TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-01-15, 22:36
Gniew
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-05, 23:57   Gniew

"Mawiają, że zemsta jest przymiotem umysłów słabych i prymitywnych. Umysłów ogarniętych najpodlejszymi, najniższymi instynktami i żądzami. Umysłów niezdolnych do uczuć wyższych, do wybaczania. Mawiają też, że nigdy jeszcze żadna zemsta, dopełniona już w zupełności nie przyniosła nikomu ukojenia. Tak mawiają...

...ale w moim przekonaniu, gdyby mieli rację, kto by się, kurwa, zajmował zemstą?"

- z myśli wybranych Abrahama Lesselena (ludzkiego profesora katedry nauk o ziemi z uniwersytetu w Dorienbugu)


Gniew
Kroniki Dreghuna - Wprowadzenie


Poranek przywitał Dreghuna chłodem.

Owszem, samo w sobie nie było to niczym niezwykłym. W tej części Sorii, na terenach zamieszkiwanych przez krasnoludy chłodne poranki były czymś równie często spotykanym, co kraczmy serwujące mocne trunki. Dreghun nie był wobec tego zaskoczony ani rosą, która zbierała mu się wielkimi kroplami na brodzie, ani chłodem, który przewiał jego ubranie oraz ciało na wylot. Był wytrzymały. Znosił to nieźle, a myśl o tym, że w górach pogoda zmienia się szybko i że za parę godzin będzie cieplej dodawała otuchy.

Właściwie w miejscu, w którym obecnie się znajdował, wszystko mogło dodawać otuchy. Dreghun bowiem od paru dni już tropił większą grupkę goblinów. Istoty te zamieszkiwały w mniejszych lub większych grupkach (czasem jedynie zbierających się w dość spore plemiona) właściwie cały teren gór krasnoludzkich. Czasem sprawiały więcej, czasem mniej kłopotów jego mieszkańcom, napadając najczęściej samotnych podróżnych, nigdy nie ośmielając się atakować osad. Epoka wielkich wojen krasnoludów z zielonoskórymi już dawno temu minęła. W dzisiejszych czasach widok kupca krasnoluda handlującego z orkiem nie był niczym szczególnie niezwykłym.

Nie dla Dreghuna.

Dla tego krasnoluda walka z zielonoskórymi urosła do rangi własnej, prywatnej wojny. I właśnie kontynuując tę wojnę zaszedł aż tu. Do nieuczęszczanego, trudnego górskiego szlaku. Do miejsca, gdzie droga była zbyt stroma dla zwykłych karawan kupieckich i gdzie jedynie samotni wędrowcy, lub doświadczeni tropiciele byli w stanie podróżować.

Stąd ścieżka prowadziła tylko w dwie strony. Albo w górę, by ostatecznie doprowadzić do jednego z licznych krasnoludzkich miast. Albo w dół, do doliny rozpościerającej się u stóp wojownika. Obecnie pogrążona w mgle, sięgającej aż po szczyty wysokich, iglastych drzew wyglądała wyjątkowo malowniczo i.. niepokojąco.

Mimo to, to właśnie w dół prowadził trop goblinów, który Dreghun śledził od dobrego tygodnia. Cisza, panująca wokoło, przerywana jedynie szumem wiatru wśród drzew dodawała całej chwili przebudzenia niezwykłego nastroju. Coś podpowiadało wojownikowi, że dziś zdoła dogonić znienawidzony cel.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-06, 16:09   

Wstał, rozprostowując kości. Przejrzał cały swój dobytek i rozejrzał się. Tak.. Już niedaleko.. Tropił ich od paru dni, a teraz wręcz ich wyczuwał. Im bliżej był celu, tym większym gniewem pałał a myśli wciąż krążyły wokół tamtego pamiętnego dnia, w którym te zielonoskóre parszywce zabiły jego ojca.
Opanował się.. Spokój jest najważniejszy - tak zawsze powtarzał jego ojciec..
Zebrał swoje rzeczy, po czym ruszył ścieżką w dół, mając nadzieje na rychłe spotkanie swych przyszłych przeciwników.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-07, 14:45   

Trop był niewyraźny. Ani podłoże, ani upływ czasu nie sprzyjał tropieniu zwłaszcza komuś, kto raczej czas spędzał na walce w pierwszej linii, niż z nosem przy ziemi. Mimo to kierunek, jaki z grubsza obrał Dreghun był słuszny.

Bo stąd można było iść tylko w dół.

Krasnolud rozprostował zesztywniałe po niewygodnie spędzonej nocy kości i zebrawszy swój ekwipunek ruszył w swoją drogę. Schodził szybko i sprawnie. Jak to krasnolud. W górach czuł się jak w domu. Zimne powietrze upajało i dodawało sił.

Szkoda tylko że nie karmiło, gdyż po godzinie marszu żołądek Dreghuna wyraźnie zaczął domagać się śniadania. Bohater zaczął już wchodził powoli w dolinę, między wysokie, dumne drzewa iglaste. Między mgłę. I między nieznane. Droga nadal pozostawała skalista, pokryta drobnym żwirkiem kamieni i bardzo wąska. Kroki na niej stawiane słyszane był już z daleka, lecz jak do tej pory oprócz szumu drzew i własnych kroków Dreghun nie usłyszał nic podejrzanego.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-07, 19:26   

Kolejne burknięcia żołądka wnerwiały go coraz bardziej. W końcu, nie przerywając marszu, wyjął z worka parę drobiazgów do jedzenia.
"Jeśli mam z nimi walczyć, to muszę mieć na to siły" - pomyślał.

Gdy tylko zaspokoił odrobinę głód, zboczył z głównej ścieżki w głąb gęstwiny, wolał nie pozostawać na widoku. Mając wciąż na widoku trakt, stąpał pomiędzy drzewami, starając się robić jak najmniej hałasu, a co pewien czas przystawał, by nasłuchiwać odgłosów i szukając wszelkich tropów, na podstawie których mógłby dowiedzieć się czegoś o liczebności grupki goblinów.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-07, 23:14   

Mgła owionęła bohatera. Przeniknęła go na wylot chłodem i wilgocią. Przytuliła jak kochająca matka. Ukryła przed wzrokiem niepożądanych istot i otuliła płaszczem ciszy. W atmosferze spokoju Dreghun zszedł z głównego szlaku i - nadal nie tracąc go z oczu - ruszył niejako poboczem, zagryzając w marszu swoją rację podróżną. Szło mu się o wiele trudniej niż do tej pory, co chwila musiał pokonywać jakieś przeszkody terenowe. Co gorsza, tracił trop i tak już dość niewyraźny. Zwyczajnie w warunkach takiego a nie innego podłoża, mgły i jeszcze zboczenia z głównego szlaku Dreghun nie był w stanie śledzić goblinów bez ryzyka, że w pewnym momencie nie zauważy, że bestie gdzieś odbiły w bok drogi.

Sumując za i przeciw bohater zmuszony został do powrotu na szlak.

Cisza. Mgła. Chrobot kamieni pod stopami. Jęk...

Zaraz, jaki kurwa jęk?

Gdy chwilę później dźwięk się powtórzył, Dreghun nabrał pewności. Jakieś sto, może więcej (mgła miała to do siebie, że wykrzywiała i wyolbrzymiała wszystkie dźwięki) przed nim, idąc zgodnie ze szlakiem ktoś.. jęczał.

I raczej nie był to jęk rozkoszy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-08, 02:24   

Krasnolud chwycił w dłonie topór, po czym zaczął skradać się w stronę, z której dochodził dziwny, niepokojący jęk. Denerwowała go mgła, która utrudniała widoczność, ale wiedział, iż może wykorzystać ją jako element zaskoczenia w razie bitki.

Cholernie ciekawiło go, kto u licha jęczy na środku szlaku o tej porze, no i przede wszystkim - dlaczego?

Zbliżał się coraz bardziej, rozglądając się i dokładnie nasłuchując, czy nie wychwyci innych jeszcze dźwięków.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-08, 13:12   

Z każdym kolejnym krokiem i chwilą poświęconą na nasłuchiwanie Dreghun nabierał pewności, że zbliża się do celu. Po krótkim zastanowieni doszedł do wniosku, że jęki owe są wydawane przez mężczyznę.. w każdym razie na takie brzmiały. I że brzmią raczej jak jęki kogoś, kto stracił nogę. Lub rękę.

W każdym razie kogoś musiało cholernie boleć.

Problem polegał na tym, że aby dotrzeć do owego "kogoś" należało zejść ze szlaku i zagłębić się między drzewa, kamienie i gęstą jak mleko mgłę, która wszechobecną zawiesiną otuliła całą dolinę. Z tego, co Dreghun się zorientował, trop goblinów prowadził dalej zgodnie ze szlakiem.. zaś jęcząca osoba znajdowała się maksymalnie pięćdziesiąt metrów od miejsca w którym stał, gdzieś pomiędzy drzewami.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-08, 15:27   

Zatrzymał się i rozejrzał - był w rozterce, z jednej strony wiedział, że gobliny są całkiem niedaleko, natomiast tuż obok ktoś potrzebował pomocy.
"A niech to!" - mruknął i zboczył ze szlaku, szukając właściciela niepokojących lęków.

Idąc w stronę celu nadal starał się zachowywać jak najciszej, obawiając się zasadzki.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-08, 16:43   

Dreghun pchnięty do przodu poczuciem obowiązku niesienia pomocy komuś w potrzebie zszedł ze szlaku, zagłębiając się w nieprzyjazne obrzeża dróżki. Wśród wysokich drzew, kamieni i suchego igliwia pokrywającego ziemię i wszechobecnej mgły, ograniczającej w znaczącym stopniu widoczność bardzo ciężko mu było utrzymać kierunek. Że o ciszy nie wspomnę. Ba, nawet gdyby był elfem, to stąpanie w takich warunkach zawsze wywołałoby lekki hałas. Tym bardziej zaś, gdy Dreghun był krasnoludem.

I nic raczej nie wskazywało na to, by miało się to w najbliższym czasie zmienić.

Minęła może minuta marszu, przystanków w celu nasłuchiwania i poprawiania kierunku, znowu marszu.... wojownik chwilami miał nawet wrażenie, że gdzieś daleko przed nim, we mgle, dostrzega jakieś blade, niewyraźne światło, jak gdyby pochodni lub czegoś podobnego. Mimo to, albo słuch płatał mu figle, albo źródło niepokojących jęków coraz bardziej oddalało się od niego. Im bliżej zdawał się być Dreghun, to już po paru sekundach "jęki" odskakiwały znów na kilka metrów dalej.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-08, 16:58   

Zły na swoja ciekawość, która go tu przywiodła, miał głęboko gdzieś ciche stąpanie. Po prostu chciał dojść do źródła dźwięków i dowiedzieć się, co tak kurwa jęczy?

Opuścił broń, chcąc mieć wolne ręce i wędrował przed siebie, ciągle nasłuchując, czy nie wydarzy się coś nowego.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-08, 20:19   

Dźwięki mamiły. Uwodziły. Hipnotyzowały.

Wyprowadzały w pole.

Dreghun za nic już mając sobie ostrożność pragnął jedynie dotrzeć do ich źródła. Najpierw przeszedł w spokojny chód. Potem w szybki marsz. Niewiele brakowało, a zacząłby biec.

Mimo to rezultat był identyczny jak do tej pory. Już był tuż, tuż. Już był pewien, że za tym drzewem leży ktoś potwornie ranny, że za tamtym kamieniem wyraźnie dostrzegł blask pochodni we mgle... gdy nagle zarówno dźwięk jak i światło zmieniały diametralnie swoje położenie, odskakując nawet na dość znaczne odległości.

Zawsze jednak pozostając w zasięgu wzroku i słuchu.

Zimna stróżka potu spłynęła wojownikowi po plecach. Mimowolnie zauważył, że przedramiona pokryły mu się gęsią skórką strachu. Był krasnoludzkim wojownikiem, niewiele rzeczy mogło go przestraszyć. Ale tym razem atmosfera tej doliny działała na niego wybitnie niekorzystnie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-08, 21:07   

"To obłędne" - pomyślał.
"Chędożyć te cholerne omamy - mam swoją misję a tutaj tracę tylko czas" mruknął sam do siebie.

Dobył topora, by być gotowym w każdej chwili do walki. Starał się ocenić, po której dokładnie stronie biegł szlak i wycofywał się w tamtą stronę.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-10, 20:26   

Dreghun uznał, że najwyższa pora się wycofać.

Już po kilkudziesięciu krokach doszedł do wniosku, że popełnił błąd.

Najlepiej by było, gdyby w ogóle nie schodził ze szlaku.

Dreghun spędził może pięć minut na marszu w kierunku, według którego powinien znajdować się szlak. Niestety, jedyne, co mu się udało osiągnąć, to jeszcze większe zamotanie się. Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy - przez te ogniki i cholerną mgłę zabłądził.

Światełka pojawiały się coraz bliżej. Co gorsza, było ich coraz więcej. Pojawiały się jednocześnie w wielu miejscach, zawsze na granicy mgły i widoczności. Jęki ustały.

Dreghun poczuł, jak robi mu się zimno. Wpływ pogody? Czy zwykłego strachu?

Jakby to nie zwać, mgła pełzająca niczym mleko pośród skał i drzew w połączeniu z bladymi światełkami powoli i systematycznie zbliżającymi się do niego sprawiała, że Dreghun czuł się bardzo.. nieswojo. Żeby nie powiedzieć "kurewsko źle".
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-10, 22:10   

"To nie ma sensu" - pomyślał.
Choć czuł na karku to nieprzyjemne uczucie zimna, to postanowił zatrzymać się i postarać przeczekać nieprzyjazne warunki pogodowe.
"Może wraz z ociepleniem mgła minie.." - mruknął - "..oby..".

Oparł się plecami o jedno z drzew i dzierżąc nadal topór w dłoniach, oczekiwał.. Chociaż każda chwila tutaj przyprawiała go o dreszcze, to postanowił czekać, aż zagadka tajemniczych światełek zostanie rozwikłana.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-11, 19:09   

Mgła ani myślała póki co się podnosić. Nad ranem w dolinie była to rzecz normalna. Dreghun jednak - obyty w górach - wiedział, że jeśli na dnie doliny znajduje się jakieś oczko wodne, to mgła może tu się utrzymywać nawet do późnych godzin południowych.

Do tego czasu mogło być za późno.

Światełka mamiły. Otaczały. Zbliżały się i oddalały naprzemiennie. Dreghun słyszał kiedyś o podobnych cholerstwach, ale te, o których słyszał, pojawiały się na mokradłach. Zwodziły nieostrożnych podróżnych w jakieś bardziej podmokłe miejsce i topiły.. zaś nieszczęsny biedak po śmierci sam stawał się takim ognikiem.

Mało ciekawa perspektywa.

Oby w pobliżu nie było, kurwa, mokradeł.

Dreghun - mimo oparcia o drzewo - aż podskoczył, gdy na jego lewym ramieniu nagle wylądowała czyjaś dłoń.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-11, 19:34   

Krasnolud odskoczył na bok stając w lekkim rozkroku i wznosząc oręż do parowania potencjalnego ciosu. Zaklął przy tym siarczyście - naprawdę wkurwiało go bycie zaskakiwanym.
Tak szybko jak pozwalała na to sytuacja ocenił co się dzieje. Przede wszystkim ocenił swojego nowego gościa.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-11, 21:42   

Reakcja odruchowa.

Odskok!

Topór gotów w każdej chwili do zadania ciosu!

Ciężar ciała na lewą nogę... i nic.

Dreghun odskoczył, jednocześnie oceniając sytuację i wznosząc broń do ewentualnego ataku.. lecz nic nie nastąpiło. Przestrzeń za nim była pusta. Zupełnie pusta. Nie stał tam nikt, w powietrzu nie wisiała niczyja dłoń. Omamy? Iluzja? Czy może złudzenie wywołane nerwami?

Jak to mawiają krasnoludy, a "chuj tam wie"!

Zimna stróżka postu spłynęła bohaterowi po plecach, gdy nagle okazało się, że to wcale nie koniec "atrakcji". Światełka nagle zbladły i oddaliły się. Przez tępą ciszę mgły krasnoluda doszedł rozpaczliwy, męski krzyk.

- Pomocy!! - wyraźnie dochodził z niedaleka, z... hmm.. zaraza, ciężko było określić kierunek. W każdym razie z miejsca w którym stał wojownik, należało kierować się przed siebie.

I w sumie był to chwilowo jedyny punkt odniesienia, jaki Dreghun w ogóle posiadał.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-12, 14:12   

"Nosz do kurwy nędzy!" - warknął Dreghun i ruszył w stronę, z której, jak my się wydawało, dochodził krzyk.

Miał już dosyć tej zabawy w kotka i myszkę, chociaż zdawał sobie sprawę, że nie wie z jaką siłą igra.

Broń trzymał w pozycji, z której atak był najdogodniejszy i nie przestawał rozglądać się, ani nasłuchiwać.
Każda chwila w tym dziwnym miejscu przyprawiała go o nerwy..
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-12, 19:50   

Ha, kto by pomyślał... zamiast znienawidzonych goblinów Dreghun dał się omotać tajemniczej magii panującej w tej części doliny. Maleńkie światełka wyprowadziły go w pole.. w jakim celu?

By go zabić? Zakląć w widmo? Wychędorzyć?

Nad tym wojownik się nie zastanawiał. Biegiem ruszył w stronę skąd dobiegł go okrzyk pomocy. W samą porę, nawiasem mówiąc.

Nie minęło dziesięć sekund biegu, gdy Dreghun z pełną prędkością na jaką był go tylko stać natrafił na następującą scenę:

Na niewielkiej, spowitej całkowicie mgłą polanie pośród drzew znajdował się samotny krasnolud. Stał on na wielkim, wysokim głazie, stojącym pośrodku polany, a sięgającym na dobre dwa metry w górę. U stóp głazu zaś dwoje dziwnych, pokracznych istot zapamiętale starało się dobrać do swojej ofiary. Istoty miały kształty humanoidalne, wydawały z siebie niskie, syczące dźwięki... lecz mgła i dystans, w jakim Dreghun się znajdował nie pozwalały na dostateczną ocenę, czym one właściwie są.

Mogły to być zombie. Ghule. Albo zboczeńcy. Cholera wie.

- Pomocy!! - darł się krasnolud, kopiąc jedną z istot w twarz i zrzucając na ziemię.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-12, 21:53   

Nie zastanawiając sie długo, krasnolud podbiegł do leżącej na ziemi pokraki i ciął ją z góry toporem w głowę i jeżeli przeciwnik był nadal żyw to bez wahania poprawił jeszcze raz.

Bo uporaniu się z pierwszą istotą, pozostało mu ruszyć na drugą.
Ustalił dogodny dystans i wyprowadzał szybkie cięcia w okolice torsu, by mieć największe szanse na udany atak.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-14, 08:40   

Dreghun, choć planował w ciągu sześciu sekund pokonać obie istoty za jednym zamachem, musiał nieco ograniczyć swoje wojownicze zapędy. Owszem, plany miał ambitne, lecz podstawowym czynnikiem, który uniemożliwiał ich realizację było jego własne ciało.

Krótko mówiąc - zanim podbiegł do walczących, dziwna istota zdołała już wstać.

"Dziwna istota" to właściwie jedyne sensowne określenie, jakie cisnęło się na usta na widok tych pokrak. Kształty miały humanoidalne - głowa, korpus, ręce, nogi. Wielkością z grubsza przypominały dobrze zbudowanego człowieka. I na tym podobieństwa się kończyły. Istoty zdawały się być wykonane z.. niczego. Z cienia. Z dymu wręcz. Ich kształty były lekko rozmazane, poruszały się płynnie i z gracją, zaś przy ruchu nie wydawały z siebie żadnych dźwięków nawet, gdy ich stopy rozgarniały ściółkę.

- Na bogów! Uważaj, kolego! - ryknął uwięziony na skale krasnolud do swego "wybawcy".

Dreghun podbiegł do leżącej jeszcze przed chwilą istoty i wyprowadził cios. Topór jednak był zbyt powolny a przeciwnik z łatwością uniknął ciosu.

Wojownik mógł znaleźć się w tarapatach. Teraz obaj przeciwnicy odpuścili sobie szturm na skałę a zainteresowali się Dreghunem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-14, 19:04   

"Co to kurwa jest?!" - ryknął wojownik do swego pobratymca, stojącego na głazie.

Jednocześnie zbliżył się do najbliżej stojącego stwora i wyprowadził kilka szybkich ciosów, po czym odskoczył.
Ocenił sytuację, przeciwników, oraz swoje szanse.
Wszelkie wycelowane w niego ciosy starał się parować, a w dogodnej sytuacji sam atakował.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-16, 21:25   

Ciężko mówić o "szybkich ciosach" gdy jest się mało zwinnym krasnoludem, który w dodatku dzierży w ręku topór. Raczej powinno się określać je mianem "potężnych uderzeń", ale kto by się tam czepiał szczegółów.

Tak czy inaczej, inicjatywa należała do dziwacznych, ale dość szybkich i zwinnych.. stworów. Dreghun naprawdę nie był w stanie nawet ich nazwać. Tym bardziej drugi krasnolud.

- A skąd ja mam kurwa wiedzieć? - odkrzyknął - Wyszły z mgły!

Faktycznie, istoty wyglądały jakby były samym uosobieniem otaczającej całą okolicę mgły.

Mimo to były jak najbardziej realne.

Ciosy pierwszego z nich udało się Dreghunowi albo sparować toporem, albo ich uniknąć. Mimo to, gdy bohater był zajęty jednym stworem, od tyłu zaszedł go drugi, uderzając zdradziecko w plecy. Wojownik nie odczuł zbyt boleśnie tego ciosu, lecz uderzenie utwierdziło go w przekonaniu, że nie wolno mu lekceważyć wroga.

Dreghun zamachnął się toporem. Ostrze warknęło w powietrzu przechodząc przez korpus pierwszej istoty właściwie bez oporu, zupełnie, jakby cięło powietrze.

Mimo to efekt był, gdyż stwór zwyczajnie... zniknął, rozpadając na pojedyncze atomy.

- Tak jest! - wrzasnął krasnolud, który nadal nie złaził ze swojej skały.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Dreghun 
Nowicjusz



Wiek: 37
Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 37
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-12-17, 03:08   

"Acha, więc są do pokonania!" - pomyślał szybko i natychmiast wziął się do walki z drugą istotą.

Korzystając z tego, że pozostał mu już jeden przeciwnik, zaczekał aż ten zbliży się na dogodną odległość i parując ewentualne ciosy, starał się załatwić go podobnie jak to uczynił z jego poprzednikiem - czyli po prostu zadać jakikolwiek celny cios.

Nadal dziwiły go te tajemnicze istoty, jednakże z każdą chwilą coraz mniej się ich bał, koncentrując sie na walce.
_________________
Karta
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-17, 20:35   

Krasnolud być może górował nad swoim niezwykłym przeciwnikiem wytrzymałością i siłą, ale z pewnością pod względem szybkości i zwinności był za nim daleko w tyle. Ciosu, który rąbnął go z energią w ramię niemal nie dostrzegł. Fala bólu rozlała się wojownikowi po całej ręce, przez chwilę niemal sprawiając, że Dreghun nie był w stanie nią ruszyć. Czuł, jak po ręce zaczyna spływać mu ciepła, lepka ciecz.

Pewnie krew, co znaczyłoby, że łapy potworów - mimo mglistości - są w stanie również przebić skórzany pancerz. Na sprawdzenie tego jednak Dreghun nie miał czasu. Już atakował.

Topór warknął, wściekle przeszywając powietrze. Mimo dwukrotnej próby Dreghunowi jednak nie udało się dosięgnąć swego wroga. Drugi cios był tego bliższy niż pierwszy, lecz nadal było to za mało, by uczynić istocie jakąkolwiek krzywdę.

Walka wcale nie była taka łatwa, jak to początkowo krasnolud planował.

- Uważaj! Na bogów, uważaj! - darł się ze swego schronienia drugi karzeł.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group