TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2009-06-10, 19:01
Krótki żywot najemnika
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-17, 00:10   

Na grupkę ludzi, jaka okupowała wejście do karczmy składało się czterech osobników płci męskiej, wieku różnego. Altharis nie znalazł wśród nich żadnej znajomej twarzy. Ot, wesołe towarzystwo, które nieco już wypiło, teraz zaś dyskutuje żywo na zewnątrz rozważając za i przeciw zostania dalej w karczmie, lub powrotu do domów. Cichy brzęk monet nieomylnie świadczył o tym, iż ludzie przeliczali też swój majątek, ani chybi zastanawiając się, na ile trunków jeszcze ich stać.

- Psiakrew – przeklął jeden z nich – zostałbym z wami dłużej, panowie, ale chyba nie da rady... moja stara mnie zabije, jak wrócę później...

Pozostała trójka zebranych żywo przekrzykując jeden przez drugiego starała się namówić kompana na jeszcze jedną kolejeczkę.

- No daj spokój! Dałeś się pod pantofel wpakować?

- To tylko jedno piwo!

- Nie sraj w gacie, zostaniem jeszcze godzinkę i zobaczysz, będzie dobrze!

Chóralny śmiech.

- Kocha to zrozumie!

Nie bacząc na opór nieszczęśnika, trójka znajomych zaciągnęła go przemocą niemal do wnętrza kraczmy, zostawiając Altharisa i jego dwa wierzchowce samemu na bruku przez gospodą.

- Końmi się zająć, panie? - blond, rozczochrany łeb wyskoczył zza drzwi stajni niczym diabełek z pudełka – Za obie kobyłki na jedną noc będą dwie złote monety!

Jak widać tutaj obsługiwano klientów o każdej porze dnia i nocy. Między innymi dlatego karczma ta cieszyła się opinią bardzo porządnej knajpy w okolicy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-17, 16:38   

Altharis przyłapał się na tym że, zaczął przyglądać się i przysłuchiwać zaistniałej w pobliżu karczmy scence. Pośmiał się trochę, choć wiedział że wciągniętemu do karczmy niemal siłą mężczyźnie wcale nie musiało być wesoło. Pewnie to on będzie stawiał...

Jego uwagę po chwili zajął jednak stajenny wyłaniający się nagle gdzieś z nicości.

-Tak, jeśli łaska. Widzę że dbacie o klienta nawet w środku nocy, to się ceni - rzekł, uśmiechając się lekko. Następnie wyciągnął z sakwy dwie złote monety, po czym wręczył je stajennemu - Jeśli zdarzyłoby się, że musiałbyś opiekować się końmi przez jakiś dłuższy czas, nie wahaj się, zwrócę ci należność z nadpłatą kiedy już odbiorę konie. Do widzenia - rzucił na pożegnanie - Aha, jeszcze jedno, - rzekł, jakby dopiero teraz coś sobie przypomniał - Wiesz może, gdzie mógłbym sprzedać w tym mieście jednego z tych koni ?

Po uzyskaniu bądź i nie odpowiedzi na zadane pytanie, Altharis udał się do wnętrza karczmy. Miał nadzieję że już wkrótce dowie się kto i po co go tam ściągnął
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-17, 22:52   

- Służę!

Dwie złote monety szybko i zręcznie zmieniły swojego właściciela. Stajenny wpakował je pewnym ruchem do przytroczonej do pasa sakiewki, po czym przejął lejce obu kobyłek od elfa.

[zaktualizowano]

- Do tygodnia będą u nas stały. Po tygodniu, jeśli nikt się nie zgłosi, pewnie pójdą na sprzedaż – rzekł uczciwie wyznaczając termin nieobecności – się pan nie martwi, niczego im u nas nie braknie.

Na wzmiankę o miejscu, w jakim można by sprzedać konie, stajenny wzruszył ramionami.

- Trzeba połazić i popytać – rzekł – Broln to nie Hailera, tu nie ma aż takiego zapotrzebowania na konie do karawan czy pracy. Nikt tu ich nie skupuje masowo. W ciągu dnia można pochodzić po rynku i pytać kupców, czy który nie będzie potrzebował wierzchowca. Może w Gildii Magów? Oni jednak są wybredni. Ich niemagiczni kurierzy jeżdżą tylko na najlepszych klaczach. Gdyby miał pan czas, proponowałbym wizytę w Zakonie Strażników o pół dnia drogi stąd. Paladyni chętnie skupują konie, nie wybrzydzając i płacąc złotem od ręki...

Uznawszy, iż odpowiedź była w wystarczającym stopniu satysfakcjonująca, stajenny obrócił się na pięcie i zniknął wraz z klaczami we wnętrzu budynku. Altharisowi nie pozostało nic innego, jak zajrzeć do wnętrza karczmy.

Było zadymione i dość duszne. Srebrny elf po kilku wizytach w ludzkich karczmach jednoznacznie dochodził do wniosku, iż do tego nie przyzwyczai się chyba nigdy. Karczmy elfie przypominały bardziej restauracje, niż typowe "puby". Nie brakowało ani wykwintnej dekoracji, ani uprzejmej obsługi, ani harfiarki umilającej gościom posiłki wyrafinowaną grą na instrumencie. W Królestwie w karczmach nie brakowało przede wszystkim piwa. Nie brakowało mięsa. Nie brakowało gwaru graniczącego z wrzaskiem. Nie brakowało lekkiego chaosu i typowo alkoholowego rozgardiaszu. Ludzie śmieli się i bawili w najlepsze. Dokładnie tak, jak bawić się i śmiać winni o tak późnej porze w dobrej karczmie. Szczęściem, elf nie zauważył nikogo zbyt pijanego, lub zachowującego się agresywnie. Było nie było, karczma cieszyła się swoją opinią i dbała o ochronę.

Oraz cenę, co również nie pozostawało bez znaczenia.

Główna sala pełna była stolików, krzeseł i ludzi. Altharis analizował. Schody prowadzące na piętro. Dość słabe oświetlenie, skąpo darowane przez wiszący u sufitu kandelabr i kilka świeczników na ścianach. Gorąc i duchota. Ludzie. Sporo ludzi, choć nie brakowało i czwórki krasnoludów, oraz jednego gnoma pijących w kącie. Karczmarz stojący za kontuarem i dwie dziewki służebne uwijające się z zamówieniami.

Słowem, karczma nocą jak malowanie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-18, 01:29   

Odpowiedź stajennego zbyt satysfakcjonująca nie była, ale musiała wystarczyć. Mimo wszystko Altharis nie miał zamiaru latać po całym mieście próbując sprzedać konia, nie tak to sobie obmyślał. Nie miał na to czasu ani ochoty. Postanowiwszy jednak, że pomyśli nad tym problemem rano, wkroczył do karczmy.

Gospoda była dokładnie taka jak ją sobie podróżnik wyobrażał. Taka, jaką ja zapamiętał od ostatniej wizyty. Wszędzie piwo, jedzenie i wrzeszczący ludzie. Źle jednak nie było. Ludzkie karczmy porównując dla przykładu z krasnoludzkimi i tak były bardzo spokojne.

Brak jakiejkolwiek muzyki jednak nieco irytował.

Na to Altharis jednak niewiele mógł poradzić. Zbliżył się wiec do kontuaru by rozmówić się nieco z karczmarzem

-Dobry wieczór, drogi panie... - zaczął - Znajdzie się może dla mnie jeszcze jakiś wolny pokój na noc ? - zapytał standardowo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-18, 21:28   

Karczmarz aktualnie zajmował się archetypowym zajęciem ludzkich karczmarzy. Altharis dawał sobie wręcz głowę uciąć, że gdziekolwiek w królestwie o którejkolwiek porze by nie zawitał do dowolnie wybranej karczmy, barman zajmowałby się albo myciem szklanek, albo napełnianiem kufli. Opcjonalnie, snem. Ten napełniał kufle.

Głos Altharisa miał pewne problemy, by przebić się przez panującą tu ciżbę. Elf zmuszony został do powtórzenia swoich słów o pół tonu wyżej, zanim zwrócił na siebie uwagę.

- Co? - wypalił bezceremonialnie postawny mężczyzna zza drugiej strony kontuaru - Żarty sobie pan stroi? Przecież wynająłem panu czwórkę!

Chwilę mierzył Altharisa wzrokiem, który wyrażał ni mniej, ni więcej jak "o co ci chodzi, pieprznięty elfie?". Dopiero po dwóch, czy może trzech sekundach karczmarz zreflektował sie z popełnionej pomyłki.

- Ach! Pan wybaczy, pomyłka! Nocuje u nas jeszcze jeden srebrny elf i pomyliłem panów.. tak, tak, są wolne pokoje, nie mamy wielu gości. Do wyboru pozostały pojedyncze pokoje numer 3, 5 i 7. Chyba, że woli pan nieco luksusu, mam też pokoje podwójne.

Altharis poczuł, jak jego policzki lekko się czerwienią. Mimo to starał się zapanować nad twarzą i nie dać po sobie poznać zażenowania. Wiedział, iż ludzie nie rozróżniają twarzy nieludzi i często mają kłopoty z rozróżnieniem krasnoludów, dajmy na to. Ale żeby elfa z elfem pomylić?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-18, 21:46   

- Nic się nie stało - odparł krótko, choć tak naprawdę stało się i to wiele. Jak można było tak bezczelnie pomylić kogoś z kimś innym ? A szczególnie elfa... Mag jednak nie okazywał gniewu, jako że dowiedział się właśnie czegoś ciekawego...

Rozglądnął się po karczmie z nadzieję dojrzenia elfa który, jak wynikało z reakcji karczmarza, był tu dosłownie przed chwilką.

-Daj mi pokój numer pięć, na jedną noc. Ile to będzie ? - zapytał, po czym uiścił należną opłatę - Wolno spytać co to za inny srebrny elf przybył tu przede mną ? Wiesz, jesteśmy teraz w stajnie wojny z tymi cholernymi orkami... Wiele naszych miast i wiosek zostało zniszczonych, a ich mieszkańcy chronią się gdzie tylko się da... Być może to ktoś z moich znajomych bądź krewnych... Może się przedstawił ? - próbował wyciągnąć z barmana co tylko się da.

Drugi srebrny elf... A wiec to niekoniecznie Altharisa oczekiwano w tej karczmie... Może wszedł do miasta drugą bramą i dlatego strażnicy których spotkał Altharis, nie wiedzieli, że jeden srebrny elf już wjechał do miasta...

Bohater nie wiedział co o tym wszystkim myśleć...

Czas pokaże
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-20, 21:30   

Altharis rozejrzał się czujnie po karczmie. Niestety, nie ujrzał szczególnie więcej, niż podczas wejścia. Ot, tłum gości. Teraz tylko rzucił mu się w oczy jeden szczegół, którego wcześniej nie zauważył. Facet sprzed karczmy faktycznie stawiał.

Innego srebrnego elfa ani widu ani słychu. Osobnik taki raczej powinien się rzucać w oczy w ciżbie i Altharis wątpił, by zdołał go po prostu przegapić.

- Trzy złote monety - oparł pewnie karczmarz, zgarniając należną zapłatę.

[zaktualizowano]

- Nie, panie, nie przedstawiał się. Ja gości o miano też nie pytam, jeno o stan sakiewki - rzekł, gdy monety spoczęły już w szufladzie pod kontuarem - pański ziomek, jako żywo. Wysoki, dobrze ubrany, złotem płacił, o nic nie pytał. Długie, srebrne włosy... pan wybaczy, ale dla mnie to wyglądał toczka w toczkę jak pan, toteż się pomyliłem - dodał przepraszająco - jeszcze raz przepraszam za to.

Już miał się odwrócić i zająć innymi sprawami, gdy nagle przypomniał sobie coś i uśmiechnął z zakłopotaniem do Altharisa.

- Oto pański klucz - rzucił, podając elfowi prosty, brązowy klucz z drewnianą plakietką ozdobioną pięcioma prostymi kreskami - schody na piętro są tam - dodał, wskazując schody dłonią.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-20, 23:45   

Trzy monety... Całe trzy złote monety, za pokój na jedną noc. Jasna cholera...

-Cholera - mruknął pod nosem elf, nie wiedzieć czy narzekając na ceny czy na to, że nie udało mu się dowiedzieć niczego więcej o owym srebrnym elfie

Zabrał klucz i bez słowa udał się schodami na górę.

W sumie o to co najważniejsze pytać nawet nie musiał. Dowiedział się tego przez roztargnienie karczmarza. Pokój numer cztery. Taaak... Może warto by było porozmawiać z tym elfem ? To chyba jedyna szansa na wyjaśnienie sprawy z strażnikami i skierowaniem elfa do tej właśnie karczmy. Bo jeśli Altharis nie wiedział o co chodzi, to będzie to zapewne wiedział właśnie tamten drugi elf.

Na razie jednak mag odszukał drzwi do swojego pokoju, włożył klucz do zamka, przekręcił go, po czym naciskając klamkę otworzył drzwi.

Ciekawe jakie luksusy w tej karczmie czekają go za trzy złote monety. Co prawda u krasnoludów ceny były jeszcze większe, ale temu to już nie było się co dziwić. Brodacze od zawsze znane były ze swojej chciwości.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-21, 23:08   

Jedno nie ulegało wątpliwości. Królestwo to nie ziemie krasnoludów. Pod każdym właściwie względem. Owszem, tu i tu ceny pokojów nie były niskie. O ile jednak u brodaczy ceny były szczególnie wygórowane względem elfów, o tyle tutaj zdzierano co się tylko dało z każdego po równo i bez litości.

Liczenie na jakieś szczególne wygody były właściwie z góry skazane na zawód.

Ludzkie karczmy w miastach miały to do siebie, iż tanie nie były. W zamian oferowały jednak coś, co każdego awanturnika i poszukiwacza przygód przyciągało jak muchę do miodu - autentyczność, rozpoznawalność i dostęp do najświeższych informacji z rejonu. Dlatego karczmy jak świat światem będą stały i będą zdzierały z ludzi pieniądze. Z obopólnym zyskiem. tym bardziej, że - nie oszukujmy się - pokój w centrum Broln to nie to samo, co pokój gdzieś na prowincji, dzielony razem z pchłami w sienniku, czy noc pod gwiazdami.

Ta ostatnia, oprócz romantyzmu nie miała właściwie nic do zaoferowania.

Altharis uciekł zgiełkowi karczmy, kierując się na równie skąpo oświetlone piętro. Dość słabo wyglądające drzwi ciągnęły się numerami naprzemiennie po obu stronach bohatera od lewa do prawa. Nie licząc okien kończących korytarz i dwóch zapalonych świeczników (pozostałe był pogaszone) nic więcej nie dawało tu choć odrobiny światła. Na szczęście w dotarciu do pokoju nie przeszkadzało to w żadnym stopniu. "Piątka" znajdowała niedaleko schodów, dokładnie naprzeciw "czwórki" a pomiędzy pokojami numer "trzy" i "siedem".

W pokoju było ciemno.

Pojedyncze, dzielone na czworo, szklane okno wpuszczało do środka minimum światła. Minimum to pozwalało na zauważenie stołu, krzesła, prostego łóżka z siennikiem, czy szafy. Niewielkie drzwi w zachodniej ścianie sugerowały, iż pokoje tutaj posiadają własne toalety, co cieszyło, gdyż myśl o korzystaniu ze wspólnego szaletu nie napawała Altharisa radością. Ot, pokój. Szkoda tylko, że świecznik stojący na stole był zgaszony.

Po niedawnym posiłku elf nie czuł głodu. Mimo to długa podróż oraz emocje związane z walką dawały mu się we znaki i czuł rosnące z każdą chwilą zmęczenie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-22, 14:09   

W pokoju było niemal ciemno.

Ciemność elfowi jednak aż nadto nie przeszkadzała. Był przyzwyczajony do widzenia w słabym świetle

Zmęczenie dawało o sobie we znaki. Najchętniej mag udałby się teraz na spoczynek, ale musiał jeszcze coś załatwić

Im wcześniej tym lepiej

Może odwiedzanie innych gości zajazdu o tej porze nie było najlepszym pomysłem, ale elf nie miał pewności czy rano zastanie jeszcze "tego drugiego" srebrnego elfa, a porozmawiać z nim trzeba było.

Altharis zrzucił plecak na krzesło, po czym opuścił pokój. Dla bezpieczeństwa zamknął za sobą drzwi na klucz, ten zaś został schowany głęboko do kieszeni.

Kilka kroków by stanąć przed drzwiami do "czwórki"

Sekundę później rozległo się głośne "puk, puk, puk".

Przy odrobinie szczęścia elf nie położył się jeszcze spać
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-23, 20:57   

Plecak spoczął na krześle. Chwilę później elf opuścił pokój, zamykając go uprzednio starannie na klucz. Co prawda udawał się dosłownie na drugą stronę korytarza, ale ostrożności nigdy za wiele. Kto wie, kto siedział pośród radośnie bawiących się ludzi piętro niżej?

Gdzie jak gdzie, ale w Imperium złodziei nie brakowało.

<odgłos pukania>

Zamek w drzwiach szczęknął dwukrotnie może po niecałej minucie. Jak widać Altharis nie był jedynym ostrożnym w tym lokalu.

- Słucham? - drzwi uchyliły się lekko.

W szparze między nimi a framugą pojawiło się delikatne światło świec, oraz połowa elfiej twarzy.

- Pozdrowienia z Seilaru! - elf uśmiechnął się lekko - Miałem nadzieję, że tu trafisz.

Drzwi uchyliły się na całą szerokość. Oczom Altharisa ukazał się srebrny elf, nieco wyższy i lepiej zbudowany od niego. Długie, srebrne włosy, wydatne kości policzkowe i ostry, orli nos, wraz ze skromnymi, szarymi szatami podróżnymi, komponowały się w całościowy obraz typowego niemal elfa. Typowego, rzecz jasna, dla każdego, kto sam elfem nie jest. Altharis w duchu nie mógł powstrzymać zdziwienia, jak karczmarz mógł go pomylić z tym... dryblasem. Bohater nie widział między sobą a nim żadnych cech wspólnych.

- Wejdź, zapraszam! - rzekł elf, ustępując nieco z progu i gestem zachęcając Altharisa do wejścia.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-25, 18:41   

Na obliczu Altharisa zagościł na chwilę uśmiech. Szybko jednak ustąpił miejsca grymasowi rozczarowania. Altharis liczył bardziej na spotkanie z kimś znajomym, jakimś szanownym magiem z Seilaru a tu... no właśnie... nie wiadomo kto.

Postać, jaka pojawiła się w drzwiach nie była magowi znana w ogóle. Na dodatek nie była ani krztynę do niego podobna. Karczmarz powinien zainwestować w okulary.

Palce elfa zacisnęły się nerwowo na kosturze

- A ja mam nadzieję że szybko dowiem się o co chodzi - rzucił oschle - Skłonił się jednak po chwili w geście powitania. Nie chciał uchodzić za jakiegoś niewychowanego gbura

Przestąpił próg pokoju. Zatrzymał się gdzieś mniej więcej na środku pomieszczenia, czekając aż elf zaproponuje mu, żeby usiadł.

- Wybacz wizytę o tej porze, ale skoro pozwoliłeś sobie nieco mną pokierować, niczym jakaś kukiełką, i skierować mnie do tej karczmy, uznałem że sprawa, którą mam nadzieję za chwile mi przedstawisz, musi być wagi wielce niezwykłej - rzekł, a mówił z wyczuwalnym wyrzutem w głosie

Bohater sam nie wiedział skąd zrodziła się w nim taka zgryźliwość, jakaś nieopisana niechęć do tej osoby.

Możliwe że był to efekt pogłębiającego się wciąż zmęczenia.

Fakt jednak, że elf, u którego w pokoju mag właśnie przebywał, pozwolił sobie Altharisem nieco pomanipulować, nieco denerwował. Wiedział ów elf skądś, że Altharis zmierza do Broln i dotrze do miasta jeszcze dziś.

Wszystko to było irytujące i niepokoiło bohatera.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-26, 00:16   

Pokój był bliźniaczo podobny do tego, jaki Altharis zostawił za sobą kilka sekund temu. Rzucającą się od razu różnicą był tylko świecznik, tutaj zapalony i rzucający łagodne światło na całe pomieszczenie. Poza tym siennik, stół, krzesła, szafa i drzwiczki prowadzące do toalety były identyczne.

Na stole znajdowała się poza tym rozłożona mapa Sorii. Ten egzemplarz należał do wykonanych szczególnie starannie, zdobiony delikatnymi rytami i runami elfickimi. Poza nią nie brakowało również butelki z ciemnego szkła i dwóch kubków.

Nie pozostawiający wątpliwości gest gospodarza pozwolił Altharisowi spokojnie usiąść przy stole.

- Wina? - kulturalnie zaproponował elf.

Nie wydawał się być szczególnie zgorszonym zachowaniem Altharisa. Choć w innej sytuacji każdy rozsądny srebrny elf zachowanie maga poczytałby jako szczególną obrazę. Pod tym względem rasa ta była obłędnie wręcz honorowa i wyniosła.

- Oczywiście, że miałem swoje powody by tak zrobić - rzekł gospodarz - pozwól najpierw, że ci się przedstawię. Na imię mi Elzeret ap My'theial. Daruj oschłość, gdyż nie mam wobec ciebie złych zamiarów. Myślałem, że fraza "pozdrowienia z Seliaru" udowodni ci to w pewnym stopniu? Nie dziwię ci się, że mnie nie pamiętasz, ale uczestniczyłem w procesie ponownego tworzenia Pięści Żywiołów. Nawiasem mówiąc, jestem też jednym z twórców kostura, jaki dzierżysz z taką siłą teraz.

Elf uśmiechnął się lekko, swobodnie rozsiadając się w swoim krześle.

- Na chwilę obecną odejdźmy jednak od twojej bujnej przeszłości a zajmijmy przyszłością. Jestem tu z ramienia organizacji, jaka sama siebie nazywa Bractwem Alair. Poświęciliśmy sporo czasu i energii, by cię odnaleźć, Altharisie. Nie bez powodu. Powiedzmy, iż mamy dla ciebie bardzo dla nas istotną propozycję - dodał z uprzejmym, ale wyraźnym jednak naciskiem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-26, 17:58   

-Dziękuję, piłem całkiem niedawno, a jak zapewne wiesz nadmiar alkoholu niekorzystnie wpływa na koncentrację - odmówił grzecznie po czym usadowił się na krześle przy stole.

-Wybacz mi więc oschłość, najwyraźniej mylnie Cię osądziłem - odrzekł uśmiechając się lekko. Wzrok elfa spoczął na chwilę na kosturze. Skoro Elzaret miał udział w jego tworzeniu, nie wspominając już o uczestnictwie w rytuale odtworzenia Pięści Żywiołów, to musiał w istocie być wielkim magiem - Fakt jednak, że ktoś wiedział że zmierzam do Broln i przekroczę bramę miasta jeszcze dziś, zaniepokoił mnie bardzo. Nie wiedział o tym prawie nikt, a z pewnością znajdzie się w Sorii kilku takich, którzy najchętniej oglądaliby mnie martwego, mi zaś do takiego stanu rzeczy jakoś się nie śpieszy. Rad byłbym, gdybyś powiedział mi jak udało ci się mnie wyśledzić - kolejny uśmiech, ten jednak nieco wymuszony.

Pora była późna a zapowiadało się na długą rozmowę. Taki to już żywot poszukiwacza przygód, czy też może najemnika, gdyż tak też Althaisa można by nazwać.

-Słucham więc, czego chce ode mnie bractwo Alair ? -
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-27, 10:44   

Elzeret wzruszył lekko ramionami, nalewając sobie nieco wina do kubka. Płyn zabulgotał wdzięcznie, mieniąc się karminową strugą w tej złotej chwili zawieszenia pomiędzy dnem kubka a szyjką gąsiorka. Aromat wina momentalnie rozszedł się po pomieszczeniu. Altharis musiałby być upośledzony, by natychmiast nie rozpoznać oryginalnej receptury rodem ze Srebrnych Lasów. Wino, które pił podczas spotkania na Szlaku wydało mu się nagle kwaśne i zupełnie niesmaczne.

- Znalezienie cię wcale nie było takie proste - rzekł mag, przechylając się do tyłu w krześle i spokojnym, miarowym ruchem kołysząc trzymanym w ręku kubkiem - sam doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, iż znalezienie kogoś na tak znaczną odległość samo w sobie jest niemal niemożliwe. Na szczęście Twój udział w tworzeniu Pięści znacznie nam w tym pomógł. Znamy cię, mamy dobry algorytm, wiemy orientacyjnie, gdzie zapuścić skan. Zajęło nam to niemal trzy dni, ale znaleźliśmy cię ostatecznie tam, gdzie to było najbardziej prawdopodobne, w pobliżu Gildii Magów w Broln.

Jeden, oszczędny łyk. Jakby pełen obawy, że dyskretny zapach alkoholu straci swą moc w momencie, gdu usta dotkną płynu.

Póki co jednak to, co mówił, pokrywało się w zupełności z wiedzą Altharisa na temat magii.

- Problem zaczyna się, gdy zupełnie nie wiadomo, w którym miejscu skanować obszar. Nawet gdy bardzo dobrze zna się poszukiwaną osobę, nie da się tak do końca wykryć ją w ciemno. Można określić jedynie przybliżony radius występowania. Tym większy, im dalej się osoba znajduje.

Kolejny łyk.

- Problem zaczyna się, gdy skan utworzony w Srebrnych Lasach w poszukiwaniu kogoś pokazuje jako wynik wielką prowincję Królestwa oraz kawał ziem jaszczuroludzi - mag skrzywił się wyraźnie - i właśnie w tutaj potrzebna nam pomoc kogoś, kto posiada dojście do Gildii Magów w Broln. Mówiąc krótko, chcemy, byś pomógł nam kogoś odnaleźć. Rzecz jasna, cenimy twój czas i umiejętności. Z pewnością nie będziesz pokrzywdzony. Pytanie tylko, czy jesteś zainteresowany?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ostatnio zmieniony przez DaMi 2008-05-27, 21:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-27, 20:18   

Aromat elfickiego wina rozszedł się po pokoju, a mag momentalnie pożałował swojej poprzedniej decyzji. Fakt faktem, krasnoludy znały sie na przemyśle alkoholowym jak mało kto. Powszechnie wiadomo, że najlepsza wódka i piwo pochodzą z Górskich Tuneli, jeśli jednak chodzi o winnictwo, głównym potentatem w tej dziedzinie zawsze były elfy.

-Bractwo Alair musi zrzeszać wielu potężnych magów, jeśli jest w stanie przeprowadzać tak zaawansowane skany magiczne - stwierdził Altharis - Opowiedz mi proszę coś więcej właśnie o samym bractwie. Chciałbym wiedzieć z kim miałbym ewentualnie współpracować, a być może się dogadamy. Oczywiście dochodzi do tego również problem natury moralnej, jeśli będę musiał kogoś odszukać, muszę wiedzieć po co ... - wbił spojrzenie w swojego rozmówcę - Muszę wiedzieć czego chcecie od poszukiwanego i co zamierzacie nim uczynić. Nie ma mowy bym, dajmy na to, próbował odszukać dla was kogoś, jeśli wiadomo, że ta osoba nie ma zamiaru z wami współpracować - odparł
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-27, 21:40   

Elf uśmiechnął się delikatnie.

- A skąd pewność, że to, co powiem, będzie prawdą? - zapytał czysto retorycznie.

Rzecz jasna, możliwości sprawdzenia prawdomówności maga nie było żadnych. Należało wierzyć na słowo jego wersji i poszlakom, jakie zostawiał. Fakt, iż brał udział w obronie Seilaru i tworzeniu Kostura wpływał na ogólną ocenę pozytywnie. Zaś z faktu lekkiej arogancji i pewności siebie, tak typowej u wszelkiej maści magów nie powinno wyciągać się pochopnych i zbyt daleko idących wniosków.

- Twoje obawy są jednak płonne - rzekł całkiem już spokojnie - nie chcemy od owej osoby współpracy ani informacji, gdyż... osoba ta jest jednym z nas. To skomplikowanie brzmi, toteż pozwól, iż nieco się rozgadam. Przerwij mi, gdy będziesz miał dość.

Dopił resztę zawartości kubka, po czym z lekkim stuknięciem drewna o drewno odstawił go na stół tuż obok gąsiorka.

- Nie jestem w stanie powiedzieć ci dokładnie i maksymalnie szczerze wszystkiego, gdyż wiąże mnie czar geas. Każdy członek Bractwa ma na siebie założony geas zabraniający mu mówienia najważniejszych rzeczy związanych z naszą organizacją.

Altharis wiedział, na czym polega Czar Wiązania. Geas zmuszał daną osobę do określonego w inkantacji zachowania (w tym wypadku zachowania tajemnicy, choć możliwości było wiele) pod groźbą magicznych konsekwencji. Elf wiedział doskonale, iż jego kuzyni z Mrocznej Puszczy używali wyjątkowo silnych geas by zapewnić sobie bezwzględne posłuszeństwo niewolników.

- Powiem ci wobec tego tylko tyle, iż od momentu założenia celem Bractwa było utrzymywanie kontaktu z... pewny miejscem, daleko poza granicami Sorii. Utrzymywanie kontaktu z nim, z jego mieszkańcami i chronienie tego specjalnego miejsca przed niepowołanymi osobami. Jesteśmy jego powiernikami i najważniejszymi strażnikami. Niestety, nie mogę powiedzieć nic więcej.

Westchnął lekko, odwracając wzrok od bohatera i spoglądając w stronę okna.

- W pewnym sensie zawiedliśmy, gdyż z niewiadomych nam przyczyn kontakt z tym miejscem został urwany na długie lata. Dopiero całkiem niedawno pojawiła się możliwość utworzenia portalu tam wiodącego. Procedura była bardzo skomplikowana. Niezwykle, nawet jak na standardy kogoś, kto jednym artefaktem powstrzymał oblężenie Seilaru. W trakcie coś poszło nie tak. Organizacja, która jest wobec nas wrogo nastawiona próbowała przejąć portal i zdeformować go na swój użytek. Pojawiły się problemy... abstrahując jednak od ich magicznej natury, ograniczę się do konkretów. Zdeformowany portal zaczął wariować i wysyłać przypadkowe osoby biorące udział w zaklinaniu w losowo wybrane miejsca w Sorii. Paskudna, bardzo niebezpieczna sprawa. Większość z nich udało się wrócić do naszej siedziby. Dwóch z całą pewnością zginęło. Los osoby, która weszła w pierwotny portal nie jest mi znany. Ostatni nie wrócił.

Elf odchrząknął nieco, po czym powrócił do opowieści.

- Po dwóch dniach zapuściliśmy skany. Mieliśmy wszystko, czego potrzeba, jego włosy, silną więź emocjonalną, doskonale wiedzieliśmy, kogo szukać... mimo to skan wykazał gigantyczny obszar północno zachodniego Imperium i wschodnich ziem jaszczuroludzi. Wierzymy, iż nasz człowiek dostał się do niewoli i znajduje się pod magiczną barierą, która utrudnia skan. Czar szukający rzucany ze Srebrnych Lasów był zbyt słaby. Jedynym miejscem w pobliżu, które nadaje się do skanu, jest Gildia Magów w Broln. Gildia Magów, do której ty, w przeciwieństwie do nas, masz dostęp, Altharisie.

Brzmiało długo, ale z pewnością nie nudnie i monotonnie.

A na pewno przekonująco.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-27, 22:10   

-Nigdy nie ma się takiej pewności, a jednak coś sprawia że jednym wierzymy chętniej niż innym. Ty właśnie masz to coś - odpowiedział uśmiechając się lekko

Wysłuchał w skupieniu wyjaśnień Elzareta, potakując głową kiedy ten mówił o Zaklęciu Wiązania, dając mu mu tym samym do zrozumienia że ten temat nie jest mu obcy. Altharis ze zrozumiałych względów nie dowiedział się więc wszystkiego czego by chciał, szczególnie właśnie o Bractwie Alair.

-W porządku, powiedzmy że mógłbym z wami współpracować - odrzekł - Możliwe, że mam pewne kontakty w miejscowej gildii magów. Rozumiem, że Wieża Hathira jest idealnym miejscem do przeprowadzenia skanu. Wciąż jednak nie rozumiem, czego ode mnie oczekujesz, Elzarecie. Mam wprowadzić was do gildii, samemu przeprowadzić stamtąd skan czy jeszcze coś innego ? No i na koniec pozostaje jeszcze jedna kwestia, chociaż wcale nie najmniej ważna - kolejny uśmiech - kwestia wspomnianej wcześniej zapłaty. Co konkretnie otrzymam w zamian za pomoc ?
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-27, 23:51   

Elzeret skrzywił się lekko.

- Wybacz, Altharisie, ale wątpię, byś był w stanie przeprowadzić skan. Mógłbyś przy procedurze asystować, oczywiście, użyczać swojej energii... ale sama procedura jest daleko zbyt skomplikowana byś mógł ją przeprowadzić samodzielnie. I tu leży wampir pogrzebany.

Z kieszeni szaty wyjął niewielkie drewniane pudełeczko, niewiele większe od pudełka zapałek.

- Oto włos poszukiwanego elfa. Jego prawdziwe imię to Mydeon a'Salla. To wystarczy do skanu. Brakuje tylko aparatury i maga, który by ją obsłużył. W Broln odpowiednim sprzętem dysponuje mistrz zaklinania, nauczyciel Gildii... Aloxer.

Przenikliwy wzrok Elzereta utkwił w Altharisie, jakby chciał go przebić na wylot.

- Nie ukrywam, iż nie jest możliwe, byś wprowadził mnie czy kogoś innego z Bractwa do Gildii. Nasze istnienie musi pozostać absolutnie w ukryciu. Obecność maga wysokiego kręgu w takim miejscu jak to, przeprowadzającego skany i szukającego określonych osób na pewno wywołałoby masę podejrzeń i niepotrzebną ciekawość. Musimy tego uniknąć. Za wszelką cenę. Bractwo nie istnieje. Po prostu.

Elzeret złączył palce obu dłoni i położył je na stole.

- Będę z tobą szczery, Altharisie. Chcę, byś delikatnie oszukał Aloxera. Wiemy, iż miałeś okazję go poznać i że brałeś udział w polowaniu na Zarr'Tahira. W odpowiednich kręgach nadal jest głośno o tym wydarzeniu. Poza tym brałeś znaczny udział w obronie Seilaru. To buduje twoją pozycję w tej misji. Chcę byś udał się do Gildii i poprosił Aloxera o pomoc w odszukaniu znajomego. Ojca, powiedzmy, czy kogoś z rodziny, albo przyjaciela. Wymyślisz coś na pewno. Jeden skan, prosta procedura i tyle. Wyniki skanu przekażesz mi tutaj. Sprawa zajmie ci dosłownie jeden dzień, a dla nas będzie wprost nieoceniona.

Na wzmiankę o zapłacie, kąciki ust elfa powędrowały lekko ku górze.

- A co by cię interesowało najbardziej? Złoto? Magiczne zwoje? Mikstury? Może możliwość nauki i szkolenia wewnątrz Bractwa? Wiecznie potrzebujemy świeżej krwi, hm?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-28, 00:42   

-Cholera, dużo wiecie, bardzo dużo - rzucił przekornie - Niezbyt widzi mi się oszukiwać Aloxera... chociaż z drugiej strony... raczej na tym jakoś szczególnie nie straci, a za to zyska Bractwo... i ja - odrzekł uśmiechając się ponownie.

Wciąż jednak był niezdecydowany.

Bractwo Alair. Niezwykle tajemnicza, ale zarazem fascynująca organizacja. Z pewnością współpraca z nią opłaci się Altharisowi

Odebrał pudełeczko od Elzereta

-Zobaczę co da się zrobić. Nauka w wewnątrz waszej organizacji wydaje mi się bardzo ciekawą perspektywą ... -

Przewracał pudełeczko w palcach, wciąż się nad czymś zastanawiając. Ostatecznie jednak schował go do kieszeni, jako gest podjęcia ostatecznej decyzji o współpracy z Bractwem Alair.

- A powiedz mi jeszcze jedno... Wiadomo ci może coś o organizacji zwiącej się ... Tel'Nahr... bądź też Krukami czy Czerwonymi Magami ? - zaryzykował pytanie
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-28, 22:37   

Pudełko było lekki i miłe w dotyku. "Miłe" w kategorii ciepłego, starannie obrobionego drewna świerkowego, rzecz jasna. Delikatny roślinny motyw oplatał jego lakierowane brzegi, zaś misternie wykonane zawiasy zdawały się być wykonane z metalu ze srebrnymi aplikacjami. Zamykane było tylko na nierzucający się w oczy, wygodny haczyk i dawało bez problemu otwierać w każdej sytuacji bez ryzyka, iż otworzy się przypadkowo samo. Pełen serwis w wykonaniu Bractwa.

[zaktualizowano]

Wzmiankę o nauce w Bractwie gospodarz skwitował delikatnym skinieniem głowy.

- O szczegółach porozmawiamy, gdy już wrócisz. W każdej chwili będziesz mógł zmienić zdanie. W zależności od tego, co dokładnie uda ci się dowiedzieć, wspólnie dojdziemy do jakiejś rozsądnej zapłaty. Pamiętaj jednak, iż nauka u nas, nawet samo widzenie naszej siedziby związana będzie z rzuceniem na ciebie silnego geas. To nie jest decyzja, jaką powinno podejmować się pochopnie, Altharisie. No, ale na to będziesz miał jeszcze trochę czasu – dodał z lekkim uśmiechem.

Uśmiech ten zrzedł nieco z jego twarzy na dźwięk ostatniego pytania bohatera.

- A skąd znasz te nazwy? - zapytał, a jego głos nagle stwardniał i zadrżał zauważalnie, oczy zaś zwęziły się groźnie – Widziałeś się z kimś, kto przedstawił się jako członek Tel'Nahr? Czego chciał?

Altharis mógłby przysiąc, iż przyjazna i pogodna do tej pory atmosfera wzajemnej rozmowy nagle zatrzymała się w ułamku sekundy i stężała zauważalnie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-28, 23:46   

Takiej właśnie reakcji mag się spodziewał. Chociaż tak na prawdę nie wiedział w zasadzie nic ani o Bractwie Alair, ani o Tel'Nahr, wysunął przypuszczenie, że być może Renegaci są właśnie tą wrogą Bractwu organizacją, która przeszkodziła jej magom w tworzeniu wspomnianego wcześniej portalu. Były to jednak tylko i wyłącznie domysły, a jako że Altharis był z natury istotą niezwykle ciekawską, postanowił o to zapytać.

-Hej, hej, przyjacielu... To ja pytałem pierwszy. Zdaje się że wiesz coś na ten temat... Chodzą mi również po głowie różne domysły... Jeśli więc wiesz i możesz mi powiedzieć coś więcej o Tel'Nahr, to chętnie posłucham... A jeśli dowiem się czegoś ciekawego i uznam, że nie będzie ryzykownym bym powiedział ci gdzie i w jakich okolicznościach zasłyszałem te nazwy, to być może również podzielę się z tobą tą informacją... -

Rozmowa nabrała nieoczekiwanie niezwykle ciekawego kierunku. Zmęczenie jakimś sposobem odeszło gdzieś na drugi plan.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-30, 18:06   

Przez twarz elfa przebiegł ledwo zauważalny grymas niezadowolenia.

- Jeśli tak stawiasz sprawę... - westchnął.

Mimo to Altharis zaczął mieć nagle paskudne wrażenie, że dobre relacje, jakie udało mu się zbudować podczas dotychczasowej rozmowy legł w gruzach.

- ..najpierw poproszę cię, byś rozpiął koszulę i pokazał, co nosisz na szyi - rzekł Elzeret.

Pytanie wystrzelone ni z gruszki ni z pietruszki miało prawo zaskoczyć.

Mimo to nie było do końca bezsensowne.

Szczęściem, amulet w kształcie ptaka leżał teraz zapewne jakieś pół dnia konnej drogi stąd.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2008-05-30, 18:12   

Altharis uśmiechnął się nad wyraz szyderczo

Rozpiął koszulę, tak jak prosił, ba, żądał Elzeret

-Przestałeś mi ufać, co ? - padło krótkie stwierdzenie - Niesłusznie.

Mag ukazał amulety jakie nosił na szyi

-Amulet mocy i amulet many... Do kupienia w prawie każdym sklepie z magicznymi zabawkami. A myślałeś, że co ?

Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta ...
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-30, 18:29   

Elzeret odetchnął ukradkiem, a chwilowe napięcie zmalało minimalnie. Minimalnie. Altharis wciąż czuł na sobie badawcze spojrzenie gospodarza.

- Nie dziw mi się. Po tym co powiedziałem, gdybym zobaczył u ciebie... znak przynależności do Tel'Nahr musiałbym cię zabić. I zrobiłbym to bez wahania. Nawet pomimo zasług jakie miałeś w Seilarze.

Zabrzmiało to może odrobinę pompatycznie, ale z całą pewnością śmiertelnie poważnie. Tak, "śmiertelnie" to było dobre słowo.

- I to powinno właściwie wystarczyć ci za komentarz - rzekł po krótkiej chwili przerwy Elzeret - obie nasze organizacje udają że nie istnieją. I obie zwalczają się wzajemnie. Czy też raczej powiem tak: bardzo - nacisk położony na te słowo był wyjątkowo mocny - ale to bardzo zależy im by dotrzeć do miejsca, którego Bractwo chroni. Bardzo.

Ręce elfa ponownie sięgnęły gąsiorka i kubka. Tym razem jednak bez uprzejmej propozycji w stronę gościa.

- To dobrze zorganizowana i sprawnie działająca właściwie w każdym zakątku Sorii banda czarodziejów renegatów. Wyrzutków. Samouków. Ambitnych drani pragnących przede wszystkim potęgi i gotowych zrobić wszystko by ją osiągnąć. Bractwo nie wie do końca ani jak wygląda ich struktura wewnętrzna, ani jakie są ich właściwe cele poza gromadzeniem mocy jako takiej, ani nawet kto jest ich przywódcą. Znamy tożsamości raptem kilku ważniejszych członków, jak Elzaddar, czy Baltazar Hagen, ale nic poza tym. Tel'Nahr nas goni. Ściga. My się kryjemy i uciekamy. W razie czego walczymy... walkę, podczas której nikt nie prosi o litość.

Elzeret nachylił się lekko nad stołem, zbliżając swoją twarz do Altharisa.

- Jeżeli nasz człowiek wpadł w ich ręce, najprawdopodobniej jest obecnie torturowany w sposób, jakiego nawet nie umiem ci opisać. Dlatego tak bardzo nam zależy na twojej misji. Jest ona prosta, może sprawiać wrażenie banalnej, ale uwierz mi, że dla nas jest witalna i że zapłacimy wiele, by go odzyskać.

Powrót do normalnej pozycji.

- Wziąłeś pudełko, czyli akceptujesz sprawę. To dobrze. W ciągu dnia bądź z powrotem. Gdyby wykonanie skanu było z jakiś powodów niemożliwe, wróć tu również, informuj mnie na bieżąco...

Chwila milczenia.

- Nie chcę tego mówić, ale okoliczność niejako mnie zmusza też do tego, by postawić sprawę tak jasno, jak tylko umiem. W razie zdrady lub wydania mnie, naszego człowieka, naszych planów komuś... trzeciemu... znajdziemy cię, Altharisie. Znajdziemy cię tak jak dzisiaj. Po prostu.

Jeden, oszczędny łyk wina.

- A teraz mów w jaki sposób spotkałeś się z tą nazwą - ostro i twardo rzekł elf.

To nie była prośba.

Rozkaz.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group