Ethiel najwyraźniej nie zwrócił uwagi na przechodzącego Lipkę, był zbyt pochłonięty rozmową.
"Ethelini chyba mi już nie ufa. Wolała sama zbadac sprawę w Krag'Sur, chyba nie wierzy, że sam zdołałbym podołać temu zadaniu. Musi jej strasznie zależeć na tym..." tu musiał przerwać, gdyż mag z którym rozmawiał, zauważył Lipkę. Był na tyle trzeźwy, by zauważyć jak podejrzana postać wchodzi do jego sklepu, gdy on stoi na zewnątrz.
"Prosze chwilę zaczekać na zewnątrz, zaraz Pana obsłużę." krzyknął do Lipki, gdy ten przechodził przez próg.
Gog przemyślał na trzeźwo sytuacje i stwierdził ze raczej nie ma potrzeby się dlatego też zdjął kaptur i patrzył w stronę rozmawiających, uważnie nasłuchując i przyglądając się ich twarzą powiedział:
- Wiecie coś o Krag'Sur co się tam stało? – Powolnym krokiem zbliżał się ku postaci.
Ethiel odwrócił się do Goga, z miną typu 'Jak go zaraz...'. Wtedy oniemiał...
"Tyyy...." zmrużył oczy i wyszczerzył zeby w szyderczym uśmiechu.
"No nie myślałem, że sam do mnie trafisz, cóż za niespodzianka."
Lipka poczuł się nagle przerażająco głupio. Właśnie zagadał do Elfa, który już raz mało co go nie zabił. Ethiel był natomiast wniebowzięty.
Lipka czym prędzej wyszedł na zewnątrz i powiedział do Elethiela:
- Może teraz pogadamy bez zbędnej agresji? – Gog był przygotowany do obrony przed Elfem ale zamierzał jakoś rozwiązać problem pokojowo.
Elf roześmiał się na głos wyjmując swój zdobiony drogimi kamieniami sztylet.
Wyraźnie promieniał radością.
Właściciel sklepu, niewiadomo nawet kiedy zniknął z pola widzenia Lipki.
"Ach tak ?" spytał ironicznie, szczerząc zęby.
Lipka począł się cofać tak samo szybko jak Elf się do niego zbliżał.
- Chyba mnie nie zabijesz? Ale jak tak bardzo chcesz to może powiedz chociaż za co.
"Za co ? A za co wy zabiliście kapłana ? Zniweczyliście powodzenie misji, zleconej przez samą Ethelini !" podniósł głos, nie wyglądał jednak wcale na zezłoszczonego. Miał widocznie zbyt dobry humor, spowodowany pojawieniem się Lipki. Zważył sztylet w dłoni rzuciwszy mu szybkie spojrzenie.
"Dowody? Sam się do tego przyznałeś !"
Przechodnie wyraźnie zaciekawieni incydentem poczęli zbierać się w okolicy.
"Jeszcze mi coś powiesz, czy możemy przejść do rzeczy ?" spytał z udawaną grzecznością Ethiel.
- Mogę ci powiedzieć jedno to nie byłem ja. Byłem zastraszony prze tego maga kazał mi się przyznać każdemu bo by mnie zabił a teraz na szczęście mu uciekłem a tu raczej po mnie nie przyjdzie bo ma wrodzony wstręt do Elfów. – Gog cofał się coraz bardziej.
"Nie potrafisz kłamać gogu." odparł Ethiel.
Lipka nawet nie zauważyłjego ruchu, poczuł tylko jak potworny ból przeszywa jego trzewia.
Ostrze sztyletu zostało po rękojeść wbite w okolic pępka. Złowieszczo uśmiechnięta twarz Elfa znajdywała się zaledwie o kilka cali od twarzy Bohatera.
-Ale wtedy byłem kimś innym, zabijając mnie nic dobrego nie wniesiesz do tego świata. Cóż – Lipka czekał na zbawienie, choć nawet nie wierzył w to że może się zjawić.- Zabijasz bezbronnego.- Dodał po czym starał się jedynie opanowywać ból i krzyk który chce się z niego wydostać.- Jesteś taki sam jak ja wtedy.
"Nie Gogu, ja nie krzyżuję planów Ethelini." odparł spokojnie po czym przekręcił sztylet.
Lipka osunął się na kolana, czuł jak życie uchodzi z niego powoli.
Odgłosy powoli cichły, oczy zachodziły mgłą.
Gog umierał, jakakolwiek szansa na wybawienie znikała z każda chwilą. Nie zdołał już nawet wydobyć z siebie bodaj jednego słowa.
Ciało odmawiało posłuszeństwa, świat odpływał...
Tak oto zmarł po raz pierwszy Lipka, Gog wychowany przez Mroczne Elfy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum