TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2007-04-14, 10:16
Sprzymierzeniec
Autor Wiadomość
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-06, 16:18   

Podniosła powoli głowę nie spuszczając wzroku z Zairisa.Wraz z długim spojrzeniem przesłała mu widoczny zaledwie przez kilka sekund blask czarnych oczu.Usta dziewczyny rozchyliły się lekko w zaskoczeniu,ale już po chwili odparła szeptem:
-Myślę,że "znasz" to zbyt wielkie słowo-na twarzy elfki pojawił się ciepły uśmiech i dopowiedziała-Dzięki Tobie odżyły znów we mnie wspomnienia.Moje dłonie znów przypomniały sobie jakim zaszczytem jest dzierżenie samurajskiego miecza...Jak dawniej.
Niespodziewanie uśmiechnęła się jeszcze szerzej ukazując białe ząbki i szepnęła w stronę mężczyzny z kitką odgarniając z twarzy kosmyki czarnych,prostych włosów-w dalszym ciągu nie przerywając z nim kontaktu wzrokowego:
-Tak,masz rację...W zasadzie to nawet trzy razy.Najpierw-gdy ocaliłeś mnie przed leśną bestią,następnie-uratowałeś moją duszę,kiedy tylko uwolniłeś się z pęt rośliny...Mam nadzieję,że nigdy nie przekonasz się jaka gorycz rani serce istoty,która spóźniła się kilka chwil,ale to wystarczyło,by ktoś inny stracił życie.A za trzecim razem...Zai..Gdyby nie Twoja różdżka...-głos elfki zdawał się coraz bardziej drżeć-podobnie jak jej dłonie.Szybko jednak wzięła się w garść i wyruszyła za towarzyszem.Kiedy poznała cel wyprawy-zatrzymała się na moment,popatrzyła na człowieka z jeszcze większym szacunkiem i podziwem,po czym rzekła:
-To bardzo szlachetne postanowienie,Zai.Jestem zaszczycona,że pozwoliłeś mi towarzyszyć sobie.Nie mam jednak pojęcia w jaki sposób mógłbyś tego dokonać.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-06, 17:34   

"Może nie powinienem o to pytać...jednak kim był ten, którego śmierć tak boleśnie wspominasz ?" spytał, nie patrząc jednak Aramei w oczy, jakby bał się jej spojrzenia.
Gdy wymawiał te słowa, ostrzem swego miecza niedbale smagał przegniłe liście. Elfka wiedziała jednak, że nie było w tym żadnego celu, poza możliwością skupienia na czymś spojrzenia.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-06, 22:24   

Z ust elfki wydobyło się ciche westchnienie stłumione szelestem liści,po których stąpała.
-Wiesz...Kiedyś i ja nosiłam kitkę...Znudzona życiem wśród leśnych braci wyruszyłam w drogę,którą wskazało mi chyba przeznaczenie.Przez pewien czas myślałam,że to nie był dobry pomysł.Zamknęłabym na zawsze oczy gdyby nie pewien wojownik z kataną,który był dla mnie niczym ojciec.Nigdy nie zapomnę chwili,kiedy po raz pierwszy położył na moje wyciągnięte dłonie katanę-wyszeptała i utkwiła czarne oczy w młodym mężczyźnie,a na jej twarzy zagościł lekki uśmiech.Szybko jednak znowu spoważniała mówiąc:
-Służył swojemu panu feudalnego i nauczył mnie szacunku do niego.Miałam za wszelką cenę chronić jego życie...Nie udało mi się to tylko raz.O jeden raz za dużo,Zai.Wtedy obiecałam sobie,że już nigdy więcej nikt nie utraci życia przez moje błędy...Nikt,kto jest bliski mojemu sercu.Przywiązałam się do niego-prawie tak jak wnuk kocha swojego dziadka...
Niespodziewanie zamilkła opuszczając nisko głowę.Wyciągnęła przed siebie rękę i położyła ją przed Zairisem prosząc krótkim spojrzeniem pełnym nieśmiałości,by zatrzymał się na chwilkę i wyszeptała:
-...i byłam pewna,że już nigdy...Moje serce nie wybierze już nikogo...
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-07, 16:21   

Zairis zaniemówił. Spoglądał w oczy elfki z mieszaniną współczucia i zaskoczenia. Nie odezwał się, spuścił jeno wzrok, jego twarz przybrała zaś poważnego wyrazu.
Przestał wiercić ostrzem katany w liściach.
Możesz mi wierzyć Arameo, iż wiem co czujesz. Jednak nawet jeśli zginąłbym dzisiaj podczas tych kilku niebezpiecznych sytuacji, z pewnością nie byłoby to z twojej winy. Nie możesz winić się za każdym razem gdy stanie się coś tragicznego, a ty mogłaś temu w jakiś sposób zapobiec. Winą obarczać się można jedynie wtedy, gdy świadomie dopuściliśmy do takiej sytuacji. Jeśli próbowało się zapobiec tragedii, nie można obarczać się winą."
Zairis w chwilach takich jak te wyglądał na znacznie starszego i poważniejszego.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-07, 22:57   

Przymknęła na chwilkę oczy,a po jej policzku spłynęła maleńka,kryształowa łza, kiedy tylko otworzyła je ponownie.Utkwiła w niego wzrok pełen wdzięczności,niewypowiedzianego podziwu i zarazem czegoś jeszcze innego...Skarciła się w duchu za bezgraniczną szczerość widząc powagę na twarzy Zairisa i jego milczenie,ale już po chwili wyszeptała powoli jakby dobierając z rozwagą każde ze słów:
-Wiesz...?-nagle na jej twarzy pojawił się subtelny,ledwie zauważalny uśmiech,który szybko ustąpił jednak powadze-Podróżowanie u twego boku to dla mnie prawdziwy zaszczyt,Zairisie.Dziękuję...Z przyjemnością zachowam w sercu twoje słowa.Staram się nie wracać wspomnieniami do tej chwili.Chciałabym zapomnieć gasnący blask w oczach pana feudalnego,kiedy ścisnął mocniej moją dłoń,a ja...Nie mogłam zrobić zupełnie nic.Dziś po raz pierwszy poczułam,że moja dusza stała się znacznie lżejsza.Dzięki tobie.Obawiam się jednak,że kolejnej straty bym już nie zniosła.
Wymawiając ostatnie zdanie popatrzyła wymownie na Zairisa dając mu niezupełnie świadomie do zrozumienia,że zamiast słowa "kolejnej" odpowiedniejsze byłoby "twojej".
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-08, 16:18   

"Świat jest okrutny Arameo, nigdy nie wiadomo ile jeszcze strat możesz w życiu ponieść. Każda może być równie bolesna, a nawet bardziej. Nie mogą one jednak niszczyć Ci bądź nawet skracać obecnego życia. Trzeba się z nimi pogodzić, odwrócić czasu nie da się nawet najsilniejszą magią."
Ponownie uniósł katanę. Tym razem wykonał kilka szybkich cięć, przecierając szlak przed sobą.
"Chyba powinniśmy ruszać dalej, nim te kwiaty się ockną" odparł wskazując kciukiem na leżące za nimi rośliny.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-08, 22:14   

Skinęła głową ze zrozumieniem wbijając jednocześnie w niego wzrok.Ciężkie westchnienie dziewczyny i drżenie rąk,kiedy poprawiła kołczan spoczywający na jej plecach były chyba wystarczającym dowodem na to,że elfka słuchała go z należytą uwagą i co najważniejsze-zapamiętała.Po dłuższej chwili uporczywego milczenia odważyła się szepnąć:
-Masz rację,Zai.Ach,gdyby to tylko było łatwiejsze...Dlaczego wyrzuty sumienia tak uwielbiają powracać?Każda strata przynosi cierpienie duszy i bezsilność.Tak trudno przyjąć je...Mogę jednak ci obiecać,że za każdym razem będę starała się z całych sił.
Przez twarz Aramei przemknął ciepły uśmiech,a już niebawem znowu kroczyła za Zairisem.
-Ja również nie mam ochoty na kolejne "miłe" spotkanie z upartymi łodygami-fuknęła puszczając oczko do bruneta z kitką,po czym dodała:
-Wspominałeś o zdjęciu klątwy z tego obszaru,prawda?W jaki jednak sposób zamierzasz tego dokonać?Mam nadzieję,że to niczym ci nie grozi...
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-08, 23:43   

Zairis nadal torował drogę pomiędzy zgniłymi krzakami, dzięki czemu elfka nie musiała mieć z nimi bliskiej styczności.
"To będzie wymagało pewnego rytuału, nie martw się jednak, nie jest on niebezpieczny." odparł ponownie wesołym tonem. Trudno było uwierzyć, że młodzieniec ten, przed chwilą był tak poważny.
"Dotarliśmy..." głos przybrał ponurej barwy, Aramea nie musiała zastanawiać się czemu. Wystarczyło ujrzeć to, co znajdowało się przed nimi.
Tuż za krzakami, na ziemi rozpościerał się krąg czarnej ziemi o średnicy około 10 metrów. Nie było tam ściółki leśnej, była jedynie lepka czarna ziemia. W samym centrum tego fenomenu, znajdowało się niewielkie drzewo. Wysokością tylko nieznacznie przewyższało bohaterów. Wyglądało, jak gdyby ktoś przed sekundą polał je bagnistą mazią. Nie posiadało liści, zaś jego kora nieustannie bulgotała. Pień, tak jak i gałęzie poskręcane były w makabryczny sposób. W miejscu tym unosił się silny, niemal zatykający fetor.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-10, 00:31   

Kroczyła u boku Zairisa zerkając co jakiś czas z pewną nieufnością w stronę krzaków.
Nie trudno było jednak zauważyć,że znacznie interesował ją sam młody mężczyzna z kataną i to właśnie na nim częściej spoczywało jej spojrzenie.Było bardzo krótkie-zupełnie jakby obawiała się ,,przyłapania",ale za to dosyć częste.Kiedy tylko padło słowo ,,rytuał"-dziewczyna zaczerpnęła gwałtownie powietrze spoglądając na towarzysza śmielej.
Nie miała pojęcia na czym dokładnie polegać będzie obrzęd,ale zdecydowanie nie spodobał jej się ten wyraz.Miała jednak nadzieję,że nie wyda jej się podejrzany.Uniosła brew,kiedy dowiedziała się,że już są na miejscu.Twarz ronina zdawała się krzywić coraz bardziej z każdą sekundą,a nagle wyszeptała z bezradnością w głosie:
-Zai...Dlaczego przeklęte miejsca nie mogą roznosić zapachu zielonej herbaty?
Jęknęła cicho na widok niezbyt miłej dla oczu ziemi,ale westchnęła dopiero na widok drzewa.Tak bardzo kontrastowało z tymi,które elfka miała okazję widywać w pozostałych częściach lasu!Poprawiła znowu kołczan pełen strzał i odruchowo chwyciła mocniej łuk mówiąc:
-Nie wiem co lub kto doprowadził je do takiego stanu,ale wystarczy jeden zły ruch i straci tą swoją korę zupełnie...
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-14, 13:15   

Zairis przez chwilę przyglądał się drzewu z niekrytą odrazą.
"Chyba pora zaczynać" odparł półgłosem sięgając po coś za pazuchę. Po chwili w jego ręce pojawiła się niewielka fiolka oraz zwój. Wstąpił na czarną ziemię, zbliżając się do centrum spaczenia.
Drzewo lekko drgnęło.
"Sihifal galathia nes'thar f ragas" rozległe się głęboki powolny głos. Wydawał się dobiegać nie tyle z drzewa, co spod ziemi. Słychać go było jednak nazbyt wyraźnie.
Młodzieniec zrobił zdziwioną minę, zaś uderzenie serca później wydusił z siebie urwany krzyk. Nim elfka zdążył w jakikolwiek sposób zareagować Zairis zniknął wciągnięty przez czarną ziemię, niczym przez bagno. Jeno przedmioty trzymane w rękach pozostały na powierzchni, zdążył je bowiem młodzieniec wypuścić.
I tak oto teraz na czarnej ziemi, ponad metr od jej krawędzi leżała katana, nieco dalej zwój i fiolka.
Drzewo ponownie zastygło w bezruchu.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-16, 23:36   

Uważnie śledziła każdy ruch Zairisa zerkając nieufnie co jakiś czas w stronę makabrycznego drzewa.Miała nadzieję,że człowiek z kataną wie,co robi oraz-co najważniejsze,że zgodnie z jego wcześniejszymi zapewnieniami-cały rytuał jest całkowicie bezpieczny.Przez cały czas wodziła wzrokiem za czarną kitką i jej właścicielem,a jej ciemne oczy skrzyły się lekko tyleż oczarowane co zaniepokojone.Pobiegła w jego stronę,kiedy usłyszała doniosły głos,ale zdążyła zaledwie wyciągnąć rękę w kierunku mężczyzny.Jęknęła żałośnie klękając przy katanie,podniosła ją delikatnie i pocałowała rękojeść wpatrzona ciągle w miejsce,gdzie jeszcze przed chwilą stał towarzysz.Twarz elfki nosiła teraz piętno smutku,rozczarowania i okrutnej bezsilności...Kiedy spostrzegła leżące niedaleko przedmioty-wstała pośpiesznie i sięgnęła po zwój.Westchnęła cichutko starając się go odczytać.Starała się skupić na nim całą swoją uwagę,ale to nie było łatwe...
-Zai,proszę...Stań tuż obok mnie i powiedz,że to tylko sen-wyszeptała czując,że drży nie tylko ręka ,w której trzymała tajemniczy zwój.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-17, 11:06   

Bohaterka wkroczyła na czarną ziemię. Była kleista, jednak stabilna, można było po niej zwyczajnie chodzić. Drzewo drgnęło ponownie.
Elfka podniosła wszystkie przedmioty Zairisa, po czym zerknęła na zwój.
Zabawne jak w chwilach takich jak te, człowiek bądź elf zdaje sobie sprawę z przydatności pewnej niepozornej umiejętności. Mianowicie czytania i pisania, których Aramei nigdy niestety nie dane było opanować.
"Sihifal galathia..." podjął ponownie głęboki głos
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-17, 23:56   

Nagle opuściła odruchowo głowę w celu upewnienia się,czy powierzchnia,po której właśnie stąpa jest chociaż odrobinkę godna zaufania.Zaczerpnęła w pośpiechu powietrza rejestrując kątem oka ruch drzewa i podniosła głowę czując jak kosmyk czarnych włosów musnął subtelnie jej otwarte w cichym przerażeniu usta.Wściekła na samą siebie za zaniedbanie tak istotnej teraz umiejętności schowała zwój do kieszeni białego płaszcza i warknęła w stronę drzewa otwierając zarazem fiolkę.Wylała niemal całą zawartość na roślinę i ziemię wokół niej czekając na dokończenie zdania,które nie mówiło jej zupełnie nic.W tej chwili wiedziała tylko jedno-wróci z Zairisem albo w ogóle.Innej możliwości nie brała pod uwagę.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-18, 12:01   

Płyn rozlany przez elfkę skropił ziemię i zdeformowane drzewo. Srebrzyste krople niemal natychmiast wsiąkły w glebę i drewno, pozostawiając po sobie srebrne plamki.
"...nes'thar f ragas" dokończył głos, jednak nieco innym tonem, jakby bardziej zachrypłym.
Ziemia pod nogami Aramei przybrała konsystencję wody lub raczej bardzo rzadkiego bagna.
Krzyk wyrwał się z jej ust gdy zanurzała się w odmętach czarnej ziemi.
Przez chwilę wszystko ucichło, zniknęło, elfkę otoczyła zaś zewsząd kleista maź. Nadal sunęła w dół.
Po kilku sekundach, które wydawały się jej wiecznością, poczuła jak maź znika, ona zaś ląduje kolanami na miękkim, nieco kleistym podłożu. Wszechogarniająca ciecz zniknęła, Arameę otaczało powietrze. Płuca domagały się oddechu, powieki sklejone mazią, bez przetarcia nie pozwalały na dojrzenie czegokolwiek.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-20, 21:44   

Zerknęła z zainteresowaniem na srebrne krople zastanawiając się jaki będzie skutek jej działań.Nie miała pojęcia do czego miała służyć zawartość fiolki,ale wiedziała za to jedno-musiała za wszelką cenę odnaleźć Zairisa.Szeroko otwarte czarne oczy i usta wykrzywione w pełnym zaskoczenia i lęku gorzkim uśmiechu wyrażały uczucia elfki lepiej niż zdołałyby uczynić to słowa.Zaczerpnęła powietrza najgłębiej jak tylko potrafiła czekając na dalszy rozwój sytuacji.
Kiedy tylko odczuła zniknięcie paskudnej mazi-krzyknęła ponownie.
Przeraźliwy wrzask Aramei urwał się,dopiero,gdy tylko poczuła znów pod sobą stabilne podłoże.Odruchowo przetarła twarz rękawem płaszcza i sprawdziła,czy nadal ma przy sobie katanę towarzysza oraz zwój.Zaczęła rozglądać się wokół starając się rozpoznać miejsce,w którym się znalazła,albo przynajmniej dowiedzieć się,czy będzie zmuszona sięgnąć po łuk.
Nagle westchnęła ciężko.Po raz kolejny szukała Zairisa wzrokiem pełnym nadziei.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-21, 15:10   

Echo krzyku elfki pozwoliło jej wywnioskować, że znajduje się w małym pomieszczeniu o ciekawej akustyce.
Przetarcie oczu pomogło, jednak nieznacznie. W końcu jednak udało się Aramei otworzyć oczy na tyle, by ujrzeć gdzie właściwie się znalazła.
Wpierw jej wzrok dostrzegł trzymaną nadal w dłoni katanę, uścisk drugiej dłoni potwierdził, że znajduje się tam zwój.
Elfka klęczała na ziemi, podobnej z wyglądu do czarnej otaczającej drzewo. Wydawała się jeno bardziej stabilna. Pomieszczenie przypominało jaskinię, wydrążoną na planie koła. Ze ścian z równie czarnej ziemi wystawały korzenie, przywodzące na myśl drzewo. Sklepienie, znajdujące się nieco nad elfką, wyglądało równie stabilnie jak reszta ścian, choć to przez nie musiała wpaść Aramea. Sklepienie podnosiło się pod ukosem, od wysokości metra nad ziemią, przy ścianie za elfką, do około czterech metrów przy ścianie naprzeciwko. Tam zaś, około 5 metrów przed elfką znajdował się największy z korzeni. Grubością dorównywał dorosłemu człowiekowi i co dziwniejsze, kształtem również go po części przypominał. Elfka po dłuższym przyjrzeniu się zauważyła, że wystają z niego elementy humanoidalnej istoty. Jak gdyby elf lub człowiek został złączony z korzeniem drzewa. Po prawej stronie, przyczepiony korzeniami do ściany stał...Zairis. Oczy miał zamknięte, ciało luźno opuszczone, przytrzymywane przez niewielkie korzenie. Te lekko pulsowały.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-22, 22:37   

Zaczerpnęła nerwowo powietrza jednym płytkim wdechem.W jej głowie kłębiło się bardzo wiele myśli,ale pierwszą z nich był kolejny głośny wrzask...W ostatniej jednak chwili przesłoniła usta dłonią i starała się zachować resztki spokoju i opanowania.Na twarzy elfki pojawił się cień uśmiechu,kiedy zorientowała się,że nie zgubiła rzeczy Zairisa,ale szybko zniknął na widok miejsca,w którym się znalazła.Teraz-golganger wydał się jej maleńką przeciwnością losu w porównaniu z obecną-jak jej się wydawało- zupełnie beznadziejną sytuacją.Wstała cichutko i ukryła dyskretnie zwój w kieszeni płaszcza-tuż obok fiolki z resztą płynu.Czuła,że zdolność do racjonalnego myślenia opuściła ją całkowicie.Wszystkie myśli krążyły wokół jednego tylko tematu.Nosił on czarną kitkę i beżowe kimono...Nic innego nie miało już znaczenia.Nagle chwyciła pewniej katanę i pobiegła w kierunku jej właściciela obserwując podłoże i korzenie na ścianach pomieszczenia.
-Chyba niezbyt często miewasz gości,Harionie!-warknęła w stronę ogromnego korzenia-Spragniony dialogu?Porozmawiaj ze mną.
Rzuciła się na przytrzymujące człowieka rośliny wymierzając im serię cięć.Wyciągnęła przed siebie wolną rękę czekając aż wyląduje na niej brunet.Zerknęła kątem oka,czy jego klatka piersiowa się unosi,a kiedy tylko wylądował na jej ramieniu- sięgnęła po jego różdżkę tuląc go lekko do siebie.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-24, 14:14   

Korzenie, ani też ziemia nie reagowały w żaden sposób na słowa czy też czyny elfki.
W fiolce nadal pozostało około połowy cieczy.
Pulsujące korzenie trzymające Zairisa nie były zbyt przyjemne w dotyku, one również jednak nie zareagowały na Arameę. Trudno było jej stwierdzić ruchy klatki piersiowej, gdy jednak przyjrzała się młodzieńcowi, zauważyła, iż jego oczy pod zamkniętymi powiekami poruszają się, jakby śnił o czymś. Gdy przytuliła się do Zairisa, poczuła przyjemne ciepło jego ciała.
Z trudem zdołała wyciągnąć różdżkę wsadzoną za pochwę miecza.
Ułyszała wtem dźwięk osuwającej się ziemi.
Kilka bowiem jej grudek osunęło się tuż nad wielkim korzeniem. Elfka ujrzała jak srebrna kropla spływa po korzeniu emanując dodającym otuchy światłem.
Aramea zdała sobie sprawę, że nim pojawiła się kropla, w jaskini nie było żadnego źródła światła. O dziwo jednak było w niej na tyle jasno, że elfka bez przeszkód widziała wszystko wokół. Tak jakby jakaś magiczna siła emanująca ze ścian oświetlała pomieszczenie.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-29, 19:20   

Czarne oczy rozwarły się szeroko,a elfka krzyknęła nie ukrywając zaszokowania.Podniosła katanę Zairisa przypatrując się wnikliwie lśniącemu ostrzu,najwyraźniej zastanawiała się dlaczego korzenie pozostały zupełnie obojętne jej cięciom.Chwilę później skrzywiła się po zerknięciu w stronę części drzewa,ale odraza niebawem ustąpiła miejsca nikłemu,jednakże błogiemu uśmiechowi,któremu towarzyszyły skrzące się oczy dziewczyny.
-Zai...Nie zostawię cię tutaj...Słyszysz?-wyszeptała odruchowo obejmując leciutko jego przedramię.Odczuwała swojego rodzaju ulgę wiedząc,że żyje,ale została ona przyćmiona przez poczucie bezradności.Nie miała pojęcia jak zdjąć klątwę z tego obszaru ani co gorsza w jaki sposób uwolnić bruneta z kitką z szorstkiej pułapki...Ścisnęła troszkę pewniej w dłoni różdżkę młodego mężczyzny i nagle przechyliła głowę w bok wpatrując się w nią.
-Wygląda na to,że na nic zda się tutaj stal-westchnęła celując w korzenie przytrzymujące Zai.Srebrna kropla przypomniała jej o takiej samej barwie strumienia z różdżki i nakłoniła do przybliżenia do twarzy człowieka fiolki.Wypowiedziała zaklęcie wyzwalające moc różdżki utkwiwszy w młodym towarzyszu czarne oczęta pełne nadziei i silnego lęku.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-29, 19:35   

Rzeczywiście, stal katany nie pozostawiła bodaj szramy na dziwnych korzeniach.
Słowo "Kihilias" rozbrzmiało echem po niewielkim pomieszczeniu. Z końca różdżki po raz kolejny wydobył się srebrzysty stumień, łącząc ją na ułamek sekundy z czarnym korzeniem.
Elfka zauważyła, że pulsowanie momentalnie ustało, korzeń znieruchomiał.
Nie minęło jednak bodaj 10 sekund, gdy pulsowanie się wznowiło.
Srebrna kropla na wielkim korzeniu dotknęła ziemi, zniknęła w niej w miejscu, w którym ginął także sam korzeń.
Rozległ się dźwięk "stękającego" drewna.
Ku zdziwieniu, może nawet przerażeniu Aramei, korzeń na wysokości jej oczy rozstąpił się nieco odsłaniając coś czarnego i pulsującego.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-29, 20:09   

Po twarzy Aramei przemknął cień uśmiechu,kiedy tylko zobaczyła tak dobrze jej znany srebrny strumień.Patrzyła z zainteresowaniem na korzenie jakby czekając na jakąkolwiek reakcję z ich strony usilnie starając się nie dopuszczać do siebie myśli o porażce.Niespodziewanie zwróciła znowu wzrok w stronę tkwiącego ciągle w unieruchomieniu młodzieńca zastanawiając się nad kolejnym planem jeśli tylko aktualny się nie powiedzie.Przygryzła swoim zwyczajem dolną wargę ust,wpatrzona w jeden tylko punkt-zamknięte oczęta Zairisa...Uniosła nieco brew,kiedy korzenie na pewien czas przestały pulsować i schowała różdżkę uważając żeby jej nie uszkodzić.Podobnie postąpiła z kataną,którą również zamierzała zwrócić właścicielowi w takim stanie,w jakim ją zastała.Wodziła wzrokiem za srebrną kroplą,a kiedy ta upadła na ziemię-ciemne oczy przeszył błysk zaintrygowania.Cofnęła się o kilka kroków do tyłu na widok pękającego korzenia i była niemal pewna,że wrzasnęła głośniej niż kiedykolwiek dostrzegając tajemnicze zjawisko.Póki co postanowiła zachować bezpieczną odległość i otworzyła fiolkę skraplając korzenie przy młodym mężczyźnie.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-29, 20:23   

Skroplone korzenie drgnęły, mikstura wsiąkła, pozostawiając po sobie srebrne plamy. Pulsowanie nie ustało, Zairis zaś, nadal pozostawał uwięziony.
W fiolce pozostała już jedynie resztka mikstury.
Gdy Aramea ponownie spojrzała na pulsujące...coś, odsłonięte przez korzeń, nie ujrzała już czarnego nieokreślonego materiału. Ujrzała oko...
Żółta źrenica wielkości głowy elfki skierowana była prosto na nią. Białko oka ciekawie kontrastowało z czarnym korzeniem.
"Gal sahialathier ?" rozległ się znany już bohaterce głos, dobiegający jakby ze ścian.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-31, 22:54   

Zaczerpnęła gwałtownie powietrza odnosząc wrażenie,że jej dłonie drżą jeszcze bardziej.
Podtrzymała drugą dłonią fiolkę jakby w obawie,że upuści ją przez przypadek i utkwiła na ułamek sekundy wzrok w Zairisa.Była pewna,że on wiedziałby doskonale co należy teraz zrobić...Szybko zerknęła w kierunku podejrzanego zjawiska.Kiedy tylko zobaczyła oko-poczuła wyjątkowo nieprzyjemny dreszcz,który tylko jeszcze bardziej się nasilił,gdy usłyszała głos przemawiający w zupełnie nieznanym jej języku.
-Wiesz...Jakoś specjalnie nie mam ochoty na pogawędkę-fuknęła w odpowiedzi.
Westchnęła ciężko w dalszym ciągu delikatnie trzymając fiolkę z resztką srebrnego płynu.Odwróciła się jeszcze raz,by rzucić Zai może ostatnie spojrzenie i podbiegła do ogromnego oka.Srebrny płyn przypomniał jej o zaklęciu,które wyzwalało moc różdżki.
-Może to słowo ma jakieś znaczenie?-pomyślała skraplając oko,następnym słowem jakie wypowiedziała było desperacyjne-Kihilias!
Wiedziała dobrze,że to jej ostatnia nadzieja na ocalenie Zairisa i siebie z resztą też.
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-04-01, 12:22   

Ostatnie srebrzyste krople z fiolki poleciały w stronę korzenia. Gdy tylko zetknęły się z okiem, to drgnęło, zaś w ułamek sekundy później rozległ się przerażający wrzask. Ten sam głos co poprzednio, wydobywający sięze ścian jaskini, tym razem jednak o stokroć głośniejszy.
Wrzask ogłuszał elfkę, doprowadzał wprost do bólu uszu i głowy. Źrenica wielkiego oka znacznie się rozszerzyła, drżąc nieustannie. Kilka srebrnych plamek ozdobiło zarówno białko, jak i samą żółtą tęczówkę.
Korzenie na ścianach poczęły ruszać się niczym robaki, uderzając o ściany i same o siebie. Korzenie trzymające Zairisa zrobiły to samo, rozluźniając chwyt. Młodzian zaś, począł opadać bezwładnie na ziemię.
 
 
     
Aramea 
Włóczykij
Aikawa



Wiek: 36
Dołączyła: 25 Lis 2006
Posty: 89
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-04-01, 22:04   

Usta elfki lekko się poruszyły,ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.Patrzyła już tylko niespokojnie na krople srebrnego płynu opadające na oko czując jak jej serce przyśpiesza swój bieg.Głośny krzyk sprawił,że przez chwilę zapomniała w jaki sposób znalazła się w tym niezwykłym i budzącym w niej lęk,ale i obrzydzenie miejscu.Wolna ręka elfki odruchowo powędrowała w kierunku ucha,w drugiej zaś w dalszym ciągu ściskała fiolkę.Cofnęła się o jeden krok do tyłu patrząc z niedowierzaniem na wyraźnie cierpiącą istotę.Nie czuła nawet odrobiny litości i współczucia.Nie po tym wszystkim...Skrzywiła się i jęknęła cichutko wyciągając znowu różdżkę Zairisa.Wrzask bardzo ranił uszy,ale dziewczyna dobrze wiedziała czego chce.Natychmiast pobiegła w stronę bruneta z kitką...Schowała szybko fiolkę do kieszeni płaszcza i stanęła przed człowiekiem czekając aż wpadnie w jej ramiona.Starała się jak najbardziej zamortyzować upadek mężczyzny.Objęła Zairisa jedną ręką pilnując,by nie dosięgnął go już żaden z korzeni.Na chwilę odwróciła się w stronę oka i wypowiedziała zaklęcie wyzwalające.Ostatnio taką żądzę zemsty poczuła chyba ,kiedy trzymała dłoń pana feudalnego...
_________________
Aramea
Hana-wa Sakuragi , Hito Wa Bushi
,,Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście".
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group