TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-11-20, 15:56
Krew i stal
Autor Wiadomość
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-09-23, 22:55   

"Potrzebne będą jakieś magiczne błyskotki dla odporności przed magią i ogólnymi obrażeniami. Może coś regeneracyjnego czy coś. Powiedź co tam masz, ale oczywiście w jakieś przyzwoitej cenie." - mówił oglądająć różne cuda, wszystkie były godne uwagi. Nawet wolał się zabezpieczyć przed ewentualną zdradą. Musiał mieć haka na każdego, teraz ciężko jest komukolwiek zaufać. Szukał i szukał, a gdy zobaczył to coś... zatkało go odrazu.

"Skąd masz coś takiego?!" - wybuchł nagle, wskazując palcem na rzeźbę ptaka, który przypominał mu tylko to przeklęte ścierwo - Razud. Nienawidził ich, niecierpiał, chciał wyrżnąć. Na początku nie wiedział co dokładnie chce od tej figurki. Jednak drażniła go ona.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
MarszaL 
Śmiałek
Dresiarz w kapturze



Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2005
Posty: 515
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-09-24, 17:29   

"Idealnie" pomyślał Mag.
"Podaj, proszę, zwój choroby" rzucił szybko i bez większego namysłu. Więcej błyskotek nie potrzebował. Po doliczeniu zwoju do listy zakupów spojrzał na następny wóz. Być może przypomni mu się o jakichś ważnych przedmiotach, o których mógł zapomnieć.
Nie pytał o żadne magiczne pierścienie i amulety, to już nie było na ich kieszeń. Pozostawało jedynie wzmacniać się eliksirami, które miał zamiar nabyć.
_________________
Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.

Taleth
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-09-25, 00:17   

Kolejne wozy nie wyglądały o wiele bardziej zachęcająco dla Peliosa niż ten przed którym stał. Gdyby miał te wszystkie błyskotki mógłby szlifować swe umiejętności pod okiem najlepszych zabójców na świecie. Jednak z tego co do tej pory uczynił Mroczny Elf wynikać mogło jedynie, że nie szanuje żadnych autorytetów, choć w materii fachu skrytobójczego mogłoby być w końcu inaczej.

"Odporność na magię. Mam kilka pierścieni chroniących przed mocami żywiołów, kilka zwiększającymi szybkość, mającymi w sobie uwięzione zaklęcia, pomagające uwolnić moc umiejętności. Najtańsze jednak kosztują dziewięćset pięćdziesiąt sztuk złota, a są to pierścienie odporności na błyskawice, które nabyłem kiedyś u... nieważne. W każdym razie są bardzo dobre. Mam jeden dobry amulet, ale liczę za niego jedenaście tysięcy pięćset, osiemdziesiąt sztuk złota. To potężny artefakt pamiętający jeszcze czasy takiej rasy... jak ona się nazywała, chwila.... Derigalowie... nie, nie ta rasa. Lutrianie. Chyba tak właśnie się zwali. Amulet ten chroni w sposób całkowity przez ranami ciętymi, kłutymi i miażdżonymi, a poza tym wchłania on jedno zaklęcie ofensywne, jakie jest rzucone na jego posiadacza. Cudowny przedmiot." Zachwalał jakiś nie pokazany z bliska amulet Yoshi.
"Pytasz panie o tego ptaka?" Zapytał Yoshi widząc wybuch Muada. "Krążą legendy, że pod ziemią gdzieś na północy jest zamknięty świat potworów okrutnych. Gdy byłem w stolicy Imperium spotkałem jednego przybysza z krainy północy, który to przyniósł mi tego ptaka. Wydawał się dość ciekawy, dlatego go przyjąłem. Powiadają, że razoni..." zamyślił się, czy aby na pewno dobrze wymówił nazwę "nie znają się na sztuce, nie wiedzą co to estetyzm. To ponure stwory, żyjące pod ziemią i wychodzące tylko na krwawe łowy. Potrafią one jednak stworzyć coś takiego. Pomyśleć, że rzeźbił to stwór, który nie zna litości i który osobę, która patrzy na niego najchętniej zjadłby do kości. Człowiek od którego to kupiłem powiedział mi, że ponoć takie figurki mogą być magiczne, gdy zaistnieją pewne do tego przyczyny. Gdy ktoś przerwie bestii tworzenie takiej figurki i zbruka ją jego krwią, a następnie dokończy dzieła, będzie panował nad duszą całego tego... no wiesz panie. Ale ten egzemplarz nie jest jednak magiczny. Liczę za niego sześćdziesiąt pięć sztuk złota." - Trochę gówniany ten ptaszek." Oznajmiła Anielica odkładając do skrzyni trzymany przez siebie jakiś łańcuszek z wisiorkiem.
Kupiec wyciągnął ze skrzyni jeden ze zwojów. Przeczytał nagłówek zapisany jakimiś dziwnymi znakami, po czym wręczył go Talethowi. "Doliczę więc ten zwój do rachunku państwa.' Powiedział, a Mag poczuł w swych dłoniach dotyk zwoju z instrukcją jak rzucić zaklęcie choroby.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-09-25, 21:40   

Figurka napełniała go odrazą. Mógłby pójść się zrzygać na nią i zbeszczeszczyć jak tylko sie da. Napełniała go emocjami. Czuł dotyk, zapach, dźwięk i emocje. Wszystkie kojarzone z Elidionem i krajami ościennymi. Jednak najważniejsze z tego było to, że przypominałą mu wielu ludzi, elfów, krasnoludy i nie licznych orków, i ich sprawy związane z tą plagą. Chociaż nie nawidził jej i tego kto ją stworzył, to odrazu odpowiedział.
"Biorę..." - i po chwili dodał do anielicy, nie patrząc się na nią. Był ciągle zapatrzony w figurke. "Dla ciebie to gówno, dla mnie symbol i pewnego rodzaju motywacja..."

Nagle jakby wypadł z transu i odwrócił sie by spojrzeć na minę Natyrry, a potem na Yoshiego i do zwrócił się do niego:
"A czy masz bardziej coś dla ludzi? Coś w cenie piędziesięciu złotych monet? Przecież są i takie błyskotki..."
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
MarszaL 
Śmiałek
Dresiarz w kapturze



Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2005
Posty: 515
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-09-26, 16:50   

"Ciekawe, co nam spróbuje wcisnąć..." myślał Mag.
Zaintrygowała go nieco ta historia z figurką. Zastanawiał się właściwie, dlaczego Muad ją kupił. Na znak niezrozumienia wzruszył jedynie ramionami i spojrzał dziwacznie na figurkę, jakby dopatrywał się w niej nieistniejącej magii.
"Pamiętaj, wypada nam jeszcze kupić jakieś eliksiry" przypomniał Kawalerzyście Bohater. Domyślał się, że nie musiał i tak tego robić, ale ostrożność zawsze popłaca.
_________________
Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.

Taleth
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-09-30, 20:38   

Błyskotki...
Pelios nigdy nie był w stanie zrozumieć po co właściwie je nosić. W swym rodzinnym domu nie do pomyślenia było, by choćby mały pierścień znalazł się na jego palcu, nigdy jednak ich nie pragnął. Jedyny pożytek jaki z nich płynął, leżał w monetach, które gotowi byli zapłacić za nie kupcy.
Błyskotki...
Dawały prestiż. Zdawał sobie sprawę z tego, że świadczą o zamożności ich posiadacza i często budzą szacunek. To jednak mało obchodziło mrocznego elfa. Nie pragnął sztucznych uśmiechów i płaszczących się przed nim kretynów. Przywykł do podłego, nieuprzejmego traktowania.
Zmienił jednak kwaśny wyraz twarzy gdy usłyszał o pradawnym amulecie. W wyobraźni ujrzał siebie noszącego coś takiego. Nie imałyby się go miecze, strzały czy inna broń. Wspaniała perspektywa. Zaczynał na poważnie zastanawiać się nad możliwością kradzieży.
Z zamyślenia wyrwało go zachowanie człowieka, który właśnie wydawał ich wspólną kasę na jakieś bezwartościowe gówno.

"Muciek, zdajesz sobie sprawę, że jeśli kasy nie starczy na potrzebne mikstury i trucizny to zostanie to pociągnięte z twojego konta zakupów. Nie chcielibyśmy przecież, by naszego doborowego rycerzyka pozbawiono zbroi, bo zachciało mu się kupić jakieś drewniane ptaszysko." odparł sucho powlekając część słów dozą sarkazmu.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-10-02, 00:08   

"Figurka raz." Ucieszył się kupiec wręczając ją Muadowi. "Motywacja jest bezcenna zazwyczaj, a dziś drogi panie nabyłeś ją za tak niewiele." Podsumował zakup i w głowie przywołał całkowity koszty zakupów. "Tysiąc osiemset dziewięćdziesiąt trzy sztuki złota." Kwota się zgadzała, lecz zakupy jeszcze się nie kończyły. "Błyskotki z tych tańszych? Ależ oczywiście. Spójrz na te wszystkie wisiorki, łańcuszki, pierścionki, broszki i spinki." Pokazał kilka skrzyń w których roiło się od świecidełek. "Są one w cenie od dwudziestu do pięćdziesięciu złotych monet za sztukę." Łańcuszek, który oglądała Anielica był jednym z tych w pokazanej skrzyni. Na pierwszy rzut oka trudno było wypatrzeć w tym wszystkim coś ciekawego. Muad ujrzał jednak jedną interesującą spinkę do płaszcza wyglądającą jak dwa zawinięte węże. Łańcuszek na dłoń bardzo delikatny. Medalionik na szyję z symbolem jakimś dziwnym, lecz hipnotycznym. Broszka w kształcie jastrzębiego pióra. Były również inne błyskotki, ale przejrzenie tego wszystkiego wymagałoby wolnej godziny.
"Jak cholera zgodzę się teraz z tym gogusiem." Pokazała na Maga Natyra "Aby zastanowić się nad miksturami. Za moją część chciałabym zobaczyć ich kilka. A im więcej tym lepiej."
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-10-02, 00:26   

Przytaknął jej na znak że się zgadza, a jego zamiary co do wydawania złota właśnie się skończyły. Teraz trzebabyło przygotować się dokładnie na to co nadejdzie. Mimo tego, nie zapomniał tego co usłyszał dosłownie przed chwilą.

Nie posiadał bukłaku, jednak kubek zawiśnięty przy plecaku mu wystarczył. Dobył szybko kubek i miotnął nim prosto w łeb Peliosa. Zrobił to z premedytacją i odrazu dopomówił:
"Nie mów do mnie muciek..."

Pelios ostatnio coś się rozpieścił i zaczął gadać czego nie winnien. Najwyraźniej zapomniał gdzie jego miejsce. Musiał go przywrócić do poprzedniego stanu. I jak zwykle miał z tego ubaw. Także gdy rzekł co rzekł, wyszczerzył swoje zębiska i machnął łapą na niego.

(do Peliosa: oberwiesz tym kubkiem ;] )
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
MarszaL 
Śmiałek
Dresiarz w kapturze



Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2005
Posty: 515
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-10-02, 16:49   

Taleth obserwował sytuację z uśmiechem na ustach. Muciek nie umiał czytać w myślach, także mógł o nim myśleć w pełno jako o "Mućku". Zastanawiał się, dlaczego tylko Pelios oberwał, a nie ktoś inny. Doszedł do wniosku, że najdłużej znał właśnie Elfa.
Bohater spojrzał na różne ozdóbki, bardziej żeby pooglądać cokolwiek, niż kupić. Wiedział, że sto monet to niedużo i należy to wydać mądrze.
Zakupy powoli zaczynały być męczące. Mag nie miał damskich zapędów do spędzania wieków w sklepach.
_________________
Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.

Taleth
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-02, 18:06   

Tak, mikstury były zdecydowanie dobrym pomysłem.
Ostatnio nie miał nawet okazji jakiejkolwiek wykorzystać, jednak teraz nie miał zamiaru popełniać poprzedniego błędu.
"W sumie przydałyby się również jakieś rzeczy codziennego użytku..." zaczął w myślach
Z lekkim znudzeniem spoglądał jak Muad wyciąga coś z plecaka.
"...jak na przykład...o no właśnie, kubek."
Ujrzał lecące w jego stronę naczynie. Natychmiastowo wykonał unik, w nadziei ominięcia śmiercionośnej broni. Nie takimi rzeczami rzucano w niego podczas treningów u Nocnych Noży.
"O, a myślałem, że lubisz to przezwisko." odparł z niekrytym rozbawieniem w głosie.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-10-02, 19:00   

Kubek Muada poleciał w Mrocznego Elfa, który jednak nie był specjalnie zaszokowany tym, że leci w jego kierunku jakieś dziwne paskudztwo. Uniknięcie uderzenia było bardzo proste. Kubek przeleciał ok 30 centymetrów od twarzy zwinnego Skrytobójcy, który po tym nagłym ataku Muada zaśmiał się na swój sposób.
Kawalerzysta nie trafił, co go prawdę mówiąc zabolało. Jego towarzysz broni był dość szybki i wkurzający, gdy był u góry. Taleth mógł jedynie z politowaniem patrzeć na to dziwne zajście i miny obydwu panów, którzy jak widać lubi się ze sobą sprzeczać.
"Kto się czubi, ten się lubi." Skomentowała Anielica i już ruszyła do kolejnego z wozów. Karawaniarz również poszedł wraz z nią. Następny przystanek mikstury, trucizny i eliksiry.
Wóz był tuż obok, więc droga nie była wielce nużąca, trudna, czy jakakolwiek inna. Wystarczyło zrobić kilka kroków, aby ujrzeć skrzynie z prawdopodobnie wszystkimi znanymi w Sorii miksturami, truciznami i eliksirami. Poza tym były tu również skrzynie z kryształami, jakże cennymi od czasu do czasu. "Rozglądajcie się państwo. Ceny zapewne nie różnią się wiele od tych, które są gdzie indziej, ale za jakoś jestem gotowy ręczyć własnym imieniem."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-02, 19:16   

Odprowadził wzrokiem lecący kubek. Z satysfakcją i krzywym uśmieszkiem spojrzał na Muada. Ten wyraz twarzy znaczył więcej niż jakiekolwiek docinki.
Dlatego też już się nie odezwał. Odkręcił się plecami do Muada i ruszył w stronę kolejnego powozu.
"Dooobrze Yoshi" podjął leniwie przeciągając pierwsze słowo, jak gdyby zastanawiał się nad następnym.
"Dla mnie będzie 2 mikstury leczenia lekkich ran, jedna dla ciężkich ran, lisiej zwinności, zaś z trucizn jedną fiolkę Jadu Venorii." wyliczał po kolei prostując palce w prawej dłoni. "O i jeszcze dwa kryształy Siły i jeden Życia" dodał po chwili.
Warto by w końcu wypróbować te magiczne zabawki.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-10-02, 19:34   

To była praktyka dla niego. W sumie dziwnie się poczuł. Pierwszy chyba raz chciał zrobić krzywdę Peliosowi. Szkoda, że nie zaznał satysfakcji. Wiedział chociaż, że drow jest bardzo zwinny, aż chyba zbyt zwinny. Gdy uslyszał, że jeszcze chce kupić coś co zwiększy jego zalete, odrazu pomyślał o sobie, i w duchu zgodził się z nim, że też to mu sie przyda. Miał zawsze swoje rezerwy monet...

Poszedł spokojnie po kubek. Od dziś będzie go chyba nazywał 'Pogromcą', ale to tylko przelotna myśli. Lubił utożsamiać różne przedmioty z różnymi zdarzeniami i tak dalek. Dość spokojnie w ciszy podniósł kubek. Jednak nie pozolił drowowi odejść daleko. Przycelował, taak, w jego potylice. Gdy był gotowy, rzucił jeszcze raz. Chciał jeszcze raz sprawdzić go. A to mogło by być owocne.

Czekał aż kubek trafi Peliosa, by móc się w dość przyjazny sposób pośmiać.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
MarszaL 
Śmiałek
Dresiarz w kapturze



Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2005
Posty: 515
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-10-03, 19:16   

"No to tak..." powiedział Mag "dla mnie będą dwie małe mikstury many, dwie lekkie mikstury życia oraz trzy kryształy mocy.".
Nie kosztowało to wiele, toteż nie liczył na dezaprobatę ze strony towarzyszy. Ciekaw był, czy Muad z Peliosem pogryzą się o głupi kubek, który znowu zaraz pójdzie w ruch.
Taleth w tym towarzystwie czuł się coraz dziwniej. On raczej kubkami się nie rzucał. Przysiągł sobie, że przy następnej nadarzającej się okazji zrobi to.
_________________
Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.

Taleth
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-10-05, 00:42   

"Mikstura leczenia lekkich ran dwie sztuki złota za sztukę, sztuk dwie, cztery monety. Dwanaście sztuk złota za miksturę leczenia ciężkich ran, to już szesnaście monet. Mikstura lisiej zwinności siedemnaście sztuk złota, a to w sumie daje trzydzieści trzy sztuki złota. Jad Venorii dwadzieścia dwie sztuki złota. Dwa kryształy życia, dwie sztuki złota, a kryształ życia, dziesięć sztuk złota. W sumie będzie to sześćdziesiąt siedem sztuk złota. Dobrze liczę? "

'Dla pana trzy kryształy mocy, po dwie sztuki złota za sztukę, czyli sześć sztuk. Dwie małe mikstury życia i dwie małe mikstury many. Wszystkie po dwie sztuki złota za sztukę. W sumie będzie to sześć plus osiem, a to czternaście. Z zakupem tego pana to osiemdziesiąt jedna sztuka złota. A dla pani?" - A dla mnie dwie mikstury leczenia śmiertelnych ran, dwie mikstury przywracające wszystkie utracone magiczne moce. No i jedna mikstura szybkości." - Tak. To będzie czterdzieści i czterdzieści, i czternaście. Osiemdziesiąt cztery sztuki złota."

Yoshi pomyślał nad zsumowaniem wszystkich tych liczb, gdy kubek rzucony przez Muada poleciał w stronę Mrocznego Elfa. Pelios jednak nie był dobrym celem na tego rodzaju sztuki. Schylił głowę nawet nie musząc odwracać jej, aby ujrzeć lecący kubek. A ten poleciał prosto...

[odgłos tłuczonego szkła]

"I trzy mikstury wzmocnienia umysłu po siedemnaście sztuk złota za sztukę. To będzie pięćdziesiąt jeden. Tak.. i pięć minut sprzątania." kubek rzucony przez Muada z dużą siłą wpadł do jednego z kuferków gdzie stały sobie błękitno - fioletowe mikstury. Trzy rozleciały się na drobny mak, gdy uderzył w nie kubek, ale to jeszcze nie było takie złe. W końcu mogło ich się tam rozbić dziesięć.

"Sto sześćdziesiąt pięć i pięćdziesiąt jeden to dwieście szesnaście sztuk złota. A w sumie: Tysiąc osiemset dziewięćdziesiąt trzy plus dwieście szesnaście równa się dwa tysiące sto dziewięć."

"No pięknie Łajzo! Sam za to zapłacisz." słowa oczywiście należące do Natyrry.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-05, 17:31   

Unik wykonał niemal instynktownie. Przymrużył lekko oczy słysząc dźwięk tłuczonego szkła. Szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy gdy przelotnie zerknął na Muada.
Zastanawiał się czy człowiek ma jakieś zapasy złota. Przydadzą się z pewnością, gdyż przekroczyli pojemność swego kufra.
"Coś często ostatnimi czasy zdarza ci się coś potłuc Muad" odparł z niekrytą satysfakcją w głosie.
Przekomarzanie się z Muadem sprawiało mu dużą radość, rozluźniało także wszelkie nieprzyjemne odczucia. Oczywiście tylko wtedy gdy owe gierki wygrywał. Uśmiechnął się w duchu spoglądając niewinnie na niebo.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-10-05, 18:14   

"Ta jasne..." - burknął. Oczywiście wiedział, że zapłaci.
"No racje Pelios. Strata kompanów też ostatnimi czasy stała się dość częsta..." - zripostował drowa. Takie dogryzanie niby nie robiło na nim wrażenia, ale Pelios ostatnimi czasy, czyli po śmierci i nowych narodzinach, zbyt sobie często sobie pozwala na dziwne rzeczy. Nie cieszył go fakt, iż kubek nie trafił drowa. Tak bardzo chciał go trafić, najwyraźniej miał dziś nie oberwać.

"Teraz przynajmniej wiem jak nazwać kubek - Wzmocniony Umysł..." - uśmiechnął się sam do siebie... No i poszedł poszukać kubka.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
MarszaL 
Śmiałek
Dresiarz w kapturze



Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2005
Posty: 515
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-10-06, 20:31   

Nie. Mag nie będzie rzucał kubkami. Spojrzał na kompanów z politowaniem.
"Tylko nie obcinajcie z moich zakupów..." westchnął.
Sam zastanawiał się, skąd Muad weźmie pieniądze, aby szkody opłacić. Może sprzeda kubek?
"Przestańcie się w końcu rzucać i tłuc..." dodał Bohater.
_________________
Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.

Taleth
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-10-07, 00:15   

"Nie było trudno odnaleźć kubek, leżał wśród szkła i rozlanych mikstur. Trochę szkła i mikstury ostało się w nim. Teoretycznie należało to teraz do Muada, ale szkło nie działa dobrze na żołądek i jelita. O tym już ktoś kiedyś powiedział Wojownikowi. Pelios obserwując niebo spostrzegł jakiś dziwny cień na południu. W sumie to Bohater podniósł wzrok tylko dla picu i nie spodziewał się ujrzeć czegoś, czego nazwać nie potrafił jeszcze, a co się lekko powiedziawszy zbliżało. Wzrok Taletha także powędrował w niebo, gdy tylko Mag zdał sobie sprawę z tego, że coś przyciągnęło uwagę Pelosa. Oczy Człowieka patrzącego za dnia, były trochę lepsze niż oczy Mrocznego Elfa o tej porze. Bohater szybciej dostrzegł kształt... okrętu. Jakaś dziwna jednostka 'latająca' zbliżała się z południa. Po chwili i Natyra, i Yoshi, a w końcu karawaniarze i Muada ujrzeli dziwny kształt na niebie. Okręt leciał na wysokości dwóch i pół, może trzech kilometrów. Gdy się zbliżał panowało milczenie. Przeleciał on na wschód od karawany i poleciał dalej na północ. Na pokładzie widać było sylwetki humanoidów, lecz ich rasa nie była bliżej zidentyfikowana. Na trzech stojących masztach były rozłożone wszystkie żagle. Jednostka była uzbrojona, widać było na jej pokładzie dwa skorpiony i balistę. Nazwa nie była zauważalna, ale symbole na żaglach już tak - Czerwone ośmioramienne gwiazdy. Okręt przeleciał i zniknął gdzieś w niskich chmurach, lub jakiejś magicznej mgle.
Gdy już trochę emocje opadły Yoshi zaprosił do wozu z odzieniem. Był trochę dalej, więc trzeba było się przejść.
 
 
     
MarszaL 
Śmiałek
Dresiarz w kapturze



Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2005
Posty: 515
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2007-10-07, 18:23   

"Co to było?" zapytał po cichu Bohater. Coś czuł, że nie wróży to nic dobrego. Zapamiętał sobie znak ośmioramiennej gwiazdy. Podróże nauczyły go, że diabeł tkwi w szczegółach i takie sprawy warto pamiętać. Domyślał się, że cała drużyna była równie zaskoczona, co on sam. Nie zmieniało to faktu, że zakupy były droższe niż myśleli. Nadal patrząc typowym wzrokiem człowieka zirytowanego spoglądał na Muada. Dawał mu tym samym do zrozumienia, że nie zrezygnuje ze swoich zakupów przez jego głupie kubki.
_________________
Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.

Taleth
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-07, 18:54   

Chmurki, przeklęte słońce, zwykłe, nudne, dzienne nieb...
Wybałuszył nieco oczy widząc dziwny cień.
Po niedługiej chwili, gdy już dostrzegł czym cień jest, wybałuszył je jeszcze bardziej.
Nigdy nie widział okrętu ale z tego co słyszał, powinny one pływać po wodzie, nie po niebie...
Zerknął na Muada i Taletha, nie był pewien czy jest to normalny w ich okolicach widok. Ich miny jednak utwierdziły go w przekonaniu, że również są zaskoczeni.
"Ktoś wie co to na gniew Vestriel było ?"
Gdy statek zniknął, a wszyscy ruszyli do kolejnego powozu, Pelios wrócił do spraw bardziej przyziemnych.
"Dla mnie jak już wcześniej mówiłem czarny płaszcz z kapturem. Przydałby mi się także pasek z miejscami na mikstury."
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-10-07, 20:36   

Gdy spojrzał na statek, w który była wgapiona już dużą liczba osób tutaj, wybałuszył oczy oczywiście. Nigdy przedtem nie widział czegoś takiego i mu to nie przypadło do gustu. Różne dziwne rzeczy dzieją się na południu. Dlatego chciał szybko wracać już na północ...

Sprawe dziwnego statku przemilczał, nie było sensu poruszać jakiegokolwiek tematu. Popatrzył się na kompanów i zdumiał się. Niespodziewana irytacja maga i ta niestałość u drowa. Jeden dziwniejszy od drugiego.

Nie obchodziły go już w sumie zakupy... ale jednak jeszcze coś dopomniał.
"Kończcie te zakupy, trzeba się zebrać za niedługo i ustalić pare spraw..." - ponaglił reszte.

"Ja płace za swój kubek a także miksturke lisiej zwinności wezmę jedną..." - i na tym zakończył. Spojrzał jeszcze raz w kierunku gdzie przed chwilą był statek. Starał się skojarzyć ten symbol na jego żaglach. Szukał połączenia z Razud, z Podziemiem i z Demonami - w tym był najlepszy.
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-10-07, 23:59   

'Mikstura lisiej zwinności raz. Siedemnaście złotych monet doliczam do rachunku. Dwa tysiące sto dwadzieścia sześć sztuk złota. A teraz sprawy ubrań. Jeden pas na mikstur i płaszcz. Chwila..." Yoshi poszukał odpowiedniego płaszcza. "Ten będzie na ciebie dobry panie. Na pewno. Ale to jest zwykły płaszcz, tylko dwie sztuki złota. Mam coś co mogłoby sie tobie bardziej spodobać. Idealnie czarny płaszcz. Ciemniejszy od najciemniejszych cieni. O to ten. Pokazał płaszcz. Może któryś z panów sobie życzy ten płaszcz. To Zasłona Cienia. Ten kto zarzuci na siebie ten płaszcz może się spokojnie wtopić w cień... a dzięki swej rozciągłości można prócz siebie samego okryć nim jeszcze jedną osobę. Siedemset dwadzieścia sztuk złota wziąłbym za niego. A gdyby chęci nie były możliwe do opłacenia, służę również skupem magicznych przedmiotów. Odpowiednia cena zawsze się znajdzie. No dobrze, ale teraz spójrzmy na pas. Tak. Podwójny pas z grawerowanej czarnej skóry, metalowa sprzączka. Poszukam rozmiary. Tak... ten będzie się na ciebie nadawał panie. Piętnaście sztuk srebra. Można przypiąć do niego aż osiem mikstur. Mam kilka takich, a prócz nich lepsze pasy, jak ten." Yoshi pokazał jakiś dziwny biały pas, jakby jedwabny. "Niech oczy was nie mylą, jest to bowiem pas z pajęczyny Arachnitów. Gdy się już tylko założy ten pas, natychmiast twardnieje i pomaga odbijać razy bronią. Właściciel jednak zawsze może zdjąć ten pas w normalny sposób. Można przypiąć do niego zarówno broń jak i mikstury, czy sakiewki. Kosztuje ledwie dwieście dziesięć sztuk złota."

Symbol widziany przez Bohaterów żadnemu nic nie mówił, żadnego znanego symbolu także nie przypominał. Nie wyglądało to jednak na nic pochodzenia piekielnego, czy też mrocznego. Statek jak statek, tylko, że powietrzny. Bardziej jednak uwagę przykuło imię bóstwa, którego to imię zdradził Pelios. Taleth wiedział tyle, że Vestriel, to jakieś bóstwo, Muad wiedział ledwie tyle samo. Yoshi milczał, ale miał kwaśną minę. Natyra jednak wiedziała chyba troszeczkę więcej i odważyła się mówić: "Co ty za przekleństwo czcisz czarny stworze? Bawisz się może w składanie ofiar ze szczurów dla tego nocnego bożka? To jest bóstwo masek i ukrycia, tak? Coś dla tych, którzy wchodzą w nocy do domu i mordują dla samego mordowania. Taka chora przyjemność, co? Nim się stałeś czcicielem tego czegoś to jaką obietnicę złożyłeś? Kogo to oszczędzisz? No pochwal się... Na szczęście te bóstwo to wymysł tylko chorej głowy. Nigdy nie istniało i istnieć nie będzie." Anielica prychnęła pogardliwie na koniec i uśmiechnęła się w niebo zadowolona, że może skorzystać ze swej wiedzy. Gdy kobieta skończyła Mag poczuł olśnienie. Skojarzył nazwę bóstwa z pewnymi potworami, jak to się zwykło określać takie istoty. Sztyletowe Cienie - zmarli fanatycy przemienieni po śmierci w zabójcze cienie. Nie do końca żywi, pełni precyzyjnie kierowanego gniewu. Trudno było opisać jak wyglądają te kreatury, ani skąd się biorą, ale na pewno mają jakiś związek z bóstwem, którego imię wymówił Mroczny Elf.
"Co do tego statku... to taki sobie. Latanie jest przyjemne, gdy się ma własne skrzydła. Chodząc sobie po jakimś pokładzie i łykać obłoki, to sposób na chorobę, a nie przygody." - Ja chyba wiem, co to było panie." Odezwał się Yoshi. "Powietrzny Okręt, ale symbol na żaglach mi nieznany. Ludzcy magowie z Imperium ponoć znają technikę umagiczniania morskich statków tak, aby latały. Wiele jednak o tym nie wiem." On nie wiedział, ale znów Taleth trochę więcej mógł powiedzieć. Rzeczywiście gdzieś słyszał o tym, że istnieją zaklęcia, które rzucone na zwykły statek potrafią przemienić go w latający pojazd. Trudno jednak wnioskować jaka to magia jest za to odpowiedzialna, ani ilu to magów musi się męczyć nad rzuceniem jednego takiego zaklęcia.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-10-08, 22:56   

Imię bogini wymówił właściwie bez pomyślenia. Jakoś samo nasunęło się na usta. Zazwyczaj nie przejmował się sprawami natury religijnej, jednak śmierć potrafi nieco zmienić.
Od zakończenia treningów i złożenia przysięgi czuł niejaką więź z Vestriel nawet jeżeli był to jedynie jego wymysł.
Uniósł brew zerkając na Nattyrę. Wiedza anielicy nie tylko go zaskakiwała, wręcz niepokoiła. Może powiedział zbyt wiele. Nie spodziewał się, że inne istoty, w taki sposób reagują na imię jego bogini. Spojrzał jeszcze po towarzyszach, czy również nie zdradzają oburzenia.
"Ciekawe snujesz przypuszczenia." odparł z lekkim uśmieszkiem "Nie widzę jednak powodu, by tłumaczyć ci się z czegokolwiek."
Uważał temat za zakończony, przynajmniej na razie. W to, że bogini jest jeno wymysłem nie wierzył. Musiał jednak przyznać, że Nattyra posiadała niebezpieczne dla niego informacje.
 
 
     
MuadDb 
Uwieczniony w Historii
Wędrowiec



Wiek: 37
Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 1161
Wysłany: 2007-10-08, 23:03   

Spojrzał się dziwnie na drowa. On coś knuje. Ale nie przejmował się tym.
"Nie ważne co to było, mamy robote do zrobienia, a brakuje nam ogólnie przyjętego planu.." - napomniał znowu, męczyły go już te zakupy, bo on już miał co chciał. Było mu z tym dobrze. Chociaż z jednej strony nie wiedział czy to mu coś pomoże.


Poczył nawet odrobinę przyjemności, gdy Natyrra bawiła się Peliosem. Fakt, że próbuje udawać prawdziwego drowa, jednak przebywając wśród ludzi, stanie się podobny do nich, prędzej czy później.
"Anioł, potrzebujesz jeszcze czegoś?" - rzekł do anielicy. Od jakiegoś bowiem czasu, wolał ją nazywać z większym szacunkiem. Może to wynik tego, iż jest od niego silniejsza, chociaż nie widać po niej.
"Mamy jeszcze chyba jakieś fundusze co?"
_________________
- Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group