TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2008-04-07, 18:09
Pieśń Satyra
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-10, 20:23   Pieśń Satyra

Pieśń Satyra



Wspaniałe, ogromne drzewo, którego korona przyćmiewała urokiem i powierzchnią wszelkie okoliczne dzieła natury. Nie górowało nad resztą drzew, nawet pomimo gigantycznych rozmiarów. Wyróżniało się jednak znacznie. Od korony pełnej złocistych liści bił swoisty blask. Zdawać by się mogło, że drzewo posiada własną duszę, własne myśli i pragnienia.
Przestronna korona rzucała cień na największy dom jaki kiedykolwiek dane było Selendilowi widzieć. Zbudowany wokół masywnego pnia zdawał się stanowić centralne miejsce miasta.
Właśnie, było także miasto. Wiele domostw wykonanych z materiałów pozostawionych przez naturę, przyozdobionych żywym kwieciem. Leśne elfy. Wielu uzbrojonych w łuki, włócznie, miecze. Unosząca się ponad nimi niesamowicie piękna elfka o długich blond włosach. Poły aksamitnego ubioru falowały leniwie gdy zdawała się coś mówić. Ślepe, pozbawione źrenic oczy wydawały się emanować nieznacznym światłem….

„Selendil” usłyszał dobrze znany głos „Zbudź się Selendilu”
Sen ? Tak to wszystko było jedynie niezwykłym snem. Bohater leżał w łóżku, w śnieżno białej pościeli. Przywitał go widok małego, nudnego pokoju oświetlonego porannym słońcem i stojącego przy łóżku dziadka.
Sędziwy elf miał już kilka zmarszczek na twarzy, co świadczyło o zbliżającym się kresie długiego życia. Dziadek bohatera był jednak nadal bardzo sprawny, nie to co ludzcy starcy.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-10, 20:47   

„Witaj dziadku. Ale miałem piękny sen. Śniło mi się mi się ogromne drzewo jaśniejące wspaniałym blaskiem. Mało tego miałem wrażenie, że ma również dusze i własne uczucia.” Powiedział Selendil podnosząc się z łóżka, następnie spojrzał na dziadka i zapytał „ Czy wiesz coś o tym miejscu?” Po czym zaczął rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu ubrania.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-11, 20:19   

Szafa pod ścianą naprzeciwko okna, łóżko tuż obok niego i kufer ze wszystkimi personalnymi rzeczami Selendila i stojak z lampą oliwną. To wszystko co ujrzał bohater w swoim pokoju. Jego stan nie zmienił się ani trochę od wczoraj. Ubranie jak zwykle leżało rzucone na zamkniętym kufrze, peleryna wisiała w szafie, chyba, że ktoś ją od zeszłego wieczora ruszał.

"Interesujący sen, nie wiem jednak czemu sądzisz, że miejsce które w nim widziałeś na prawdę istnieje." odparł wzruszając ramionami. Głos jego był jak zwykle raczej suchy i pozbawiony ciepłych uczuć. Jak każdy typowy elf, nie wykazywał nadmiernej miłości dla swego potomstwa. Ta długowieczna rasa zazwyczaj nie wychowywała wielu dzieci. Elf za swego życia zazwyczaj nie wychowywał więcej niż dwójkę dzieci.
"Gdy już się oporządzisz chłopcze, wstąp proszę do jadalni, musimy porozmawiać."
Po tych słowach starzec okręcił się na pięcie i wyszedł z pokoju, pozostawiając Selendila samemu sobie.

Bohater mieszkał w tym domu już od pewnego czasu i zdążył poznać wszelkie jego zakamarki oraz okolicę. Nie było jednak zbyt wiele do poznawania. Samo domostwo posiadało jedynie dwie sypialnie, jadalnię połączoną z kuchnią, spiżarnię oraz składzik. Znajdowało się nieopodal strumienia, zaopatrującego mieszkańców w bieżącą wodę.
Chatka, zbudowana wśród korzeni drzewa, wybudowana została z dala od jakiegokolwiek większego miasta czy chociażby wioski.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-11, 20:37   

Selendil ponieważ był dość głodny szybko narzucił na siebie lnianą koszule, skórzane spodnie buty z cholewami. Na końcu zarzucił na siebie zieloną pelerynę po sie do jadalni jak nakazał dziadek. Lecz po drodze ogarnęła go myśl o czym on chce ze mną rozmawiać. Ale te myśli nie spowolniły jego kroku gdyż o szybkim dotarciu do jadalni przypominało głośne i bolesne burczenie w brzuchu.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-11, 20:48   

Selendil zazwyczaj nie jadał posiłków razem z dziadkiem. Wstawali niezależnie od siebie, jedząc to na co mieli ochotę lub to co akurat było w spiżarni. Obecnie powinno znajdować się w niej sporo owoców nazbieranych dnia poprzedniego. Powinny zapewnić im obu posiłek na dwa, może trzy dni.
Bohater wyszedł z pokoju i ruszył krótkim korytarzem do jadalni. Po drodze minął drzwi do pokoju dziadka, zaś przed spiżarnią skręcił w prawo, do docelonego pomieszczenia.
Starzec siedział przy lewym krańcu stołu, pochylając się nad talerzem wypełnionym kilkoma gatunkami owoców. Po przeciwnej stronie stołu znajdował się również zapełniony owocami talerz, przygotowany najwyraźniej dla Seledila.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-11, 21:00   

Elf spojrzał na talerz z lekkim uśmiechem, a następnie mruknął coś pod nosem i zasiadł do stołu, spojrzał na dziadka zabrał się za jedzenie. Mimo, że nie przepadał za śniadaniami w towarzystwie dziadka tego dnia nie przeszkadzało mu to a mało tego owoce smakowały mu wyjątkowo dobrze. Po dłuższej chwili gdy zaspokoił nieco swój głód oderwał się od talerza spojrzał na towarzysza posiłku i rzekł „ O czum chciałeś za mną rozmawiać? „ a w oczekiwaniu na odpowiedź chwycił owoc i opierając się o oparcie krzesła nagryzł rozkoszując się jego smakiem.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-11, 21:50   

Elf patrzył jedynie na swego wnuczka, gdy ten łapczywie i beztrosko zajadał owoce. Nie odzywał się, przegryzł jedynie jedne małe winogrono.
Spoglądał głównie we własny talerz, wyraźnie się nad czymś zastanawiając.
Z zamyślenia wyrwało go dopiero pytanie Selendila. Westchnął przeciągle, po czym rozsiadł się wygodniej w krześle.
"Jak zapewne wiesz chłopcze, nie pozostało mi wiele czasu. Kilka lat, może kilkanaście, nie więcej. " zaczął obracając owalny owoc w dłoni "Poznałeś dobrze okoliczne tereny, przynajmniej tak ci się zdaje. Nie wiesz bowiem ile tak na prawdę tajemnic kryje ta część Wielkiego Lasu. Niewielu się tu zapuszcza." odstawił owoc z powrotem do miski, po czym spojrzał Selendilowi głęboko w oczy.
"Musisz coś dla mnie zrobić. Nie tylko dla mnie ale i dla siebie. Znasz dobrze Staw Aeliia."
Bohater rzeczywiście dobrze znał to miejsce. Wielokrotnie chodził w tamte okolice po jagody lub dla zwykłego odprężenia. Woda do stawu dopływała bezpośrednio ze strumienia. Często, gdy podeszło się odpowiednio cicho, można było dostrzec tam jakieś zwierze leśne, korzystające z wodopoju.
Atmosfera tam panująca byłą tak odprężająca, tak kojąca.
"Zapewne widziałeś tam także wiele zwierząt. Jednak nie tylko pospolici mieszkańcy lasu przychodzą nad ten staw. Gdy księżyc świeci jasno w środku nocy można tam spotkać coś znacznie bardziej interesującego. Nimfy."
Leśne istoty duchowo związane z przyrodą. Ponoć mieszkały w drzewach w jakiś niematerialny sposób. Gdy ktoś zniszczył drzewo będące domem nimfy, ta umierała.
Istoty te były niezwykle rzadko spotykane, zaś każdy komu dane było je ujrzeć, zachwycał się ich urodą i przecudnym śpiewem.
"Jednak jak wspaniałe by one nie były, niech nie będą głównym przedmiotem twego zainteresowania. Ma prośba tyczy się raczej kogoś, kto chętnie podąża tam, gdzie znajdą się nimfy. Satyra."
Bohater nigdy jeszcze nie widział ni to nimfy ni satyra. Wiedział jednak, iż jest to humanoidalna istota, której ciało posiadało w połowie kozie elementy. Rzadko widywane, zazwyczaj potrafiły o siebie zadbać wśród leśnej głuszy. Nie potrafiły raczej walczyć, jednak ich gra na fujarce w połączeniu z magią potrafiła udobruchać każdą nieprzyjazną istotę.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-11, 22:19   

Na dźwięk tego, co usłyszał, Selendil odłożył winogrona i spojrzał na dziadka z ogromna powagą. Przełknął to, co miał w ustach i z trudem wypowiedział takie oto słowa, „ Czemu służy twoja historia, czy chcesz poprosić mnie abym zaprowadził dla ciebie satyra?” Po czym spojrzał na niego wymownie i dalej kontynuował „ Wiesz chyba, że to nie jest możliwe. Ciężko jest znaleźć satyra a co dopiero go złapać lub zmusić by podróżował twoim towarzystwie.” „Dlatego nie za bardzo rozumiem, co chcesz mi przekazać. Więc może opowiedz mi coś więcej, co tyczy się mojej misji.” Powiedział z prośbą w głosie.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-14, 21:50   

Starzec uśmiechnął się nieznacznie.
"Dobrze kombinujesz chłopcze. Jednak ze znalezieniem Satyra nie powinieneś mieć problemów po tym co ci przed chwilą powiedziałem. Nie potrzebuję także byś go do mnie przyprowadzał, potrzebna mi jedynie jego fujarka. Zapewne wiesz, że Satyry to zmyślne i wredne stworzenia, niełatwo byłoby go skłonić do oddania fujarki. Dla mnie z pewnością, lata bowiem już nie te. Zarówno wzrok, refleks jak i odporność także nie te. Dla ciebie zaś będzie to doskonały sprawdzian dorosłości. To w jaki sposób pozyskasz fujarkę zależy od ciebie, zdaje się na twoją pomysłowość."
Dziadek bohatera nie był osobnikiem przyjmującym odmowę.
"Zrób dla mnie tą jedną przysługę." teraz podziałał dodatkowo na sumienie i wrażliwość Selendila.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-15, 13:58   

Mhy. Westchnął głęboko elf, po czym rzekł: Bardzo chętnie przyniosę dla ciebie ową fujarkę. Lecz do wyprawy będę potrzebował odpowiedniego rynsztunku. Oraz trochę złota na podróż. Oczekując na odpowiedź swojego opiekuna zagryzł banana. Lecz w głębi duszy czuł, iż nie wiele może dostać i na pewno nie będzie to nic nadzwyczajnego.

A tak w ogóle to na co ci ta fujarka? Zapytał i nie oczekując na odpowiedź dokończył: Ponieważ pragnę wiedzieć w jakim celu ma nachodzić mieszkańców lasu i zakłócać ich spokój.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-15, 21:57   

"Złota ?" spytał lekko zdziwiony "A na cóż Ci złoto w tej podróży."
Dziadek miał słuszność. Gdyby Selendil chciał dotrzeć do jakiejkolwiek wioski czy miasta, musiałby nadrobić około dnia drogi. Do stawu szło się bowiem zaledwie kilka godzin, na dodatek w stronę przeciwną do najbliższej wioski.
"Na co mi zaś fujarka ?" spytał z tajemniczym uśmiechem "Instrument ten posiada wiele ciekawych właściwości. Wygrywane na nim melodie są w stanie dokonać wielu rzeczy. Ja zaś wiem jak wykorzystać ją do wzmocnienia własnej witalności i żywotności. Nawet nie wiesz jak ważne dla kogoś w moim wieku może być odzyskanie młodzieńczego wigoru, chociaż na krótki czas. Wyruszyłbym znowu w podróż, podróż z której zapewne już bym nigdy nie wrócił. "
Oczy lekko mu się zaświeciły.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-16, 22:15   

Bohater wyjrzał przez okno. Zastanowił się chwilę, po czym rzekł: Dobrze zrobię to, jeśli tak bardzo Ci na tym zależy a wyruszam natychmiast. Następnie wstał od stołu, poszedł po swoją broń. Po czym znowu pojawił się w jadalni mówiąc: Życz mi szczęścia postaram się wrócić jak najszybciej. Równo z końcem zdania odwrócił się na pięcie i udał się do wyjścia. Po dotarciu do drzwi odwrócił głowę i ostatni raz skinął głowę na pożegnanie a następnie wyszedł. A w cały jego ciele panowała radość gdyż dawno już nie był na żadnej wyprawie.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-21, 19:49   

Cailih, tak bowiem zwał się sędziwy elf zdziwił się lekko nagłym pośpiechem chłopca, nie raczył go jednak skomentować.
Broń leżała spokojnie w kufrze, tak jak zwykł ją Selendil zostawiać. Zawiesił łuk na ramię, sztylet zaś schował za pas. Kołczan wygodnie umieścił na plecach. Był gotowy.
Dziadek pożegnał bohatera szczerym uśmiechem i kiwnięciem głowy.

Pogoda nie stanowiła większego zaskoczenia. Słońce przebłyskiwało spomiędzy drzew, przedzierając się przez gęste listowie i połowę przepływającej po niebie chmurki. Poranny śpiew ptactwa przywitał elfa jak co dzień. Dzięki jego natężeniu można było wręcz ustalić porę dnia. Teraz wskazywał na późny poranek.
Staw znajdywał się na północnym zachodzie, bohater szybko zlokalizował właściwy kierunek. Nie prowadziła tam żadna droga, w okolicy ogólnie raczej dróg nie było. Nie przeszkadzało to jednak w najmniejszym stopniu.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-22, 00:13   

Elf rozejrzał się lekko, przeciągnął i nie zwlekając dłużej ruszył w stronę stawu. Po drodze elf rozglądał się podziwiając piękno przyrody otaczającej go dokoła. Maszerował pewnym krokiem starał się jak najszybciej dotrze do celu ponieważ bardzo był ciekaw jak w stosunku do dziadka zachowa się moc fujarki satyra.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-22, 18:06   

Mimo iż bohater widywał cuda okolicznej przyrody codziennie, nigdy nie przestał zachwycać się jej pięknem. Widok ten działał kojąco zarówno dla wzroku, jak i duszy.
Sytuacja znacznie zmieniała się w deszczowe dni, jednak nawet te posiadały swój urok.

Ptactwo przycichło już nieco, gdy bohater mijał charakterystyczne stare drzewo. Dziadek zwał je Nehsias. Pień gruby na kilkanaście metrów, zbyt niski jak na swoją szerokość, niezwykle rozgałęziona korona, nadal upstrzona liśćmi. Tak, drzewo to wyróżniało się znacząco z otoczenia.
Jego widok poinformował także bohatera, że jest już w połowie drogi do celu. Ta świadomość z jakiegoś powodu przemawiała prosto do pęcherza bohatera, który czy tego Selendil chciał, czy też nie, był już pełen. Połowa drogi była doskonałym momentem na chwilę przerwy w celu załatwienia swoich spraw fizjologicznych.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-24, 19:57   

Elf nie zważając na to gdzie jest zszedł z drogi i udał się pod najbliższe drzewo w celu załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. Po skończeniu bohater odwrócił się i z lekkim uśmiechem na twarzy udał się w dalszą podróż. Nie wiedział dlaczego ale cały świat wydawał mu się teraz piękniejszy do tego stopnia, że zaczął sobie nucić jakąś pieśń pod nosem co było w jego przypadku zupełną nowością i czymś nie spotykanym.
Po pewnym czasie zauważył, że przez nucenie jego krok znacznie się zwolnił i postanowił zaprzestać tej czynności a w celu nadrobienia straconego czasu zaczął biec.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-25, 21:13   

Bohater szybko wybrał jedno z pobliskich, pospolitych drzew i to pod nim załatwił swoją naglącą potrzebę. Od razu zrobiło mu się lżej na duszy i ciele.
Nie miał jednak zamiaru dłużej się zatrzymywać, toteż ruszył dalej, pozostawiając sędziwe drzewo daleko za sobą.

Bieg zapewne znacznie skróci czas podróży, wiązał się jednakże z szybszym zmęczeniem. Selendil tym sposobem powodował także znacznie więcej hałasu niżeli czyniłby to podróżując na piechotę.
Na swoje szczęście nie napotkał po drodze na żadne niebezpieczne stworzenie. Zresztą, rzadko kiedy na jakieś napotykał w tej okolicy.
Po kilku godzinach, zdyszany bohater ujrzał w oddali znajome przebłyski światła, odbijającego się od powierzchni stawu. Elf podczas biegu starał się oddychać rytmicznie, miarowo, minimalizując tym samym wysiłek, zaopatrując mięśnie w odpowiednie porcje tlenu.
Teraz jednak nie był już w stanie utrzymać spokojnego oddechu. Łapczywie łapał powietrze, które wydawało się takie rozrzedzone...
Jeśli w takim stanie podejdzie bliżej do stawu, zapewne samym sapaniem wystraszy wszystko co mogłoby znaleźć się w okolicy. Co prawda było jeszcze za wcześnie na pojawienie się nimf, słońce dopiero chyliło się ku zachodowi. Jednakże przy stawie, często można było spotkać spragnioną zwierzynę, którą nadmierny hałas z pewnością spłoszy.
Wiatr lekko powiewał zza pleców bohatera, choć pod lekkim kątem w prawo.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2007-10-26, 18:47   

Selendil skrył się niedaleko stawu by zaczekać na nimfy i satyra, któremu ma zabrać przedmiot potrzebny dla dziadka. W okryciu doprowadził swój organizm do porządku.(uspokoił oddech). Z czasem lekko wychylił głowę by rozejrzeć się dokoła. Wypatrując starał się oprócz wytężenia wzroku wytężył również maksymalnie słuch na wypadek gdyby oczy czegoś nie dostrzegły.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-27, 16:13   

Bohater, teraz już spokojniej, ruszył w stronę stawu. W oddali usłyszał jakiś szelest, zapewne jakaś leśna zwierzyna wyczuła jego obecność. Nie było to bynajmniej dziwne, gdyż Selendil wcale nie starał się jej ukryć.
Po chwili oczom bohatera ukazała się znajoma tafla wody o zielonkawym odcieniu. Była bardzo czysta i z tego co wiedział elf, całkiem smaczna. Strumyk doprowadzający kolejne porcje wody z wyżej położonych terenów opadał z cichym pluskiem na wschodnim krańcu akwenu. Po przeciwnej stronie, znajdowało się delikatne, szerokie zejście, z którego zazwyczaj korzystały zwierzęta. W innych miejscach zejście do wody było nieco trudniejsze, choć żadnej humanoidalnej istocie nie sprawiłoby najmniejszego problemu.
Nad taflą beztrosko latało kilka pomniejszych leśnych owadów, jednak Selendil nie zaszczycił ich dłuższą uwagą. Wzrok jego poszukiwał odpowiedniej kryjówki.
Odpowiednie do tego krzaki znajdowały się zarówno po przeciwnej stronie - nieopodal łagodnego zejścia, jak i tuż przy strumieniu. W grę mogło wchodzić także wejście na drzewo. Wygodne do wspinaczki pnie posiadały również dwa z rosnących w okolicy. Jedno bohater wypatrzył zaledwie kilka metrów na zachód od obecnej pozycji, drugie nieco dalej, przy samym brzegu stawu.
Selendil miał jeszcze całkiem sporo czasu. Jeśli dziadek wiedział co mówi, nimfy powinny zjawić się najczęściej za godzinę.
 
 
     
Selendil 
Nowicjusz



Wiek: 33
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Łomianki
Wysłany: 2008-04-06, 21:30   

Elf spokojnie wyszedł z kryjówki i cichym krokiem udał się w stronę jednego z większych drzew jakie znajdował się kilka metrów od niego w kierunku zachodu słońca. Szedł powoli starając się maksymalnie nie wydać z siebie jakiego kol wiek dźwięku. Idąc rozglądał się dokładnie po krzakach. Liczył na to, iż nie wystraszy jakiegoś zwierzęcia, którego nagłe poruszenie zdradziło by jego pozycję.

Gdy doszedł do drzewa jeszcze okręcił się do koła by sprawdzić czy przypadkiem nie przybył nad staw jakiś satyr. Kiedy zakończył czynność powoli zaczął wdrapywać się na drzewo.
_________________
http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?p=42563#42563
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-04-07, 18:06   

Drzewo jak drzewo. Dla ludzi mogło się wydawać ogromne, dla mrocznych elfów zaś niczym roślinka doniczkowa. Niemniej jednak bohater począł wdrapywać się na nie korzystając ze swego obycia w lesie jak i nieskromnych umiejętności.
Nawet one jednak nie potrafiły ochronić go przez luźną, nadgryzioną przez insekty, czy inne cholerstwa, korą.
Usłyszał jeno ciche 'Trach', a ułamek sekundy później, już leciał w dół z około czterech metrów.

Upadek był bolesny, nawet bardzo bolesny. kość ogonowa zapewne jeszcze długo będzie o sobie przypominać, zaś nogi będą potrzebowały solidnego wypoczynku.
I pewnie jedynie na takich obrażeniach by się skończyło, gdyby nie fakt, że bohater znajdował się już dość blisko stawu. W tej odległości od zbiornika wodnego można było natknąć się na wystające z ziemi skałki. Pech chciał, że potylica Selendila zapoznała się z jedną z nich nieco bliżej.

Zapadła ciemność, głośny pisk w uszach ucichł. Przytomność opuściła elfa.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sesja zakończono przymusowo

Selendil za ssję otrzymuje 40 pktów doświadczenia
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group