TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Asard
2008-05-28, 13:20
Zagubiona Receptura
Autor Wiadomość
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-09, 13:10   Zagubiona Receptura


Zagubiona Receptura

Kroniki Hespere


"Nie ważne jest to jakie składniki są pod ręką, jaki zaawansowany sprzęt będzie dostępny oraz jak trudna jest do przygotowania mikstura. Ważne jest serce do alchemii oraz wiara w to, że matka ziemia kocha swoje dzieci i obdarza ich tym co w danej chwili jest dla nich niezbędne" Rakkel Razzazim, Elementalista Ziemi i Alchemik.

Hespere już trzeci dzień przebywała w pierwszej napotkanej w Królestwie Ludzi wiosce. Fargon powrócił już w pełni do zdrowia. Jeszcze dzisiejszego poranka srebrna elfka widziała tą dwójkę spacerującą leniwie, wtuloną w siebie. Rzec by można że wydarzenia kilku ostatnich dni zbliżyły ich do siebie jeszcze bardziej. Wychodząc nieco poza zabudowania minęła jeszcze chłopca który siedząc przed niewielkim kamieniem wpatrywał się w niego jakby samą siłą woli próbował oderwać go od ziemi. Kiedy jednak zauważył srebrnowłosą wstał i skłonił się jej lekko z pełnym radości uśmiechem.

Wiatr hulał swobodnie między kłosami pszenicy uprawianej przez miejscowych. Obłoki mknęły po błękitnym niebie przybierając różnorakie kształty. Przez dłuższą chwilę magini spoglądała się im nie zważając na nic. Dlategoż omal nie zauważyła postaci się do niej bezszelestnie niemal zbliżyła. Jakież więc było jej zaskoczenie kiedy nagle uświadomiła sobie że całkiem blisko ktoś jeszcze się znajduje.

- Witaj - usłyszała za sobą znajomy głos

Kiedy odwróciła się upewniła się że zasłyszane słowa pochodzą od tej samej osoby. Delikatne rysy twarzy oplecione długimi jasnymi włosami oraz łuk przewieszony w poprzek zielonej skórzanej zbroi potwierdził to. Loenel. Leśny elf żyjący w pobliskim lesie stał teraz na przeciwko niej.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-09, 14:08   

Trzeci dzień srebrnowłosa spędzała już w wiosce... Niby to nie tak długo, jednak nie po to z tak wielkim trudem przekonała rodziców do swej podróży i opuściła rodzinną osadę, aby teraz zasiedzieć się gdzieś indziej...

Właściwie myślała o wyruszeniu w dalszą drogę. Fargon był już w pełni sił. Widziała go właśnie przed chwilą jak spacerował z Jesale. Oboje promieniowali szczęściem.

„Tak, warto było wyruszyć po antidotum, teraz jednak jestem tu zupełnie zbędna” myślała elfka. „Poranek jest taki piękny... Jakby stworzony ku temu, aby właśnie dziś wyruszyć w dalszą drogę. Właściwie wszystko przy sobie mam, czemu by więc nie iść dalej?” Rozważała. W końcu uznała to za dobry pomysł.

Dalej kierowała się spokojnie poza zabudowania wioski. Po drodze spotkała chłopca, któremu pokazała jakiś czas temu działanie zaklęcia „Kamień”, i widocznie rozpaliła w nim tym przedstawieniem gorący płomień chęci nauki magii. Widząc, że dziecko zauważyło ją, zrealizowała pomysł, który w tym momencie przyszedł jej do głowy. Podeszła do malca i z uśmiechem powiedziała:

- Witaj Joenie. Mam do ciebie prośbę. Pożegnałbyś ode mnie Fargona i Jesale, a także znachora i podziękował im raz jeszcze za gościnę w moim imieniu?

Potem, po wysłuchaniu odpowiedzi chłopca, dodała jeszcze na pożegnanie:

- Zawsze bądź wytrwały, a któregoś dnia staniesz się wielkim magiem. Żegnaj. – I pomachała wesoło chłopcu ręką, kierując się nadal ku zbożom.

Uważała to za szczęśliwy zbieg okoliczności, że akurat dziecko siedziało zaraz obok ścieżki, którą sobie obrała za drogę. Uznała, że malec będzie dobrym wysłannikiem i spełni swoje zadanie. Nie wiedziała bowiem wcześniej jak odejść po cichu z wioski, równocześnie nie będąc niegrzeczną. Teraz mogła połączyć oba te wymogi. Nie chciała bowiem wyruszać w dalszą drogę żegnana przez hałaśliwą eskortę ludzi. Nawet ludzi wdzięcznych i dobrze jej życzących. Chciała odejść spokojnie, tak jak i przyszła.

Gdy dotarła do skraju pszenicznego pola zatrzymała się na moment, aby wchłonąć dokładnie ten cudowny, sielankowy widok. Pozwoliła tchnieniom wiatru delikatnie bawić się kosmykami jej włosów i wprawiać w lekkie falowanie zieloną suknię.

Po chwili takiego błogiego spokoju poczuła czyjąś obecność w pobliżu. Zdawało jej się, że wie, kto stoi za nią. Znajomy głos potwierdził jej przypuszczenia. Na chwilę zmrużyła oczy i uśmiechnęła się do siebie. Stała tak jeszcze parę sekund, zadowolona z wyroków łaskawego losu, po czym odwróciła się z uśmiechem i odwzajemniła powitanie.

- Witaj. Czyżbyś też wybierał się na spacer w ten cudowny poranek?
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-09, 18:32   

Chłopiec pokiwał ochoczo głową z uśmiechem na ustach. Spoglądając na jego zapał zapewne po wczorajszym pokazie byłby w stanie zrobić wszystko dla magini która "władała kamieniem".

- Dobze pse pani. Pozegnać i podziękować. - powtórzył w skrócie to co powiedziała Hespere - Bede wy...wytw... bede mocno cwicył. Kamyk juz plawie się lusył - uśmiechnął się szeroko tak że nie dało się zauważyć braku jego jedynki która wkrótce zostanie zastąpiona przez nowy ząb.

Gość spotkany na szlaku wśród złotych łanów zbóż pozytywnie zaskoczył srebrnowłosą sprawiając że początek tego dnia stał się jeszcze przyjemniejszy. Loenel zrobił minę jakby ciężko sie zastanawiał i podrapał się w tył głowy.

- Hmm... Cóż... Nie sądzę żeby miał to być spacer. Może nie tylko. Zdaje mi się że bardziej można byłoby to nazwać wyprawą. Widzisz Berfegor wysłał mnie do swojego znajomego z Broln, które zwane jest także Miastem Magów, gdyż tamten ma ponoć pewien istotny dla naszego starego przyjaciela zwój. Tak więc zgodziłem się mu pomóc. Zawsze ciekawiło mnie południe królestwa, a teraz będę miał okazję ku temu, żeby w końcu tak daleko się zapuścić. Dziwnym jednak trafem wybrałem nieco okrężną drogę żeby dostać się na szlak, a jak widać zbieg okoliczności sprawił, że napotkałem na początku swojej drogi Ciebie - jego poważna mina powoli zaczęła przeistaczać się w powstrzymywany uśmiech czym wyglądała nieco dziwacznie - Jak zapewne wiesz samotnie strasznie na szlaku czas się dłuży no i wpadł mi do głowy pewien pomysł... Znaczy zrozumiałbym gdybyś miała nieco inne plany jednak z drugiej strony... Sądzę że każdy mag chciałby kiedyś odwiedzić Broln a skoro jest ku temu okazja... - wzruszył ramionami spoglądając wymownie na Hespere
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-10, 22:33   

- Ach, zatem nie wiem, nie wiem... – Rzekła z przekorą Hespere – Ja tylko na spacer chciałam się wybrać, większej wyprawy zaś nie planowałam. Co prawda kobieta zmienną jest, ale żeby aż tak... – Zamilkła na moment badając reakcję Loenela, utrzymując na swej twarzy całkowitą powagę. Po chwili jednak na usta jej wpełzł drobny uśmiech. Dlatego też dalszą swą wypowiedź kontynuowała już uśmiechnięta, jasno dając po sobie poznać, że propozycja elfa niezwykle przypadła jej do gustu. – Aż tak... W sumie to całkiem normalne, że zmienną jest kobieta aż tak. A miasto magów, hmm... No cóż, faktycznie, z chęcią bym się tam udała. Może kolejnego przydatnego zaklęcia się nauczę, kto wie? A towarzystwem, tak miłym w dodatku, też nie pogardzę. Zatem ruszamy? – Zapytała, przyglądając się pogodnie Leśnemu Strażnikowi.

Gdy już przeszli kawałek wśród falujących złociście pól, owiewani ciepłym, delikatnym wietrzykiem, magini postanowiła odkryć większą ilość szczegółów, które mgiełką tajemnicy osnuwały zagadnienie zwoju.

- A tak właściwie, po jakiż to zwój wysyła cię Berfegor? Czyżby jednak przełamał się ostatnio i znowu wstąpił w niego zapał w tworzeniu nowych mikstur? A może odwiedziła go kolejna, podobna mnie elfka, od progu wołając o ratunek i antidotum, więc szuka czaru na odczynienie taj plagi?

Kąciki jej warg uniosły się ku górze, głowę zaś odchyliła nieco do tyłu, po czym... Wpadła w cichy chichot. Nie musiała jednak długo się opanowywać. Wyszło to wszystko ot tak, chwilowy przypływ elfiego poczucia humoru.

Zaraz potem, w spokoju już, ale i w dobrym nastroju, wysłuchała odpowiedzi towarzysza.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-10, 23:36   

- Świetnie - wypalił wesoło - Znaczy cieszę się że wyruszysz razem ze mną. Berfegor mówił że Miasto Magów to wspaniałe miejsce. Ponoć już z oddala widać wznoszącą się ponad mury błękitno-niebieską wieżę magów, a tamtejsza biblioteka zawiera porównywalnie wielkie zbiory jak ta u was w Lar'Dudanwall. Na pewno nie pożałujesz tej wyprawy - powiedział radośnie po czym zamknął po czy pozwalając wiatrowi odgarnąć kosmyki włosów opadające mu na twarz - Idealna pogodna na spacer - podsumował.

Pola pszenicy ciągnęły się przez doby odcinek drogi. Na ich końcu widniał drewniany młyn którego skrzydła obracały się leniwie pozwalając dzięki temu kamieniom w środku przemieniać twarde ziarna w puszystą mąkę która następnie miała trafić do piekarza.

- Właściwie ponoć ostatnio hodowana przez niego dobre kilkanaście lat roślina w końcu wydała owoc który posiada jakieś tam niezwykłe właściwości. Nie pamiętam dokładnie jakie. Ponoć wraz z starym przyjacielem odnaleźli dwa jej bardzo rzadkie ziarna i ten drugi posiadał w swej biblioteczce recepturę która pozwalała wydobyć jej właściwości. Berfegor miał wpaść do niego kiedy tylko roślina da owoc. Jak więc widzisz ci dwaj już od bardzo dawna się ze sobą nie spotkali a teraz jak sam stwierdził ma już zbyt stare kości żeby wybierać się w takie wojaże, a i musi opiekować sie wyhodowanym skarbem. Ten jego znajomy zwie się ponoć Aloxer. Powinniśmy na niego pytać właśnie w Wieży Magów.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-15, 18:46   

Błękitno-niebieska wieża, pojawiająca się na horyzoncie wędrowca, widoczna wiele mil wcześniej, niż same miasto…Przez moment Hespere wydawało się, że obraz ten już wcześniej gościł w jej myślach. Tak, chyba kiedyś słyszała o tym mieście i górującą nad nią strzelistą iglicą, jednak wtedy nie przywiązała do tych słów większej wagi. Choć jej wyobraźnia niezaprzeczalnie próbowała stworzyć obraz tego cuda w jej głowie.

Zastanawiała ją także przez chwilę kwestia rośliny i owocu o cudownych właściwościach. Wiedziała jednak, że wypytywanie Loenela mijało się z celem, ponieważ dane było jej już zaobserwować wcześniej, przy tworzeniu wspólnie z Berfegorem antidotum, iż elfa zwyczajnie nie interesują takie „drobiazgi” jak alchemia i tym podobne dziedziny. Jednak nie dziwiła mu się. W końcu był łowcą a nie magiem bądź druidem.

- To ile zajmie nam podróż do pięknego Broln i jakież to atrakcje przewidujesz po drodze? Bo nie wiem na co się nastawiać. Czy na kolejne bestie czy też inne lokalne ciekawostki. – Zaśmiała się srebrnowłosa.

Właściwie, to w tym towarzystwie mogłaby stawić czoło niejednej przeszkodzie. Co prawda takowych nie przewidywała, ale wędrując wraz z Loenelem czuła się bezpiecznie. Po prostu.

Słońce grzało przyjemnie, niebo było pogodne, trawa i zboża falowały delikatnie, poruszane przez wietrzyk, który powiewał leciuteńko. A ona szła w kierunku Broln, z pewnym leśnym eflem.

To był naprawdę cudowny dzień!
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-16, 09:45   

Loenel wzruszył wesoło ramionami rzucając okiem na całą rozpościerającą się przed nimi okolicę. Następnie zaś spojrzał na srebrnowłosą kroczącą lekko tuż obok niego.

- Hmmm... Nie wiem jak ty ale ja specjalnie nie planowałem jakichś potyczek na szlaku. Chociaż widzę, że odkąd kamienie leżące na ziemi służą do czegoś innego niż do podrzucania nimi ty całkiem inaczej patrzysz na takie wyzwania - zażartował z świeżo poznanego przez maginię zaklęcia które pozwalało kamieniom lewitować i tworzyć w powietrzu różnorakie akrobacje - Sądzę że sama podróż do Broln dość sporo potrwa, kilka dni, jednak chyba nie mamy innego wyjścia niż skorzystać z tej długiej wędrówki.

Czas mijał przyjemnie zwłaszcza w tak wręcz idylliczny dzień jaki właśnie był ten poranek a jak się później okazało także popołudnie i wieczór. Temperatura była idealna a gdy słońce grzało w zenicie zbyt mocno przyjemny wiaterek redukował tą niedogodność. Krajobraz wokół powoli zmieniał się. Wpierw więc podróżowali traktem wokół otwartej przestrzeni. Nieco później przekształciła się ona w las w którym Loenel miał nieco baczniejsze oko na całą okolicę jednak prócz naturalnych odgłosów lasu i szelestu tańczących na wietrze liści nic nie zaskoczyło wędrującej dwójki. W końcu zaś i powrócili do otwartej przestrzeni słońce już jednak w ten czas powoli zaczęło chylić się ku zachodowi. W oddali wyrastała na horyzoncie niewielka mieścina. Ponoć zwano ją Runtan. Przynajmniej tak uważał leśny elf jednak sam do końca pewny nie był gdyż nigdy na południe królestwa nie podróżował by znać każdą osadę na trakcie.

- Hmm... Jak myślisz Hespere? - powiedział wskazując osadę - Karczmienne łóżko i ciepły posiłek czy polowanie na własną kolację i noc przy ognisku - spytał dając srebrnej elfce możliwość wybrania jak ta dwójka miała spędzić noc.

Oba wybory miały swoje konsekwencje. Przy pierwszym co prawda mieli zapewnione bezpieczeństwo, ciepłe posłanie i nie musieli się się trudzić w zdobywaniu pożywienia ale oczywiście ich sakiewki musiałyby się nieco uszczuplić. Drugi wybór to zapewne nocne warty i cierpliwe polowanie na zwierzynę która mogłaby się nadać na upieczenie w płomieniach ogniska, znacznie mniej bezpieczeństwa ale i noc pod gwiazdami oraz pełniejsza sakiewka. Wybór leżał po stronie srebrnej elfki.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-16, 12:13   

Hespere zdecydowanie wolała spędzić noc pod gołym niebem. Nie ze względu nawet na oszczędności, wiążące się z odrzuceniem gospody jako miejsca spędzenia nocy. Srebrna elfka po prostu wolała odpocząć na łonie natury, usypiana przez cichy szept wiatru i delikatne kołysanie się trawy, z roztaczającym się nad nią atramentowym niebem usianym tysiącami iskrzących punkcików. Zresztą wychodziła z założenia, że chyba żaden elf nie miałby nic przeciwko spędzeniu nocy wśród otaczającej go przyrody.

Karczma... Fakt, ona też miała swoje plusy. Oczywiście dawał ciepło, potrafiła napełnić dobrze brzuch - za odpowiednią opłatą oczywiście. Jednak elfka nie sądziła, aby tego typu przybytek mógł dawać rzeczywiste poczucie bezpieczeństwa. Złudne, zapewne. Ale Hespere nigdy nie była pewna tak do końca ludzi. A szczególnie karczmarzy - w końcu to oni uchodzą za jednych z najbardziej ciekawskich. Skąd więc mogłaby mieć pewność, że nikt nie szperałby jej po pokoju, kiedy ona smacznie by spała? No i pozostawała jeszcze kwestia gości owej karczmy. Już nawet wśród swojego ludu nie była uznawana za przeciętną. A ludzie mają śmieszną tendencję do zbyt oczywistego okazywania swojego zainteresowania...

Tylko jedna rzecz martwiła ją odnośnie noclegu pod gołym niebem. Loenel wspomniał coś o polowaniu na własną kolację. To, jako jedyne napawało ją niepewnością. Słyszała wiele opowieści od swych rodziców, bardów. Były wśród nich także historie o wędrowcach i ich codziennym życiu w podróży. W tym i o posiłkach. Kiedyś, jak była jeszcze mała, przeraziło ją to, iż wędrowcy często nie mając dłuższej chwili na prawdziwe polowanie, chwytali i zjadali zwierzynę, która akurat przebiegała obok. Zdarzało się wtedy, iż jako ich posiłek trafiały się zwierzęta zupełnie nie jedzone na co dzień, np. małe liski…

- Zdecydowanie wybieram noc spędzoną przy ognisku – Rzuciła pewnie srebrnowłosa. – A co do kolacji… Znasz się dobrze na polowaniu, więc może dostarczyłbyś nam coś do zjedzenia, a ja pozbieram może troszkę opału na ognisko. W końcu dopiero co wyszliśmy z lasu, więc drewno powinno być w pobliżu.

Gdy elf zgodził się na taki układ, magini wyruszyła w poszukiwaniu paru patyków na ognisko.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-17, 09:03   

Cóż. Hespere mogła tylko liczyć że leśnemu elfowi który jest wprawnym łowcą trafi się na polowaniu zwierzyna inna niż lisek podobny do tego który został zasłyszany z opowiadań rodziców. Jednak nieznane są wyroki losu, a jeśli te właśnie rude stworzenie miałoby być jedyną istotą w okolicy zdatną do zjedzenia srebrna elfka prawdopodobnie na własnej skórze musiałaby się przekonać jak smakuje ten rarytas podróżników.

- W porządku. W takim razie rozbijemy tutaj obóz - odparł Loenel wskazując polankę niedaleko traktu - Tylko uważaj na siebie. Nie wiem jeszcze co kryją te lasy jednak znam nieco nocną zwierzynę. Nie powinna zbytnio zbliżać się do traktu ale... Po prostu bądź ostrożna - spojrzał jeszcze na srebrną elfkę po czym zdjął z ramienia łuk i nałożył na giętką cięciwę jedną ze strzał.

Loenal zniknął po chwili w gąszczu gdyż co prawda na prawo od nich były otwarte przestrzenie na lewo zaś gdzie mieli rozbić obóz kończył się jeszcze las wśród którego jeszcze niedawno szli. Hespere również udała się nieco w głąb niego poszukując suchych gałęzi nadających się na ognisko. Powoli jej ręce takowymi się zapełniały. Wzięła tyle ile dała radę swobodnie unieść. Ilość ta z pewnością wystarczyłaby na rozpalenie ogniska jednak niekoniecznie na podtrzymanie go przez całą noc.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-17, 10:20   

Hespere spojrzała za znikającym w leśnym mroku łowcą, po czym po chwili podążyła w jego ślady. Przed chwilą jeszcze pola i otwarte przestrzenie, teraz zaś leśny gąszcz nagle zamknął się za jej plecami. Cisza. Półmrok. Nieznana gęstwina powykręcanych w różnym stopniu konarów drzew, które z każdym dniem swego życia dążyły do życiodajnego światła. W takiej scenerii niejednemu wędrowcy zimny dreszcz przebiegłby po plecach. Jednak elfka, przyzwyczajona do życia w lesie, wchodząc tam wciągnęła tylko głęboko powietrze, uśmiech zagościł na jej twarzy, po czym zaczęła szukać opału.

Patyk, Patyczek. Tu kolejne dwa. I siedem. I następne. Tak dosyć szybko w rękach magini narosła spora ilość wszelkiego rodzaju drewna, nadającego się na ognisko. Więcej na raz unieść już praktycznie nie mogła. Tak więc cóż zrobić miała? Wróciła spokojnie do miejsca, które Loenel wskazał jako ich dzisiejsze obozowisko. Zrzuciła wszystkie gałęzie na jedną kupkę, po czym wróciła znów do lasu, aby nazbierać ich więcej. Postanowiła na razie nie rozpalać ogniska. Nie wiedziała, czy wracając do roztańczonych płomieni, które zostawiłaby bez opieki, nie zastałaby już kogoś grzejącego się ich ciepłem. Na elfa także nie było sensu czekać przy ogniu i dopiero wtedy iść po resztę opału, zapewniającego im ciepło przez resztę nocy, bo nie wiadomo było, kiedy Loenel skończy polowanie. Zatem srebrnowłosa znikła raz jeszcze w leśnej gęstwinie.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-18, 20:18   

Hespere obładowana suchymi gałęziami ruszyła w stronę polanki mającej służyć za obozowisko. Wiatr zahuczał mknąc między konarami drzew, rozwiewając srebrne pasma włosów elfki. Wkrótce odłożyła ona chrust na obranym przez siebie miejscu udając się ponownie do lasu aby dozbierać go nieco więcej tak by wystarczył on na całą noc. Jak wiec postanowiła tak też zrobiła. Wchodząc jednak głębiej targnęło nią jakieś dziwne przeczucie. A może to tylko zwykły dreszcz spowodowany nocnymi odgłosami lasu podczas kiedy ta przemierzała go całkowicie sama. Srebrna elfka nazbierała ponownie chrust który z pewnością już całkowicie wystarczał do ich pobytu nocą na tamtej polanie. Wtem jednak usłyszała nagły szelest liści dochodzący zza gąszczu całkiem blisko niej. Mogło to być zwyczajne leśne żyjątko ale...
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-19, 00:27   

I znów mozolnie gałąź po gałęzi, wszelkiego rodzaju patyki nadające się na ognisko znajdowały swoje miejsce w delikatnych ramionach elfki. Wiązka chrustu powoli rosła, wprost proporcjonalnie do czasu, który srebrnowłosa spędziła w lesie poszukując drewna, oraz do odległości, na którą oddalała się od obozowiska, podążając w głąb lasu.

W pewnym momencie jednak, gdy ręce jej nie były jeszcze tak obładowane, a znalazła się już dość daleko od polanki, tchnęło ją jakieś złe przeczucie. Nie spostrzegła jednak wokół siebie nic, co mogłoby stanowić potencjalne zagrożenie. Zignorowała więc owe przeczucie. Może to po prostu jakieś leśne stworzenie, pokroju sowy, nagle swoim pojawieniem się zaniepokoiło wyczulone nocą zmysły elfki?

"Chyba staję się przewrażliwiona, wędrując w towarzystwie mężczyzny. Bo gdy ten na chwilę mnie opuszcza staję się niezwykle nerwowa." Pomyślała Hespere, po czym cichutko westchnęła i zabrała się za dalsze zbieranie chrustu.

Jednak, mimo, iż elfka uspokoiła się, jej zmysły wyostrzyły się jeszcze bardziej, tym dokładniej badając otaczającą ją okolicę. Kątem oka sprawdziła, czy w najbliższej okolicy znajdują się jakieś kamienie, a umysł jej odświeżył formułę magicznego zaklęcia, mogącego kierować leżącym w pobliżu odłamkiem skalnym. Jeśli jednak w pobliżu nie leżały żadne kamienie, podświadomie jeszcze wolna ręka magini powędrowała szybko do jej tobołka, aby ułatwić ewentualne magiczne wydobycie jej własnego kamienia z ekwipunkiem.

Zbieranie chrustu trwało mimo tych wszystkich środków ostrożności nadal. Kolejne porcje suchego drewna znajdowały swoje miejsce wśród tego uzbieranego już, do momentu, aż ręce Hespere pełne były owego dobrze palnego materiału.

Srebrnowłosa powoli zawracała już w kierunku obozowiska, gdy nagle z pobliskich zarośli dobiegł ją jakiś szelest...

"Może to Loenel" Pomyślała z nadzieją, która odgonić miała nagłe ukłucie strachu, przeszywające jej serce. "Jednak on podszedłby niepostrzeżenie, w końcu jest elfem, łowcą w dodatku, więc potrafi skradać się jak mało kto... Chyba, że niesie ze sobą zwierzynę, którą udało mu się upolować." Uspokajała się w myślach.

Nie miała jednak zamiaru ufać nadziei spotkania tu właśnie swego towarzysza.

Sądziła, że mogła pozostać niezauważona przez stworzenie poruszające się w krzakach. W końcu ona zachowywała się zdecydowanie bardzo cicho, jak to przystało na elfkę, znajdującą się samą pośrodku lasu.

Na wszelki wypadek jednak zaprzestała na chwilę dalszej drogi ku obozowi i przywołała szybko w myślach zaklęcie, wcześniej już przygotowane przez jej umysł, tak, aby mogła go użyć w dowolnym momencie.

Czekała.

"Oby cokolwiek to jest, odeszło w swoją stronę." Przemknęło jej jeszcze przez myśl.

Jeśli jednak nic przez dłuższą chwilę nie dawało dalszych oznak życia, bądź też niespodziewanie nie wyskoczyło na nią, kontynuowała swój powrót do obozu, z tym, iż starała się robić to jeszcze ciszej i ostrożniej niż dotychczas.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-19, 23:28   

Szanse że był to leśny elf były minimalne. No chyba że chciał porządnie nastraszyć srebrnowłosą i skradał się tak by go nie zauważyła. Jednakże znając naturę Loenela było to faktem dość wątpliwym. Mimo wszystko jednak Hespere mogła po cichu liczyć że to on. Myśl że mogła pozostać ona niezauważona także była dość wątpliwa w momencie gdy wśród zarośli pojawiły się dwa małe świecące punkciki które wpatrywały się prosto na nią. Serce zaczęło elfce szybciej bić. Poziom adrenaliny gwałtownie podskoczył. Szybko odszukała wzrokiem leżący na ziemi kamień przygotowując w pamięci formułę zaklęcia potrafiącego uzyskać nad tym rodzajem minerału kontrolę. Coś co wpatrywało się w jej stronę ruszyło w kierunku Hespere. Ta już miała wyrecytować słowa zaklęcia gdy z gąszczu dostrzegła wyłaniającą się puchatą kitkę. Był to zwyczajny młody leśny lis który najzwyczajniej w świecie wybrał się po prostu na nocną przechadzkę. Zlustrował jeszcze uważnie wzrokiem elfkę po czym ruszył w obranym przez siebie kierunku najwidoczniej nie szukając żadnej zwady. Bicie serca zwolniło swój rytm. Z płuc Hespere wydostał się długi oddech ulgi. W końcu zaś swobodnie mogła udać się do obozu. Co prawda wciąż z zwiększoną uwagą na otoczenie ale już nie tak spiętą jak kilka minut temu.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-20, 01:17   

Hespere nadal stała w bezruchu, gdy wśród liści zauważyła parę wpatrzonych w nią oczu.

"No pięknie! Czy nie dość już bestii ostatnimi czasy spotkałam?" Przemknęło jej przez myśl "Ja nie wiem, czy z każdym dniem przybywać będzie niebezpieczeństw czyhających na mnie na szlaku? Że też te bestie nie mają dla mnie żadnej litości!?" Wraz z narastającym strachem pojawiła się u niej odrobina irytacji jak i również bojowy zapał.

Srebrnowłosa była już o włos od wypowiedzenia magicznej formuły, gdy nagle, prócz wpatrujących się w nią ślepi dostrzegła puszystą, rudą kitę. Nocny leśny prześladowca okazał się być młodym liskiem.

"Coś ostatnimi czasy nie grzeszę odwagą. Muszę się pozbierać, bo zamieniam się w strachliwą dziewczynkę!" Skarciła w duchu samą siebie.

Magini odprowadziła wzrokiem zwierzę, które dopiero co swym pojawieniem się podniosło jej poziom adrenaliny krążącej w żyłach. Chciało jej się śmiać. Gdyby nie wcześniejszy strach teraz pewnie wpadłaby w dziki chichot i upuściła niesiony chrust po prostu na leśną ściółkę. Następnie sama wylądowałaby wśród mchów, traw i opadłych liści obok porozrzucanego drewna i po odzyskaniu oddechu leżała tam parę minut w ciszy. Jednak przemogła w sobie chęć histerycznego śmiechu wywołaną jej własną reakcją i ruszyła spiesznie w kierunku obozu. Starała się pogodzić szybkie tempo marszu z cichymi ruchami. Chciała jak najszybciej znaleźć się w obozie i zabrać się za rozpalanie ogniska.

"W końcu nie nosiłam drewna na marne, czas, aby wykrzesać troszkę z niego troszkę ognia."
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-21, 13:48   

Hespere lekkim acz szybkim krokiem przemierzyła resztę leśnego odcinka drogi. Wkrótce znalazła się na miejscu kładąc resztę znalezionego drewna na ziemię. Jak sie wnet okazało nie musiała zbytnio głowić się nad rozpaleniem ognia gdyż dosłownie kilka chwil później usłyszała kolejny szelest pośród gąszczu. Tym razem jednak w chwilę później ujrzała wyłaniającą się z leśnych zarośli znajomą postać. Loenel niósł w ręku upolowanego zająca który najwyraźniej miał zamiar nieco później udać się do własnej nory na spoczynek czym lepiej dla żołądków podróżników gdyż ponoć pieczone mięso tych zwierząt było bardzo smaczne o ile się go nie przypali.

- Jakoś zwierzyna raczyła mnie dzisiaj omijać szerokim łukiem ale mam nadzieję że nie masz nic przeciwko zajęczemu mięsu? - spytał kładąc martwe zwierze na ziemi i ściągając swój plecak następnie zaś spoglądając na leżący na ziemi - Widzę że Tobie poszło znacznie lepiej niż mi. Zaraz - powiedział ściągając swój plecak i otwierając jedną z jego bocznych kieszeni - rozpalimy ognisko.

Elf wyciągnął hubkę i krzesiwo. Zanim jednak ich użył, ułożył wpierw stos z patyków nazbieranych przez Hespere. Kiedy te stały już tak aby powietrze miało łatwy dostęp do płomieni łowca posypał drewno łatwopalną hubką a wzniecona przez krzesiwo iskra dała zaczątek płomieniowi który po chwili zajął cały stosik. Zanim Loenel przystąpił do skórowania królika spojrzał w niebo i uśmiechnął się nieco.

- Zupełnie jak na Srebrnej Polanie - powiedział po chwili z sentymentem w głosie po czym powrócił rozmarzonym wzrokiem do blasku ogniska.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-22, 21:09   

Hespere z uczuciem ulgi dotarła na polanę. Ledwo zdążyła położyć niesione z lasu drewno, gdy usłyszała kolejny delikatny szelest w pobliżu. Nie minęła nawet chwila, gdy jej oczom ukazał się Loenel. Wtedy też elfka całkiem się odprężyła, nie dając jednak tego po sobie znać.

- Zajęczym mięsem nie pogardzę, uważam wręcz, że doskonale nada się dziś na kolację. Nie sądzę jednak, żebym tak dobrze się spisała – ognisko już powinno płonąć na twoje przybycie, ale czasowo niestety jakoś nam się to nie zgrało.

Obserwowała przez chwilę sprawne ruchy łowcy, który umiejętnie rozpalał ognisko. Chciała jakoś mu pomóc, jednak widziała, że Loenel z ogniskiem dobrze sobie radzi, a już wcześniej stwierdziła, że za skórowanie się nie zabierze. Przysiadła zatem tuż obok i przyglądała się iskrom, które poprzez swój chaotyczny i fascynujący taniec przemieszczały się coraz dalej, kolejno zajmując sąsiadujące ze sobą kawałki drewna. Na moment, odpłynęła myślami ku domowi, rodzicom, przyjaciołom...

Nagle z tego stanu zamyślenia wyrwał ją głos Loenela, nabrzmiały sentymentem minionych wydarzeń jego życia. Wspominał Srebrną Polanę. Ciekawa była czy przypomniało mu się tylko miejsce, czy też jakieś wydarzenia z nim związane...

- Cóż za podobieństwo dostrzegasz, Loenelu? – Spytała, po czym oplotła kolana rękami, przechyliła głowę, układając ją wygodnie na ramieniu, gotowa wysłuchać opowieści bądź też siedzieć tak i nadal spoglądać na tańczące ogniki.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-24, 16:41   

- Wręcz przeciwnie - zaprzeczył leśny elf - Całkiem nieźle spisałaś się z drewnem. Nie powinniśmy mieć żadnych problemów z utrzymaniem ognia do rana. Poza tym jak sama widzisz już same rozpalenie suchego drewna to tylko formalność - uśmiechnął się do Hespere po czym rozpoczął skórowanie zająca.

Płomienie hulały radośnie przy trzasku strzelającego drewna pozwalając siedzącej obok srebrnowłosej odpłynąć na chwilę myślami do odległych miejsc, wspomnień. Bądź co bądź ogniskowy klimat pozwalał poddać się refleksjom co chwilę później potwierdził Loenel wspominając o Srebrnej Polanie. Hespere postanowiła więc zahaczyć o tenże temat.

- Podobieństwo? Hmm... Samo to odczucie które rodzi się w środku - powiedział po chwili - Kiedyś za moich młodzieńczych lat wraz z trójką moich przyjaciół wybieraliśmy się na wyprawy które w rzeczywistości były zaledwie krótkimi wędrówkami w okolicach naszej osady. Z pewnego dystansu od niej jedynie. Tam to wieczorami rozpalaliśmy ognisko i wśród szmeru lasu wpatrywaliśmy się w gwiazdy rozmawiając o wszystkim i o niczym - westchnął - Stare dzieje.

Wkrótce królik piekł już sie ponad ogniskiem na zrobionym z trójki solidniejszych patyków ruszcie. Mięso rumieniało z każdą chwilą i już po dłuższym czasie było gotowe do spożycia. Loenel zdjął je z rusztu a kiedy już nieco wychłodło na tyle aby nie parzyć podał je Hespere.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-25, 22:17   

Hespere wsłuchiwała się w słowa Loenela swobodnie przepływającym obok niej. W ogóle wieczór ten stał się teraz, przy ciepłym i jasnym ognisku, taki leniwy...

„Kiedyś za moich młodzieńczych lat” rzekł elf. Właściwie Srebrnowłosa nie wiedziała, ile lat może mieć jej towarzysz... Zapewne jak na elfią miarę nie był jeszcze nawet w pełni dojrzały, gdyż wyczuwała w nim ten młodzieńczy zapał i siłę. Jednak ze słów jego wynikało, iż nie był już młokosem.

Magini żałowała przez moment, iż nie przebywała jeszcze wystarczająco długo na tym świecie, by potrafić wyczytać czyjś wiek z jego oczu. Chociaż... Może to był dobry moment na taką próbę? W końcu czymże dziwnym jest przyglądanie się wykonywanym przez kogoś czynnościom, a przy okazji lustrowanie też całej postaci?

Srebrna elfka miała doskonały punkt obserwacyjny, siedząc w marzycielskiej pozie przy ognisku. Wciąż obejmując rękoma kolana przechyliła jeszcze minimalnie bardziej głowę. Chwilę jeszcze wpatrywała się w przestrzeń, po czym przeniosła swój wzrok na elfa.

Obserwowała jego wprawne w skórowaniu ruchy.

„Już niejedno nieostrożne zwierzę skończyło jako jego kolacja”

Gdy elf skończył już z oprawianiem królika i zaczął ustawiać prowizoryczny ruszt, Hespere spojrzała w oczy Loenela oświetlone blaskiem ogniska, starając się odgadnąć, ileż to wiosen już przeżył a także ile smutków i radości zaznał już w życiu.

Nie przypatrywała się jednak długo. Ot, polegała na pierwszym wrażeniu.

Podziwiała piękno wieczoru zamieniającego się w noc grzejące się przy ognisku. Po pewnym czasie pozycja, w której siedziała znudziła jej się, więc wyciągnęła się swobodnie na trawie, spoglądając w gwiazdy.

- W pobliżu mojej osady nie było żadnej polany. Było za to małe skupisko niższych drzew, wystarczająco duże, aby wspinając się na któreś z nich, rosnące gdzieś w środku, móc wpatrywać się w mały skrawek nieba. Często chodziłam tam z mamą, gdy byłam jeszcze mała. Do dziś pamiętam, jak każdorazowo bała się, że spadnę, mimo iż drzewa te naprawdę nie były wysokie a ja zawsze byłam zwinna. Ach, serce matki... Jednak wiedziała, że uwielbiam wpatrywać się w gwiazdy. Dlatego zawsze tam ze mną przychodziła.

Gdy mięso było już gotowe do spożycia, przyjęła swoją porcję od Loenela dziękując mu. Wyciągnęła także trochę prowiantu, który ze sobą jeszcze miała i podała elfowi.

- Coś dla urozmaicenia mięsiwa– Rzekła, po czym z delikatnym uśmiechem powoli zabrała się za kolację.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-02-26, 09:56   

Efka wpatrywała się dłuższą chwilę w leśnego elfa próbując ocenić jego wiek. Z całą pewnością nie należał on już do najmłodszego pokolenia i swoje udało mu się przeżyć jednak gdyby można było zakładać w elfickiej skali życia rzeczywiście był dość młodym elfem. Jednak były to jedynie spekulacje które można było snuć jeszcze długo i tak do konkretnych wyników nie dochodząc.

Loenel uśmiechnął się na wspomnienie o rodzicach srebrnowłosej. Był to ciepły uśmiech który wręcz zastępował słowa jakoby jego matka była dokładnie taka sama kiedy to łowca przeżywał swoje dzieciństwo.

Hespere sięgnęła do plecaka wyciągając z niego nieco prowiantu który miała przygotowany na dłuższą podróż a więc równie dobrze mogła uznać że na ta. Podała część elfowi a ten podziękował jej skłaniając delikatnie głowę.

Pieczeń z królika była całkiem smaczna a przegryzany między mięsiwem prowiant wyłożony przez srebrna elfkę idealnie to uzupełniał. Po chwili żołądki tejże dwójki były już pełne. Loenel wziął kilka patyków z jeszcze dość sporego stosika zapasów na noc i dołożył do ognia.

- Cóż. Pora nieco odpocząć - podsumował leniwie elf przenosząc wzrok z rozgwieżdżonego nieba na Hespere - Połóż się spać. Ja wezmę pierwszą wartę. Obudzę Cię kiedy będę już zmęczony.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-02-26, 13:39   

Jedzenie po dniu marszu smakowało wybornie. Bez zbędnego pośpiechu, kęs po kęsie, srebrnowłosa delektowała się smakiem kolacji. Mimo, że nie starała się jeść szybko, wkrótce poczuła przyjemne ciepło rozchodzące się po jej ciele.

Najedzona z chęcią przystała na propozycję Loenela. Wyciągnęła ze swojego skromnego dobytku koc, znalazła w pobliżu ogniska kępkę miękkiej trawy, po czym wygodnie ułożyła się i otuliła szczelnie kocem i płaszczem.

Przed zaśnięciem jeszcze wpatrywała się w nocne niebo, zastanawiając się, świadkami ilu pokoleń były te gwiazdy? Ileż widziały w ciągu swojego żywota?

Pytania te nie zaprzątały jednak długo jej umysłu, gdyż wkrótce zasnęła.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-03-01, 18:54   

Hespere wkrótce po posiłku i propozycji pierwszej warty Loenala wyciągnęła z swojego ekwipunku zakupiony jakiś czas temu koc a następnie po odnalezieniu w miarę wygodnego miejsca pośród bujnej trawy tejże polanki ułożyła się wygodnie przykrywając dodatkowo własnym płaszczem. Ogień strzelał jeszcze od dorzuconego drewna. Delikatny wietrzyk gonił niewielkie chmury pojawiające się na nocnym niebie, gwiazdy świeciły zaś niezmiennie jak każdej nocy. Mimo jednak tego że były tak powszednie ich piękno nigdy nie przeminęło. Wkrótce powieki elfki same zamknęły się odsyłając srebrnowłosą w krainę sennych marzeń. Kiedy ponownie otworzyły się nie widziały już rozgwieżdżonego nieba. Jego aktualny błękit wyraźnie wskazywał na to że już nastał ranek. Nozdrza elfki wypełnił przyjemny zapach smażonych jajek. Kiedy ta spojrzała w stronę ogniska ujrzała Loenala z żelazną miseczką który co chwilę w niej mieszał łyżką. Gdy tylko zauważył że elfka nie śpi uśmiechnął się do niej.

- Dzień dobry śpiochu. Właśnie miałem cię budzić. Zobacz co udało mi się dla nas zdobyć na śniadanie.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-03-02, 14:39   

Kraina sennych fantazji szybko wciągnęła elfkę w swój magiczny rytm. Co prawda Hespere nie pamiętała, co jej się w nocy przyśniło, jednak w momencie przebudzenia odczuwała przyjemny błogostan wywołany owymi marzeniami sennymi.

Zaraz zaraz... Przebudziła się, ale na świecie znów panowało słońce, swym blaskiem obwieszczając nastanie kolejnego pogodnego dnia...

"Dzień... Cóż za nieuczciwe reguły panują w tym świecie" Pomyślała Hespere. Co prawda z jednej strony wdzięczna była Loenelowi za to, iż dał jej odpocząć, jednak nie była z natury śpiochem, i nocne czuwanie napewno nie zmniejszyłoby jej sił następnego dnia.

- Nie tak się umawialiśmy - Rzekła wygrzebując się spod nocnych okryć i przeciągając się. - Mieliśmy czuwać na zmianę, o ile sobie dobrze przypominam - Uśmiechnęła się równocześnie przeciągle przyglądając się Loenelowi. - A tak właściwie to dzień dobry - Teraz uśmiech miała już rozbrajający.

Wstała pełna energii, przeciągnęła się raz jeszcze. Sprawnie poskładała koc i szybko schowała go wśród reszty swoich rzeczy, następnie zaś podeszła do elfa, aby zajrzeć, cóż takiego szykuje on na śniadanie.

- No no no... - Mruknęła z uznaniem, jeśli przyrządzane przez jej towarzysza jedzenie wyglądało i pachniało smakowicie. - Śniadanko zapowiada się przepyszne.

Ogólnie dodała jeszcze:

- Może mogę ci jakoś pomóc, pracusiu?
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-03-06, 14:55   

- Jak to nie tak się umówiliśmy - Loenel uśmiechnął się wesoło - Mówiłem że obudzę cię kiedy będę zmęczony, a tak się składa że do tej pory nie czuję jakoś szczególnej potrzeby snu. Tak więc... - wzruszył ramionami a jego uśmiech z każdym słowem stawał się coraz większy - Pomóc? Hmm... Sądzę że nie. W sumie pozostało już tylko zjeść to co zaraz będzie gotowe.

Wkrótce zdjął smakowicie wyglądająca jajecznicę z ognia, wyciągnął z plecaka dwie miseczki i nałożył na nie ich dzisiejsze śniadanie. Jajecznica była bardzo dobra choć różniła się nieco w smaku od tej od której podniebienie elfki było przyzwyczajone. Po skończonym posiłku przyszła pora aby zabrać się do dalszej drogi. Loenel zaczął więc pakować wszystkie swoje rzeczy od plecaka po uprzednim opłukaniu ich. Nadeszła pora aby wrócić na trakt prowadzący do Broln po którym sunął teraz leniwie jeden z kupieckich wozów. Kłębiaste śnieżnobiałe chmury dryfowały swobodnie w odmętach błękitu przybierając różnorakie kształty.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Hespere 
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączyła: 09 Gru 2007
Posty: 118
Wysłany: 2008-03-12, 10:05   

Hespere po odpowiedzi elfa również wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się.

„Następnym razem baczniej przyglądać się będę słowom, a nie ogólnej treści.” Pomyślała.

Gdy Loenel wręczył jej miseczkę ze śniadaniem, srebrnowłosa przez chwilę napawała się cudownym aromatem jajecznicy, nim przystąpiła do konsumpcji. Pierwszy kęs owego dania nieco ją zaskoczył. W domu, co prawda przyzwyczajona była jadać jajecznicę, jednak z dużo większą ilością ziół i innych przypraw, co dość mocno zawsze ukrywało sam smak jajek. Teraz to samo danie przyrządzone było inaczej – magini wyczuwała w nim jedynie minimalną ilość przypraw, co jednak wydobywało w pełni smak głównego składnika tej potrawy, co przypadło do gustu jej podniebieniu.

Kolejne kęsy jajecznicy dość szybko zapełniały żołądek elfki, pozostawiając po sobie przyjemny smak w ustach i uczucie błogiej sytości.

Gdy śniadanie dobiegło końca, a Loenel zaczął pakować swoje rzeczy, Hespere przejrzała raz jeszcze, czy sama wszystko spakowała. Gdy już oboje byli gotowi do drogi, srebrnowłosa skierowała swe kroki w kierunku traktu, z którego wczoraj zeszli, aby znaleźć miejsce odpowiednie na nocleg. W oddali zauważyła jakiś kupiecki wóz, jednak nie przywiązała do tego faktu większej wagi. W chwili obecnej cieszyła się muskającymi ją delikatnie promieniami słońca, błękitem nieba i dobrym towarzystwem.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2008-03-25, 21:31   

Hespere upewniła się czy wszystko znalazło się już w jej plecaku, a mając już pewność że niczego nie zapomniała udała się wraz z Loenelem powrotem ku drodze prowadzącej na trakt. Zmierzający w ich kierunku wóz krótcy przystąpił do wymijania ich. Prowadził go starszy mężczyzna o krótko ściętych śnieżnobiałych włosach z wyraźnie zadbaną twarzą pozbawioną śladu zarostu. Spojrzał on na dwójkę i pociągnął za lejce nakazując koniom zwolnić nieco.

- Witajcie podróżni – przywitał się skłaniając lekko głowę – Jestem Eghbarr, wędrowny kupiec.

Wyglądacie mi na takich co już nie jedno miejsce w życiu zwiedzili. Pewien też jestem że wiecie jak wiele niebezpieczeństw może was na trakcie czekać. Może więc bylibyście zainteresowani moimi niezwykłymi towarami. Mam tu najróżniejsze różności. Od krasnoludzkich toporów po elfie łuki. Cudeńka z calutkiej Sorii. Życia by wam nie starczyło by wybrać się na takie zakupy jakie ja wam oferuje. Więc jak będzie? Zainteresowani?
Loenel spojrzał chwilę na kupca po czym przeniósł pytający wzrok na Hespere.

- Co sądzisz? –spytał wyraźnie dając jej pole do manewru
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group