TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2008-11-01, 15:16
Współpraca - Akt I
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 21:33   Współpraca - Akt I

Współpraca
Akt I



Niebo tego dnia było raczej zachmurzone, jedynie gdzieniegdzie widać było niebieskie przesmyki dające nikłą nadzieję na ujrzenie choć skrawka ognistej kuli płonącego gazu zwanej potocznie słońcem.
Chmury jednak nie zwiastowały deszczu. W niektórych miejscach szarawe, w większości jednak białe i puszyste leniwie sunęły po niebie.
Valandil zaczynał powoli odczuwać zmiany klimatyczne. Brak śniegu i temperatura znacznie powyżej 0 Ar przypominała gdzie właściwie się znajduje. Opuścił Księżycowe Lasy przed trzema dniami razem z karawaną kupiecką zmierzającą do Roeen, ludzkiego miasta na północy Imperium.
Czemu to zrobił ? Sam zadawał sobie to pytanie już wiele razy. Taki już żywot poszukiwacza przygód. Kiedy rodzinne strony, nawet rodzinny kraj staje się zbyt ciasny, zwykli wyruszać do innych krain. Bez konkretnego planu, bez konkretnych celów, po prostu przed siebie.
Karawana składała się z czterech powozów, zaprzęgniętych w cztery konie każdy. Z tego co orientował się bohater, były to typowe dla ludzi konie, nie występujące w północnych lasach srebrnych elfów.
Valandil znajdował się obecnie w powozie przeznaczonym dla pasażerów i ochrony karawany. Obecnie siedziało w nim czworo ludzi, dwójka srebrnych elfów i jeden jaszczuroczłek. Z tego co orientował się bohater, ochroną zajmowała się dwójka z nich. Skąpo ubrany mężczyzna z widoczną muskulaturą, łysą głową i wielką szramą idącą w poprzek piersi. Zawsze nosił przy sobie ogromny topór dwuręczny, który wydawał się magowi w jakiś sposób umagiczniony. Mężczyzna ten nazywał się Heggert.
Drugim z zatrudnionych najemników był jaszczuroczłek. Nosił na sobie skórzaną zbroję zakrytą zielonkawym płaszczem oraz dziwaczny kapelusz z piórkiem. Jego specjalnością był niewątpliwie łuk, który również zawsze trzymał przy sobie. Imię tego jegomościa brzmiało Seris'Gal, choć z jego wymowy można by wnieść, iż brzmi ono Ssseriss'Gal.
Valandil również należał do ochrony karawany. Przyjął tą pracę raczej z chęci darmowej podróży niż powołania, niemniej jednak w razie kłopotów, wszyscy liczyli na jego magię.
Ta trójka siedziała z brzegu zakrytej płótnem kabiny powozu, coby w razie niebezpieczeństwa, lub zwykłej potrzeby szybko móc się z niego wydostać. Dzięki tej strategicznej pozycji, mogli też w spokoju rozmawiać między sobą, nie mieszając się w sprawy reszty pasażerów.
Na tych zaś składała się ludzka parka wyraźnie bogatych szlachciców. Mężczyzna w podstarzałym wieku z gustownym kapeluszem i monoklem starał się umilić podróż swej całkiem ładnej, jak na ludzkie standardy, towarzyszce rozmową. Ta wyraźnie od niego młodsza ubrana była w błękitną suknię zdobioną koronkami i złotymi wszywkami. Jej zadbane, długie, spięte w warkocz, blond włosy opadały gładko na ramię. Po wyrazie twarzy, który prawie nie zmieniał się przez ostatnie dni można było wnieść, że nie jest zachwycona z warunków w jakich są zmuszeni podróżować.
Kolejnym pasażerem był młody chłopak o krótkich rudych włosach i piegowatej, pucołowatej twarzy. Ubrany był dość skąpo, nazwać można by go wręcz obdartusem. Niemniej jednak załapał się na karawanę, a to oznaczało, że musiał mieć środki by sobie to zafundować.
Pozostała jeszcze dwójka srebrnych elfów, również para. Piękna kobieta o rozpuszczonych długich włosach, gładkiej cerze i przenikliwych zielonych oczach oraz mężczyzna z wyglądu przypominający wysoko postawionych lub wysoko urodzonych synów Księżycowego Lasu. Wiecznie dumny wyraz twarzy, nienaganny strój i maniery oraz uśmiech, który zapewne doprowadziłby do szału niejedną kobietę. Pewnie dlatego owa piękna elfka podczas rozmów wpatrywała się w niego niczym w obrazek.
Valandil dostrzegł, że i ludzka kobieta często spogląda na owego elfa z dziwną iskrą w oku.

"Mogłoby zacząć się coś dziać...cholernie tu nudno." podjął Heggert splatając ręce za głową. Przeciągnął się mrużąc oczy po czym ziewnął przeciągle. Ludzka parka spojrzała na barbarzyńcę z niekrytą pogardą.
"Żebyśś nie pożałował tych ssłów Heggert" odparł jaszczuroczłek siedzący aktualnie na prawo od Valandila. Człowiek siedział naprzeciwko i tak jak mag, znajdował się przy samym wyjściu z 'kwatery'.
"Marudzisz Seris, sam pewnie też byś się chętnie rozerwał. Pamiętam wyraz twojej twarzy gdy rozwalałeś czerepy tej grupki orków, na którą natknęliśmy się poprzednio."
Z tego co orientował się Valandil, człowiek musiał mówić o drodze w przeciwną stronę. Podczas obecnej podróży, jedynym na co się natknęli, był wyjątkowo ciekawski królik, który jakimś sposobem dostał się do jednego z powozów przed dwoma dniami. Wygryzł całkiem pokaźną dziurę w skrzynce z warzywami eksportowanymi z Księżycowych Lasów i najadł się do syta. Uciekł, gdy tylko zastępczy woźnica zajrzał do powozu.
"Nie przeczę, że lubię sswoją robotę..." odparł jaszczuroczłek "Co nie zmienia faktu, że nie chciałbym natknąć się na dwa razy więksszy oddział orków czy jakąś bandycką grupę z Pusszczy."
"A tam, bez problemów dalibyśmy radę. Nasz mały mag też pewnie by się zabawił, nie Valandil ?" spytał nagle Heggert, szczerząc swe względnie białe zęby.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-02-18, 22:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-28, 23:10   

Cel.
Każda istota zamieszkująca ten świat ma swój ,,obiekt" do którego dąży pragnąc go zdobyć, pochwycić. Władza, prestiż, bogactwo, siła, piękno, śmierć, zapomnienie... cel jest różny jak i różne są osoby.

Valandil Cerveth. Młody elf, ciężko doświadczony przez życie, pragnący zapomnieć o swojej tragicznej przeszłości. On także ma cel...odnaleźć spokój i harmonię lecz poza swym krajem któremu nic nie może zaoferować a którego kocha i szanuje.
Valandil nie zwracał wielkiej uwagi na towarzyszy podróży. Wiedział tylko kto i jak się nazywa. To mu w zupełności wystarczało i nie próbował zawierać bliższej znajomości.
Kiedy usłyszał głos Heggerta odruchowo odwrócił twarz w jego stronę. Przysłuchiwał sie rozmowie strzelając oczyma po całym pomieszczeniu. W końcu jeden z kompanów odezwał sie do maga na co ten odpowiedział:

Lepiej nie szukać guza.
-powiedział krótko mag a potem dodał z uśmiechem:
Okazja do walki znajdzie się zawsze i prawie wszędzie, więc można skorzystać w każdej chwili.Lepiej dojechać spokojnie i nie narażać osób postronnych.
Mag poruszył prawą nogą i nagle doznał nieprzyjemnego odczucia które towarzyszyło mu od samego początku podróży. Znowu ścierpła mu noga. Jest to dziwne i zarazem bardzo nieprzyjemne uczucie. Dla porównania można wsadzić nogę w kopiec mrówek i to w dodatku czerwonych. Efekt powinien być podobny.
Valandil rytmicznymi ruchami na boki próbował rozruszać nogę aby pozbyć sie tego niechcianego uczucia.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-29, 00:13   

Mrowienie, jak często zwano to denerwujące uczucie jeszcze przez dłuższą chwilę dawało się bohaterowi we znaki. Szczególnie przy dociskaniu nogi do podłoża i szybszych ruchach.
Jednak i to po chwili ustąpiło całkowicie, pozostawiając po sobie jedynie nikły ślad omdlenia nogi.
Heggert nie zmazał swego prowokującego uśmieszku z twarzy, spojrzał jedynie na owe wspomniane osoby postronne. Ludzka parka natychmiast zaczęła wykazywać dziwne zainteresowanie materiałem sklepienia przed sobą. Widać było po barbarzyńcy cień satysfakcji. Nadal trzymając ręce splecione za głową, wrócił do rozmowy:
"A ja tam bym chętnie zobaczył jak sobie radzi mag z tej waszej jasnowłosej rasy. Nieczęsto ktoś taki zatrudnia się do ochrony karawany. Zazwyczaj jest to dla was...ubliźniające...czy siakoś tak."
"Ubliżające półgłówku." poprawił kompana Seris'Gal "Ale Heggert ma rację, co ssskłoniło cię właśściwie do podjęcia tej pracy ?"
Wydawać by się mogło, że to ludzie są od łuskoskórych inteligentniejsi. Ci dwaj jednak całkowicie temu faktowi zaprzeczali.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-29, 09:50   

Może kiedyś zobaczysz mnie w walce niemniej jednak wolał bym tego uniknąć. Ostatnimi czasy zbyt wiele przemocy i zła pojawiło się w moim krótkim życiu. A co do twojego pytania Heggercie... żadna praca nie hańbi i każda posada ma swój urok a tej podjąłem się ponieważ nie chciałem wydawać pieniędzy na daleką podróż...
Valandil cały swój krótki monolog wypowiedział powoli i beznamiętnie.
Mimo początkowej niechęci do zawierania przyjaźni maga bardzo zaciekawili dwaj wojownicy a w szczególność Seris'Gal. Wcześniej Valandil tylko raz spotkał jaszczuroczłeka i z tego co zapamiętał nie grzeszył on rozumem ani podstawowymi manierami. Jednak ten tu nie wyglądał na kompletnego półgłówka.
No a drugi towarzysz podróży... człowiek jakich wszędzie pełno. Młody elf od razu zauważył że jest to raczej typ ,,znajdź i zniszcz''.
No cóż może kiedyś taka znajomość mi się na coś przyda.-pomyślał Valandil.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-29, 15:58   

Schizofrenia czasami potrafi przejawiać się nawet u całkiem zdrowych osobników.
Valandil właśnie się o tym przekonał.
Z jakiegoś powodu wydawało mu się, że pytanie zadał barbarzyńca, gdy w rzeczywistości uczynił to jaszczuroczłek. Cóż, towarzysze także byli zaskoczeni.
Spojrzeli po sobie, zaraz potem po zmieszanej minie maga, który zdał sobie sprawę ze swej omyłki. Widać uznali ten fakt za warty pominięcia, gdyż już po chwili wrócili do normalnej rozmowy.
"Ah zatem chodzi po prostu o darmową podróż. W takim razie nie dziwi mnie twoja poprzednia odpowiedź." zaśmiał się Heggert, po czym spoglądając beztrosko na zewnątrz powozu zaproponował
"Może wyjdziemy na zewnątrz. Już od pewnego czasu nie rozprostowaliśmy kości."
Seris'Gal przytaknął, zbierając się do powstania.

Wyjście z 'kabiny' wiązało się jedynie z przejściem na drugą stronę długiego powozu. Ta nie była zakryta żadną płachtą i swobodnie można było po niej wędrować. Były tam także miejsca do siedzenia, choć nie tak wygodne, jak obłożone poduchowatym materiałem ławki wewnątrz.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-29, 18:16   

Valandil zdziwił się lekko,możliwe że za bardzo wczuł się w sens nieudanego pytania barbarzyńcy i dlatego zaszła tak dziwna, choć nie mająca wielkiego sensu pomyłka.

A więc idę z wami.Z miła chęcią się przewietrzę. Nogi mi okropnie ścierpły a poza tym to pomieszczenie wydaje mi sie duszne..-powiedział z uśmiechem mag.
Istotnie mag był trochę spocony i bardzo pragnął zażyć łyk świeżego powietrza.

Valandil wstał z niewygodnego siedzenia, otarł czoło brzegiem swojej zniszczonej szaty i ruszył w stronę wyjścia.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-29, 20:01   

Powiew lekkiego wiatru porwał kosmyki włosów elfa, schładzając przyjemnie twarz.
Powóz którym jechali był drugim z kolei, umiejscowienie iście strategiczne. Oprócz kompletu woźniców, zarządcy karawany oraz jego lubej, znajdujących się na pierwszym z powozów, w podróży towarzyszyło im także czterech pospolitych strażników na koniach. Stanowili poniekąd drugą linię obrony. Byli raczej pospolitymi chłopami, którzy za garść monet i pożywienie gotowi byli przemierzać tą samą trasę w tą i z powrotem bez żadnych marudzeń. Wykorzystywani byli bardziej do zwiadu i łączności między powozami niż do walki, niemniej jednak i w tym polu mogli się zawsze do czegoś przydać.
Na wschodzie bohater ujrzał ciemny zarys Puszczy Wiecznej Nocy. Ściana gigantycznych drzew rozciągała się w całej szerokości widocznego na wschód horyzontu.

"Czemu jesteśmy tak blisko pusszczy..." spytał jaszczuroczłek, wychodząc z kabiny zaraz po Valandilu.
"Może szefuńcio chce pozwiedzać ?"
Seris'Gal wyciągnął z plecaka podróżnego zwitek pergaminu. Przysiadł na twardej ławeczce, po czym rozwinął coś, co okazało się mapą Sorii.
Zaczął śledzić palcem trasę, od momentu, w którym ruszyli, aż do teraz. Na moment zatrzymał się w momencie trasy, który znajdował się na zachód od południowego końca Puszczy.
"Ten ssskubaniec chyba śściął trasę. Zobaczcie, jeśli w tym miejscu przejedziemy trasą tuż przy Puszczy, zaoszczędzimy mniej więcej dzień drogi."
"No to chyba dobrze, szybciej dotrzemy na miejsce, szybciej wypoczniemy w karczmie, szybciej zjemy coś porządnego, szybciej pójdziemy na panienki. Znaczy, przynajmniej ja pójdę, no może jeszcze Valandil. Przykro mi Seris ale ludzkie dziewki nie przepadają za łuskami..."
"Niczego nie rozumiesz !? Tej drogi unikaliśmy nie bez powodu, zbliżanie się do Pusszczy jest niebezpieczne. Chociaż...do kogo ja mówię, ty widząc dwa tuziny sszarżujących drowów z esskortą watachy warfów sstwierdziłbyśśjedynie, że naresszcie masz okazję ssię rozerwać."

Mapa.JPG
Plik ściągnięto 14037 raz(y) 60,15 KB

 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-29, 20:25   

Seris'Gal ma rację. Możemy wpakować się w niezłe kłopoty. Oni tylko czekają na tak łatwy łup jak my. Trzeba powiedzieć zarządcy karawany żeby wrócił na stara trasę. Jestem zwolennikiem dłużej- ale bezpieczniej.
-powiedział spokojnie Valandil a po chwili dodał:
Więc co robimy?
Raz już miał do czynienia z mrocznymi elfami i nie był to typ miłych spotkań przy czerwonym winie.
Oni nie odpuszczają łatwo.

Valandil był bardzo zaskoczony postawą jaszczuroczłeka. Mądry,inteligentny,czujny...przeciwieństwo swojego człowieczego kompana.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-30, 15:54   

Jak widać stereotypu często potrafią przeinaczać prawdę.
"Nie wydaje mi ssię by zwyczajnie wyssłana przez gońca wiadomośść przekonała zarządcę do zmiany trassy." tu Saris spojrzał na jadących konno chłopów "Sskoro jedziemy tak jak jedziemy, trassa mussiała zosstać wybrana umyśślnie."
"A ja mówię coby nie trząść portkami i dać temu spokój. Szef jeździ po Sorii już od dawna i jakoś nadal nic mu nie jest. Skoro zna się na swojej robocie to teraz też wie co robi." odparł Heggert zamaszystym ruchem wskazując w stronę pierwszego powozu.
Jaszczuroczłek wyglądał na nieco zagubionego, tak jakby nie wiedział co właściwie począć.
Może człowiek miał rację ? W końcu zarządca powinien zdawać sobie sprawę z sytuacji najlepiej z nich wszystkich.
Valandil dodatkowo spostrzegł, że powozy jechały wyjątkowo szybko. Samo zejście było trudne, natomiast dogonienie pierwszego z nich na piechotę, nierealne.

Nagle z 'kabiny' wyszedł jeden z pasażerów. Owy rudy chłopiec z piegami na twarzy.
"Uoo ale pędzimy !" odparł z niekrytym zachwytem. Po chwili dopadł drewnianej krawędzi i nieco wychylając się poza nią zaczął wyglądać w stronę kierunku jazdy pozwalając by pęd powietrza rozwiewał mu płomienną grzywkę.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-30, 16:52   

Valandil spoglądał chwilkę na swoich towarzyszy a potem odrzekł:
No to może chociaż na czas gdy zapadnie zmrok oddalimy się od lasu. Może zarządca się zgodzi.... czasy w których przyszło nam żyć nie należą do spokojnych.Mam bardzo złe przeczucia

Valandil spoglądał na chłopca który wybiegł z kabiny. Ogarnęła go dziwna nostalgia. Przez chwilę zapragnął stać się takim małym dzieckiem, zachwycać się błahostkami i nie wiedzieć jaki naprawdę jest ten świat.
Młody mag ocknął się jednak i powiedział:
No więc może wyślemy wiadomość za pomocą gońca? Może przekonamy ,,szefa"... jeśli nie to przynajmniej będziemy mieli czyste sumienie. Zdaję sobie sprawę że jest fachowcem w swojej dziedzinie jednak zawsze jest lepiej dmuchać na zimne.
No więc jak?
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-30, 18:54   

"Róbcie co chcecie, jak dla mnie to możemy przejechać i przez samą Puszczę, przynajmniej byłoby ciekawie." odparł z beztroskim uśmiechem Heggert.
"Może sssię uda. Valandil najlepiej ty to załatw, wydaje mi sssię, że lepiej dogadassz sssię z gońcem ode mnie." zaproponował Seris drapiąc się po potylicy ze wstydem wypisanym na twarzy.

Najbliższy 'kawalerzysta', choć użycie tego słowa jest w stosunku do chłopów, uzbrojonych w krótkie miecze, którymi ledwo co umieją się posługiwać, jest znacznym nadużyciem, znajdował się po prawej stronie między pierwszym, a drugim powozem. Mniej więcej tam, gdzie spoglądał właśnie rudy chłopiec. Inny pędził po stronie lewej, między drugim, a trzecim powozem. Jego zapewne prościej było przywołać, gdyż widział bohaterów, a słowa niesione przez pęd powietrza prędzej dotrą do niego, niż do człowieka z przodu.
Chłopiec niezwykle uradowany przebiegł na drugą stronę powozu, ponownie wychylając się i spoglądając przed siebie. Wyjątkowym zainteresowaniem zdawał się również obdarowywać mijane w oddali wielkie drzewa Puszczy.
Powóz co pewien czas lekko podskakiwał na wybojach. Nawet gdyby droga była brukowana, a bynajmniej nie była, nie byłoby to zjawisko czymś dziwnym, szczególnie przy dużej prędkości.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-30, 23:11   

Dobra zajmę się tym-powiedział uprzejmie mag a po chwili dodał:
Mam nadzieje że da się coś z tym zrobić.
Valandil podszedł do lewej krawędzi wozu i zawołał głośno:
Mości ,,kawalerzysto''!!! Pozwól na chwilę bliżej!!! Mam ważną sprawę!

Valandilowi dziwne wydawało się zatrudnianie do ochrony karawany tak słabo wykwalifikowanych konwojentów. Podejrzewał że taka praktyka wiązała się z wielką i nieodpartą chęcią zaoszczędzenia pieniędzy. Jednak według elfa oszczędzanie na bezpieczeństwu nigdy się nie opłaca.

Mag w oczekiwaniu na chłopa wychylił się nieznacznie. Jego twarz omiotła zimna i świeża fala powietrza. Było to przyjemne uczucie które sprawiało wiele radości kiedy przez cały dzień siedzi się w zamkniętym , pełnym innych osób pomieszczeniu.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-31, 20:45   

Chłop wpierw obejrzał się, czy na pewno słowa skierowane były do niego. Gdy upewnił się już, że nikogo innego w okolicy nie ma, spiął konia i już po chwili zrównał się z powozem.
"W czym to mogem pomóc ?" spytał językiem, który Valandilowi wydał się skrajnie prostacki.

Rudy chłopiec natychmiast zwrócił twarzy ku nowemu obiektowi zainteresowania. Kierowany zapewne wrodzoną ciekawością i niezawodnym przeczuciem nie chciał przegapić interesujących wieści. Przysunął się nawet nieco bliżej maga, coby usłyszeć wszystko, co do słowa.
Cóż, takie już był dzieci, szczególnie te ludzkie. Nawet dostojne dzieci srebrnych elfów często wykazywały nadmierną ciekawość. Czasem je za to ganiano innym razem chwalono. W końcu to właśnie ciekawość pcha istotę do nauki i poznawania świata. Czasem jednak potrafi również działać na szkodę.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-31, 21:25   

Ano jest jedna sprawa. Widzisz ja oraz kilku pasażerów uważamy że zbliżyliśmy się zbyt blisko puszczy. Te tereny są bardzo niebezpieczne i może spotkać nas niemiła niespodzianka.-powiedział z powagą mag a po chwili dodał:
Chciałbym abyś przekazał nasze obawy zarządcy karawany. Spytaj czy nie moglibyśmy obrać innej drogi albo chociaż oddalić sie od lasu na czas gdy zapadnie zmrok Widzę że jesteś bardzo sprawnym żołnierzem więc na pewno załatwisz to szybko.
Na twarzy Valandila pojawił sie szeroki uśmiech.
No więc dasz radę?-zapytał a następnie uśmiechnął się w stronę rudowłosego chłopczyka i puścił mu oko.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-02-01, 15:13   

'Kawalerzysta' przez kilka chwil najwyraźniej starał się zapamiętać słowa Valandila, gdyż wyraz jego twarzy wykazywał skrajne skupienie.
W końcu kiwnął głową i spiął konia do galopu.

Piegowate policzki chłopca zdawały się nabrać nieznacznych rumieńców. Zapewne informacja o niebezpieczeństwie podniosła nieco jego poziom ekscytacji.
"Czy to prawda Panie, że tam w cieniu wielkich drzew mieszkają straszne istoty oraz rozkazujące im elfy o czarnej skórze ? To prawda, że porywają dzieci i dekorują mieszkania ich wnętrznościami i głowami !?"
Oczy chłopca wydawały się błyszczeć. Wzrok typowy dla młodego chłopca, który znalazł właśnie źródło informacji, sposób zweryfikowania tego, co kiedyś wmawiali mu inni.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-02-01, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-02-01, 19:25   

Valandil popatrzył jeszcze przez chwile na odjeżdżającego gońca a potem odwrócił się w stronę chłopca. Popatrzył na niego z uśmiechem i powiedział:
Kto Ci opowiada takie straszne rzeczy?Podróżujesz z kimś czy to samotna wyprawa chłopcze?

Mag bardzo się zdziwił pytaniami które zadał mu chłopak. Uważał że jest za młody aby pytać o takie rzeczy. A ten fragment z wnętrznościami był nieodpowiedni w ustach małego chłopca.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-02-01, 21:05   

"Podróżuję sam !" odparł chłopiec buntowniczym tonem, jak gdyby chciał podkreślić swą samodzielność "Reszta pasażerów jest nudna. Gadają tylko o przyjęciach, majątkach, samowarwirze czy jakoś tak i innych głupich rzeczach."
Nadął policzki czyniąc swoją twarz jeszcze bardziej pucołowatą. Wyglądało to nieco komicznie, toteż na twarzy Valandila pojawił się mimowolny uśmiech.
Heggert parsknął śmiechem, jednak stłumił go po otrzymaniu ciosu łokciem od Serisa.

"A o Puszczy opowiadali mi koledzy z Roeen. To powszechnie znane fakty, nawet Rodren mówił nam, że to prawda. Mówił też, że jak jeszcze raz przyłapie mnie na kradzieży, to wyśle mnie razem z karawaną do Puszczy."
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-02-01, 21:43   

Valandil patrzył na chłopca przez dłuższą chwilę. Podejrzewał już jaki musiał być los tego małego rudzielca. Bezdomna sierota której jedynym zajęciem jest tułanie sie po mieście. Gdy nadarzy się okazja skubnie coś aby chociaż trochę poprawić swój marny żywot,
Dziwne jak układa się los...ja też mogłem tak skończyć.-pomyślał mag a po chwili powiedział:

Nie powinieneś wierzyć we wszystko co mówią Ci inni. Nie twierdzę że w tej puszczy jest bezpiecznie ale z tego co mi wiadomo mroczne elfy ,,chociaż prymitywne'' nie są aż takimi barbarzyńcami.

A powiedz no mi gdzie się udajesz? I co zamierzasz tam robić?
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-02-01, 22:25   

Valandil dostrzegł pewne rozczarowanie na twarzy chłopca. Zapewne nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Być może oczekiwał na jeszcze większą ilość drastycznych szczegółów.
"Wracam do siebie, do Roeen. Mam wiele do opowiedzenia przyjaciołom. Jak Gerta usłyszy co widziałem w Śnieżnym Lesie, na pewno się ze mną ożeni !" ponownie stymulowane ekscytacją wypieki zagościły na policzkach chłopca. Uśmiechnął się szeroko, oczyma wyglądając gdzieś w pustą przestrzeń.
Po chwili ocknął się z zamyślenia i przymrużył oczy badawczo wpatrując się w twarz Valandila.
"A te mroczne elfy nabijają głowy tych co nie lubią na pale, a nieznajomych łapią i wsadzają do klatek z jadowitymi pająkami, prawda ?"
Najwyraźniej nie zamierzał dać za wygraną.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-02-02, 00:08   

A coś się uparł tak na te mroczne elfy co?-powiedział z uśmiechem Valandil a następnie dodał;
Może tak robią może i nie, jeszcze nie nie złapali więc nie wiem ale obiecuje że jak będą mnie torturować ....to po wszystkim napisze do Ciebie list w którym opisze najdrobniejsze szczegóły!
A teraz opowiedz no mi lepiej co takiego widziałeś w tym Śnieżnym Lesie no i naturalnie kim jest ta Gerta...a no i oczywiście zapomniałem...ale ze mnie prostak.... jestem Valandil Cereveth -powiedział mag kłaniając sie głęboko a po chwili śmiejąc sie cicho dodał:A ty szanowny towarzyszu, jak Cię zowią?


O dziwo Valandilowi bardzo przyjemnie rozmawiało się z małym chłopcem. Młody elf zapomniał już o trudach podroży i był we wspaniałym humorze którego tak dawno nie zaznał.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-02-02, 14:45   

"Na mnie mówią Berri, a w śnieżnych lasach mnóstwo widziałem !" odparł chłopiec z zapałem i szybko nabrał spory haust powietrza w płuca. Valandil już wiedział co go czeka. Mały człowieczek właśnie przygotowuje się do wyduszenia długiego monologu pełnego ekscytacji i typowego dla dzieci braku składu wypowiedzi.
"Wielkie budowane z białego kamienia, wszędzie elfy takie jak pan, miast pochodni magiczne kryształy, magiczne sztuczki, widziałem nawet jak jeden pan leciał między drzewami, ale robił to już poza miastem, i jeszcze piękne białe konie i śnieg wszędzie i takie pyszne owoce i rzeźby z lodu..." tu nabrał powietrza w płuca szykując się zapewne do dalszej części sprawozdania. Przerwał jednak, gdyż właśnie w tej chwili powrócił goniec. Szybko, zaskakująco sprawnie wykręcił konia, po czym zrównał się na nowo z powozem.

"Pan zarządca informuje, że nie ma siem o co martwić i że przed nocom pozostawimy Puszczem daleko za sobom. Czy przekazać coś jeszczem ?"
"To by wyjaśśśniało czemu tak pędzimy..." dodał Seris, zaś jego twarz zdradzała pewne zaniepokojenie.
"No i widzicie, wszystko gra." odparł beztrosko Heggert ponownie splatając ręce za karkiem.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-02-02, 17:31   

Nie to wszystko,dziękuję Ci bardzo ,,rycerzu".-powiedział mag uprzejmie i zwrócił się w stronę Serisa i Heggerta a następnie spokojnie powiedział:
No mam nadzieje że wszystko pójdzie sprawnie i nie będziemy oglądać puszczy nocą. Oby ten zarządca znał się na swojej pracy i nie popełnił jakiegoś błędu. No dobra , ja wracam do środka drodzy towarzysze. A ty Berri musisz dokończyć mi swoją historie... wiesz gdzie mnie znaleźć.

Valandil poczuł się znacznie lepiej. Powiew powietrza bardzo go odświeżył i czuł sie teraz rześko i przyjemnie.A co do sprawy z trasą podróży...widocznie tak miało być i wszystkie wyliczenia zarządcy są prawidłowe.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-02-03, 11:49   

Pierwsi do środka wrócili Valandil i Berri. Niedługo po nich, gdy chłopiec dopiero się rozkręcał ze swym jakże zajmującym monologiem, dołączyli do nich pozostali najemnicy.
"...i potem ten elf zrobił o tak..." tu Berri zamachał rękoma w kilku dziwacznych gestach, które z magiczną inkantacją miały mniej więcej tyle wspólnego co szydełkowanie z walką na miecze "...i jego miecz zaświecił się jak te kryształowe pochodnie."
Chłopiec z pewności nie miał do powiedzenia nic, co nie byłoby już dobrze znane Valandilowi. Zapewne dla jego ludzkich znajomych zwykły codzienny dzień z życia srebrnego elfa byłby wielce interesujący, wręcz niesamowity, jednak nie dla kogoś kto całe życie spędził z Księżycowych Lasach.
Ale nic to. Wysłuchał chłopca, choć momentami miał ochotę znaleźć się gdzieś daleko, w jakimś spokojnym miejscu, gdzie nikt nie będzie trajkotał o rzeczach oczywistych.
Berri nagle ni z tego ni z owego zwrócił swoją uwagę ku reszcie pasażerów.
"Hej, a wiedzą państwo czemu tak pędzimy !?" spytał pełen ekscytacji "Bo jak przed nocą nie oddalimy się wystarczająco od Puszczy, to nas mroczne elfy porwą i powrzucają do klatek z jadowitymi pająkami !"
Atmosfera nagle stała się jakby gęstsza. Pasażerowie spojrzeli na chłopca, a zaraz potem na Valandila i resztę ochrony. Twarze ich wyrażały coś między niedowierzaniem, a wściekłością.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-02-03, 16:20   

Valandil popatrzył na na Berriego a potem na resztę podróżujących. Nie spodziewał się że chłopak wypapla wszystko co usłyszał. Atmosfera wyraźnie sie zagęściła. Valandil w sumie sie nie dziwił bo sam też zmartwił się tą sprawą.
Przepraszam państwa bardzo za tego chłopca. Był świadkiem mojej rozmowy z resztą ochrony. Nas też zmartwiła bliskość mrocznej puszczy lecz wszystko zostało już wyjaśnione. Posłaliśmy gońca do zarządcy żeby dowiedzieć się w czym rzecz. Pan zarządca stwierdził że przed nocą oddalimy się znacznie od puszczy i nic nie będzie nam groziło z jej strony.-powiedział Valandil spokojnym głosem a następnie dodał pośpiesznie:
Mam nadzieje że państwa uspokoiłem.Naprawdę nie ma się czym martwić.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-02-03, 20:23   

Jeszcze nim ktokolwiek z pasażerów się odezwał, Valandil wyczuł, że jego słowa wcale nie powstrzymały ataku paniki. Wszyscy nabrali powietrza w płuca, jak gdyby przygotowywali się do wybuchu. W pewnym sensie tak właśnie było.

"Co !?" pisnęła ludzka kobieta.
"Jak to, zarządca świadomie naraża nas na niebezpieczeństwo !?" zawtórował jej partner "Nie było okrężnej drogi !?"

Parka srebrnych elfów na razie siedziała cicho, choć po ich minach wnieść można było, że nie zamierzają w tym stanie pozostać.
Heggert i Seris z jakiejś, dobrze zrozumiałej dla Valandila, przyczyny poczęli wykazywać nadmierne zainteresowanie niebem na zewnątrz lub materiałem płachty okalającej kabinę. Berri chyba nie za bardzo rozumiał co się dzieje i tylko biernie przyglądał się zabawnej, w jego mniemaniu, sytuacji.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group