TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-07-05, 22:03
Dziobem i pazurem
Autor Wiadomość
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-06-21, 15:04   

Zerknęła z ukosa na koguta. Jeszcze parę chwil i zobaczy, jak wygląda w swej naturalnej postaci. "Skoro tyle kobiet udało mu się uwieść, pewnie będzie przystojny aż podziw weźmie" myślała nie bez cienia sarkazmu.

Odwzajemniła uśmiech kobiety. Nie pamiętała, by ktokolwiek uśmiechał się do niej tak serdecznie. Przez chwilę zastanawiała się, czy gdy kogut zostanie już odczarowany, nie zostać razem z czarownicą i pobierać u niej nauki. Kto wie, może by się zgodziła? Może potrzebne jej były młode, silne dłonie do pomocy?

Weszła za staruszką do chatki, rozglądając się wokoło za jakimś kotłem z buchającą parą, i cieczą o dziwnym kolorze. Taaa.. o miksturach może i czytała, ale żeby jakąś uwarzyć...

"Zaraz będzie po wszystkim"

Uśmiechnęła się smutno, opierając o ścianę. Koniec ze słuchaniem miłego śpiewu barda, koniec z występowaniem z "magicznym kogutem". Cóż. Coś się kończy, coś się zaczyna.
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-06-22, 00:34   

Selene - niepodzielnie opanowana przez mroczne myśli - weszła zaraz za staruszką do wnętrza chatki. Ku jej zdumieniu, nie ujrzała ani gotującego się kotła pełnego wywaru, ani nawet niczego, co choćby z grubsza coś takiego przypominało. Zamiast tego wiedźma szybko i zręcznie obwiązała przyniesione kwiaty konopną nicią i uwiesiła u powały w zgrabnym bukiecie.

- Znakomicie... - zatarła ręce z wyraźnym zadowoleniem - ...będą idealne. Dziękuję, moja droga!

Elfka niewiele rozumiała z tego, co się działo, ale jedna, niespokojna myśl za nic w świecie nie chciała opuścić jej głowy..

- Oto i mikstura amorficzna - rzekła staruszka, wyjmując z kieszeni szaty niewielki flakonik z cieczą koloru ciepłej zieleni - niech wypije całą i skupi na swoim pierwotnym kształcie podczas picia, a nie powinno być żadnych problemów.

No tak. Tysiąc różnych myśli przebiegło przez głowę Selene. Jedna była jednak szczególnie uciążliwa. Staruszka od samego początku nie potrzebowała kwiatów. Miksturę posiadała od samego początku. Wyprawa po kwiaty... była blagą. Zmyłką. Kobieta wykorzystała Selene do swoich celów.

- Na zdrowie, Mythiosie... - rzuciła, uśmiechając się, niezwykle z siebie zadowolona.

- O żesz kurwa... - wysapał tylko kurczak.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-06-26, 16:02   

Elfka przełknęła głośno ślinę. "Żadnego kotła z buchającą parą? Ot, fiolka była już gotowa?.." Plątało się już jej w głowie. Wszelkie plany, coby dołączyć do staruszki i bezinteresownie jej pomagać uleciały wraz z westchnieniem zdumienia pomieszanego ze.. złością? Ot, nie miała kwiatów, to wysłała pierwszą lepszą osobę, której karczmarz i jego żona nie pogoni od progu.

-Rozumiem... rozumiem że te kwiaty to ... to tak w ramach zapłaty?-zapytała cicho.

Nagle naszły ją dziwne przypuszczenia. "A jeśli to jakaś wysłanniczka tej koleżanki Mythiosa? A jeśli to nie jest właściwa mikstura? A jeśli mu zaszkodzi?.." Czarne myśli jedna za drugą mąciły jej spokój. Taa...Babskie czarnowidztwo.

"Ale...to już należy do niego.."spojrzała na Mythiosa. "Niech on podejmie decyzję." Usiadła na krześle przy stole, wciąż przyglądając się kurczakowi.

-Na zdrowie, Mythios, na zdrowie...-powtórzyła za staruszką. "Oby na zdrowie..."
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-06-27, 20:36   

Staruszka uśmiechnęła się promiennie.

- Oczywiście, że w ramach zapłaty, moja droga! - rzekła swobodnie – Jak mawiają, wszystko drożeje, a żyć trzeba. Nie ma nic za darmo. Owszem, teraz widzę, że nawet, gdybym powiedziała ci prawdę, poszłabyś po te kwiaty. Teraz to widzę. Ale kto mi mógł zagwarantować wtedy, że tak zrobisz? Sama zdobyć kwiatów nie mogłam, ludzie we wsi się mnie boją a ja nie mam tyle energii co kiedyś, by się ich pozbyć. Zaś ty pojawiłaś się w idealnym momencie, kochaniutka! Głupia jędza bym była, gdyby nie spróbowała!

Zielona ciecz wewnątrz flakonika zafalowała.

- Oj, no nie miej do mnie pretensji... - kontynuowała swój monolog staruszka – nie masz się o co boczyć! Ja dostałam coś, ty coś dostałaś w zamian... choć prawdę powiedziawszy – rzuciła okiem na kurczaka – do tej pory nie mam pojęcia, dlaczego właściwie mu pomagasz.

Mythios zagdakał żałośnie.

- To jak, mała? Niewiele rozumiem z tego wszystkiego.. nawet nie wiem, czy ta cała mikstura ma być tego koloru a nie innego! Decyduj, zaufać jej? - rzucił w stronę bohaterki.

Wiedza Selene na temat alchemii była, niestety, zbyt niska, by oceniać jakość mikstury amorficznej na podstawie koloru. Do oceny pozostawała zwykła, ludzka uczciwość.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-06-27, 22:03   

"Uż cholera...."

Tym razem elfce nie udało się przełknąć śliny. Gardło miała wysuszone na wiór. Oblizała spierzchnięte usta. Patrzyła to na staruszkę, to na fiolkę, to na Mythiosa. Twardy orzech do zgryzienia...

Z pewnym zaciekawieniem słuchała swobodnego tonu czarownicy, jakim tłumaczyła się z małego oszustwa. Czy osoba nieuczciwa mogłaby z taką beztroską tłumaczyć swoje grzeszki? Na korzyść kobiety przemawiał fakt, że z drożejącym życiem i czymś za coś miała rację. Do tego ta autokrytyka... "Głupia jędza..."pomyślała Selene. Sam fakt wykorzystania pozostawał jednak faktem...

"A co, jeśli mikstura okaże się fałszywa, i w zamian za odtrutkę czy cuś zażąda następnej rzeczy?.."Kolejna niepokojąca myśl przyszła jej do głowy. Kolejna rzecz "na nie".

"Ale dlaczego niby miała by nam szkodzić?" W głowie druidki szalała burza. Bitwa na argumenty. Dwie strony przerzucały się dowodami jak jakimiś granatami. Które silniejsze, które prawdziwsze... Ale była też osoba trzecia... Kobieca intuicja stała gdzieś po środku pola walki z wiarą pod ramię.

"A co, jeśli?"

Elfka wstała, patrząc kobiecinie prosto w oczy tymi swoimi, czarnymi, przepastnymi źrenicami. -Pomagam mu z czystego poczucia obowiązku. Bo jeśli nie szkodzić, jeśli nie można też być obojętnym, to pomagać trzeba! Zwłaszcza, jeśli się jest elfem, druidem, magiem... Dobrym człowiekiem!-uśmiechnęła się zimno. Wwiercała się wzrokiem w twarz staruszki, jakby chcąc poznać jej myśli, plany, słabości.-Pomagać trzeba!..-zakończyła cichym, lecz stanowczym głosem.

I po co to całe przedstawienie? Liczyła, że nawet jeśli czarownica podała niewłaściwą miksturę, to o jej monologu zmieni zdanie co do próby zaszkodzenia bardowi. Ot, czysta naiwność? Czy może wiara w ludzi? Niezachwiana, nawet przy jej wszystkich bliznach przeszłości.

A co, jeśli?..

-Pij, Mythios-szepnęła, wciąż przyglądając się oczom kobiety. Cóż mogła innego zrobić?.. Czekać, aż przez dach wpadnie meteoryt?

A co, jeśli?...
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-06-29, 11:21   

Głębokie i niewątpliwie wzruszające przemówienie Selene, staruszka zbyła grzecznym uśmiechem.

- Chwali ci się, kochaniutka.. - rzekła od razu - ..dobrze wiedzieć, że idealiści wciąż żyją na tym świecie.. nawet, jeśli są skończonymi durniami. Ideały, które w sobie nosisz, nie przyniosą ci nic, prócz rezygnacji i zniechęcenia, Starsze Dziecię.

Krótko, rzeczowo i na temat. Selene po tonie głosu rozmówczyni mogła - znów kierując się doskonałą, kobiecą intuicją - wysnuć wniosek, iż właśnie tak zrezygnowaną idealistkę miała przed sobą.

- Zdrowie pań! - dziarsko rzekł Mythios, starając sobie bezczelnym i niefrasobliwym tonem dodać samemu sobie otuchy.

Fiolka z miksturą podsunięta mu pod sam dziób przez elfkę przez chwilę wydawała się być większą od jego łebka. Mythios jednak szybko pokazał, że zna się na rzeczy. Wypicie całej zajęło mu kilka głębszych łyków. Nawet nie narozlewał za bardzo.

- I co, to wszystko? - zapytał, gdy już płyn uległ wyczerpaniu.

- Skup się na swojej pierwotnej formie, Mythiosie - rzekła staruszka, patrząc na niego uważnie i uśmiechając się badawczo.

Przez kilka chwil nie wydarzyło się nic. Selene już miała sięgać po najczarniejsze myśli, jakie wylęgły się w jej głowie, gdy Mythios nagle krzyknął, zaskoczony. Krzyknął... i zaczął się gotować. W każdym razie tak to wyglądało.

Jego skóra oraz pióra zaczęły się wybrzuszać. Zupełnie tak, jakby pod nimi zaczęło wić się żywe robactwo. Wrażenie było paskudne. Mythios krzyczał, zaś intensywność "fal" nasiliła się okropnie.

- Skup się, idioto! Skup się na tym, kim naprawdę jesteś! - wrzasnęła staruszka z nieskrywanym lękiem.

Mythios wił się z bólu, zaś cała powierzchnia jego ciała zdawała sie ruszać, nie potrafiąc przyjąć nowej formy.

- Do diabła, trzeba mu pomóc, nie da rady! - krzyknęła wiedźma - Dalej elfko! Skup na nim swoją moc magiczną, wspomóż go!

Sama wyciągnęła przed siebie ręce i zaczęła powtarzać jakieś niezrozumiałe dla druidki słowa. Efekt jednak był wyraźny - powietrze w pobliżu palców kobiety zamigotało niebieskimi flutkuacjami many.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-06-29, 14:31   

Idealistka... Nie, nie uważała siebie za takową. Idealista był dla niej raczej wizją jakiegoś paladyna, który rzuci się na smoka, który jest od niego pięć razy większy, by uratować niewinną dziewoję w imię swojego Boga. Póki co, żadnego nie znała osobiście. Chyba muisiała poszukać jakiegoś smoka...

Pewnie słysząc siebie podczas swojego jakże głębokiego i wzruszającego przemówienia, miałaby wielką uciechę.

A ideały? Tak szumnie opisywane w tylu już księgach. Żołnierze walczący o wolność, kochankowie uciekający w imię miłości, bratobójcze walki w ramię z honorem. Nie, to nie dla niej. Ona starała się raczej iść przez życie ze względną radością, nie szkodzić, a pomagać innym. Cieszyć się, jeśli kolejny dzień okazał się lepszy od poprzedniego. I wierzyć w ludzi.

Jej smętne rozmyślania przerwał toast barda, kiedy podała mu fiolkę z płynem. Kurczak szybko i sprawnie osuszył dno buteleczki. Zaintrygowana przyglądała się, co się stanie. Spojrzała na badawczy uśmiech staruszki. Już, już dopadały ją najgorsze wątpliwości.

Zakryła dłonią usta, przerażona do granic możliwości-Mythios!-krzyknęła, biorąc przykład ze staruszki, i wyciągając przed siebie ręce. Nie znała jakiś szczególnych inkantacji, które miałyby jej teraz pomóc. Zamiast szeptać za staruszką niezrozumiałe słowa, skupiła się na otaczającej ją naturze. Była w końcu druidką, czyż nie?

Myślała o drzewach, o zwierzętach, o ludziach... Którzy mimo swej niewdzięczności również pozostawali częścią Natury. Ona, jako elfka, ufała jej bezgranicznie. Wtopiła się w nią, zlała w jedno... Prosiła o siłę, o moc by pomóc przyjacielowi. Czułe miłe drżenie ziemi pod stopami. -Proszę...- wyszeptała, starając się skupić całą swoją magię na krzyczącym z bólu kogucie.

"Pomagać trzeba!.."
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-06-29, 22:12   

Selene zareagowała natychmiast. Wyciągnęła przed siebie ręce, skupiając w nich i w osobie Mythiosa całą energię magiczną, na jaką tylko była w stanie się zdobyć. Lekkie, niebieskie zawirowania powietrza natychmiast wykwitły wokół jej szeroko rozpostartych palców, a znajomy dreszcz mocy przebiegł żwawo w dół jej wyprostowanego kręgosłupa.

Moc! Natura! Energia! Siła!

Mythios wił się z bólu, wydając z siebie nieartykułowane dźwięki.

- Skup się, idioto! - wydarła się staruszka, przerywając na moment inkantacje - Zapomnij o kurze, skup się na tym, kim byłeś!!

Fala blado niebieskiej poświaty, czerpiącej źródło z rąk druidki i wiedźmy zalała gotującego się kurczaka. Krzyk Mythiosa jakby ucichł... nie wiedzieć, czy to w efekcie ich działań, czy z braku powietrza z falujących płucach.

A potem Selene poczuła, jak ogarnia ją fala zimna biegnąca od koniuszków palców, zaś świat przed jej oczami zaczął wariować...

"Przesadziłam z mocą" było ostatnią myślą, jaką przytomnie zarejestrowała.

* * *


Nie wiedziała, jak długo leżała.

Gdy się ocknęła, zobaczyła, że na drewnianej podłodze chatki leży również staruszka. Kobieta miała zamknięte oczy i leżała na boku twarzą w stronę druidki.

Tuż obok nich zaś leżał mężczyzna lat około trzydziestu, smukłej, aczkolwiek ładnie wyrzeźbionej budowy ciała. Włosy, w nieładzie i nieporządku, sięgające ramion miał w kolorze kasztanowym. Na twarzy wykwitł mu ślad kilkudniowego zarostu. Oczy, okolone wyraźnymi liniami brwi miał również zamknięte. Był przystojny, twarz miał poważną i mądrą, aczkolwiek szpeciła go nieco podłużna, rozdwojona na końcu blizna znajdująca się na lewym policzku. Selene pojęcia nie miała, co też mogło zadać podobnie wyglądającą ranę.

Ciemne włosy porastały również jego klatkę piersiową. I nie tylko.

Mężczyzna był zupełnie nagi.

_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-07-01, 16:25   

Ze strachem patrzyła na wijącego się barda, otoczonego przez błękitna poświatę. Modliła się w duchu, by jej magia pomogła choć trochę. Nie przewidziała, że ją to aż tak strasznie wykończy. Kiedy nagle kurczak przed jej oczyma zaczął wirować, już wiedziała, że przesadziła. Wylądowała na podłodze chatki..

Kiedy w końcu się ocknęła, pierwszą myślą było: "I już? Udało się?" Podniosła się niepewnie na łokciach, rozglądając wokoło. Wzrok padł najpierw na twarz staruszki. Druidka wstała i sprawdziła, czy staruszka oddycha. Następnie rozejrzała się za Mythiosem.

Mało co ponownie nie straciła przytomności.

Popatrzyła na jego przystojną twarz."No, to się nie dziwię, czemu tyle kobiet uwiódł..."pomyślała nie bez cienia ironii. Podążyła wzrokiem w dół. Była krok od dostania palpitacji serca. Szybko zrzuciła swój płaszcz. Okryła nim byłego koguta. Nie tyle po to, by bard nie zmarzł, lecz by zakryć jego goliznę. Elfka czuła palący rumieniec na twarzy i dekolcie. Mimo, że mężczyzna spał, i tak czuła się strasznie zażenowana.

Postanowiła poczekać, aż się ockną. Usiadła na drewnianej podłodze, wpatrując się raz w kobiecinę, a raz w uratowanego przystojniaka.
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-02, 10:17   

Selene z niejakim trudem podniosła się z podłogi. Czuła się strasznie słabo, jakby wyssano z niej wszystkie siły i energię. Mimo to nasilające się zawroty głowy i nudności ustępowały powoli, zezwalając elfce na chybotliwe wstanie i kucnięcie przy wiedźmie.

Nie żyła.

Selene nie wyczuła ani oddechu ani tętna. Ciało staruszki zaczynało już stygnąć, co świadczyło o tym, że druidka była nieprzytomna przez kilka godzin. Na oko sądząc, nie mniej niż dwie. Żadna pomoc nie wchodziła w grę. Co najwyżej pogrzeb. Podczas zaklęcia coś musiało pójść nie tak.

Selene zarzuciła swój płaszcz na mężczyznę. Ten z kolei był ciepły i oddychał miarowo, co znaczyło, że ma się całkiem nieźle. Przynajmniej fizycznie. Inna sprawa, na ile udała się transformacja psychiki...

- Uhhh... - nie minęło dziesięć minut, jak cichy jęk wydobył się z ust Mythiosa - ...d-do diabła... co się s-stało?

Mrużył oczy, nie mogąc ich szeroko otworzyć i dociskał słabo dłonie do skroni, jakby szukając w tym geście odpowiedzi.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-07-02, 12:59   

Siedząc na podłodze, elfka zastanawiała się, co poszło nie tak. Czyżby staruszka, która miała podobno tak mało energii, po jej zużyciu po prostu zmarła? Jak po przedawkowaniu jakiś prochów... Czy też może to jej słabo kontrolowana moc ją zraniła?

"Za darmo dostaje się tylko to, czego nikt inny nie chce. I śmierć. Śmierć też jest za darmo." pomyślała, gdy po jej policzku potoczyła się łza. Ukryła twarz w dłoniach.

Nie pora była jednak o tym rozmyślać. Co się stało, to się nie ostanie. Jedno było pewne. Selene przyglądnęła się czarownicy. "Umarła, bo mi.. mu... nam pomogła.." Złapała się za głowę. Chcący, czy nie, spowodowali jej śmierć. Nie pora była się nad tym rozdrabniać.

W uszach wciąż szumiało jej od natłoku myśli. Jęk Mythiosa wyrwał ją z zamyślenia. Podniosła głowę. -Mythios.. Jesteś już sobą-powiedziała cichym, spokojnym głosem, starając się przywołać na twarz uśmiech. Co raczej średnio się udało.

Czuła się wewnętrznie rozdarta. Z jednej strony, powinna skakać z radości, że Mythios odzyskał swoją postać. Z drugiej, śmierć staruszki przyprawiała ją o dreszcze i wyrzuty sumienia. Blisko była załamania. Siedziała więc, nie wykonując jakiegokolwiek ruchu.
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-03, 10:05   

- C-co..?

Jęk zaskoczenia był wszystkim, na co Mythios w pierwszej chwili mógł sobie pozwolić. Faktycznie jednak, ostatecznie otworzył oczy i przetarł je odruchowo. Selene zauważyła, jak silnie drgnął, czując na twarzy dotyk skóry. Długo, bardzo długo oglądał własną dłoń, wykonując nią proste ruchy i czynności, zaciskając ją i otwierając raz za razem.

Potem chciał wstać, lecz płaszcz, który go okrywał zsunął mu się do pasa. Człowiek szybko zreflektował się, że jest nagi i pozostał w pozycji leżącej.

Jego modre, niebieskie oczy, badawczo utkwione zostały w druidce. Do diabła, nie licząc tej blizny na twarzy, był naprawdę przystojny. Fala ciepła mimowolnie rozlała się po dekolcie i podbrzuszu elfki. Aż dziw, że jej ciało reagowało w taki sposób, na ciało... człowieka.

- Czuję się już znacznie lepiej - zakomunikował - nie wiem... uf, z trudem przychodzą mi te słowa, Selene, ale nie wiem jak ci mogę dziękować. Bardzo, bardzo mi pomogłaś. Jestem twoim dłużnikiem.

Cała wypowiedź zabrzmiała dziwnie poważnie. Dziwnie poważnie i dobitnie, jak na Mythiosa, którego Selene znała do tej pory.

Wzrok barda przeniósł się na staruszkę.

- Nie żyje, prawda? - to brzmiało bardziej jak stwierdzenie, niż pytanie - Czułem, że tak będzie. Porwała się z motyką na słońce. Sama pewnie też zdawała sobie z tego sprawę. Gdyby nie twoja pomoc, zginęlibyśmy oboje..
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-07-03, 17:54   

Elfka przełknęła ciężko ślinę, czując na sobie wzrok barda. Doprawdy... Już widok kochanka Marianny doprowadził ją na skraj zawstydzenia. A Mythios? Leżący sobie ot tak, na podłodze, okryty do pasa tylko jej płaszczem? Nie wiedziała, gdzie ma oczy podziać. W końcu odważyła się podnieść wzrok na mężczyznę. Niby przypadkiem, prześlizgnął się najpierw po jego klatce piersiowej. Kolejne nerwowe przełknięcie. W wyobraźni już widziała ten piękny odcień purpury jej twarzy.

"Głupia ty! Zacznij się zachowywać, no!" skarciła się w duchu. "Faceta w życiu nie widziałaś?!"

-To dobrze. I oby tak dalej. A kto wie, może kiedyś wpadnę do Ciebie pożyczyć szklankę cukru-zdobyła się na uśmiech. Przyglądała się zatroskana jakże przystojnej twarzy Mythiosa, gdy ten poznawał na nowo swoje ciało. Zdecydowanie wolała go w jego beztroskiej wersji. Wstała z podłogi, strzepując niewidzialny pyłek z ramienia.

-Tak. Nie żyje. -podążyła za jego wzrokiem. -Nie.. nie przesadzaj..-nie wiadomo jak to było w ogóle możliwe, ale zarumieniła się jeszcze bardziej. -To ja.. wyjdę na chwilę. Trzeba się rozejrzeć za miejscem na grób.-dodała smętnie. Po części prawda. Mniejszej części. Chciała dać czas mężczyźnie, by poszperał po szafkach w poszukiwaniu jakiegoś odzienia. Nie to, żeby nie lubiła oglądać go bez ubrań...
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-03, 19:59   

Mythios gestem dał znać Selene, by nie wychodziła.

- Zaczekaj, nie musisz - rzekł spokojnie - a i ten płaszcz chyba nie będzie ci potrzebny? Mamy dość ciepłą porę roku.

Uśmiechnął się łagodnie, dotykając materiału płaszcza, po czym...

...łagodne światło na moment rozlało się w pomieszczeniu...

...by po wygaśnięciu ukazać Mythiosa ubranego w cienką lnianą koszulę i zgrzebne, brązowe spodnie. Koszule nerwowym ruchem rozchłestał tuż pod szyją. Faktycznie, mimo wieczornej pory było dość ciepło.

- Tak, tak lepiej - mruknął zadowolony, dotykając ostrożnie dłonią materiału.

Wstał, przeciągnął się, ziewając, jak gdyby transfiguracja płaszczy w inne ubrania należała do jego rutynowych porannych czynności. Selene wiedziała, co zrobił. Jej wykształcenie magiczne pozwalało z całą pewnością stwierdzić, że to nie jest iluzja. To najprawdziwsza, fachowo wykonana transfiguracja. Rzecz rzadko spotykana.

Zwłaszcza wśród... bardów.

- Grób? - zapytał retorycznie - Tak, zaraz się coś wymyśli.

To powiedziawszy przerzucił sobie ciało przez ramię, wychodząc z chatki.

I zostawiając nieco zdezorientowaną Selene samą w środku.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-07-03, 21:31   

W pierwszym momencie elfka była przestraszona nie na żarty. "Co on.. tak tu, przy mnie?.." Nie zdążyła kontynuować swoich interesujących myśli i wyobrażeń, gdy jej pole widzenia zostało drastycznie zwężone przez ciepłe, aczkolwiek silne światło.

Już miała snuć zaklęcie, gdy jej oczom ukazał się bard odziany w nowe szaty. Patrząc, jakim ruchem rozgarnia koszulę, uśmiechnęła się mimo woli. Jednocześnie poprawiła swoją, zapinając ją parę guzików wyżej. "No tak... i po płaszczu.."

Po chwili, gdy już zebrała szczękę z podłogi, potrząsnęła głową i wyszła w ślad za bardem. Bardem, który potrafił bez najmniejszego problemu zamienić jej płaszcz w koszulę i spodnie. W gardle nie miała już śliny, żeby ją głośno przełknąć. Zamiast tego postukała mężczyznę palcem wskazującym w wolne ramię.

-Ej, Mythios... Ty aby na pewno jesteś tylko bardem? -zapytała, mrużąc oczy niczym kotka, kładąc wyraźny nacisk na słowo "tylko". W końcu uratowała mu życie, należało jej się odrobina wyjaśnienia, czyż nie?

Czekając na odpowiedź, rozglądała się dookoła. Instynktownie szukała jakiegoś miejsca, które nadawałoby się na grób dla czarodziejki, która poświęciła życie pomagając nieznajomym.
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-05, 14:56   

Selene wyszła z chatki tylko po to, by ujrzeć kolejny wyczyn w wykonaniu mężczyzny.

Klęcząc przy ziemi, dotknął jej dłońmi. Po chwili mlecznego blasku, oczom elfki ukazał się głęboki na półtora metra dół, wymiarami w sam raz pasującymi do ciała staruszki. Dosłownie minutę później jej ciało znalazło się w środku, zaś kolejna fala mlecznego blasku ponownie przykryła ją zgrabnym, niewielkim kurhanikiem ziemi.

- Bardem? - cicho zapytał Mythios, wpatrując się w kurhan - Niegdyś kochałem muzykę. Uwielbiałem śpiewać, znałem wiele melodii... uratowało mi to dziś życie. Kto by pomyślał...

Westchnął cicho.

- Nie jestem i nigdy nie byłem bardem, droga Selene - rzekł nie od razu - wygląda na to, że w tej materii jestem ci winien przeprosiny. Nie jestem do końca tym, za kogo mnie uważałaś.

Do tego wniosku można było dojść samemu już kilka sekund temu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Niniel 
Wędrowiec
Złodziejka kwiatów



Wiek: 34
Dołączyła: 07 Sty 2008
Posty: 101
Wysłany: 2008-07-05, 20:53   

Selene była właśnie pochłonięta rozmyślaniami, ile czasu zajęłoby mu wykopanie dołu pasującego jej rozmiarom, wrzucenie jej do niego i zasypanie. Jak zwykle, nastawiona była bardzo optymistycznie.

Drgnęła lekko, słysząc jego prawdziwy głos. I prawdziwe, ludzkie westchnięcie. Drgnęła na słowo "droga". Przypomniała sobie jego uwagę na temat jej nóg. Westchnęła i ona.

Oparła się lekko o ścianę domku, przyglądając plecom barda. Czy też raczej już maga. I to nie byle jakiego. Uśmiechnęła się kwaśno. -No coś ty... -powiedziała cicho. "Jakbym już nie zauważyła" dodała już w myślach.

-Przeprosiny przyjęte-kolejny cierpki uśmiech. Co to się dzieje, że przy mężczyznach staje się taka zrzędliwa? Czy też raczej przy tym jednym... Czyżby próby wzniesienia obronnego muru?-Domyślam się, że mag nie raczy zdradzić nic więcej o sobie...- A może tak bardzo bolało ją, że od początku to taił? Ech. Bzdura.

Wróciła do domku czarownicy, by po chwili wynurzyć się z pękiem kwiatów. Tych, które tego samego dnia ukradła z domu Marianny. Położyła je na grobie staruszki, kucając koło niego. "Będziesz miała grób jak ci starożytni wojownicy.." uśmiechnęła się w duchu. Myślała nad jakimiś słowami, które choć trochę mogłyby oddać nastrój chwili. W końcu wyszeptała zasłyszaną gdzieś frazę:- Mors est quies viatoris - finis est omnis laboris... Śmierć jest spoczynkiem podróżnego, jest kresem mozołu wszelkiego. -Uświadomiła sobie, że nie zna nawet imienia kobiety. Westchnęła.

Po raz kolejny weszła do rozpadającej się chatki. Rozejrzała się wokoło, w poszukiwaniu jakichś przedmiotów, które lepiej, by nie wpadły w niepowołane ręce. Jeśli takowe znalazła, wsadziła je do plecaka. Pozamykała starannie wszystkie okiennice. Wyszła na zewnątrz. Położyła dłonie na ziemi, tak jak wcześniej uczynił to Mythios. Może i nie była czarodziejką w tak wielkim stopniu jak on, ale swoje potrafiła. Wyszeptała zaklęcie. Jej zamierzeniem było, by drzwi zostały oplątane przez wezwane rośliny. Nie zbytnio. Tyle, na ile pozwalał jej obecny stan.

Po krótkiej chwili wstała, otrzepała spodnie i wkroczyła na dróżkę wiodącą do wioski. Oglądnęła się na Mythiosa.- Nie wiem jak ty, ale ja wracam do tego całego Brengfost. -tym razem posłała mu odrobinę cieplejszy uśmiech. Odrobinę zachęcający?
_________________
"Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać!" Ernest Hemingway
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-05, 22:03   

Pytanie zadane przez druidkę padło nieco w pustkę. Mythios w pierwszej chwili ani nie odpowiedział, ani nie ruszył się sponad grobu wiedźmy.

Selene uznawszy milczenie za złą monetę, zajęła się swoimi planami. Ułożyła na kurhanie kwiaty Nishifal. Alegoria grobów Lurtiańskich wojowników... wymowna i piękna, nie dało się ukryć.

- Mag niewiele raczy zdradzić o sobie, gdyż jakakolwiek wiedza o magu mogłaby okazać się niebezpieczna dla tego, kto ją posiada.

Cichy głos mężczyzny wyrwał Selene z przeszukiwań druidki.

Te nie należały do szczególnie owocnych. Staruszka nie posiadała pieniędzy ani kosztowności. Nawet jeśli, trzymała je w takim miejscu, by pobieżne przeszukiwania nie przyniosły większych rezultatów. Jej księga okazała się być w większości zielnikiem i zbiorem receptur alchemicznych - dla Selene w znakomitej większości niezrozumiałych - niż księgą magii. Kilkanaście różnych mikstur również nie nadawały się do zabrania. Bohaterka po prostu się na nich nie znała.

Cenne znalezisko posiadała w sobie skrzynia. Leżący tam pergamin Selene poznała jako zwój z czarem +Hojność Natury+. Zawsze mógł się okazać pomocny.

[Zaktualizowano]

- Mag nie został zaklęty w kurę bez powodu - rzekł zgryźliwie Mythios obserwując uważnie Selene - mag sprzeciwił się najwyższym postanowieniom władz pewnej organizacji. Choć miał kogoś zabić, uratował go... uratował z miłości. Na próżno. Uratowaną osobę zabito na maga oczach, a samego maga poturbowano i zmieniono w ptaka... dla żartu - jego głos był bardzo, ale to bardzo gorzki, zaś ręka sama dotknęła blizny na policzku.

Westchnął.

- Moją specjalnością jest transmutacja. Dlatego śmierć przez zmianę uznano za najlepszą karę dla mnie. Gdyby nie ty... byłoby po mnie - rzekł po chwili - gdyby nie ty i gdyby nie ta kobieta. Musiałem kłamać, że jestem kimś innym. Nie wiedziałem, czy mogę komukolwiek zaufać, a raz zaczęte kłamstwo musiałem ciągnąć do końca... i tak znaleźliśmy się właśnie tutaj, moja droga.

Selene, gotowa do drogi wyszła przed dom, zamykając go starannie i drzwi blokując solidnie rzuconym zaklęciem.

- Mythios to moje magiczne imię. Takim się posługiwałem będąc w... organizacji. I pod takim imieniem też będę podróżował. Osoba o takim imieniu zacznie zabijać ich... jednego po drugim, odpowiedzialnych za śmierć mojej... - mięśnie na twarzy Mythiosa zadrgały silnie - ...Elzaddar, Hagen, Quelin... wszyscy zginą. Jestem ci dozgonnie wdzięczny, moja droga. Może gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach...

Kilka nerwowych gestów, kilkanaście wypowiedzianych słów. Złocisty owal portalu pojawił się dokładnie nad kurhanem symbolizując nieomylnie, że Selene prawdopodobnie już nigdy nie zobaczy uratowanego mężczyzny.

- Krogulec. Wystrzegaj się tego ptaka. Jeśli już, mów prawdę i nie broń mnie. Ja i tak ich znajdę... - rzucił na pożegnanie - ...nie powinni cię niepokoić, ale na twoim miejscu unikałbym okolic Dorienburga i Broln. Uważaj na krogulca. I życz mi szczęścia. Nie miej mi za złe.

Wchodząc do portalu dodał tylko.

- Naprawdę masz piękne nogi.

I znikł.

Już na dobre.

A czy Selene zdawała sobie sprawę z tego, kogo naprawdę tego dnia uwolniła?

Odpowiedź miała przyjść dopiero z czasem...


Sesja zakończona!
Selene otrzymuje 400 punktów doświadczenia!

Copyright by DaMi :-)
Sesja no 14
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group