TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[Legenda] Słowo ponad ostrza
Autor Wiadomość
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-28, 19:34   [Legenda] Słowo ponad ostrza

Gracz: Asard

Bohater:
Właściwie: Vasper Torigal Sangez (nie używane)
Pseudonim artystyczny: Amaron De’Nubira

Typ: Humanoid // Rodzaj: Człowiek // Rasa: Soryjska

Wygląd fizyczny:
Amaron jest wysokim mężczyzną o dłuższych czarnych włosach zaczesanych na lewo tak aby z obu stron kosmykami opadały one na czoło. Szlacheckie rysy twarzy po części zdradzają płynącą w nim błękitną krew. Gustowne baczki to jedyna część zarostu jaką pozostawia bard. W piwnych oczach można zaobserwować pewność siebie oraz doświadczenie. Sylwetka Amarona nie jest imponująca. Nie posiada on rzeźbiących ciało mięśni jakimi zwykli się szczycić wojownicy. Jest on szczupłym postawnym mężczyzną, który często widziany jest w ciemniejszych barwach ubioru, zaś chyba najbardziej charakterystyczną jego częścią jest czarna luźna marynarka sięgająca do połowy ud.


Przeszłość i opis:
Amaron De’Nubira a właściwie Vasper Torigal Sangez urodził się w niezbyt zamożnej rodzinie szlacheckiej w Broln. Jego ojcem był Goridor Fegir Sangez, dyplomata i polityk który mimo swych licznych zasług niezbyt liczył się w gronie znacznie zamożniejszej szlachty. Nie mając zbyt wielu funduszy bowiem trudniej było o wpływy wybranych dziedzinach. Mimo wszystko z uporem godnym podziwu nie odpuszczał starając się zająć należytą mu pozycję. Jego oczkiem w głowie był Sangeir Lupar Sangez. Starszy brat Amarona. Vasper jednak nie miał mu tego za złe. Wiedział, że brat miał znacznie lepszą smykałkę do polityki niż on sam. Wiele się jednak nauczył w młodości starając się nie pozostawać w tyle. Na szlacheckich bankietach obracał się w szlacheckim towarzystwie od czasu do czasu włączając się do dysput. Nie bawiło go to jednak. Wszystko było dla niego zbyt sztywne i nieraz zakłamane. Dlatego często wymykał się z bankietów z córką Gradimów, Selliną, która należała do wysoko postawionej szlachty. To z nią doznawał pierwszych walorów miłości. Uwielbiał on również czytać. Zwłaszcza legendy o bohaterach i awanturnikach z dalekich krain. Uległ on szczególnie historii Ellarona Nubiry, leśnego elfa który swą muzyką oczarowywał panny lecz również napełniał serca dzielnych wojaków wolą zwycięstwa. Czyny i charakter bohatera legendy sprawiły, że stał się on niejako wzorcem dla młodego Vaspera. Po namowach ojciec kupił synowi lutnię oraz zamówił prywatne lekcje, na których Amaron poznał podstawy wydobywania cudnych dźwięków z strun tegoż instrumentu. Po niedługim czasie jednak, początkujący bard zaczął sam wydobywać coraz ciekawsze melodie dodając do nich słowa. Nie minął zbyt długi okres, kiedy został on zaproszony do zaprezentowania swego talentu na jednym z bankietów. Kiedy występ okazał się sukcesem, uskrzydlony Vasper zaczął komponować coraz nowsze utwory. Po pewnym czasie postanowił stworzyć swoje najpiękniejsze dzieło. Wiele nocy spędził z piórem w ręku a dni z skomplikowanymi wariacjami dźwięku na to by w końcu powstała Ballada dla Selliny, miał zamiar zagrać ją na najbliższym bankiecie na którym by się spotkali. Kiedy nadeszła ku temu okazja poproszono nawet Amarona o zaprezentowanie swego kunsztu gdyż miał to być bankiet na specjalną okazję u samego pana Gradima. Tej nocy jednak zmieniło się znacznie więcej niż młody szlachcic mógł przypuszczać.

Oficjalne przyjęcie rozpoczął powitaniem gospodarz wraz z córką i żoną. Vasper chciał jeszcze przed występem porozmawiać z Selliną jednakże nie potrafił ją wypatrzeć pośród tłumu. Jako odpowiedź od jej ojca usłyszał jedynie zjawi się ona na występ. To mu wystarczało. Idealna niespodzianka na spotkanie po długich trzech miesiącach rozstania. Nastroił swój instrument upewniając się czy wydobywające się dźwięki są na pewno czyste. W właściwym czasie udał się na scenę gdzie miał wystąpić stanął po środku obok gospodarza który jeszcze przed występem miał coś zakomunikować. Tak też się stało. Pan Gradim oświadczył że zgodził się oddać rękę jego córki Framinowi Tumieno bogatemu magnatowi ziemskiemu z południa. Tysiące cierni wbiło się w ten czas w serce zakochanego barda. Chwilę później kazano mu zaś grać. Nastała cisza która samemu Vasperowi dłużyła się strasznie przewijając w umyśle wszystkie te bankiety, spotkania, pocałunki… Po chwili jednak z lutni barda wydobył się dźwięk, po nim zaś przyszły kolejne. Doszły również słowa pierwszej zwrotki. Ballada o Sellinie trwała, zachwalając jej urodę, wdzięki, charakter i choć śpiewak nucił ją smętniej niż to było w zamyśle i tak zachowała ona esencję. Podczas całego występu Vesper nie podniósł jednak wzroku który opadł przed jego rozpoczęciem. Nie chciał ujrzeć adresatki utworu ani jej wybranka. Amaron pominął również ostatnią zwrotkę która opowiadała o zakochanym w niej muzyku. Ostatni akord zakończył pieśń sprowadzając oklaski. Sam zaś gospodarz z wdzięczności za tak dobrany występ do uroczystości sowicie wynagrodził muzyka dziękując mu przy tym.

Po tym występie Vesper wyszedł z przyjęcia tyłami posesji. Długi czas nie słyszano o synu Goridora Fegira Sangeza. Krążyły plotki, że zapadł na ciężką chorobę. Na prośbę barda zostały one przez rodzinę potwierdzone. Dwa miesiące później Vasper jako dziewiętnastoletni chłopiec opuścił rodzinne strony wyruszając Reetafok. Podczas wędrówki postanowił zmienić się, a dobrym ku temu początkiem była zmiana swego imienia na pseudonim artystyczny będący nawiązaniem do swojego wzorca z legendy. I tak opowieść o Ellaronie Nubirze spłodziła Amarona De’Nubirę. Wędrownego barda o szlacheckim pochodzeniu. Minęło kilka lat. Z młodzieńca wyrósł mężczyzna, z początkującego muzyka wprawny artysta, z cierpiącego z powodu jednej ulubieniec wielu.


DOŚWIADCZENIE
Aktualne: 0
Otrzymane: 0
Ogólne: 0


ATRYBUTY
Nazwa / Wartość / Stopień Pół stopnia
Kondycja:......: 10 / 5 3
Refleks:.........: 16 / 8 4
Siła:..............: 10 / 5 3
Zręczność:.....: 12 / 6 3
Charyzma:......: 19 / 10 5
Inteligencja:....: 15 / 7 4
Percepcja:......: 16 / 6 3
Wola..............: 14 / 7 4

WSPÓŁCZYNNIKI

Życie: 30
- 20%: 6
- 10%: 3

Mana: 45

Karma: 57 + 20 =77
- Kość karmy: k12

Inicjatywa: 26
Zbroja: 26 - 0= 26

Obrona: 26
- Unik: 26
- Zbroja: 26

Pancerz: 0
Próg ran: 5

Odporność magiczna: 24
Roztropność: 26 + 3 =29
Wytrwałość: 20

Szybkość: 6

Udźwig: 10
Lekki / Średni / Duży / Maks.: 20 / 40 / 60 / 100
Aktualny: 14,1

CECHY
Akcent (wyuczona)
Biegłość w zbroi lekkiej (wyuczona)
Dobra karma (zwykła)
Dodatkowe pieśni (wyuczona)
Duch i ciało (naturalna)(Cha,Re)
Niedoskonałość (naturalna)
Nuta uwodziciela (wrodzona)
Wszechstronność (zwykła)( Dodatkowe pieśni)
Złoty język (wyuczona)

Wady:
Fanatyk – względem dostrojenia instrumentów i czystości dźwięków
Honorowy
Litościwy
Lojalny

ZDOLNOŚCI
- Dobry duch
- Dusza towarzystwa
- Naśladowanie głosu
- Szlacheckie pochodzenie
- Talent (Dyplomacja)
- Urodzony przywódca
- Uwodziciel
- Wykształcenie


UMIEJĘTNOŚCI
Biegłości:
Władanie Bronią: Rapier Poziom 1 - Test = k20 + Zr:12 + 1poz. = k20 + 13
Władanie Bronią: Łuk Poziom 1 - Test = k20 + Per:16 + 1poz. = k20 + 17
Blefowanie Poziom 4 - Test = k20 + Cha:19 + 5 + 4poz. = k20 + 28
Dyplomacja Poziom 9 - Test = k20 + Cha:19 + 5 + 5 + 9poz. = k20 + 38
Gra na instrumencie: Lutnia Poziom 5 - Test = k20 + Cha:19 + 5 + 5poz. = k20 + 29
Wycena Poziom 3 - Test = k20 + Int:15 + 3poz. = k20 + 18
Zastraszanie Poziom 2 - Test = k20 + Cha:19 + 2poz. = k20 + 21
Sztuka: Taniec 1 poziom
Sztuka: Muzyka 1 poziom
Wiedza: Polityka 2 poziom
Wiedza: Legendy 2 poziom
Wiedza: Sprawy Regionalne 2 poziom
Wiedza: Historia 1 poziom
Współczynnik: Roztropność 3 poziom

Bez biegłości:


CZARY
brak

PIEŚNI
Bitewna melodia
Fascynacja
Inspirowanie miłości
Kołysanka
Obraz magii
Odwaga
Twarda pieśń

EKWIPUNEK

- Koc - 1kg
- Zwijane posłanie - 1,5kg
- Mały bukłak - 0,5kg
- Wino(2l) – 2kg
- Sakwa zwykła – 0,1kg
- Mały plecak podróżny - 1.5kg


Ubrania:
- Czarna lniana koszula - 0,5kg
- Czarne lniane spodnie - 0,5kg
- Czarny skórzany pas – 0,5kg
- Czarna marynarka - 1kg
- Czarne szykowne buty- 0,5kg
- Skórzane rękawice - 0.5kg

- Lutnia -1kg

Broń:
Rapier: Tra: +2 Obr: 4k8 + Si PI: 10 - 3kg

Zbroja:

Komponenty i Magiczne Przedmioty:

Wyposażenie:

29 imperialnych monet - na potrzeby sesji


==============================================

Amaron otrzymuje 2 punkty karmy na wykorzystanie w legendzie.

Hej panowie i panie witam was serdecznie
siądźcie no wszyscy wygodnie na dupie
chwila moment a pewna opowieść się zacznie
jak się nie spodoba wszystkim piwo kupię

Działo się to dawno, rok, może trzy temu
w karczmie się zaczęło, której nie pamiętam
brak faktów jednak liczę nie stanowi problemu
gdyż to przecież to jeno karczemna legenda

Czekałem tam na nocleg, zima się zbliżała
więc dla ciepłego posiłku wyciągnąłem lutnie
pieniędzy brakowało dla ducha i ciała
a tu jak nagle inny bard się butnie...!


Legenda Amarona De'Nubira
Słowo Ponad Ostrze


W gospodzie o dość prostej nazwie 'Doprawiony Baran', gdzie jak na złość szyldowi baraniny nie sprzedawali, gdyż jak to określił karczmarz "czeka na świeżą dostawę, gdyż starociami nie będzie gości karmił" siedział sobie wędrowny grajek Vasper Torigal Sangez. Choć powinno się rzec że był to Amaron De'Nubira. Człek ów zatrzymał się po podróży w portowym miasteczku którego nazwa była jeszcze prostsza niż jedyna karczma się w nim znajdująca. Miasteczko to zwało się po prostu Rel. Na talerzu przed Amaronem znalazło się ćwierć chleba, kawał sera i szynki, oraz nóż który miał owe elementy pociąć na takie które zmieszczą się w ustach barda. Choć z tego co zdołał zauważyć niektórzy zwyczajnie zastąpili ów sztuciec własnym uzębieniem.

W rogu karczmy w miejscu dla grajków, które później miał zamiar wykorzystać i sam Amaron zasiadł zapewne jakiś konkurent który po krótkiej gadce wyciągnął lutnię (nieco lepiej zdobioną niż tą którą aktualnie posiadał Amaron) i zaczął grać. Wokal miał dobry, tekst również chwytliwy, jednak ucho Amarona wyczuło że dźwięk dwóch najniższych strun jest za niski.

Mówiąc krótko źle nastrojony instrument. A niestety szlachecka krew Sagnezów domagała się by dźwięk który dochodzi do uszu człowieka w których płynie owa krew, był doskonały.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-28, 20:20   

Karczma jak każda inna w mieście jak każde inne. Amaron nie spodziewał się więc żadnego wyszukanego miejsca z miłą obsługą i pełnym menu. Z drugiej strony ostatnio nie stał zbyt dobrze z monetami więc i menu musiało być ograniczone do tego co też chwilę temu dostarczono mu na stolik przy którym siedział. Mimo wszystko jego szczytne założenie polegało na tym aby w końcu dorobić się czegoś, a przy okazji zaznajomić się bliżej z piękniejszą częścią miasteczka Ral. Od tych dwóch czynników uzależniona została długość jego pobytu tam oraz przyjemność z niego czerpana. Tak więc bard nieomieszkał rozejrzeć się za kobiecymi wdziękami w karczmie. A nóż dzisiejszy wieczór okaże się dla niego owocny. Z tak przyjemną myślą pochwycił nóż jak na szlachcica przystało i przygotował sobie odpowiednio swą strawę. Już wziął pierwszy kęs do ust kiedy jego zęby zacisnęły się bardziej aniżeli powinny przy rozdrobnieniu kanapki.

Co to do cholery ma być? myśl przebiegła przez umysł barda równie szybko jak pierwsze dźwięki lutni.

Rozejrzał się, by zobaczyć czy inni równie negatywnie zareagowali na ów dysonans, regularne wprowadzony przez lutnię barda.

Ni chybi ork nadepnął mu na ucho pomyślał wstając od stołu

Podszedł wolnym krokiem, gdyż niewłaściwym byłoby przebiegnięcie przez karczmę mimo że dzięki takiemu zabiegowi oszczędziłby zapewne słuch własny i pozostałych gości. Kiedy już znalazł się przy muzyku zastanowił się przez chwile czy nie pozwolić mu dokończyć utworu lecz uderzanie barda w dwie dolne struny przyprawiające o gęsią skórkę sprawiło że ograniczył swój łaskawy czyn do końca zwrotki.

- Jak Cię zwą grajku? – powiedział wtrącając w odpowiednim momencie choć miał ochotę po prostu wyrwać mu z rąk lutnię aby już nie męczyła uszu.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-28, 20:56   

Mówiła mi nie raz matka, kiedy byłem młody:
cobym dziewki powinien na później zostawić,
ale jak się można oprzeć sąsiadce urody,
kiedy ta dać chce się cyckiem pobawić...


Grajek śpiewał skocznie i widocznie wprawiał część miejscowych słuchaczy w bardzo dobry humor, bo nim Amaron doszedł dość blisko podestu po karczmie rozeszły się dokładnie cztery wybuchy gromkiego śmiechu. I faktycznie gdyby nie wrodzona niechęć do złego brzmienia, bohater nie miał by nic konkurentowi do zarzucenia.

Ten jednak grał ciągle nie zważając na to że jeden z gości zbliża się do niego i staje tuż pod jego nosem.

Pytanie o tożsamość nie otrzymało jednak odpowiedzi. Przynajmniej nie takiej odpowiedzi jakiej Amaron się spodziewał, gdyż grający pozwolił sobiena lekką zmianę melodii, na szczęście na wyższą, także grubsze struny nie były używane niemal wcale.

Ale no! Patrzcie! Jakie wychowanie!
Podchodzi mnie tutaj jakby jakiś gończy!
Rozmowę chcąc zacząć mój kochany panie
Powinien pan poczekać aż grający skończy!


Cóż albo ów bard miał gotową przyśpiewkę na zaczepki podczas występu, albo potrafił bardzo dobrze improwizować, co nieco kuło w ego Amarona który większość swoich pieśni szykował dużo dłużej. Grajek jednak nie przerywał i sięgnął po drewniane pudełeczko, wyglądające jak damski kuferek na biżuterię, choć bez żadnych zdobień, i kontynuował nieco cichszym głosem

Ale jeśli panie sprawa wielkiej wagi,
szybko panu powiem proste rozwiązanie:
tu jest oto kufer na wszelkie uwagi
i gdy jego środek kilka monet dostanie
zamykając kufer i mój pysk zamilczy.
Skoczę wnet poszukać na wieczór kobiety
lecz mój głód pieniądza jest niestety wilczy
i nie zadowolą mnie jeno dwie złote monety
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-28, 22:08   

A to ci ignorant zdenerwował się nieco Amaron.

- Pozwolisz – powiedział, nie czekając jednak na odpowiedź, zdjął z ramienia własną lutnię. Musnął palcem wszystkie struny, po czym poprawił brzmienie trzeciej, która delikatnie opadła. Co prawda dawno nie improwizował, ponieważ zazwyczaj jego utwory miały przemyślany tekst, lecz uznał, że sytuacja tego wymaga. Podejmując skoczny rytm poprzednika, palce zaczęły radośnie hulać po instrumencie wydobywając z niego równie skoczne intro do własnego utworu. Nie omieszkał również dodać do niego nieco wyćwiczonego smaczku, który miał zafascynować publikę, a zwłaszcza nieszczęsnego muzyka oraz karczmarza.[Z repertuaru Fascynacja]

Grajek patrzcie państwo całkiem wprawny przecie
Głos ma nie naganny, dobrze o tym wiecie
Nuta całkiem skoczna, do rytmu dobrana
Cóż z tego gdyż lutnia nie doszlifowana.


Po pierwszej zwrotce pozwolił sobie ponownie pobaraszkować między strunami składając skoczne dźwięki mające płynąć swymi barwnymi wariacjami do serc słuchaczy podnosząc ich radosnego ducha.

Gdyż ostatnia struna niczym chochoł marny
Zbiega ostro na dół w szyk niezbyt figlarny,
Zaraz za nią druga, całkiem niedobrana
Oj! Źle o nią zadbał od samego rana.


A jak przed to wiecie w szczegółach tkwi sztuka
Z takim zaś zacięciem grajek nasz co szuka
Na wieczór kobiety z tak zacnego grona
Niedbałością o szyk ją do sia nie przekona.


Znów rozpoczął krótką przerwę w śpiewie dając upust rytmowi. W międzyczasie w jego głowie składały się w całość kolejne zwrotki pieśni. Jako że kolejna miała być o kobietach skłonił się lekko w ich stronę i kolejną zwrotkę wyśpiewał patrząc na nie.

Drogie panie moje, przed to o tym wiecie
Jaki do roboty, taki w łóżku przecie
Jeśli zaś przy pracy nie dba o instrument
Czy nocą dzisiejszą postawi swój monument?


Mógł przed to posłuchać, barda wprawniejszego
Nie dał jednak wiary w złote rady jego
Nie dał dojść do słowa, teraz niech się uczy
Jak to lutnia dźwięczy, nie koszmarnie buczy.


Postanowił zakończyć pieśń jednak uznał że skończy bez docinek żeby nie wyjść przypadkiem na zwykłego chama i prześmiewcę. W końcu gdyby lepiej znał się na strojeniu lutni jego występ byłby niezgorszy. Tak więc postanowił zakończyć utwór zwracając część utraconego honoru właścicielowi.

Mej riposty koniec powoli już nadchodzi
Żeby biedak nie zmiękł trza mu też posłodzić
Jeśli więc śpiewaku i stroić będziesz umiał
To nie jednej karczmy będzie z Ciebie duma


Padły ostatnie skoczny dźwięki po czym lutnia ponownie zagościła na jego ramieniu, artysta wpierw skłonił się publice uchylając cały tułów jak na występnie, a następnie konkurentowi po przez skinienie głową.

- Pozwól teraz że się przedstawię. Amaron De’Nubira, bard, artysta. Czy teraz raczysz się przedstawić i oddasz na chwilę swą lutnię, abym mógł ją właściwie nastroić. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe riposty, jednak nie znoszę nie dostrojonych instrumentów, ani zarzucania mi złego wychowania - powiedział spokojnie zapominając już o dreszczach o jakie konkurent go przyprawił.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-28, 22:51   

Fascynacja działała dobrze. Widać było jak klienci przy najbliższych podestowi stolikach zapominają o kuflach i talerzach przed nimi, a całą swoją uwagę skupiają na występie Amarona. Grajek jednak nie okazywał takiego zachwytu. Choć nie przerywał, i nie komentował choćby grymasem żadnej ze zwrotek pieśni De'Nubira. Gdy jednak bohater zakończył swój występ i skłonił się publiczności grajek nachylił się ku niemu i szepnął dość chytrym głosem:

- Wzbudzenie fascynacji jest sprytne, acz niezbyt honorowe jak na kogoś kto nie chce by go posądzano o złe wychowanie. Też jestem bardem i też znam kilka sztuczek.

Ostatnie zdanie brzmiało nieco groźnie, jednak gdy Amaron się podniósł i przedstawił nie widział jednak chytrości w obliczu konkurenta. Mężczyzna uśmiechał się miło ukazując zadbane zęby. Twarz miał okrągłą z niezbyt wyraźnym podbródkiem. Między niebieskimi oczami znajdował się pociągły długi nos. Do tego krótko ścięty zaczynający siwieć przedwcześnie włos z lekkim zarostem poniżej. Pierwszym skojarzeniem z tą twarzą była sowa.

- Płacisz mi za posiłek i piwo. Karzczmarz powinien zbić z ceny dzięki twojemu występowi. A co do mojego miana to mam ich wiele. Ale mów mi Perrzival. Albo Perr. Albo Zival, jak Ci wygodnie. Który twój stolik? - zapytał pewny tego że Amaron mu nie odmówi wspólnego posiłku.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-28, 23:19   

Amaron zadowolony z efektu swego występu. Reakcje gości okazały się być takiej jakimi je bard zaplanował. Dziwił się nieco komentarzem konkurenta. Zakładał co prawda, że nie jest on amatorem, lecz nie spodziewał się, że będzie znał na tyle dobrze fach.

- Miło cię poznać Perrzivalu. Perr jeśli wolisz. Cóż. Nie sądziłem po niedostrojeniu instrumentu, że będziesz znał tą sztuczkę. Musisz mi ją wybaczyć, lecz w dzisiejszych ciężkich czasach gospody swoje kosztują, a w niejednej dzięki temu drobnemu oszustwu, udało mi się spędzić noc za darmo i to w niezgorszym towarzystwie, jeśli wiesz co mam na myśli. Usiądź tam –wskazał swój stolik – Ja zaś zamienię kilka słów z gospodarzem tego miejsca.

Powiedział po czym udał się w kierunku lady polując wzrokiem na sylwetkę karczmarza, na którą natknął się już wcześniej, kiedy składał swoje niewielkie zamówienie. Kiedy ową odnalazł uśmiechnął się i podszedł.

- No gospodarzu. Podobało się prawda? – spytał luźno licząc że wcześniejsza pieśń zafascynowała i niego. Jeśli nie będzie musiał polegać jedynie na własnym uroku osobistym – Nie powiem. Udało się wam żeby jednego wieczora dwójka wprawnych muzyków się trafiła. I gwarantuję, że klientela będzie się dalej dobrze bawiła przy doskonałej muzyce jeśli tylko się o nas dobrze zadba i miło obsłuży. Tak więc zacny gospodarzu przynieśże strawę i dwa kufle piwa do mego stolika cobyśmy bursztynowym trunkiem nasze struny głosowe rozluźnili.

Poczekał chwilę na odpowiedź karczmarza a jeśli okazała się ona zadawalająca dla Amarona,
udaje się do własnego stolika.

- Załatwione. No więc co Cię sprowadza do tej mieściny, Perrze?
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-28, 23:43   

[test charyzmy - flawless victory!]

- Oj mości panie, będzie piwo, będzie strawa, jeno chwila na przygotowanie a potem podam do stolika. - Karczmarz widać dość łatwo został zafascynowany występem, wydawało się że każda wymawiana przez niego samogłoska zmienia się w westchnięcie uwielbienia. - A zagracie panie jeszcze później dla gości? Zaszczyt to będzie dla naszego lokalu, jeśli nie całego miasteczka.

- Perr, jeśli już, słyszysz przecież jak brzydko się to odmienia Amaronie De'Nubira. - zaczął odpowiedź Perrzival, gdy bard wrócił do stolika - Nubira mam rozumieć zapożyczone od wielkiego Ellanora. Podobno ciągle gdzieś się kręci i życzę Ci byś go spotkał. Choć lepiej byś wypadł gdybyś znał jego pieśni w oryginale, przekład niestety traci, zarówno na przekazie jaki i rytmice...

Cóż grajek karczemny okazał się kimś kto wie wiele, albo kimś kto sprawia dobre wrażenie kogoś kto wie. Perr pozwolił sobie spauzować wypowiedź by pociągnąć kilka łyków piwa.

- Podobnoś miał nastroić mi lutnię - powiedział wycierając wargi w rękaw koszuli, dość prostacko, acz wyglądało to dość zgrabnie. Następnie podał instrument bohaterowi i kontynuował swoją wypowiedź - Co mnie sprowadza? Liczę złapać tutaj jakiś transport w stronę Silvanii. A raczej jej granicy z Imperium. Statkiem prędzej i bezpieczniej niż tłuc się traktami przez Civitas, mimo że drogi dobre. A ty co Amaronie? Ot zwykła tułaczka w poszukiwaniu złota, szczęścia i kobiet, choć to ostatnie jest sprzeczne z tym pierwszym. Klasyczne Eas'nar nallivas.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-29, 00:12   

Ten lokal zapowiadał się interesująco. I ciepłego łoża na noc nie powinno brakować. Jeszcze tylko… Tu ponownie rozejrzał się poszukując wdzięków płci przeciwnej. Później jednak skupił się na wchodzącej na interesujące tory rozmowie.

Ponownie rozmówca zaskoczył Amarona. Widocznie pod nienastrojoną lutnią skrywał więcej niespodzianek niźli można było dostrzec na pierwszy rzut oka. Bard również zaczerpnął bursztynowego trunku pozwalając by ten spływał powoli przełykiem w czasie kiedy Perr mówił.

- Interesująca wiedza. Myślałem, że Ellanor żyje już tylko w zapisanych na kartkach papieru legendach, lecz z całą ulgą dla ducha widzę, że nie jest to do końca prawdziwe. Cóż. Wiem że elfy należą do długowiecznej rasy i gdyby Nubira żył zaszczytem byłoby go poznać. Niestety co tyczy się jego utworów melodię znam doskonale jednakże nie było mi dane poznać elfiego języka – przyznał się niezbyt zadowolony z tego faktu Amaron – Jedynie jeden utwór dane mi było usłyszeć kiedy jeszcze młody byłem. Młody elfi bard wykonał go… - zawiesił głos niekoniecznie chcąc wspominać o bankiecie i jego szlacheckim pochodzeniu - … dla niewielkiej publiki. I rzeczywiście. Nic nie równa się oryginałem – przyznał dumnie pociągając kolejny łyk szlachetnego trunku – Silvania? Hmmm – powiedział odbierając i dostrajając instrument swego rozmówcy tak aby dwie nieszczęsne struny brzmiały czysto jak należy – Krainy elfów –zainteresował się – Słyszałem, że jest tam pięknie. Być może kiedyś i ja tam zawędruję. Póki co zaś jest tak jak prawisz. I z tegoż samego powodu ostatnio nieco kiepsko u mnie z monetami – uśmiechnął się – No, ale życie jest po to oby brać z niego co tylko się da – podsumował - Eas'nar nallivas? To po elficku nieprawdaż? – spytał jeszcze oddając Perrowi nastrojoną lutnię.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-29, 14:48   

Gdy w rękach Amarona znalazł się instrument Perrzivala, nie sposób było nie przyjrzeć się mu dokładniej. Lutnia była podobna do tej którą posiadał bard, jednak pudło wydawało się nieco płytsze, a gryf został zdobiony lekką płaskorzeźbą sowy. Całość jednak wydawała się cięższa niż większość trzymanych przez Amarona lutni, może ze względu na drewno. Gdy palce uderzyły w dolne struny dla sprawdzenia dźwięku widać było jak bywalcy obracają się i spoglądają w kierunku stolika bardów.

- Elfy są nie tyle długowieczne co wręcz nieśmiertelne - wtrącał się do rozmowy Perr - nieśmiertelność którą traci się przez ratowanie ukochanego, czy jest coś co nie nadawało by się bardziej na temat pieśni?

Czas na odpowiedź który pozostawił bard, jednak został wykorzystany przez karczmarza który przyniósł do wcześniej zamówionych piw, strawę dla Perrzivala, która wyglądała dużo bardziej obficie niż to co znajdowało się na talerzu Amarona. Talerz rozmówcy wypełniały kawałki mięsa pływające w gęstym sosie o barwie bladej czerwieni. Chleb jednak do zagryzania był taki sam jaki wcześniej otrzymał De'Nubira.

- Przypominam i proszę serdecznie o dalszy fragment występu gdy panowie się posilą - powiedział gospodarz z lekkim ukłonem, po czym oddalił się i Zival mógł kontynuować swoją gadkę.

- Elficku. Ciężko to przetłumaczyć dosłownie, choć było by to coś między 'wędrujący chwilą' czy 'wędrowiec momentu'. Ogólnie elficki jest łatwy do nauki. Melodyjny bardzo i rytmiczny, jakby każde wypowiadanie przez nie słowo było wersem jakiegoś dłuższego poematu.

Potem zamilkł by posmakować zawartości talerza, jednak zrobił to zbyt pochopnie bo po chwili trzymając kawałek gorącego mięsa w ustach zaczął kręcić go językiem i wybałuszył oczy. Szybko jednak złapał za kufel i zmoczył przełyk chłodząc pobudzoną wysoką temperaturą jamę gębową.

- Tak gorący posiłek w karczmie to rzadkość - powiedział z wciąż wielkimi oczyma - nieźleś zaszalał z tą fascynacją.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-29, 16:01   

Amaron z zadowoleniem spoglądał na uprzejmość ze strony gospodarza tej zacnej karczmy. Wiedział, że początek dobrych kontaktów z takim, może świadczyć o przyszłych zyskach. A z tej okazji nie zamierzał nie skorzystać.

- Hmm… - podsumował słuchając Perra. Bądź co bądź za nic nie zakładał, że może tutaj znaleźć tak interesującą postać, która w dodatku będzie podzielała jego poglądy –Rzeczywiście byłaby z tego przepiękna ballada. Choć to trochę niewłaściwe. Nieśmiertelność powinno się tracić poprzez zdradę, nie miłość. Ot taka mała różnica –uśmiechnął się – Zatem przy nadarzającej się sposobności spróbuję nauczyć się tego pięknego języka, chociażby ze względu na twórczość Nubiry. No, a poza tym słyszałem również legendy o pięknie elfich kobiet więc moja nauka i wędrówka będą miały w tym dodatkowy smaczek – dodał wesoło popijając piwa – A skoro już o fascynacji mowa to jak dobrze się na owej sztuce znasz. Moglibyśmy pozwolić zwołać ludzi i dać wspólny koncert. Ot co jak dla mnie dobry początek wizyty w tej miłej mieścinie. Złoto i rozgłos, kobiety i śpiew. Co Ty na to?
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-29, 17:26   

Perrzival spożywał swój posiłek w niezbyt wielkim pośpiechu, zapewne czekając aż potrawa będzie chłodniejsza. Dzięki temu miast spędzać czas jedząc, pozwalał sobie ciągnąć rozmowę.

- Ale nie zapominajmy że nieśmiertelność traci się również dzięki stali. Inaczej czarnych elfów, nie skorych do pozytywnych uczuć, było by od groma, a tak to wykańczają się sami.

Po raz kolejny przerwał rozmowę ze względu na dość duży kawałek mięsa który władował sobie do ust. Amaron wykorzystał to by nieco rozejrzeć się po karczmie pytając przy tym samym o wspólny występ.

Pierwszy z tych elementów zaowocował tym by móc określić ponownie liczbę gości w gospodzie. Stolik przy którym siedzieli był w odpowiednim miejscu by policzyć że prócz karczmarza jest jeszcze siedemnastu potencjalnych słuchaczy. Piątka mężczyzn siedziała na przeciwległym końcu karczmy najwyraźniej chcąc we własnym towarzystwie cieszyć się piwem. Później troje młodzików wpatrujących się w siedzące nieopodal dwie panny, które kokietowały z nimi co chwila obracając się w ich kierunku i puszczając niewinne uśmieszki. Następnie w rogu najbliżej drzwi siedziała odosobniona postać skrywająca twarz pod szarym kapturem, choć po wątłej budowie można było wywnioskować iż również jest to kobieta. Najbliżej podestu który służył za scenę siedziało natomiast dwóch mężczyzn o braterskich wręcz rysach twarzy znajdujący się przy jednym stoliku z trójką dojrzałych kobiet. Siedemnasty natomiast był Perrzival który zdążył już przeżuć uciszający go kawał mięsa.

- Złoto, rozgłos, kobiety i śpiew, powiadasz? Za złotem może cię to zdziwi nie przepadam, ot co za przyjemność wędrować z pełną sakwą która zapewni ci i jadło i transport i nocleg? Przygody nie kupisz, a to o przygodach powinny być pieśni. Za rozgłos również spasuję, choć nie pytaj mnie czemu, bo i tak nie powiem. Kobiety natomiast mój drogi nie dla mnie. Nie zrozum mnie źle, jakobym nie gustował w ich przepięknych kształtach, jednak mój kontakt z nimi zatrzymuję jeno na wzrokowym, gdyż później mówiąc szczerze kontakt się psuje. - tutaj Zival wykonał dość przezabawny grymas wyrażający smutek i nieporadność, który mimowolnie wywołał uśmiech na twarzy Amarona. - Ale jak zjemy to śpiew może być, ale już bez sztuczek.

I znowu spauzował by łyknąć piwa, po czym rzekł coś co pewnie zostanie w pamięci Amarona na długo.

- Bo mój drogi panie De'Nubira, my bardowie jesteśmy jednymi z największych chujów na tym soryjskim padole.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-29, 18:09   

Spojrzenie po okolicznych bywalcach karczmy zaowocowała kilkoma wnioskami. Pierwszym było to że stanowczo zbyt mało kobiet gościło w tym przybytku. Co prawda jak w każdej innej karczmie, jednakże Amaron nie obraziłby się gdyby te proporcje się zmieniły. Życie jednak nie jest aż tak piękne. Westchnął. Kolejną uwagę odnotował w pamięci spoglądając na stolik z dwoma pannami. Ot co gdyby bard użył swych wdzięków, z pewnością bez trudu zapewnił by na sobie „posłanie” cieplejsze niż kołdra, czy pierzyna. Jednakże, De’Nubiry nie interesowały łatwe zdobycze. Ponieważ sztuka to ciągłe podnoszenie sobie poprzeczki, i doskonalenie się. Dla barda wliczała się w to również ta dziedzina. Dlatego zainteresował się postacią z kapturem na twarzy. Po budowie ocenił z dość sporym prawdopodobieństwem że to kobieta. Sam fakt, że ukrywała swoje wdzięki, był już intrygujący. Co prawda mogła ukrywać pod kapturem swą brzydotę. Choć ponoć brzydkich kobiet nie ma, a jedynie czasem trunki za słabe. Jednak Amaron w tę wersję akurat wątpił. Postanowił mieć na nią oko. Może więc po którymś z utworów…

Z rozmyślań i analizy reszty sali wyrwała go odpowiedź Perra. Jak widać jednak nie wszystkie ich poglądy były równie zgodne. Ot Amarona jednak życie nauczyło, że należy z niego brać co się da, nie ulegając porażkom.

- Cóż. Dobrze wydane monety mogą zaowocować równie ciekawą przygodą. A wędrować z miasta do miasta bez chociażby zakupionych racji żywnościowych. Przygód nie przeżyjesz jeśli padniesz z głodu na szlaku. Podobnie zresztą jest z rozgłosem. Kto wie kto się dzięki niemu ku Tobie przypląta. O kobietach, można by prawić długo, a i tak żaden z nas nie postawiłby w stu procentach na swoim no bo jak to powiadają: baby nie zrozumiesz –uśmiechnął się swobodnie znając prawdziwość tych słów – Co zaś się tyczy śpiewu. Jak dla mnie może być. Co prawda zarobek mniejszy, ale nie godzi się odmówić Twej propozycji. Tak więc postanowione. Dajmy dziś mieszkańcom Ral godny pokaz prawdziwej sztuki. Co zaś owych chujów się tyczy. Być może masz Pan, Panie Perrzivalu rację choć osobiście wolę gdy nazywają mnie artystą. Aczkolwiek... - zaśmiał się lekko - Niech poznają ów największych, od tej lepszej strony. Powiem karczmarzowi, aby szykował beczki z piwem i miejsca w karczmie, a Ty zadecyduj jaki repertuar im dziś zgotujemy.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-29, 19:23   

- Posiłek na drogę to coś innego niż moneta, Amaronie - oznajmił spokojnie Perrzival gdy czyścił talerz ostatnią pajdą chleba. - I dobrze pan wiesz, panie De'Nubira, że mam rację. To ludzie nazywają nas artystami, choć sami siebie określić tak nie powinniśmy. Porozmawiamy jeszcze o tym później jeśli chcesz. A jeśli chodzi o repertuar to z doświadczenia wiem, że w górach najlepiej sprzedają się poematy o morzu, a w portowych miastach o niezdobytych szczytach. Proponuję więc zacząć od starego dobrego 'Zimnego Górskiego Potoka', który łączy treści mokre ze skalistymi.

Pieśń ta była Amaronowi znana, w sumie była to jedna z tych przyśpiewek którą znało dwóch na pięciu obywateli rasy ludzkiej zamieszkałych w Imperium. Krasnoludowie zaś znali ją wszyscy. Przynajmniej Ci wszyscy których udało się Amaronowi do tej pory poznać.

Chwilę później obaj bardowie, by nie rzec jakby chciał Perrzival: "obaj chuje", znaleźli się na podeście. Perr usiadł na stołku, przeciągnął raz po strunach z których ku uciesze Amarona wydobył się w końcu czysty dźwięk po czym rzekł - Jako młodszy możesz grać na stojąco, a i nawet tańczyć... - przerwał jednak tę myśl by w końcu krzyknąć radośnie:

Dalej chłopy, bierzcie żony!
Niechaj baran doprawiony
cały wieczór dziś się bawi
nim się całe Ral tu zjawi!
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-29, 21:55   

Amaron skinął głową jednocześnie zgadzając się z opinią Perra jak i z wybranym przez niego pierwszym utworem do repertuaru. Zapowiadał się niezwykle pracowity wieczór. Jednak w tej profesji pracowitość wcale nie oznaczała nudy i rutyny. Wręcz przeciwnie. Szykował się kawał dobrej zabawy. Ruszając w kierunku sceny wybrał drogę obok lady aby zagadnąć chwilę gospodarza.

- Mam nadzieję, że ma waćpan wystarczająco piwa by napoić obecnych gości jak i tych którzy dopiero przybędą. A i dobrze by było gdyby jaki młodzik poinformował wałęsających się uliczkami miasta aby przybyli, gdyż przecie tego wieczoru żal ominąć tak przedniej zabawy. Zaś o dbaniu o to aby grajkom nie zaschło w gardłach chyba nie muszę przypominać. Mówię waćpanu. Owocny to będzie wieczór.

Wykorzystał drobną poradę aby zadbać o sakwę gospodarza, lecz co ważniejsze o swoją. Spoglądając jeszcze na publikę zdjął lutnię z ramienia i wszedł za Perrem na podest. Kiedy ten siadał na stołek De’Nubira zaproponował jeszcze pewną strategię.

- Później jeszcze jedną znaną wspólnie, a później sugerowałbym dwie solowe na zmianę, żeby każdy dał dłoniom i gardłu odpocząć. Przywołam wtedy już tradycyjną wśród marynarzy „Balladę o córce żeglarza” – powiedział po czym po wstępie zaprezentowanym przez Perra wydobył z swej lutni pierwsze dźwięku górskiego potoku.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-29, 22:18   

Perrzival skinął jeno dając do zrozumienia, że pasuje mu opcja przedstawiona przez Amarona, po czym sam dołączył do grania.

Melodia płynęła faktycznie niczym górski potok. Żwawo, szybko i świeżo. Dźwięki wydobywane spod palców szarpiących struny były niczym czyste krople szybujące na boki gdy małe dzieci taplają się w wodzie potoku. Potok miał dużo zwrotek, sam Amaron znał piętnaście, choć czas minął szybko gdyż pieśń ta miała dość wysokie tempo. Gdy jednak Perr zaczął śpiewać szesnastą strofę, Amaron miał czas by zorientować się że z siedemnastu osób w karczmie zrobiło się z czterdzieści.

Dwaj bracia którzy siedzieli najbliżej sceny poodsuwali na boki niektóre stoliki i porwały dwie z panien do tańca. Młodzianie próbujący poszerzyć znajomość z pannami również podrygiwali na parkiecie w rytm muzyki. A prócz nich było jeszcze z sześć par. Przy barowej ladzie stało z pół tuzina ludzi i widać było że karczmarz powoli zaczyna tracić tempo. Jeno zakapturzona kobieta siedziała wciąż na swoim miejscu, choć widać było jak stukała dłonią w rytm utworu.

Z obserwacji wybił Amarona jednak odgłos hucznych braw, którymi obdarzyła występ publika, gdy Perrzival zakończył szesnastą zwrotkę.

Następnie kolej była na balladę o żonie kapitana o której historii głośniej od bardów śpiewało dwóch mężczyzn przy barze, i mimo że głos ich nie był wysokich lotów, a najwyżej średnich to mile zaskoczyło Amarona inne niż znane mu zakończenie pieśni. Marynarze najwyraźniej w tym portowym miasteczku woleli zamiast 'gorzkiego płaczu wśród morskich skał' śpiewać o 'kolejnym przystojnym żeglarzu na szkwał' .

A potem wśród braw, Perr wstał i szepnął na ucho bohatera:
- Teraz ty grasz, a ja idę się napić.

I cała scena, będąca jeno małym podestem należała do Amarona De'Nubira.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Reggirt 2009-09-30, 10:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-29, 23:37   

Amarona zaskoczyło tempo w jakim przybyło gości. Co prawda spodziewał się co najmniej czterdziestki zwłaszcza po zachętach prawionych gospodarzowi ale nie już podczas pierwszego choć niekrótkiego utworu. Oj będzie się dobrze z karczmarzem dogadywało już po pierwszym dniu znajomości – podsumował w myślach. Kobieta w kapturze stawała się zaś dla niego coraz bardziej intrygująca. Jednak skończyła się wkrótce pierwsza pieśń i bard szybko podjął kolejną rozpoczętą przez Perra, gdyż i ją znał dość dobrze. Wkrótce zaś przyszła na niego kolej. Skinął głową drugiemu grajkowi po czym wyszedł na środek podestu przed stołek, usiadł i wydobył pierwsze powolne dźwięki ballady. Pozwolił by słuchacze w dźwiękach lutni usłyszeli szum fal, i ujrzeli blask księżyca.

W chłodnawy już wieczór przy wietrze zachodnim
Przy dumnych żaglach, dnie morza gdzieś pod nim
Gdzie noc gwieździsta, horyzont szeroki
Stał młody żeglarz niebieskooki

Wpatrywał się w fale wzburzone tej nocy
Korzystał z księżyca magicznej mocy
Na mostku kapitan kurs nowy wciąż warzył
Ów chłopiec zaś o córce jego marzył

Rytm w tej chwili przybrał łagodniejszy romantyczny ton odpowiedni do kolejnej zwrotki opisującej ową kobietę widzianą oczami młodego marynarza.

O córce żeglarza, wręcz wilka morskiego
O tęsknocie do niej, jej miłości do niego
O oczach jej pięknych, o śmiechu jej cudnym
O sercu jej wielkim o wdzięku chlubnym.


Po tej zwrotce dźwięki zaczęły z wolna przybierać ponury złowieszczy ton nadchodzącego nieszczęścia. Niższe struny zostały wprawione w ruch.

Lecz morze złowieszczo wstrząsnęło żaglami
I niebo zakryło ciemnymi chmurami
Lęk wielki zagościł wśród serc żeglarzy
Gdyż każdy już wiedział co się wydarzy

Sztorm rzucił łajbą raz w lewo, raz w prawo
I każdy człek na niej pracował żwawo
Aby utrzymać ją dnem na dole
Aby zachować swą życia dole

Tutaj znów rytm przybrał spokojniejszy nieco bardziej melancholijny ton Amaron zaś śpiewał wolniej odpowiednio pauzując w odpowiednich momentach.

I stała na klifie też córka żeglarza
Błagając z sił wszystkich morza włodarza
By życie oszczędził jej ojcu staremu
By darował je także mężczyźnie wiernemu.

Mężczyźnie co miłość przysięgał po kres
I to że w magiczny zabierze ją rejs

Lecz żywioł szaleńczy wciąż szalał straszliwie
Chłonąc wielu w swym gniewnym żniwie


Ostatnie słowa śpiewał cichym tonem najwolniej ze wszystkich dwa ostatnie wyrazy, tak jak to było z zamyśle autora słów, nie wyśpiewał a wypowiedział.

I stała na klifie wciąż córka żeglarza
Czy chłopak jej żyje? Pytajcie bajarza


Gdy ostatnie nuty padły zastygł chwilę, a dopiero później wstał i skłonił się lekko. Następnie zaś oddał scenę Perrowi, udając się w stronę stolika po kufel z piwem. Jednak miast spocząć wziął go i udał się w stronę miejsca gdzie siedziała intrygująca go postać. Kiedy podszedł, przystanął i zaczerpnął łyk bursztynowego trunku.

- Spory dziś ruch, prawda? – rzucił ni to z gruszki ni z pietruszki – Ale gdzie moje maniery. Amaron De’Nubira. Można się dosiąść?
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-30, 10:49   

Gdy Amaron zakończył swoją pieśń usłyszał szczere brawa, które jako zapłata za występ nie raz przewyższały monety. Schodząc z podestu co chwila ktoś klepał go po ramieniu, a ku jego uszom dochodziły różnorakie pochwały. Podszedł do swojego stolika z którego zabrał kufel, w którym jednak było już mniej niż więcej piwa, a do lady nie miał za bardzo ochoty się przepychać, także ruszył w stronę zakapturzonej nieznajomej.

Rozległy się pierwsze dźwięki pieśni Perrzivala, które zrodziły prędko ciszę i uwagę.

Czy wy znacie te historię w której była trójka sióstr
Jedna chuda, druga ruda, trzecia nie zamyka ust


O tym co siostry robiły Amaron już nie słuchał, gdyż skupił uwagę na kobiecie do której podszedł. Gdy bard przywitał się, nieznajoma nie podniosła głowy, a jeno schowała dłonie głębiej w rękawy. Skinęła tylko głową dając znak że zauważyła przybycie gościa i odezwała się cicho, niemalże szeptem.

- Ładnie pan gra.

I tyle. Wyczekując na kolejne słowa z ust zakapturzonej kobiety, które chociażby były zezwoleniem na skorzystanie z wolnego krzesła.

A ta ruda rychło jak się o tym skarbie dowiedziała
Skoczyła saga do gnoju i się w nim kąpała
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-30, 11:25   

Amaron również dziękował publice, kiedy wracał po drodze do swego stolika. Ballady bywają czasem gorzej odbierane w karczmach aniżeli wartkie szybkie piosenki ku uciesze szerokiej klienteli. Dobijać się do lady faktycznie nie było sensu, co jednak w ogóle nie przeszkadzało Amaronowi. Z dwojga możliwych wyjść wolał karczmę pękającą w szwach aniżeli pustą.

Choć odpowiedź kobiety nie była taka jakiej bard by oczekiwał, skorzystał on z wolnego krzesła ot co przyjmując pochwałę jako początek rozmowy przy której nie godziło się mówić do stojącego kiedy miejsce wolne.

- A dziękuję Pani za miłe słowa. Staram się zapewniać ludziom dobrą rozrywkę, ale co ważniejsze wydobywać z nich szczere czyste uczucia tak jak chociażby w owej śpiewanej przeze mnie balladzie. Bo widzi Pani. Uważam, że dźwięki muzyki potrafią uzdrowić duszę równie dobrze jak magiczne wywary alchemików ciało. I chyba nie zaprzeczy mi Pani, że jest w tym jakaś prawda? – kontynuował licząc na ożywienie rozmowy.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-30, 11:36   

Czy była to zasługa muzykalnego talentu, czy treści tak bliskiej portowemu miasteczku tego Amaron nie stwierdził. Choć pewnie udział w sukcesie miało i jedno i drugie. Perr natomiast ciągnął swoje humorzaste piosnki co chwila pozwalając karczmie wybuchnąć śmiechem i gwizdami radości.

No i wyszła bidulka smutna z pustymi rękami
zamiast ze skarbem w ręce z gnojem za uszami


Gdy bard usiadł, kobieta skuliła się jakby bardziej i spuściła głowę pod kaptur. Amaron jednak zdołał dostrzec coś dziwnego na twarzy nieznajomej. Coś błysnęło na policzkach przy skroniach choć wątpił by była to biżuteria. Odruchowo zerknął na ręce rozmówczyni by sprawdzić czy posiada jakieś pierścionki, jednak jej dłonie schowane były pod stołem.

- Tak, tak. - przytaknęła jeno wyraźnie speszona, wyraźnie chcąc pozostać w tajemnicy. Było w niej jednak coś intrygującego. A Amaron lubił poprzeczki.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-30, 18:55   

Może i był bardem. Może i był jednym z tych największych chujów którzy przetaczają się przez Sorię, ale potrafił zorientować się kiedy coś jest nie takie jak powinno. A tak właśnie było. W ciemności błyszczą jedynie kosztowności oraz woda. Jako że wątpił by owa kobieta nosiła na policzku jakieś kosztowności musiał założyć drugą opcję. W dodatku również miał w sobie na tyle samo krytyki aby z całą pewnością uznać, że nie rozpalił on aż tak atmosfery by na jej skroni pojawiły się kropelki potu. Pozostała zaś więc trzecia opcja która pasowała do skrytości, speszenia i małomówności. W pierwszym momencie po skończeniu swojego wywodu bard rozważył pozostawienie jej samej sobie i poszukanie równie interesującej kobiety. Jednak tą myśl po chwili odrzucił. Ot co takim chujem nie będzie aby pozostawiać płaczącą niewiastę samą sobie. I nie na przekór teorii Perra. Po prostu nie mógł.

- Przepraszam. Coś się stało? Powiedziałem coś nie tak? – spytał zakładając że żadne z zadanych pytań nie miało odpowiedzi twierdzącej.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-30, 20:15   

Także morałem się podzielę i z wami słuchacze:
"Najzwyklejszy blef i człek do gnoju skacze"


Jeszcze chwilę Perrzival brzękał ku uciesze publiki. W tym samym czasie Amaron próbował rozszyfrować zakapturzoną kobietę. Uchylić choć rąbek kaptura i tajemnicy która się w nim skrywa.

- Nie, nie - powiedziała w końcu kobieta odpowiadając na pytanie barda. I znów wypowiedź nie była by zbyt budująca dla tej rozmowy, jednak po chwili gdy ustał hałas braw, dodała - ja po prostu nie przyzwyczajona jestem do rozmów. Tyle, choć dziękuję.

- A teraz drodzy goście pozwólcie najmilej że zawołamy znowu Amarona De'Nubirę! - wrzasnął Perr, najwyraźniej przypominając o ich planie grania na zmianę.

Bohater jednak nie zwracał na to szczególnej uwagi, pochłonięty całkowicie ową kobietą, a raczej jej problemem. Choć sam niedawno żartował że z każdą babą są problemy, to jednak wiedział kiedy ktoś faktycznie potrzebuje uwagi i pomocy. Z zamyślunku wyrwała go dłoń na barku, która po kolei przez ramię, łokieć, bark i szyję doprowadziła wzrok Amarona do sowiej twarzy Perrzivala.
- Zostaw panią, teraz twoja kolej...

Widocznie kompan sceniczny chciał powiedzieć coś jeszcze jednak przerwał mu huk otwieranych drzwi w których pojawił się zdyszany młody mężczyzna.

- Czerwoni! - wrzasnął, a w Doprawionym Baranie nastała cisza, jakby ktoś zabrał wszystkie dźwięki za pomocą jakiegoś zaklęcia - Do domu ludzie! To znów Czerwoni!

I powoli zaczeły powracać dźwięki, choć nie były to śmiechy i brawa, a coraz głośniejsze szmery i szepty zmierzające powoli, acz zorganizowanie wraz z tłumem gości w kierunku wyjściowych drzwi. Na obliczach ludzi widać było poniekąd niepokój i zaskoczenie, gdzieniegdzie przeistoczone w strach i panikę.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-30, 21:51   

Amaron co prawda spodziewał się odpowiedzi mającej na celu zaprzeczyć jego pytaniom, lecz nie tak krótkiej jaka ponownie miała miejsce. Na szczęście po chwili dodała resztę swej niezbyt długiej odpowiedzi dzięki której na twarzy barda pojawił się lekki uśmiech.

- Cóż. Zatem zapewne jesteś świadoma tego, że odbierasz innym mnóstwo przyjemności z słuchania Twojego pięknego głosu, gdyż brzmisz niczym słowik, który wmówił sobie że nie potrafi śpiewać – zignorował słyszane gdzieś w oddali słowa Perra – Nie ma bowiem ludzi nieprzyzwyczajonych do rozmów. Są tacy którym brakuje śmiałości z niewiadomego powodu lub tacy którzy zostali zranieni przez słowa. Lecz odbierając sobie radość zwyczajnej codziennej rozmowy, odbieramy sobie radość życia. Nie będę się narzucał jeśli nie chcesz, ale uszczęśliwiłabyś mojego ducha poświęcając kilka chwil na rozmowę ze mną.

W chwili jednak gdy czekał na odpowiedź, a jego myśli składały części układanki charakteru kobiety jakie wydobył z tych liku słów, na jego ramieniu spoczęła ręka drugiego śpiewaka. Już miał go prosić o kolejną pieśń która dała by mu chwilę czasu którą zyskałby na bliższe poznanie nieznajomej jednak.

Że co? Cholera co się dzieje? Bogowie nosz kurwa, litości, nie teraz.
Zirytował się w myślach bard

- Co się dzieje? – spytał spokojnie De’Nubira kierując to pytanie do ogółu jednak głowę zwracając to na Perra to na młodziana który wbiegł jak szalony przerywając nadzwyczaj interesującą konwersację Amarona – Kim są ci Czerwoni.

Dla niego cholera mogli być i Fioletowi byleby tylko mieli lepsze wyczucie czasu, nie w jednej chwili zwracali przyjemny wieczór w coś zupełnie odmiennego. Po reakcji klienteli gospody zauważył jednak że sprawa wydaje się poważniejsza i warto byłoby się nią zainteresować, gdyż jak to powiadają: wiedza to skarb najcenniejszy. A bard nie miał zamiaru dowodzić błędności tej teorii.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-09-30, 22:08   

Ludzie wyraźnie skupili się na opuszczaniu budynku także prośba o opisanie sytuacji odbiła się od nich niczym groch od ściany. Dopiero gdy Perrzival złapał najbliższego nastoletniego chłopaka i powtórzył pytanie Amarona prosto w jego oczy udało się im uzyskać nieco informacji. Nie były one jednak zadowalające ale lepsze to niż nic.

- Co? - zapytał zaskoczony chłopak, rozglądając się nerwowo jakoby obaj bardowie chcieli go ograbić obić i zostawić w rynsztoku - Czerwoni. Piraci. Wy nie jesteście stąd także nie wiecie. - Chłopak mówił dość chaotycznie, co chwila zerkając na rękę pochwyconą przez Zivala. - Kupcie pokój i zamknijcie na klucz.

- Mimo ze podróżuję już dobre kilkanaście lat nigdy nie słyszałem o Czerwonych Piratach - powiedział Perrzival oglądając się na Amarona, później zorientował się że wciąż trzyma za nadgarstek chłopaka, więc puścił go i przeprosił.

Zakapturzona kobieta również powstała i poprawiła swoją szatę opuszczając kaptur i podciągając kołnierz. Z głową w dole ruszyła w stronę wyjścia, i zrobiła to tak zręcznie, że Amaron zauważył jej twarz jeno przez moment i zdążył zauważyć że była dość ładna, aczkolwiek coś mu nie pasowało. Czym to było nie mógł jednak stwierdzić gdyż nieznajoma odwróciła się doń plecami.

- Co robimy panie De'Nubira? - zapytał Perr drapiąc się z wyraźnym zastanowieniem po karku. - Jeśli oczywiście nie chce pan zakończyć artystycznej współpracy już teraz. - dodał po chwili.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2009-09-30, 23:58   

Cholerni Czerwoni Piraci. Nie dość że rozwalają mi występ. Psują bajeczną atmosferę. Przerywają istotną rozmowę. To jeszcze nawet chwytliwej nazwy nie mają która by groźnie brzmiała w balladzie. Jeśli będzie mi dane to spisać to akurat nazwę się podkoloruje. Ponarzekał pokrótce w myślach.

- Ja również nie słyszałem. Widać niezbyt chwytliwa nazwa się nie przyjęła – wstał poprawiając lutnię na plecach.

Z smutkiem odprowadził kobietę do drzwi, jednak zachował sobie w pamięci moment kiedy ujrzał jej twarz. Jeszcze do tej rozmowy wrócimy nieznajoma. Obiecał sobie. Następnie zaś poświęcił całkowicie myśli narastającemu problemowi. Mimo wszystko próbował wygrzebać w pamięci choćby uszerbek informacji o owych piratach. Może gdzieś przypadkiem o nich usłyszał mimochodem. Jeśli nie przyjdzie zasięgnąć języka choć w obecnej sytuacji to może okazać się dość trudne. Ale wiedział gdzie odnaleźć może idealne źródło. Gospodarz zapewne nie opuści swej karczmy. Próbował wyłapać go wzrokiem. Jeśli nie zaś stosując taktykę Perra na „chybił, trafił” z pozostałych mieszkańców.

- Kim są Ci piraci? Ilu ich jest? Co to za typy? Tacy co wpadają, palą i gwałcą czy może tacy co haracz zbierają i od czasu do czasu gwałcą? Potrzebuję każdej cennej informacji – wyrzucił z siebie pytania najszybciej jak potrafił by były one dodatkowo zrozumiałe.

Po uzyskaniu odpowiedzi , lub też skrawków wiadomości okołoodpowiedziowych spojrzał na barda który zadał mu dość trafne pytanie. Co prawda nie musiał się w nic mieszać. Mógł nawet uciekać z mieściny gdzie pieprz rośnie i nikt nic by mu przecież nie zarzucił. Ale ci cholerni piraci naprawdę go wkurzyli.

- No Panie Perrzivalu coś zrobić wypada. Zakładam że to nie pytanie czy my również zwiewamy. Współpracy w żadnym wypadku nie kończę. Ot z dobrej kobiety czy wina się nie rezygnuje, jeśli początek wypadł całkiem dobrze. Wypadałoby coś zrobić z tym czerwonym cholerstwem, ale jeśli pytasz czy potrafię władać tym blaszanym dzyndzlem zwisającym mi przy pasie – olał dwuznaczność wypowiedzi klepiąc się po rapierze – To niestety muszę Cię zawieść. Jak myślisz? Wypada spróbować wpierw z nimi pogadać zanim skorzystamy z któregoś z planów awaryjnych?
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-10-01, 14:43   

Odprowadzenie kobiety polegało jedynie na pozwolenie jej na wmieszanie się w tłum, z którego Amaron starał się wyciągnąć jakiekolwiek informacje. Ludzie jednak coś pomrukiwali i jęczeli że nie ma teraz na to czasu, ze lepiej się gdzieś zaszyć, albo najzwyczajniej spierdalać. Grupa gości dość szybko opuściła 'Doprawionego Barana'. Pozostawiając w nim jeno dwóch bardów i gospodarza, który szybko i niezbyt dokładnie uprzątał pozostałe na stolikach kufle i niedojedzone posiłki.

Amaron skorzystał z tego że w gospodzie został ktoś kto może odpowiedzieć na kilka jego pytań zrodzonych w obecnej sytuacji. Bard podszedł więc i krążąc wokół krążącego między krzesłami mężczyzny usłyszał następujące słowa:

- No czerwoni piraci. Wpadają od czasu do czasu wiedząc że Ral nie posiada nikogo kto pilnuje portu, a jeśli wpada tu ktoś z centrum Civitas to raczej drogą lądową niżeli morzem. - Karczmarz mówił szybko czasami wpychając w usta sobie jakieś resztki ze stołu których mu było najwyraźniej szkoda, jednak dało się go zrozumieć - A wpadają głównie by co pozbierać. Głównie robią burdel. Kogoś obiją, kogoś wydupczą, pół roku temu zabrali takich czterech pijaczków, ale cholera wie po co.

- Czyli co pół roku się zjawiają? - zapytał Perr, pomagając uprzątnąć kilka talerzy.

- Nhomm - zamruczał gospodarz i gdy przełknął dodał - Mniej więcej tak. Po zimie i przed zimą. A wy panowie, będziecie brali pokój, czy gdzieś idziecie? - Zapytał odwracając się niespodziewanie w stronę Amarona.

Perrzival spojrzał na bohatera i na jego rapier po czym rzekł w stronę właściciela zajazdu.
- Godzina jeszcze młoda, ja zostanę tutaj i zobaczę co to za jedni. A jak będzie nieciekawie to liczę że słowa są ponad ostrza. - po czym dodał nieco na stronie do Amarona - a pan, panie De'Nubira niech myśli nad tymi planami awaryjnymi.
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group