TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2009-10-23, 19:20
Współpraca - Akt II
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-11-16, 14:33   Współpraca - Akt II

Współpraca
Akt II


26 Ocronos roku 1510


Od męczącej, ciężkiej nocy przy powozie minęły 3 dni. Kalif i Valandil w tym czasie zajęli się swoimi sprawami, zwiedzając miasto, robiąc zakupy, odpoczywając.
A miejsc do odwiedzenia było tu wiele, trafili bowiem nie do Roeen, jak można by z początku przypuszczać, a do znajdującego się nieco dalej Dornost. Tam to bowiem znajdowała się główna siedziba Imperialnej Gildii Kupieckiej i tam to obaj mieli umówione spotkanie z Naczelnikiem do spraw Wypadków i Kradzieży.
Do owego spotkania pozostało jedynie kilka minut, toteż obaj już przesiadywali na wygodnej ławce, nieopodal dębowych drzwi z tabliczką obwieszczającą, iż pomieszczenie znajdujące się za nimi należy do Gorfrika Veleir, pełniącego obowiązki wyżej wspomnianego nadzorcy.
Korytarz w którym obecnie się znajdowali, ciągnął się na 5 metrów w lewo oraz na kilkanaście w prawo, oświetlało go zaś światło słoneczne, wpadające przez okna znajdujące się na ścianie naprzeciwko ławki. Umieszczone na stojakach, umocowanych między oknami, lampy olejne sugerowały, iż również po zmierzchu nie panują tu ciemności.
Obaj bohaterowie zostali tu zaprowadzeni przez poznanego kilka dni temu Fisiusa, który w swej łaskawości załatwił im spotkanie ze swym przełożonym.

Dodać należy, iż obecnie znajdowali się na drugim piętrze, czteropiętrowej siedziby gildii. Póki co dane im było poznać znajdujące się po lewej stronie schody prowadzące prosto do recepcji, potem zaś wyjścia. Oraz pomieszczenie w piwnicach, które prostym korytarzem łączyło się ze wspomnianymi schodami. To właśnie do tamtego pomieszczenia przeniósł ich portal o świcie trzy dni temu. Stamtąd to zostali grzecznie odprowadzeni do wyjścia i zapewnieni, iż niedługo ktoś się z nimi skontaktuje.
Tak stało się rzeczywiście, gdyż dnia następnego, w okolicach południa każdego z bohaterów odwiedził posłaniec, prosząc o stawienie się dokładnie w południe, 26 Ocronosa, na spotkaniu z Naczelnikiem.


W korytarzu byli sami, mieli zatem jeszcze chwilę na prywatną rozmowę i wymianę poglądów. Sympatyczna pani z recepcji, powiadomiła ich bowiem, że do pokoju zostaną zaproszeni, Fisius zaś kazał im spokojnie czekać nim zniknął za zakrętem po lewej stronie korytarza.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-24, 21:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-16, 15:05   

Gog siedząc czekał, jak na rozprawę sądową.
Gog chciał skorzystać z okazji na wzbogacenie się. Nie koniecznie w znaczeniu materialnym. Chciał przeprowadzić nadchodzącą rozmowę najlepiej jak to możliwe. Choć w prawdzie to nie za sprawą Goga lecz Elfa się tu we dwójkę znaleźli, to Kalif czuł się przywódcą.
Elf w prawdzie jeszcze trzy dni temu wzbudzał uczucie które Gog klasyfikował na pograniczu szału i złości, teraz po niedługim czasie nastawiał coraz pozytywniej. Wieczorne konwersacje ze Srebrnowłosym zarysowały w głowie Goga szkic na temat poglądów przyszłego współpracownika. Oboje chcieli żyć w osadzie, lecz nie potrafili sobie znaleźć miejsca. Oboje chcieli spokoju. Wiedzieli że chcą ten spokój budować od podstaw. Jeden nad morzem drugi nad szlakiem handlowym, ale w spokoju od przemocy i bezprawia. Jeden chciał wolności i wesołej pracy drugi niewielkiego pomocnictwa niewolniczej pracy jaszczuroludzi. Cel był podobny jak ich profesje lecz forma różna jak ich rasy.
Zostać architektem nowego miasta to było marzeniem Goga niestety trudnym do realizacji, można by powiedzieć niemożliwym, ale czy nie warto próbować?

- Od czego zaczniemy?- zadał dość niepewne pytanie towarzyszowi - O co poprosimy?- dodał. pomimo że już tyle o tym rozmawiali.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-20, 17:02   

Kilka dni porządnego odpoczynku i porządnej strawy sprawiły że elf powrócił do swojej dawnej dobrej formy. Jego twarz nabrał szlachetnego blasku i majestatu, jakim powinien legitymować się księżycowy elf. Zdążył tez nareperować swoje ubranie dzięki czemu mógł godnie reprezentować swoją rasę bez obawy że przyniesie jej jakikolwiek wstyd. Co prawda w dalszym ciągu uważał, że ludzkie miasta mają się nijak do elfickich osad i metropolii lecz z braku możliwości odwiedzenia swojej ojczyzny zadowolił się tym co miał pod nosem.
W głowie elfa powstał nowy plan. Bohater zapragnął odpoczynku i stabilizacji. Po bestialskich doświadczeniach z ostatnich miesięcy chciał spokoju i stabilizacji. Ponadto wciąż dręczyła go jego dziwna wizja której doznał kilka dni temu podczas ataku drowów.
Myślę że przedstawimy naszą wspólnie wypracowaną ofertę. Jak już wspominałem przed moim wyjazdem dotarła do mnie plotka jakoby gildia kupców poszukiwała ludzi, którzy będą pomocni w zakładaniu nowych jej oddziałów . My jako zdolni ochotnicy możemy podjąć się tego zadania. Poprosimy ich tylko o materiały potrzebne na pierwszy etap rozbudowy. No i oczywiście muszą załatwić wszystkie formalności związane z pozwoleniem na założenie nowego osiedla. A co do szczegółów to musimy wysłuchać także racji drugiej strony. Trzeba zobaczyć jaką rolę dokładnie mielibyśmy pełnić z ich punktu widzenia. - powiedział spokojnym głosem Valandil i oczekiwał na komentarz goga.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-20, 17:36   

-Mnie zadowoliłaby jakakolwiek współpraca która by nie polegała na ciągłym podróżowaniu- Podsumował w lekkich nerwach Gog- chyba pozostaje nam tylko czekać.- mówiąc to wstał tak jakby już czuł że ktoś zaraz ma otworzyć drzwi. Rozpoczął spacerowanie na niedługim odcinku na korytarzu tak aby cały czas być blisko elfa.
-Denerwuje się.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-20, 18:12   

Nie ma obaw. Gildia kocha złoto. Wystarczy, że zaprezentujemy im dobry sposób na jego zarobienie a będą wniebowzięci.My też na tym nie stracimy. Jeśli nam się uda to zyskamy bezpieczne schronienie, święty spokój kilku przyjaciół i może zostaniemy kiedyś nazwani protoplastami nowego miasta.-odpowiedział ze śmiechem Valandil.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-11-21, 21:05   

Tak na wesołej pogawędce, pełnej wielkich nadziei i śmiałych planów minęło bohaterom najbliższe kilka minut.
Być może minęłoby więcej, gdyby drzwi, przy których cały ten czas czatowali, nagle nie uchyliły się. Wyjrzała zza nich kobieta w dojrzałym, lekko już posuniętym wieku, o blond włosach spiętych z tyłu w gustowny kok. Strój nie wskazywał na żadne wyższe pochodzenie czy status, pasował raczej do przeciętnego mieszkańca miasta kupieckiego.
"Panowie Kalif i Valandil Cerebeth?" spytała, tak jak Fisius poprzednio, przeinaczając imię srebrnego elfa. Cóż, nie dziwne, skoro to owy starzec zapisywał ich na spotkanie.
"Zapraszam do środka, pan Gorfrik Veleir już czeka."

Weszli zatem bohaterowie do pomieszczenia, przed którym spędzili ostatnie minuty.
Okazało się wąskim, długim jednak pokoikiem, zaopatrzonym w biurko, regał oraz okno naprzeciwko wejścia. Po prawej stronie znajdowały się kolejne drzwi.
Do nich to podeszła w następnej kolejności kobieta. Zapukała trzy razy, po czym otworzyła, na razie sama tylko wkładając głowę do środka.
"Przyszli panowie umówieni na południe."
"Dobrze, wpuść ich." odparł niski głos zza drzwi.

Sekretarka, tą bowiem profesję musiała spełniać owa kobieta, cofnęła się otwierając na oścież drzwi przed dwójką bohaterów.
Tym samym ukazała im kolejne pomieszczenie, znacznie większe od pierwszego. W nim to, za sporej wielkości biurkiem utrzymanym w zaskakującym porządku, siedział gruby, dobrze ubrany jegomość o surowej, przyozdobionej krzaczastymi wąsami twarzy.
Uśmiechnął się lekko gestem wskazując bohaterom wygodne krzesła na przeciwko siebie. Stały tam w liczbie trzech, z czego jedno tylko umiejscowione było centralnie naprzeciwko naczelnika, pozostałe dwa natomiast zajmowały miejsca bardziej przy rogach biurka.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-22, 13:55   

Bądź pozdrowiony szanowny Panie.-powiedział Valandil iście królewskim językiem jednocześnie lekko kłaniając się. Chciał zrobić jak najlepsze wrażenie na człowieku od którego zależało będzie powodzenie zamiaru bohaterów..
Następnie bardzo powoli zajął miejsce na przeciwko naczelnika tak aby jak najlepiej się mu przyjrzeć.
Elf postanowił nie zabierać głosu dopóki swojej osoby nie za reprezentuje Kalif.
Samopoczucie zarówno duchowe i fizyczne było u elfa wprost doskonałe tak więc był to właściwy dzień na przeprowadzenie trudnych negocjacji.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-22, 16:33   

Kalif zaczął gdy już doszli do biurka przy prawym krześle powiedział w stronę urzędnika:
-Witam jestem Kalif-przedstawiając się ukłonił tylko lekko głowę jak gdyby witał się z równym sobie- Gog-Mag Śmierci i Ognia dodatkowo uczony architekt, geograf, inżynier, alchemik i handlarz, ale tylko z teorii.- po czym usiadł i wpatrywał się prosto w oczy naczelnika.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-11-24, 21:17   

Naczelnik odezwał się dopiero gdy zarówno Valandil, jak i Kalif zajęli swe miejsca. Pierwszy naprzeciw, drugi po prawej na rogu.

"Ja zaś , jak już zapewne wiecie nazywam się Gorfrik Veleir i jestem tu Naczelnikiem do spraw Wypadków i Kradzieży. Fisius raczył powiadomić mnie o waszej przygodzie i pomocy."
Człowiek ten z pewnością nie narzekał na niedostatek i niedożywienie. Aż prosiło się by nagle zaczął rubasznie się śmiać i kręcić wąs między palcami. Tego jednak zbyt często raczej nie robił, krzaczasty zarost bowiem mocno rozczapirzał się na końcach, miast układać w schludne rogaliki.
Minę też miał nazbyt poważną i surową by nagle zacząć się wesoło śmiać kołysząc brzuszyskiem.
"Jestem dość zajętym człowiek, przejdźmy zatem od razu do sedna. Czegóż ode mnie panowie oczekują?"
Zerknął swym przenikliwym spojrzeniem wpierw na Valandila, potem na Kalifa, na końcu zaś powrócił do siedzącego naprzeciwko elfa. Dłonie przy tym splótł palcami ze sobą, łokcie zaś umieścił na biurku.
Szerokim, wykonanym z mocnego drzewa biurku, które mieściło na blacie lampę naftową, kilka stert dokumentów, pióro z kałamarzem, kilka tomów bliżej nieokreślonych ksiąg, oraz talerz z owocami, a mimo to nadal miało wystarczająco miejsca by każdy z obecnych w pokoju mógł wyłożyć nań stertę własnych rzeczy.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-25, 18:32   

Widzę, że mam do czynienia z profesjonalistą.-powiedział uprzejmie mag a następnie kontynuował.
Otóż chcemy zaproponować gildi pomoc. Nie wiem czy jest to prawdą, ale jakiś czas temu zasłyszałem w jednej z karczm jakoby wasza gildia szukała nowych przedstawicieli, którzy mieliby pomoc w zakładaniu nowych faktorii handlowych. Uogólniając, ja i mój towarzysz Kalif nie mamy obecnie żadnych konkretnych zajęć na oku. Pragniemy więc zaoferować nasze usługi właśnie waszej gildi. Gwarantuje, że jesteśmy osobami kompetentnymi a siedzący obok mnie gog to istna ,,złota rączka"Myślę, że taki inteligenty człowiek doceni nasze staranie i dobry interes jaki może na tym zrobić gildia.
Rozmawiając z Gorfrikiem, Valandil patrzył mu prosto w oczy, nie odrywając ani na chwile wzroku.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-25, 19:12   

-Nie ma budynku którego bym nie zaprojektował i nie wybudował z pomocą potrzebnych osób.-Wypowiedział od razu po kwestii Elfa- a do tego doskonale oboje władamy magią i z łatwością powinniśmy być w stanie pokierować odparciem ataku na zorganizowaną osadę- dodał chwaląc swoje "mocne" strony.- Przecież zorganizowani we dwóje byliśmy zdolni odzyskać jedną z czterech karawan a gdyby inni się nas słuchali to kto wie.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-11-27, 20:57   

Mawiają, że nie ważne co się potrafi, ważne to potrafić się zareklamować. Ukryć słabości, wyolbrzymić mocne strony oraz zasługi.
Naczelnik wysłuchał zarówno Valandila jak i Kalifa, po czym z nieznacznym uśmiechem na twarzy, który ciężko było bohaterom przypisać do konkretnej emocji, odparł:
"Nie wydaje mi się byśmy na gwałt poszukiwali ludzi do zakładania nowych placówek handlowych, nie zaprzeczę jednak, iż być może znajdzie się u nas miejsce dla wykwalifikowanego personelu. Nie jest to raczej moja działka, powinien się tym zająć dział kadr..." przedłużył ostatnie słowo, oczy zaś powędrowały w okolice sufitu. Błyskawicznie jednak z owej podróży powróciły, w górę zaś nie wiadomo skąd wyskoczył wskazujący palec Naczelnika.
"Jednakże. Mógłbym wręczyć wam rekomendację z prośbą sprawdzenia. Z tego co słyszałem mamy w planach zdobyć kontrakt handlowy z pewnym plemieniem jaszczuroludzi, sądzę że byłby to dobry sprawdzian waszych umiejętności."
Uśmiechnął się nieco szerzej spoglądając na przemian na obydwu bohaterów. Obaj byli na tyle inteligentni, by domyślać się co stanie się za chwilę, dało się to bez problemu wyczytać z wyrazu twarzy masywnego Naczelnika.
"Oczywiście nic za darmo. Wpierw musicie zrobić coś dla mnie. Hmm..." zamyślił się w dość komiczny i zakrawający o aktorstwo sposób "Zwykła drobnostka. Prowadzimy współpracę z pewnym sklepem na terenie Dornost, dość sporym swoją drogą. Może słyszeliście o Magicznych Drobiazgach Zerrena? Nie? Mniejsza o to. Właściciel owego przybytku jest magiem, tak jak wy, powinniście zatem znaleźć wspólny język. Przejdźmy jednak do konkretów. Pan Zerren ostatnio sprawił, że nasz dział ma sporo roboty. Towary, które wysyłał na import nagle ginęły w tajemniczych okolicznościach, nasz przyjaciel natomiast, jakoś się tym zbytnio nie przejmuje. Chyba rozumiecie, że naraża to nas na straty, nie mamy bowiem udziału w zyskach, choć swoje w ten układ wkładamy. Chciałbym byście zbadali tą sprawę."
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-27, 22:07   

Wyraz jeszczuroludzie w połączeniu z wyrazem handel kojarzył mu się tylko z handlem niewolnikami dlatego parsknął -Phii- może nawet za głośno. Chciał być uprzejmy i nawet mu się to na tyle udało że aż poczekał do samego końca wypowiedzi urzędasa.

-Ehhh chyba się nie zrozumieliśmy, a nawet bardzo nie zrozumieliśmy się. Nie jestem tu po to aby znaleźć pracę jako kurier i jakiś śledczy chciałem przedstawić wam ofertę. Dość poważną. Nieokiełznane ziemie północy, wschodu i południa stoją otworem, a przecież każdy wie że w magazynach gildii zalegają jakieś towary, których nikt nie chce kupić bo są przestarzałe lub kiepskiej jakości. Gildia potrzebuje nowych Faktorii aby sprzedawać tam zbędne towary a kupować potrzebne które byłyby wytwarzane w takim ośrodku. W dodatku zająłby się tym wykwalifikowany mag, który przeżył już nie jedno. Mnie twoja oferta chłopca na posyłki obraża, bo gdybyś nie wiedział jeszcze parę dni temu byłem w Zaginionym Mieście TYM Zaginionym Mieście o którym krążą tylko legendy. Dosyć czczego gadania przejdziemy do konkretów czy nadal będziemy się wymieniać ofertami?
Ostatnio zmieniony przez Lipka 1991 2008-11-29, 14:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-29, 14:10   

Słowa jakie wypowiedział Kalif mocno zszokowały Valandila. Postanowił jednak na razie milczeć i zobaczyć jak rozwinie się cała sytuacja. Miał tylko nadzieje, że nadzorca w nerwach nie wywali ich na ,,zbity pysk''.
Bohatera zaciekawiła też uwaga goga na temat Zaginionego Miasta. W przyszłości będzie musiał zapytać towarzysza o to wyznanie.
Tymczasem elf oczekiwał na ruch naczelnika. W tym momencie przestał patrzeć mu w oczy i zajął się rozglądaniem po pokoju. Teraz to gog przejął rolę negocjatora.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-11-29, 18:49   

Gog niestety jako negocjator i wielki mówca wcale sobie dobrze nie radził. W ciągu swego życia zdał już sobie sprawę z faktu, że słowa nie są jego mocną stroną, inni zaś rzadko kiedy przysłuchiwali mu się z zaciekawieniem, czy brali sobie do serca jego wypowiedzi.

Nadzorca z kolei, wielce zdziwił się reakcją goga.
"Ach przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy, iż mam do czynienia z tak ważnymi osobistościami" słowa te choć treścią pasowały do tego co oczekiwał gog, kompletnie nie zgadzały się z wykorzystanym do tego tonem. Tak,był to sarkazm.

"I rozumiem, że mają panowie jakieś rekomendacje, doświadczenie zawodowe, bądź potrafią w jakikolwiek sposób udowodnić swe kompetencje. Muszę panów bowiem zmartwić, ochrona karawany i bredzenie o zaginionych miastach nie wystarczają by z miejsca posyłać kogoś w imieniu gildii, z ogromną inwestycją, do miasta, które nie jest nam jeszcze znane. Może raczą mnie panowie oświecić gdzież to zamierzali by nas łaskawie reprezentować i cóż takiego dokładnie oferują? Jak na razie bowiem widzę dwójkę oszołomów, którym wydaje się, że z miejsca załatwimy im pracę na jednym z bardziej odpowiedzialnych stanowisk."

Naczelnik zrobił się nieco bardziej czerwony, nie wybuchł jednak gniewem. Dawało to bohaterom jeszcze jakieś pole do manewru, niemniej jednak dyskusja nie zmierzała w dobrym kierunku, zaś nić porozumienia zwinęła się właśnie w kłębek.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-11-29, 22:53   

-Poczekaj- powiedział po czym sięgnął do swego plecaka z dość niezłym zażenowaniem-Wiesz co to jest?- powiedział pokazując kulę- To kula od Lurtian, pospolity przedmiot w domu lurtiańskich bogaczy, ale teraz patrz w nią uważnie- Gog skupił się na magicznym przedmiocie chcąc pokazać wnętrze zaginionego miasta.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-12-03, 16:56   

Valandil miał właśnie przystopować swojego towarzysza, jednak kiedy ten wyciągnął magiczną kulę postanowił, że jeszcze przez chwilę nie wtrąci się do rozmowy. Bohater pragnął zobaczyć jak przedstawiciel gildi zareaguje na śmiałe poczynania Kalifa.
Trzeba przyznać jednak, że wypowiedz naczelnika a w szczególności jej niezbyt przyjazny ton, mocno poruszyły elfa. Kiedy jednak z ust naczelnika padło słowo ,,oszołom" i to w stosunku do Valandila, ten całkowicie przestał darzyć sympatią pana Gorfrika Veleira.
I tylko dzięki temu, że jako przedstawiciel doskonalszej i stojącej na wyższym szczeblu kulturalnym rasy, nie zrobił z naczelnika tłustej pieczeni, choć miał na to wielką ochotę.
Dobre samopoczucie z jakim elf przekroczył próg tego miejsce utonęło w morzu zażenowania i złości.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-04, 12:08   

"A co mnie obchodzi jakaś cholerna kulka?" rzucił, choć wypowiedź ta nie była tak agresywna jak poprzednie.
"Kompetencje. To się liczy w tym zawodzie. Doświadczenie i kompetencje. Jeśli chcecie wycieczki w dalekie kraje wynajmijcie sobie karawanę."

Gdy gog wyjął kulę, Naczelnik zamilkł na moment, zapewne z czystego zaciekawienia czekając na to, co Kalif ma zamiar mu pokazać.

Bohater skupił się na kuli, choć w obecnej sytuacji nie było to wcale proste. Część magicznej energii wniknęła w przedmiot napędzając obraz, który rozpoczął znajome falowanie.
Chwila skupienia i...ciemność.

Kula nie pokazała kompletnie nic, zwykłą nieprzeniknioną ciemność.


Goga poniosły najwyraźniej emocje. Zapomniał o pewnym istotnym fakcie związanym z Lurtią. Została ponownie zapieczętowana, to zaś wiązało się z blokadą nie tylko fizycznego dostępu ale również magicznego. Nawet Ethelini po rytuale nie była w stanie wyczarować portalu wiodącego do Lurtii, gdy została już ona zapieczętowana.
Nie dziwne toteż, że magiczny przedmiot, nawet wykonany przez samych Lurtian, nie mógł przedrzeć się przez blokadę. Gdyby tak było, pozostali przy życiu Lurtianie zapewne już dawno znaleźliby sposób na wydostanie się ze środka, magowie zaś wykorzystując czary wieszczące znaleźliby bez problemu położenie Zaginionego Miasta.

Naczelnik na szczęście nie wiedział, że próba goga nie wypaliła, czekał nadal na efekt.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-12-04, 12:51   

Valandil wpatrywał się przez chwilę w kulę szukając w niej jakiegokolwiek obrazu. Kiedy przez dłuższą chwilę nic się nie działo bohater postanowił zabrać głos. Co prawda z czarodziejską kulą miał tylko krótkotrwałą styczność, lecz pozwoliło mu to na wywnioskowanie, że coś mogło pójść nie tak.
Szanowny Panie. Chciałbym uprzejmie zaznaczyć, że ton Pana wypowiedzi jest nieodpowiedni w stosunku tak i do mojej osoby jak i osoby mojego towarzysza. Oczywiście może mieć Pan odmienne zdanie na nasz temat lecz niech szanowny Pan nie pozwala aby ponosiły go emocje. Osobiści uważam, że gildia powinna być nam wdzięczna. W dzisiejszych czasach niewielu zdecydowałoby się narażać swoje życie za cudzy majątek. Po prawdzie to mogliśmy sobie przywłaszczyć wasz wóz i całą jego zawartość lecz honor nie pozwalał nam na tak haniebny uczynek. Zgodzę się z Panem, że od nowych pracowników wymaga Pan prezentacji swoich umiejętności, dlatego też osobiście jestem gotów podjąć się zadania lecz wątpię czy zwykła windykacja długów odda w pełni wszystkie moje... to jest nasze umiejętności. -swój monolog Valandil wygłosił jednostajnym i cichym głosem cały czas uważnie wpatrując się w osobę Gorfrika Veleira. Miał nadzieje,że ten człowieczek z przerostem wartości właściwie ustosunkuje się do słów elfa pomimo faktu że niekoniecznie zgadzały się one z prawdą.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-12-04, 15:11   

Gog skupił się zupełnie na innym kierunku swoich podróży teraz przeszedł do podziemnego miasta Tel'Nah gdzie jeszcze parę dni temu był i szedł w żółto-pomarańczowym tunelu. Kalif dla lepszego wrażenia był w stanie poświecić więcej swojej mocy aby ładnie podkreślić niebieski portal "unoszący" się nad piętrowym podziemnym miastem. Podczas ukazywania tych widoków starał się pomijać lepianki to znaczy patrzeć wyżej niż były one zbudowane chciał podkreślić bogactwo willi oraz magiczność miejsca, ale bowiem niemal niemożliwym było zbudowanie miasta pod tak ogromną skalną kopułą.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-08, 14:00   

Gdy Valandil zajmował naczelnika swym monologiem, Kalif postanowił zmienić plany i seans ograniczyć do podziemnego miasta Tel'Nah.
Tu efekt był już zgoła lepszy.
Zgodnie z życzeniem obraz powędrował od razu do góry, ukazując wielki niebieski portal oraz bogate domostwa na górnych piętrach.

Godfrik uniósł brew w wyrazie twarzy, który nie wróżył nic dobrego.
"Ciekaw wielce jestem w jaki sposób mielibyście uciec z karawaną. Według raportu dostarczonego przez Fisiusa bowiem, zostaliście bez koni.
Nie popisujecie się także intelektem, skoro sądzicie, że w ogóle bylibyście w stanie ujść z karawaną bez naszej wiedzy. Niby w jaki sposób nasi przedstawiciele was znaleźli?
Jak na razie nie widzę u was najmniejszych umiejętności i szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że owa prosta windykacja długów, a konkretniej śledztwo znacznie wykracza poza wasze kompetencje."
Po tych surowych i zimnych słowach, mężczyzna zwrócił w końcu uwagę na przedstawienie rozpoczęte przez Kalifa.
Valandil też mógł łatwo dojrzeć wnętrze kuli, które notabene niejakie wrażenie na nim wywarło. Pierwszy raz bowiem widział wybudowane w wielkiej grocie miasto. Szczególnie, że budynki i portal wskazywały raczej na wyższą kulturę mieszkańców, niźli jaskiniowi troglodyci.
Czy to było owo Zaginione Miasto, o którym wspominał gog?

Naczelnik spojrzał wgłąb kuli z dość suchym wyrazem twarzy. Wzrok następnie przeniósł na Kalifa, ręce zaś rozłożył jakby w geście oczekiwania i niezrozumienia.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-12-08, 20:14   

-Nie słuchaj go- powiedział bezpośrednio do naczelnika- Jest jeszcze niedoświadczony i nierozgarnięty. -Gog przerwał wizje po czym mówił- To było niezwykłe miasto pośrodku pustyni tylko nieliczni mogą się tam dostać. Albo trzeba mieć znajomości albo być po prostu dobrym w tym co się robi. Jeśli byłbym tym pierwszym przypadkiem nie było by mnie tutaj. Ta kula pokazuje tylko prawdę jeśli nie wierzysz możemy się przekonać w bardzo prosty sposób.- Urwał tak jakby czekając na odpowiedz urzędnika.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-12-09, 09:37   

Słowa Kalifa mocno zaskoczyły Valandila. Gog złamał jedną z fundamentalnych zasad współpracy, to jest przestał współpracować. Zdziwienie elfa było tym większe, że to właśnie jego kompan miał pretensje do naczelnika i nie zgadzał się na jego warunki.
W takim wypadku Valandil postanowił nie zabierać głosu i patrzeć jak Kalif dalej robi z siebie debila. Miał jednak nikłą nadzieje że to co zaprezentuje gog, będzie wstanie dotrzeć do gburowatego naczelnika i zmienić jego reakcję. Jeśli nie zostanie im wykonanie zadania.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-09, 11:58   

Naczelnik po raz kolejny zerknął w kulę. Z wyrazu twarzy można było wywnioskować różne emocje, z pewnością jednak nie było wśród nich zaskoczenia czy zachwytu.
Spojrzał na goga, potem na Valandila i ponownie na Kalifa.

"I twoim zdaniem obrazek jakiegoś miasta w magicznej kulce jest dowodem twoich kompetencji? Czy ta twoja kulka pokazuje także prawdę w twoich słowach? Bo zapewnienia o znajomościach i zdolnościach jakoś mnie nie ruszają. Ciekaw jestem w jaki sposób chciałbyś mnie jeszcze przekonać."
Wyciągnął się na krześle splatając palce obu dłoni na piersi.

Valandil nabrał dziwnego wrażenia, jakoby naczelnika bawiła cała ta sytuacja. Zupełnie jak gdyby trzymał ich w pokoju tylko by potem mieć się z czego śmiać. O ile myśl ta była wyjątkowo uwłaczająca godności, przynajmniej nadal pozostawiała nadzieję na porozumienie.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-12-09, 19:51   

- Jeśli według ciebie jestem niekompetentny to nie widzę sensu, abym marnował tu swój i twój jakże cenny czas- skwitował po czym zwrócił się do Elfa- Valandilu pozwolisz że resztę "negocjacji" pozostawię tobie?- po tych słowach poczekał jeszcze na jakąkolwiek reakcje naczelnika jeśli jej brakowało po prostu wstał i wyszedł z siedziby gildii rzucając do "towarzysza":
-Spotkamy się przy wyjściu.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group