ale miał szanse powodzenia. Gorzej, że te szanse nie imponowały swoją wielkością.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-15, 14:14   

Taktyka wydawała się rozsądna. Im więcej atakujących z większą skutecznością tym wróg szybciej padnie.

Tyle że tym razem troll nie miał zamiaru gonić oddalającego się w kierunku strażnicy Rohina, skoro całkiem blisko miał dwóch kolejnych ludzkich przeciwników, no i swojego towarzysza.

Rohin postanowił znów zwrócić na siebie uwagę wykonując kolejne poprzeczne cięcie. I tak jak poprzednio bestia nie była mu obojętna. I najwidoczniej była tego świadoma bo nadlatujące w kontrataku ramiona były szybsze niż ostatnio. Albo to Rohin był zbyt wolny. Masywna pięść uderzyła z niesamowitym impetem w miecz Rohina, który trzymany standardowo przed sobą, niemalże nie wyleciał z rąk wojownika. Jeśli tą wiadomość uznać za dobrą to złą był fakt że cios ów wytrącił bohatera z równowagi by ten upadł gwałtownie i dość boleśnie dupskiem na twardej ziemi.

Vaer który wraz z Gaelem już mieli zaatakować drugą bestię zareagował natychmiastowo, i gdy troll nachylał do wykonania kolejnego ciosu na powalonym Rohinie, żołnierz wbił dość mocno ostrze swojego miecza w podbrzusze trola.

Starszy Sierżant również uznał że najwyższy czas zaczac ofensywę gdyż i jego miecz siegnął lewego przedramienia bestii.

Rohin poczuł na policzku wilgość. I nie mogła być to posoka bestii która trysnęła jedynie w kierunku Vaera.

Najwyraźniej walka nabierze jeszcze większej ilości dramatyzmu, gdy zacznie padać.


_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-15, 20:05   

Za dużo szczęścia.
Za dużo przypadku.
Skończyła się zabawa w kotka i myszkę?
Chociaż tak do końca wcale się ona nie skończyła. Zaszły w jej regułach pewne zmiany. Tym razem to troll rozdawał karty, a Rohinowi pozostało tylko wierzyć w pomoc ze strony sierżantów. Otrzymał ją. Lecz nie mógł sobie tego wybaczyć.

Jasna cholera. Po cholerę?! Myśl, myśl! Najważniejsze jest w walce to, aby nigdy nie zaprzestać używać umysłu.

Karcił się, choć wprawdzie nie wiedział czy to coś pomoże.

Natchnęło go, że z takowego leżenia i bezsensowego karcenia nic nie będzie. Jego celem było przedsięwziąć jakieś działania. A jedyną siłą sprawczą, która go zatrzymywała, był brak właśnie tej siły, a raczej pomysłu na jej wykonanie.

Chociaż. Iść za ciosem? Czemu nie...

Widząc atakujących sierżantów spróbował szybko powstać i uniknąć nadchodzącego ciosu. Nie miał innych pomysłów. Nie potrafił myśleć podczas walki. Prowadziła go tylko i wyłącznie intuicja. Ale ona go ostatnio za często zawodziła... Nic na to nie mógł poradzić.
Zaatakował. Razem, czy zaraz po sierżantach. Następnie ponowił cios, by chwilę potem zaczekać na potencjalną kontrę.

Deszcz. Jego najbardziej brakowało...
Posypią się trupy...
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-16, 17:20   

Trzeba było działać cios za ciosem. I tak również można było opisać obecne kilka chwil i akcji w tej walce.

Troll mimo zranienia opuścił ramiona w kierunku Rohina, ten jednak dostał wystarczająco czasu od Vaera by odkulać się na bok i uniknąć ciosu od którego zadrżała ziemia. Czy był to jedynie efekt tego że wojownik leżał na ziemi, czy może i reszta walczących odczuło drganie ziemi tak samo nie wiedział. Wiedział że udało mu sie uniknąć ciosu.

Gael w tym czasie najwyraźniej mocno zranił bestię przy której się znajdował gdyż wydała ona z siebie pełen boleści okrzyk. Następnie korzystając z nieudanego ciosu przeciwnika obiegł Vaera by znaleźć się za plecami drugiego trolla. Zostawiało to niestety żołnierza pomiędzy dwoma bestiami, aczkolwiek był on najlepiej opancerzony i miał największe szanse na wytrwanie pomiędzy ogromnymi humanoidami. Vaer również wykorzystał swoją turę na atak aczkolwiek spudłował.

Nadeszła i kolej Rohina który zerwawszy się na proste nogi wyprowadził mocne cięcie. Nie wbiło się ono głęboko aczkolwiek rana wyglądała na poważną.

Wojownik zauważył również że na wcześniejszych ranach pojawiła się pienista biała wydzielina.

Przyjrzeć dokładnie się nie zdołał gdyż troll wykonał zamach w jego kierunku, na szczęście chybiony, po którym bestia otrzymała kolejny cios mieczem od Vaera, a raczej powinna dostać, gdyż strażnik chybił po raz drugi.


_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-17, 15:38   

Walka trwała.
Wojownik raz atakował, by za chwilę zacząć się bronić. Cóż, walka jak walka, tylko przeciwnicy trochę odmienni. Gael i Vaer dawali z siebie wszystko.

A Rohin?

Próbował. Wiedział, że jest szansa na zwycięstwo, wiedział, że może obyć się bez trupów, ze strony ludzi, to wszystko wiedział lecz... nie wierzył. Kolejne ciosy nadchodziły, następne brnęły ku celowi. Szala zwycięstwa nadal nie przechyliła się znacząco w żadną ze stron. Każdy miał szansę by przeżyć, każdy miał szansę by zginąć.

Po udanym ataku, trzeba było go ponowić. Iść za ciosem, tak jak uczono prawdziwych wojowników. Tak jak uczono Rohina. Spróbował wynaleźć najlepsze miejsce, pozwalające na natychmiastowy unik i ponownie zaatakował poprzecznym cięciem.

Jedyne co mogło martwić to trudna sytuacja Vaera. Stać pomiędzy dwoma bestiami, tudzież być do jednej z nich odwróconym plecami. Nie wyglądało to ciekawie.

Trzeba było działa. I to jak najszybciej.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-17, 16:01   

Gael beż żadnego opancerzenia wiele ryzykował wdając się w bezpośrednią walkę. Brak jednakże obciążenia sprawiała że pierwsze skrzypce należały do niego. Szybkie wyprowadzenie dwóch mocnych ataków prosto w plecy przeciwnika skończyło się dwoma ostrymi ranami na ciele besti.

Rohin również korzystając z okazji również skierował ostrze przeciw trolowi pozostawiając długą ciętą ranę na udzie potwora.

Vaer znajdujący się pomiędzy dwoma bestiami uchilił się przed ciosami pierwszej, nieco mniejszej z besti. Rohin zauważył dopiero teraz w bliskiej odległości że trol który do tej pory otrzymał większość ciosów jest nieco bardziej umięśniony i nieco wyższy. Najwyraźniej obrońcy strażnicy walczą z parką troli, która niechybnie na randkę chciała spałaszować sobie koniny.

Koncentrowanie się jednak na wrogu za plecami było dotkliwe w skutkach gdyż większy z troli uderzył otwartą łapą w Vaera, znacznie zachwiawszy jego równowagę. Vaer odwinał mieczem do tyłu by skontrować ten cios, jak i złapać stabilność na nogach, niestety chybił, aczkolwiek udało mu się utrzymać pionową pozycję.

Rohinowi udało się jeszcze wyprowadzić jeden szybki sztych który wbił się głęboko ponad miednicą trola, jednak szybko poczuł opór kości przez co wojownik wycofał ostrze.

Trafić trola otoczywszy go z trzech stron nie było trudno. Bestia jednak wciąż wyglądała na taką której daleko do poważnych obrażeń.

A drobne kropienie przerodziło się w mżawkę.

Z nieba jednak wciaż spadał raz za czasem bełt, który tym razem jednak bliżej miał do Rohina niż trola. Na szczęście wbił się dobry metr od jego prawej stopy.
_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-17, 17:09   

Wrzawa walki trwała.
Rohina ucieszyły dwa kolejne ciosy, bardzo dobrze wykonane, a przede wszystkim raniące przeciwnika. Wcale, nie mniej pocieszające były ataki Gaela i Vaela, które także zbliżały do śmierci trollów, a raczej jednego z nich.

Spostrzeżenie i rozróżnienie obydwu stworzeń było nader ciekawe. Najwidoczniej Pan Trolowy spotkał się z Panią Trolową i zmierzał skorzystać z okazji i zaimponować jej poprzez urządzenie romantycznej kolacyjki z pary koni. Rohin wręcz uśmiechnął się w duchu.

Przyszła kolacja jednak się nie udała, więc para trollów została niemile zaskoczona i to zapewne stąd ich wola walki. Wojownik oczywiście wcale nie wykluczał, że w innej sytuacji troll zachował by się inaczej. Po prostu nie wiedział o tych stworzeniach zupełnie nic, oprócz tego, że aktualnie z nimi walczył. A walka do łatwych nie należała.

Rohin szybko spojrzał w kierunku Vaera. Nie znajdował on się w najciekawszej sytuacji i wymagane wręcz było coś zrobić tym bardziej iż przed chwilą o mały włos nie zostałby położony na ziemie. Miał szczęście. Lecz wiecznie go mieć nie będzie.

Wojownik jednak zachwycony dobrą passą postanowił jeszcze chwilę zaczekać. Opancerzenie Vaera robiło wrażenie, więc kilka ciosów powinien wytrzymać, w razie sytuacji podbramkowej trzeba będzie działać, nie teraz.

- Może się wycofajmy ? - rzekł w wolnej chwili jeśli takowa nastąpiła. - Eliza by pomogła.

A potem nie pozostało nic innego jak wykonać ponowny atak. Tym razem Rohin spróbował się skupić jeszcze bardziej i jeszcze celniej uderzyć...
Zastanawiało go też, czy taki troll nie ma słabszych punktów swojej budowy ciała. Taka tętnica czy cokolwiek.

Nie teraz.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2008-12-17, 17:54   

Spostrzeżenie wypowiedziane przez Rohina zniknęło gdzieś pomiędzy warknięciem jednego trola, a okrzykiem bólu drugiego.

Gael wciąż szybko i zwinnie kręcił się przy trolu wykonując dwa kolejne mocne ataki, drugi z nich na pierwszy rzut oka był chybiony, jednakże ostrze zaznaczyło ciało trola przy ruchu powrotnym.

Rohin również wyprowadził kolejne cięcia. Pierwsze chybione z wręcz podręcznikowym błędem walki mieczem, aczkolwiek drugie mogło w tym podręczniku być wręcz wzorowym. Wojownik prześlizgnął się pod nadlatującym ramieniem besti i zostawił mu na ciele kolejną ranę od żeber aż po pachę. A sam ustawił się tak że stwór Gael i Rohin tworzyli jedną linię.

Trol znów koncentrował się na Vaerze, jednak tym razem nie zostawił na nim niczego prócz pienistej wydzieliny która na przemian z krwią sączyła się z jego ran.

Vaer również wykonał lekki doskok i wyprowadził dwa ataki. Jeden z nich wyglądał naprawdę zabójczo, i troll przez chwilę złapał się za świeżą ranę w brzuchu najwyraźniej nie mogąc poradzić sobie z bólem.

Panią trolową najwyraźniej rozwścieczyło to bardziej bo atak jaki wyprowadziła w szale był niesamowity. [perfect kombo!! max w tescie na atak i na obrazenia]

Rohin nie wiedział czy bardziej huknęło uderzenie ogromnych pięści w pancerz Vaera, czy hałas z którym upadł na ziemię sześć metrów dalej.

Gael zaklął i splunął wiedząc że gdyby to był on, cios na pewno złamałby mu kilka żeber...

Mżawka skutecznie tłumiła smród potu i krwi. Niestety zmniejszała i widoczność bo kolejny bełt z wieży poszybował nie wiadomo gdzie.

_________________
 
 
     
l9indy 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2007
Posty: 288
Skąd: Radom
Wysłany: 2008-12-18, 17:56   

- Cholera jasna! - wrzasnął wojownik co sił i szybko spojrzał na leżącego Vaera. Takiej siły i takiego impetu w uderzeniu wojownik nie widział jeszcze nigdzie i nigdy! Najwyraźniej parka trollów zaczynała się dopiero rozgrzewać, a to był jedynie pokaz jednej z bardziej efektywnych i bardzo efektownych zdolności. Wojownik miał szczęście, że postanowił nie wtrącać się pomiędzy dwójkę trolli, w celu pomocy. Gdyby on został tak potraktowany byłyby bardzo małe szanse na ponowne powstanie ponownie z ziemi.

Teraz jednak Vaer miał nie lada problem, a Rohin po prostu się wkurwił.
W duszy tylko wierzył, że poszkodowany sierżant da rade powstać i walczyć dalej mimo poważnych ran. Nie zdziwił by się jednak, gdyby potłuczone, albo nawet złamane kończyny nie pozwoliły by mu na to. Takich ciosów nie przyjmuje się na codzień.

W Rohinie zawrzało jeszcze bardziej. Trzeba było zapłacić za to co zrobiła pani Trolowa i wojownik nie miał zamiaru czekać dłużej. Z gniewem i wrogością w oczach rzucił się na partnera po czym zaatakował z całych sił w korpus. Miał nadzieję, że to uderzenie będzie godnym podobieństwem poprzednich, tych bardziej udanych.

Po wykonanym ataku spojrzał tylko na to co wyczynia pani Trollowa i ponownie zaatakował. Równie mocno i gniewnie jak poprzednie.

Tak, aby zabić.
_________________

All of this has happened before. And will happen again.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group