TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2013-08-09, 11:16
Za garść denarów
Autor Wiadomość
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-07-24, 20:57   

Porąbanie drewna wyszło mu całkiem sprawnie, zważając na fakt, że całe życie był uczony do wymachiwania bronią, a topór, a raczej siekera to po prostu inna odmiana broni. Gdy już skończył rąbać, a wokół pienka urosła już kupa drewna, zabrał się za rozpalanie.
Ulozyl małą konstrukcje, trochę inną niż początkowo planował. Zadziwiającym faktem było, ze starzec wiedział wszystko za co moznaby się zabrać. Innym faktem było, ze robił to codziennie od ładnych paru lat, jak wnioskował z ich rozmowy.
Zatem podlozyl jeszcze trochę drobnych gałązek tam, gdzie zauważył tlący się żar i zaczął lekko dmuchać, patrząc co teraz się stanie. Nie oczekiwał cudów, nie liczył że ognisko zapłonie od razu wesołym płomieniem, ale miał nadzieje że dzięki Radom Korneliusa chociaż trochę przyspieszy znaną mu już mozolną czynność. Jego zoladek domagał się jedzenia. Czuł to, przy każdym napieciu mięśni brzucha. Nieprzyjemne ssanie w żołądku. Nie chciał jednak być nieuprzejmy i nie pospieszał gospodarza.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-05, 17:09   

Ervin kucnął przy kupie chrustu, która miała się wkrótce zamienić w ognisko. Rzeczywiście, popiół znajdujący się u jej podstawy wciąż tlił się, co załatwiało większość pracy związanej z rozpalaniem. Jedyne, co bohater musiał uczynić, to w ostrożny sposób dostarczać płomykom powietrza i systematycznie dorzucać tu i ówdzie chrust. Pół elf szybko zauważył, że z każdym głębszym jego oddechem ogarnięte czerwienią żaru polana rozjarzały się znacząco. Oczywiście, za pierwszym razem bohater dmuchnął zbyt mocno, zbyt gwałtownie, przez co w twarz uderzył go jedynie podmuch popiołu i iskier. Szybko jednak zrozumiał, iż jego oddech musi być długi i stabilny bardziej niż silny i intensywny. Gdy ta sztuka została przez niego opanowana, reszta pracy poszła już jak z płatka. Pierwsze płomienie wydostały się z jamy chrustu i żaru łapczywie pożerając każdą drobinę drewna jaką tylko im podsuwał pod rozedrgane paszcze. Po kilkunastu minutach pracy mógł wreszcie ze spokojem rzucić w ognisko grube, świeżo porąbane polana. Żywica, ogarnięta płomieniami, trzaskała głośno, wesoło, zwiastując nadchodzący posiłek. Gdy pierwsze płomienie ogniska zaczęły lizać uwieszony nad nimi kociołek, Kornelius pojawił się obok. Skinieniem głowy skwitował starania Ervina, samemu wsypując do wody pokrojone warzywa i rybne filety. Bohater zauważył, że nie wszystkie oprawione przez niego ryby znalazły się w kotle. Część z nich została fachowo ponabijana na sztorc na długie, wąskie patyki. Tak jak się domyślał wcześniej – zapewne zostaną one upieczone.

- Hm... powinien już tu być – rzekł gospodarz.

I rzeczywiście, jak na zawołanie, gdzieś sponad otaczającej ich ściany złotych zbóż rozległo się przejrzyste dźwięczenie dzwoneczka. Jak gdyby takiego uwieszanego u szyi owcy – przodownika stada, lub u wiejskiej krowy.

- Ocho! – wyraźnie rozpromienił się Kornelius – Stary pryk znowu jedzie wozem. Odechciewa się, skurczybykowi, na stare lata pieszych podróży.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-05, 17:28   

Parunasto minutowa praca nad ogniskiem przyprawiła go prawie o hiperwentylacje. Jednak w końcu udało mu się sprowokować na tyle duży płomień, ze mógł wrzucić nieco większy kawałek drewna do ognia. Widząc wrzucane do kotła kawałki ryby jego brzuch, a dokładniej żołądek, wydał z siebie dźwięk, który na pewno świadczył o jego aktualnym zapełnieniu. A dokładniej, ze trzeba to zapełnienie zagwarantować.
Od kolacji dzieliło go jeszcze jakieś pół godziny gotowania się zupy. Dawno nie miał w ustach nic innego niż zwykle racje żywnościowe, które były pozywne i wysokoenergetyczne, ale nie miały za grosz smaku, którym moznaby się w jakiś sposób zachwycać. A jaka by dzisiejsza zupa nie była, na pewno będzie mu smakowala jak najwybitniejsze danie.
Był dumny, ze udało mu się podołać zadaniu Kornelisua, mimo ze było to tylko wypatroszenie ryb, porąbanie drewna i rozpalenie ogniska. Mało który podróżnik skupia się na edukacji w kierunku sztuki przetrwania, a on - Ervin, dzięki pomocy gospodarza, nauczył się podstawowych zagadnień tej dziedziny.
Reagując na słowa mężczyzny odwrócił wzrok w stronę z której nadchodził dźwięk dzwonka. Był ciekaw, kim był ów człowiek. Poszukiwacze przygód, skarbów i łowcy głów zawsze go fascynowali. Ich wolność i brak ograniczeń była niesamowicie kusząca. Nie mógł już doczekać się momentu w którym po skończonym posiłku przyjaciel jego gospodarza zacznie opowiadać o swoich przygodach.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-09, 10:59   

Dźwięk dzwoneczka nasilał się. Ervin odruchowo odwrócił wzrok w jego stronę, wypatrując przybycia spodziewanego, acz tajemniczego gościa. Rychło też spomiędzy złotych łanów zbóż otaczających dróżkę prowadzącą do chaty wyłonił się następujący widok. Na drewnianym, niezbyt wielkim wozie (pewnie lepszym określeniem byłoby w tym miejscu słowo „bryczka”) okrakiem na koźle siedział jor. Jego futro, barwy czystego srebra mieniło się puszyście w blasku letniego słońca. W swoich krótkich, szczurzych łapach trzymał on skórzane lejce prowadzące pewnie ku wędzidłu znajdującemu się w pysku małego, acz silnego kucyka ciągnącego całą konstrukcję. Od biedy jor ów, jako osobnik niezbyt pokaźnej postury, mógłby z powodzeniem jeździć na kucu na oklep, gdyby taka potrzeba kiedykolwiek się pojawiła.

- Kornelius, ty stary pryku! – zawył szczur w bardzo czystym Imperialnym, wyszczerzając długie siekacze na powitanie znajomego.

- Isk, pchli synu, gdzieżeś się podziewał? – odparł gospodarz, wychodząc swojemu gościowi na powitanie z szeroko rozwartymi ramionami.

Szczurołak pewnie zeskoczył z kozła, puszczając kucyka samopas. Rozsądne zwierzę nie wyglądało na takie, które miało w zwyczaju pałętać się zbyt dala od swojego właściciela. Obaj starzy przyjaciele zaś padli sobie w ramiona.

- Dobrze widzieć cię w zdrowiu. – poważnie rzekł Kornelius.

- Nic się nie bój, do wódki jeszcze usiądziem, jak za dobrych czasów. Dużo jest do ogadania.

Spojrzenie małych, paciorkowych wręcz czarnych jak węgielki oczu szczura spoczęło na Ervinie.

- Myślałem, że będziemy tu sami? – stwierdził, nie zapytał – Chyba, że coś się u ciebie pod tym względem wreszcie zmieniło…?

Kornelius pokręcił przecząco głową.

- To się nie zmieni, wiesz o tym, futrzaku. Ten oto tu znajomek to Ervin. We wsi go przegonili…

- Mieszaniec, półelf, widzę przecież. – przytomnie zauważył Isk - A myślisz, że mnie to czym witali? Chlebem i solą?

- Przegonili go – niezrażony ciągnął Kornelius - i przyszedł tu szukać noclegu. Pomyślałem, że we trójkę pić zawsze lepiej będzie niż we dwóch. Ileż można, kurwa mać, patrzeć na twórz szczurzy pysk.

Kornelius roześmiał się, lecz uwadze bohatera nie uszło, iż był to raczej śmiech na odwrócenie uwagi Iska od jakiegoś niezręcznego dla gospodarza tematu, który został nieopatrznie poruszony.

- Ervin… - szczurołak badawczo zmierzył bohatera wzrokiem – taaak… mogłem coś słyszeć o straszliwym pogromcy chłopstwa i lokalnego wieśniactwa. Tulik, znasz Tulika? Ten masywny syn sołtysa? Ponoć posrał się ze strachu dziś na widok piekielnej bestii z mieczem wielkim jak mąż a czarnym jak oczy diabła. Dajesz wiarę? Dobiegł do chałupy i zesrał się ze strachu. Cała wieś o nim mówi!

Szczurza łapa wyciągnięta została w stronę bohatera.

- I za to masz moją wdzięczność, przyjacielu. Nie znoszę tego lokalnego, rasistowskiego ścierwa.

Wyszczerzył pysk w uśmiechu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-10, 08:31   

Postać jora siedzącego na bryczce była ostatnią rzeczą jakiej spodziewał się Ervin w tym miejscu. Nie dość ze mieszkańcy wioski wykazywali ogólną niechęć wstosunku do każdego kto chociaż trochę odbiegał od normalności, to jor nie za bardzo pasował mu do obrazu mężnego poszukiwacza przygód. Jeszcze złodziej, zabójca albo włamywacz - już bardziej. Ogólne zdziwienie szybko minęło, pozostawiając za sobą dziwne zawstydzenie. Był intruzem, wiedział, że póki nie pójdzie sobie w dalszą podróż, jego gospodarz nie będzie mógł swobodnie porozmawiać z przyjacielem.
Odmieńcza solidarność sprawiła, że od razu polubił jora. Mniejsza z ich dziwnymi, hermetycznymi zartami, których nie do końca rozumiał. Sama wzmianka na temat wieśniaka srającego w gacie wywołała na jego twarzy krzywy uśmiech. Wytarł dłoń o spodnie, strzepując z niej brud ogniska i podał rękę jorowi. Był to jeden z pierwszych kontaktów z tą obcą rasą. Oprócz Alii, z która służyli dziwnemu elfowi, był pierwszym szczurołakiem, z którym rozmawiał. Tamta jednak bardzo różniła się od swojego pobratymcy.
- chyba trochę przesądzają w tej wiosce. Nikogo nie chciałem zabić - zaśmiał się krótko - swój honor mam, nie dam się obrażać, zwłaszcza przez pochodzenie - czyżby się tłumaczył? Było mu głupio, ze miecz zapanował nad jego wolą, tylko cudem udało mu się nad nim zapanować.
-też chętnie usłyszę o Twoich przygodach. Wędrówka mi nie obca, ale prawdziwym poszukiwaczem przygód się nie nazwę, jeszcze trochę mi do waszego poziomu brakuje - zaśmiał się drugi raz.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-17, 13:12   

Ervin uścisnął wyciągniętą w jego stronę łapę. Dotyk dłoni jora był dziwny. Jednocześnie wyczuć się dało delikatną budowę szczurzego kośćca. Z drugiej jednak strony uścisk był mocny i zdecydowany, jak gdyby w wykonaniu kogoś nawykłego do trudów i wysiłków fizycznych. Skóra jora była sucha i chropowata.

- To bardzo zamknięta społeczność. Potrzeba wiele czasu by spojrzeli na ciebie inaczej niż... – zaczął Kornelius.

- Inaczej niż przez pryzmat własnej ciemnoty i zacofania – prychnął szczur, puszczając do Ervina zawadiackie oczko.

Gospodarz nie podjął tematu. Pokręcił zamiast tego przecząco głową, odchodząc na chwilę na bok w stronę gotującego się gara z zupą.

Isk odtroczył kucyka od swojej bryczki. Zerwał większy, rosnący opodal wiecheć trawy, po czym zaczął energicznie wycierać boki zwierzęcia z potu. Gdy tylko czynność ta została zakończona, wziął lejce kucyka, przywiązując go nieopodal domostwa.

- O, wiesz co mawiają o przygodach – rzekł jor na uwagę Ervina – prędzej to one cię znajdą niż ty je. Prawdziwy poszukiwacz przygód niemal nigdy nie zajmuje się tym, co mówi jego nazwa profesji – zaśmiał się nerwowo – no, chyba, że jak Kornelius, człek stanie się unikaczem przygód.

Człowiek wzruszył ramionami.

- Nic dobrego nigdy mnie z przygód nie spotkało. Nie wiem czemu miałbym na starość ich poszukiwać, przyjacielu – rzekł ponuro.

Zamieszał drewnianą łychą w kotle.

- Oho, strawa już gotowa! Ervin, bądź tak dobry i skocz do chałupy. W szafie znajdziesz talerze i łyżki. Zjemy na świeżym powietrzu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-17, 13:43   

Słowa Korneliusa zwróciły uwagę Ervina, dając mu do zrozumienia, że jest on w jakiś sposób połączony z mieszkańcami wioski. Jest od nich zależny. Można tak powiedziec, zapewne sprzedaje im złowione ryby, zebrane grzyby, czy też mięso zwierząt. Może pomagają mu w czymś w zamian, dają materiały, których sam nie jest w stanie zebrać, lub wytworzyć, pieniądze, za które może handlować, jeśli w takiej mieścinie zjawi się jakiś przyjezdny handlarz.

Tak czy inaczej, jest przychylny jej mieszkańcom. Fakt ten może się przydać w przyszłości, Ervin będzie wiedział, że aby pozostać w dobrych kontaktach z Korneliusem, należy nie mieć zwady z wieśniakami, jak bardzo by go nie wkurwiali.

Co do samej postaci jora - coraz bardziej go lubił. Rozumiał jego słowa, wiedział na wlasnym przykładzie, że przygody Krążą wokół niego jak mucha wokół gówna. Nie przebierając w epickich porównaniach, to było mu najbliższe, przygody muskały go, a później pozostawiały niewyjaśnione.

Dajmy na to tajemniczą karczmę, albo dziwnego elfa w czerwonej szacie, poszukujacego lurtian, tajemnicze miasto pogrążone w trupach, dziwna historia z dziwnym klanem magów. Jedyną ścieżką jaką zakończył to zabicie mrocznego rycerza, coś jakby zamknięty rozdział księgi jego życia. Pozostałe jednak pozostają niedokończone gdzieś w połowie, lub też na początku. Teraz jeszcze do tego tajemniczy, straszny miecz, o którego pochodzeniu nic nie wiedział, a który przerażał go coraz bardziej.

- Taaak, sam poznałem to na własnej skórze - odparł - ale żadna z moich przygódek - zaakceptował ich małość, tak aby rozmówcy wiedzieli jego stosunek do tego co przeżył, w porównaniu z ich doświadczeniem. Naprawdę miał ich za starych, potężnych wyjadaczy, co to z niejednego chleba piec jedli, czy jakoś tak i niejedną księżniczkę uwolnili. Chciałby, żeby tak było, już od dziecka uwielbiał słuchać opowieści o mężnych wojownikach, sprytnych złodziejach i przebiegłych łotrach - nigdy nie skończyła się zbyt ciekawie. Nauczyły mnie, że w życiu, można poznać tylko zło i cierpienie, a nie ciekawe przeżycie, o których chce się opowiadać wnukom. - opuścił wzrok na swoje dłonie, jakby zastanawiając się, ile od tamtej pory uczynił zła. - Wydaje mi się, że Kornelius może mieć rację - dodał po zastanowieniu - Jednak nie chce rezygnować z podróżniczego życia, jestem za młody, żeby osiąść na laurach, jeszcze niczego nie osiągnąłem, całe życie przede mną!

Po tych słowach odszedł zgodnie z prośbą gospodarza, w poszukiwaniu talerzy i sztućców. Głód coraz bardziej dawał o sobie znać, a zapach zupy przypominał o tym jeszcze bardziej. Do tego samodzielne przyrządzenie posiłku sprawiło, że miał jeszcze większy apetyt.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-17, 18:19   

- Całe życie przede mną, powiedział półelf – roześmiał się Isk – nawet w najgorszym razie masz przed sobą dobre dwa ludzkie żywota. Nic cię nie goni, przyjacielu.

Kornelius prychnął z rozbawieniem.

- A teraz to pieprzysz jak stary. Chłopak jest młody, głodny świata, a młodość rządzi się takimi samymi prawami, niezależnie od tego, czy jesteś nieśmiertelny czy też żyjesz tylko kilkadziesiąt lat.

Ervin oddalił się do domu w poszukiwaniu sztućców i talerzy, zostawiając na chwilę dwójkę przyjaciół w ich przyjacielskiej sprzeczce. Ich dyskusje zawsze najwyraźniej tak wyglądały. Zupełnie jakby nad każdą kwestią musieli roztrząsać kilka punktów widzenia.

Bohater szybko powrócił przed chałupę. Isk z Korneliusem w tym czasie zdążyli przynieść długą, drewnianą ławę – ani chybi lokalny wyrób, oraz przyturlać kilka nierozłupanych pniaków do siedzenia. Szczurzy ogon Iska tańczył nerwowo na widok polewanej, rybno – warzywnej zupy.

- Zawsze lubiłem z tobą obozować, bracie! – zapiszczał z ekscytacji.

Znów puścił oko do Ervina.

- Powiadam ci, jeśli już koniecznie głodnyś wędrowania, to miej przy sobie kogoś, kto dobrze gotuje. Nic bardziej nie wykrzywia ryja po kilku miesiącach tułaczki po świecie, niż suszone mięso. A nic zaś tak dobrze nie sma...

Głośne siorbnięcie parującej zupy.

- ...smakuje, jak domowy, kurwa, obiad!

Kornelius prychnął pod nosem jedynie, polewając zupę również Ervinowi.

- Jedz, jedz – zachęcił – jeżeli nadal zamierzasz spędzić wieczór z dwoma staruchami, potrzeba ci sporo sił, przyjacielu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-17, 18:34   

Opuścił sprzeczających się mężczyzn, zastanawiając się, czy kiedykolwiek znajdzie osobę, z którą będzie mógł podróżować, poznawać świat, kłócić się, gotować, zabijać potwory i bestie, a później spotykać się raz na rok, na plotki, opowieści ze świata. Czy kiedykolwiek będzie mógł w czyjeś ręce powierzyć całe swoje życie i być pewnym, że się nie zginie? Było to marzenie niejednego człowieka, elfa, czy krasnoluda. Z pewnością mało kto może być takim szczęśliwcem. Patrząc na tę dwójkę, był pewien, że to jedni z tych szczęśliwców. Krew, pot i łzy połączyły ich w taki sposób, w jaki nie połączyłoby ich cokolwiek innego.

Jedzenia nadszedł czas. Krótkim mruknięciem na temat jego marnych umiejętności kucharskich, w którym zawarł również przeprosiny odparł na słowa Iska na temat dobrego kucharza jako niezbędną część podróży. Usiadł na wolnym pieńku, przysuwając do siebie świeżo nalaną zupę.

Zanim zjadł pierwszą łyżkę powąchał wywar. Był tak cholernie głodny, że od razu w jego ustach pojawiła się niesamowita ilość śliny, a brzuch zaburczał ochoczo na myśl o nadchodzącym posiłku. Po wzięciu na łyżkę płynu podmuchał na niego, by obniżyć jego temperaturę. Nie robił tego jednak na tyle długo, by w rezultacie się nie poparzyć. Niecierpliwość wygrała i głośnym siorbnięciem, później skwitowanym "kurwa, gorące" zaznaczył rozpoczęcie posiłku.

- Oj, chciałbym usłyszeć chociaż połowę historii z waszych przygód! - powiedział między jedną łyżką a drugą
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-17, 18:55   

Tłuste kawałki ryby pływały na powierzchni talerza pospołu z kawałkami warzyw. Całość wwiercała się w nozdrza bohatera równie silnie, co, nie przymierzając, robaki w świeżutkie jabłko. Ervin ochoczo zabrał się do jedzenia. Najpierw ostrożnie, dmuchając na kolejne porcje, po czym szybciej, sprawniej i bardziej łapczywie. Nie wybijał się pod tym względem od reszty towarzystwa. Zarówno Isk jak i Kornelius jedli jak gdyby po dniach głodówki. Żyjąc zgodnie ze starym nawykiem zaczerpniętym ze Szlaku – napełniali brzuchy do pełna zawsze, gdy była ku temu okazja.

Rychło łyżki zaskrobały o drewniane dna talerzy.

- No, to teraz rybka – ochoczo zasugerował Isk.

Kornelius przytaknął, zmierzając ku palenisku z półmiskiem w dłoni. Zamierzał ani chybi nałożyć nań upieczone już filety.

- Swego czasu – jor ściszył głos o pół tonu – niejeden trakt przeszło się w większym towarzystwie. Później przy wódce może opowiemy jedną lub dwie historie, lecz nie dopytuj Korneliusa o zbyt wiele. Nie dziwi cię, że postanowił się tu osiedlić, z dala od wszelkiej cywilizacji? Każdy z nas... – jor westchnął, krzywiąc pysk – każdy z nas wzbogacił się na swój sposób na wędrówkach. Jednocześnie też każdemu z nas przyszło z pewną ceną. Jemu, zapewne, najwyższą.

- Zdajesz sobie sprawę z tego, że nigdy nie umiałeś się ani skradać ani zachowywać cicho gdy tego od ciebie wymagano, prawda, futrzaku? – warknął Kornelius znad paleniska – Słyszę każde twoje słowo!

Isk zapiszczał z irytacją.

- Stary puchacz, cholera jasna! Kiedy ty się zestarzejesz! Ludzie w twoim wieku nie mają już dobrego słuchu!

W ich przekomarzaniach brzmiał jednak wciąż humor i radość ze spotkania.

- Człowiek orkiestra, tak na niego mawialiśmy – rzucił do Ervina – wszystko umiał. We wszystkim był dobry, do każdej nauki się garnął. Potrzebny był zwiadowca? Szedł Kornelius! Potrzeba było utargować lepszą cenę za zdobyczne łupy? Wysyłaliśmy Korneliusa! Rozbijać biwak gdzieś w Górach Środka? Kto znajdował chrust? Kornelius! Mówię ci, kurwa, w momencie, w którym chłop zrezygnował z dalszych podróży wszystkie moje przygody straciły na uroku i jakości.

Kornelius prychnął, siadając przy ławie z półmiskiem ryb.

- Skończże wreszcie mi kadzić i zapchaj sobie ten szczurzy pysk rybskiem – rzekł.

- Częstuj się, przyjacielu. Zobaczymy, jak nam obiad wyszedł – dodał już milej do Ervina.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-17, 19:08   

Ervin szerokim uśmiechem przyjął informacje na temat ryby. Zupa przyjemnie rozgrzała go od środka i w pewnym stopniu nasyciła go, pozbawiając nieprzyjemnego uczucia w żołądku. Aż nie potrafił mieć złego humoru w ich towarzystwie. Cały trud wędrówki i zmęczenie zeszło z niego w momencie gdy spotkał Korneliusa. Było to dla niego tak nienaturalne, że sam był zdziwiony jak się zachowuje. Nie czuł pustki po utracie swych wewnętrznych przyjaciół, nie czuł fantomowego bólu blizny na klatce piersiowej podczas każdego głębszego wdechu.
Chodziła za nim jednak jeszcze jedna myśl - Co się stanie, gdy następnego dnia rano opuści dom Korneliusa? Gdzie pokieruje swe kroki? Żeby odnaleźć przygodę, nie można jej szukać, sama na Ciebie wpadnie. Tak powiedział Isk. Czy to prawda? Trzeba mieć jednak jakiś cel. Odgórny, chociażby kierunek. Co się stanie, gdy dotrze do większego miasta? Zaszyje się w karczmie i będzie pić? Pić, całymi dniami i nocami, zadłużając się u coraz to nowych lichwiarzy, będąc straszonym przez pół ciemnej strony miasta, aż umrze, w własnych wymiotach, w zsikanych spodniach. Jak połowa pijaków w każdej ludzkiej melinie. Normalka. Rutyna.
Wystarczy poszukać. Odnaleźć sens. Jaki będzie jego? Poszukiwanie tajemniczej karczmy?
Musi tam trafić, aby dowiedzieć się, skąd trafił do niego miecz. Czy był jakimś znakiem od Bogów? Albo od kogoś znacznego, kto chce wykorzystać go jako narzędzie?

Zostawił te pytania na później.

- Sądzę, że wspomnienia z waszych wypraw i sam fakt posiadania takiego przyjaciela chociaż w połowie może rekompensować straty.

Może przesadził, słowa te ładnie brzmiały, jednak nie znał sytuacji Kornelisua. Miał nadzieję, że tamten się na niego nie obrazi.

- Niestety, jak mnie matka na świat wydała, to tylko mieczem umiem dobrze wywijać. I szybko się ruszam. Tak to nic mi nie wychodzi. Nieustające pasmo niepowodzeń.

Mówiąc to już zabierał się za jedzenie ryby. Ciekawość zżerała go prawie w równym stopniu co głód.
Jak poradził sobie z oprawieniem jej? Czy pozostałym zasmakuje?
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-17, 19:20   

Kobieta w karczmie na moment przed tym gdy przebiła go na wylot demonicznym mieczem kazała mu szukać swojego celu. Tak go właśnie określiła. Był bohaterem pozbawionym celu w swoim życiu. Wszystkie jego przygody były jak niedopowiedziane powieści. Tak też określiła innych bywalców tamtego miejsca. Dla Evina była jednak nadzieja. Jego historia nie dobiegła jeszcze końca. Miecz miał być tego symbolem. Czy miecz jednak był dla niego celem? Wszystko wskazywało na to, że w większym stopniu był przekleństwem niż czymkolwiek innym. Tajemnicza karczma znikąd, pełna dziwnych figur z innego świata zaś – źródłem wszystkich pytań i odpowiedzi.

- Każdy od czegoś zaczynał – fachowo stwierdził Isk, pożerając rybę – machać mieczem lepiej jest umieć niż nie. Ot, cała prawda.

- Miecz to jedno – odrzekł Kornelius, krojąc sobie kawałek mięsa – ten, kto dzierży rękojeść jest jednak ważniejszy. To żadna sztuka przerąbać sobie drogę przez kłopoty. Krew zaś zawsze dopominała się będzie o więcej.

Szczur machnął lekceważąco ręką.

- Co innego mówiłeś, gdyśmy w pięciu bronili tej wioski... jak jej tam było... Brem... Brom...

- Bremborg – poprawił gospodarz.

- O, Bremborg! Jak ich cała banda obwiesiów noc w noc nachodziła, porywała bydło i dziewki tośmy od razu wiedzieli, że tu nie słowa rozwiążą sprawę. Nas pięcioro, ich dwudziestka. I co? Stanęliśmy im, kurwa, czoła! Bo tak trzeba było.

Kornelius kiwnął głową znad półmiska, nie zaprzeczając.

- Tak trzeba było – potwierdził krótko.

Ryba była znakomita. Fachowo oprawiona, natarta warzywnym sosem była nie tylko odpowiednio soczysta i dopieczona, ale również znakomicie smakowała. Nie czuć od niej było starym szlamem z jeziora, jak to czasami ryby mają w zwyczaju. Ta była inna, świeża i pachnąca. Ervin czuł jak głód, dokuczający mu od samego rana odchodzi w niepamięć.

- Co tu właściwie robisz, Ervinie, jeżeli mogę spytać? – rzekł wreszcie Isk – Rozumiem, że ze wsi cię przegnano tutaj. Wcześniej jednak, dobrze robiący mieczem półelfie gdzieś musiałeś iść. Z jakiegoś punktu A do punktu B, w celu C że tak rzeknę fizolficznie...

Kornelius prychnął z rozbawieniem. Nie skomentował jednak pierdół wygadywanych przez towarzysza. Sam sprawiał zainteresowanego opowieścią bohatera.

- Ervin był kiedyś żołnierzem – dodał jedynie, tonem wyjaśnienia.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-17, 19:40   

I skończyło się dokładnie w taki sposób w jaki nie chciał Ervin by się skończyło. Pytania na jego temat. Nie wiedział zupełnie co powiedzieć. Sam fakt bycia żołnierzem im nie wystarczy. Oni chcą opowieści, czegoś ciekawego. Jednak bał zdradzać się tajemnic. Resztki manii prześladowczej i braku zaufania do kogokolwiek dawały o sobie znać. Co mógł stracić? Są to ludzie którzy są tylko przelotnymi spotkanymi na szlaku, pośrednio, osobami. Mógłby im powiedzieć o czających się w zakamarkach jego umysłu demonach z przeszłości. O twarzach ludzi, których poznał, o tych których pozbawił życia. Mógł im opowiedzieć o rzeczach, w które najprawdopodobniej by nie uwierzyli. Dumał przez chwilę, milcząc, pozostawiając swoich rozmówców w niepewności, zdając sobie nagle sprawę, że nie przeżył wcale tak mało, jak mu się wydawało. Było o czym opowiadać, a to już osiągnięcie. Z jego historii jednak nie wynikała żadna puenta, która by wszystko sumowała. nie wynikało nic z jego podróży. Ciągle błądził na ślepo, nie wiedząc czego chce.

Podniósł wzrok by popatrzeć na pytającego go Jora. Swoje spojrzenie skierował po chwili na Korneliusa, jakby nie wiedział co powiedzieć. Nie wiedział co powiedzieć, jak cholera!

- Byłem żołnierzem, owszem - powiedział cicho, jednak wiedział, że tamci doskonale go słyszą, gdyż tylko intonacja jego głosu zmieniła się. - Mój oddział, podczas zmiany pozycji wpadł w zasadzkę drowów. Broniliśmy się jak mogliśmy, ale wszyscy, całe pięćdziesiąt osób padło pod ostrzami zaledwie dwudziestki drowów. - Dzień jakby przybrał zimniejsze barwy - Było to w dwudziesty dzień Merris 1510 roku, gdy zamordowałem swojego jedynego, najlepszego przyjaciela. - zabrakło mu słów, złamał się w pół słowa i zamilkł, pozostawiając słuchaczy w ciszy.

Odsunął od siebie talerz z rybą. Stracił apetyt. Wspomnienie tego wydarzenia wyjątkowo mu się nie przysłużyła.

- Wizja władzy i potęgi przyćmiła mój wzrok, sprawiając, że zwróciłem się przeciwko niemu, na rozkaz tajemniczego drowiego upadłego, mrocznego rycerza. Po udanej ucieczce z pola bitwy... Tfu - splunął na ziemię - rzeźni, wraz z Fi... Firenem znaleźliśmy się na terenie puszczy wiecznej nocy. To tam trafiliśmy na... niego.

Po tych słowach umilkł zupełnie, patrząc się na twarze rozmówców, a bardziej na tę bardziej znajomą mu, przez ludzkie rysy twarzy.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-17, 19:54   

Chwila szczerości. Pierwsza od naprawdę wielu, wielu lat. Czy kiedykolwiek w ciągu ostatniej dekady znalazł się w pobliżu choć jednej istoty, przed którą mógł otworzyć swoje wnętrze? Nie. Nie było nikogo takiego. Od zawsze był tylko on. On, jego myśli oraz jego towarzysze... najpierw cisi, nieśmiali, podsuwający przed jego zmysły tylko nieliczne, mylne sygnały, a ostatecznie potrafiący całkowicie zawładnąć jego percepcją, mózgiem oraz życiem. W którym momencie się zatracił? W którym momencie to oni stali się Ervinem, a on jedynie głosem pośród ich chóru? Nie znał odpowiedzi na te pytania. Wiedział jedynie, iż właśnie decyzja którą podjął miała się okazać niezwykle brzemienną w skutkach.

- Spokojnie, przyjacielu – rzekł nie od razu Isk – nie musisz, jeśli nie chcesz odpowiadać nam wszystkiego...

Kornelius uciszył go jednak gestem dłoni.

Kiwnął głową potakująco w stronę Ervina. Ich spojrzenia spotkały się. Bohater zaś w tej jednej, krótkiej chwili zrozumiał, że jego gospodarz ceni szczerość. Że chce, by opowieść była kontynuowana. Jeżeli zaś Ervin planuje pozostać tej nocy pod jego dachem, jego historia będzie tu równie ważna, jak wszystkie inne.

- Nikt tu nie ocenia – powiedział poważnie – każdy z nas w którymś momencie zrobił coś, czego do dziś musi się wstydzić i z czym musi się codziennie budzić rano.

Wstał od ławy.

- Chodźmy do środka. Chłodzi się tam wódka. Planowałem ją otworzyć później, ale...

Wstali. Weszli do środka, siadając. Isk na małym stołku bez oparcia. Kornelius na szerokim, bujanym fotelu. Ervin na szeleszczącym od słomy i wypchanej pierzem pościeli posłaniu. Każdy z mężczyzn dostał po drewnianym kubku, polano wódki, zjawił się też półmisek z kawałkami kiełbasy oraz sera na zagrychę.

- Zabiłeś swojego przyjaciela – twardo powiedział Kornelius, zachęcając do kontynuowania – na życzenie i polecenie drowa. Z ust pół elfa... leśnego elfa brzmi to nietypowo, musisz przyznać. Z twojego tonu mniemam jednak, że nie długo pozostałeś w komitywie z upadłym rycerzem. Co stało się później? Do imperium długa droga ze Źródeł Natury.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-17, 20:10   

Nie był pewny, czy kiedykolwiek pił ludzką wódkę. Miał nadzieję, że zjedzony posilek będzie wystarczającym podkładem dla alkoholu. Usiadł na posłaniu i złapał kubek w obie ręce, przewieszone pomiędzy nogami, łokcie opierając na kolanach. Struktura wódki była niesamowicie interesującą rzeczą ponieważ aktualnie była jedyną rzeczą, na którą Ervin zwracał uwagę. Od powstania od stołu nie wypowiedział ani jednego słowa. Jego twarz spochmurniała, a jego ruchy były nieco bardziej nerwowe niż na początku spotkania z Korneliusem.

- Uciekliśmy przez szczelinę skalną. - po przeciskaniu się między skałami wypadliśmy w miejscu, gdzie mroczna puszcza się rozpoczyna. Jedyna droga, którą moglibyśmy wrócić do naszych - Ervin podniósł kubek do twarzy wąchając zawartość, skrzywił się lekko - Szliśmy parędziesiąt minut, w tym czasie droga prowadziła nas coraz bardziej wgłąb mrocznej puszczy. Zawrócić nie mogliśmy, bo nie znaliśmy drogi. Zgubiliśmy się. - słowa wychodziły z ust Ervina bardzo ciężko. Wydarzyło się to tak dawno, że nie był pewny czy szczegóły się zgadzają. Pewny był jednego faktu, Firen ciągle był martwy, a to jego ostrze go zabiło. - Później był tylko krzyk Firena i mroczna postać wychodząca naprzeciwko nas. W wielkiej, ciężkiej zbroi, z kuszą w ręku. Firen, trafiony zatrutą strzałą leżał sparaliżowany na ziemi, a ja nie mogłem się ruszyć, by mnie też nie chciał zabić. Nie można, nie można ufać drowom! - podniósł lekko głos - Obiecywał mi pomoc, naukę. Obiecywał magiczne przedmioty. Wymagał tylko jednego. - Podniósł kubek, jakby oddając cześć zmarłemu przyjacielowi, następnie przyłożył kubek do ust i wypił łyk piekącego napoju. Skrzywił się. Jak można pić coś tak okropnego? Wstał, sięgając do stołu po coś do przegryzienia. Dopiero gdy pozbył się okropnego posmaku powiedział - wymagał tylko jednej rzeczy na udowodnienie, że będę mu służył. A ja mu tę rzecz dałem, nie bardzo myśląc nad tym co robię. Chęć przetrwania była silniejsza. Ale możliwość potęgi również zrobiła swoje. - Zamilkł znowu, nie wiedząc czy kontynuować swoją historię, czy przerwać w tym momencie, by jego rozmówcy mogli zadawać pytania. O co tu pytać? - Do imperium trafiłem przez niego, chciał bym odzyskał pewne amulety, które miały mu posłużyć do otworzenia jakiegoś portalu. Jeden amulet zdobyłem zabijając elfiego kapłana, inny znajdował się w wiosce Wahnsinn. Ale to już zupełnie inna przygoda...
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-17, 20:29   

Alkohol palił mu trzewia. Wypełniał usta okropnym, piekącym posmakiem, rozpalał mu żywym ogniem żołądek, sprawiał, iż na twarzy występowały rumieńce. Na swój jednak pokrętny sposób uspokajał, czyścił myśli. W każdym razie w niewielkiej ilości. Ervin pewien był, że kilka kolejek więcej i efekt wódki stanie się dokładnie odwrotnym od obecnego.

- Padło na ciebie – pragmatycznie rzekł Isk – gdyby zatruta strzała poszła w ciebie, może to twój przyjaciel przebiłby twoje gardło, żeby się ratować. Nigdy się nie dowiesz czemu akurat strzelił do niego, nie do ciebie. Ratowałeś siebie, nikt nie może cię winić.

Kornelius wypił. Odchrząknął. Zagryzł kiełbasą.

- Może i pewnie to czyni. – powiedział poważnie w oczywisty sposób mając na myśli to, że Ervin nie tylko zabił przyjaciela, lecz później samemu z własnej woli zagłębiał się w swoje zbrodnie - Nie będziemy jednak to my.

Ciekawe czy byliby tacy szczerzy i dobrzy gdyby wiedzieli, że swego czasu jego osoba była ścigana listem gończym w całym Królestwie Ludzi? Ciekawe też czy po zmianie ustrojowej w Imperium cały ludzki świat nie zapomniał jego imienia raz na zawsze...

- W tym domu przeszłość zostaje za progiem – dodał gospodarz – jest to głównym powodem dla którego go zbudowano.

Isk polał wódki. Jego ogon kręcił się nerwowo to w lewo, to w prawo, gdy to czynił.

- Pozwól jednak, że spytam tylko raz. Rozdrapię kilka ran i dam ci już spokój na resztę wieczoru, przyjacielu – powiedział.

- Spotkałeś go kiedyś jeszcze? Drowa? Zebrałeś amulety tak jak tego od ciebie wymagał? Wybacz ciekawość, ale przecież twój miecz nie jest zwykłą zabawką. Zgaduję, iż to było nagrodą za twoją misję, prawda?

Czarna rękojeść, oparta w tym miejscu w którym Ervin ją położył wyglądała nad wyraz niewinnie. Kawałek stali, nic więcej. Jasnym było jednak, że wzbudzała uzasadnione zainteresowanie. Niepokój nawet. Isk jednak wypił nieco wódki, co mogło dodawać śmiałości w jego pytaniach. Uwadze Ervina nie uszło, że Kornelius gromi swojego przyjaciela wzrokiem. Nie pochwalał drążenia tematu. Pokręcił lekko głową w stronę swojego gościa. Powiedziałeś już dość, zdawało się mówić jego spojrzenie. Walnij futrzaka kubkiem wódy między oczy i gadajmy sobie dalej jak przyjaciele. Znamy się zbyt krótko, by rozdzierać przed sobą dusze.

Dosłownie. Zważywszy na obecność Czarnego Ostrza w tym samym pomieszczeniu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-18, 00:14   

Rozmowa ze zwykłej pogawędki przeistoczyła się w swoistą spowiedź. Wyznanie grzechów i zdanie sobie sprawy z ich powagi. Ervin bał się mówić o niektórych z nich, ale potrzebował tego. Do tej pory nikt nie wiedział dokładnie co się z nim działo. Byli to pierwsi ludzie, a dokładniej człowiek i jor, przed którymi mógł się otworzyć. Z początku ostrożnie, ale jednak dał radę opowiedzieć o początku swoich przygód. Tak, początku, ponieważ to od tamtej pory zaczęły przydarzać mu się rzeczy... powiedzmy "niezwyczajne". Nie miał jednak zamiaru wspominać nic na temat zabójstwa królewskiego alchemika, przyłączeniu się, przez przypadek do bandy zbirów, schwytaniu przez straż oraz torturach. Fakt jego śmierci, a przynajmniej utraty pamięci, z której obudził się po pięciu latach też nie miał zamiaru wspominać, bo wezmą go za szaleńca.

- Zdobyłem jedynie dwa amulety. Przy pierwszym z naszych ponownych spotkań, gdy Drow zdążył już zebrać resztę z nich, zabiłem go i uciekłem.

Nie wspomniał nic na temat miecza, który zamierzał jak na razie pomijać. Na pewno spyta Korneliusa, czy wie cokolwiek na jego temat. Może doświadczony poszukiwacz przygód zna podania, legendy, lub chociaż plotki na jego temat, które pozwoliłyby mu poszukiwać kogoś, kto wręczył mu oręż. Mógłby ujawnić chociaż rąbka tajemnicy, czym on właściwie jest. Może ty będzie właśnie jego przygoda? Przygoda jego życia? Poznanie mrocznego rycerza było tylko pretekstem dla losu, by w jego ręce trafiło żałobne ostrze?

- Może skończmy już rozmawiać o mnie? Sądzę, że Twoja historia, Isku, będzie ciekawsza niż moja - stwierdził, przybierając sztuczny uśmiech i lekko zmieniając tembr głosu, by wydawał się bardziej wesoły.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-22, 22:06   

- Właśnie, polej.

Atmosfera w pomieszczeniu zagęściła się wyraźnie. A w każdym razie takie wrażenie odniósł Ervin. Bohater otworzył się przed jorem i człowiekiem w stopniu, jakiego nie doświadczył od bardzo dawna. Nadmiar pytań skierowanych pod jego adresem był mu jednak niemiły, dlatego z chęcią heros zaproponował zmianę tematu. Najwyraźniej jego gospodarz zapatrywał się na sprawę podobnie, podnosząc pusty kubek po wódce w stronę jora dość władczym, nie znoszącym sprzeciwu gestem.

Isk zreflektował się z popełnionej towarzyskiej gafy. Uśmiechnął się szelmowsko w stronę półelfa, kierując gąsiorek z samogonem ku niemu.

- Goście najpierw, kurwa mać! –rzucił zawadiacko.

Wódka płynęła.

Wraz z nią nie tylko rozjaśniały się umysły, powała chaty zaczynała leciutko wirować a języku ulegały magicznemu rozwiązaniu. Rychło również atmosfera w towarzystwie wróciła do normy. Isk właściwie nie zamykał pyska. Co chwila miał do powiedzenia a to dowcipną anegdotę, a to jakiś żart, a to jakiś hermetyczny, trudny do zrozumienia z perspektywy Ervina przytyk w stronę Korneliusa. Bohater jednak w ciemię bity nie był. Szybko dotarło do niego, iż historia łącząca tę dwójkę była daleko bardziej długa, zawiła oraz smutna, niż pozornie chcieli się do tego przyznać.

- To była ekipa, powiadam ci! – rzekł pod koniec gąsiorka wódy Isk, kierując pysk w stronę Ervina – Takich czterech jak nas pięciu to nie było ani... ani... kurwa! Ani jednego!

Ze stukotem odstawił pusty kubek na stołek.

- Kornelius, ja, Mythios, Quelin oraz Lania, śliczna jak jutrzenka!

- Nie było Mythiosa jeszcze wtedy. Mylisz czasy.

- Aaa! – jor pacnął się łapą w niskie czoło – Racja. Rajmund. Najpierw zwał się Rajmund. Co to kurwa za imię, Rajmund? Kawał dobrego chłopa. Ileż on razy nas wybawił z kabały... to były czasy, powiadam ci! Przygody, podróże, codziennie coś nowego! To była ekipa! Że też wszystko później musiał chuj strzelić...

Kornelius wstał.

- Przyniosę więcej wódki, zanim ten stary futrzak zacznie płakać.

Gąsiorki chłodziły się w balii z wodą przed domem. Na chwilę Ervin i jor pozostali sami.

- Kornelius cię lubi – wybekał bardziej niż powiedział szczur – mało kto tu do niego zagląda. Z tobą obok ma przynajmniej do kogo gębę otworzyć. Odkąd... odkąd został sam. Wspominałeś że nie masz chwilowo dokąd się udać i że interesują cię przygody, hę, Ervinie?

Chytre spojrzenie paciorkowych oczu spoczęły na półelfie.

- Nie chcę by mój przyjaciel znowu został tu sam na pół roku zanim znowu zawitam w te strony. Nie myślałeś o tym, by zostać tu nieco dłużej, zanim dojdziesz do tego co zrobić ze swoim losem?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ostatnio zmieniony przez DaMi 2012-11-08, 17:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-23, 01:06   

Picie trwało w najlepsze. Teraz wystarczyło zaprosić jakiegoś grajka i chłopów z pobliskiego sioła i impreza roku murowana.

Tak...

wódka, której nigdy Ervin nie pił spodobała mu się. Bardzo przyjemne, rozgrzewające i rozluźniające efekty picia, tak jemu obce wydały mu się bardzo interesujące, więc zanim nie zbadał natury wirującego nad nim sufitu, nie za bardzo można było liczyć na jakąkolwiek rozmowę z nim. Po wypiciu paru kolejek więcej i wysłuchaniu paru anegdot wesołego jora, Ervin zupełnie stracił nastrój na nudne wspominki. Wyciągał pusty kubek w stronę gospodarza i pił dalej. Wiadomość o tym, że wspaniały płyn skończył się, Ervin przyjął niemal ze łzami w oczach.

Nastrój na wspomnienia udzielił się Iskowi, co pewnie zdarzało się za każdym razem, gdy odwiedzał swojego starego kompana. Poznał więc parę historii, parę anegdotek, oraz parę smutnych faktów z ich życia.

Co więc teraz? Kornelius wyruszył w kolejną podróż, tym razem nie miał jednak zamiaru mierzyć się z bestią, o ile nie nazwie się tak drzwi chroniących jakiś domowy magazyn przed światem zewnętrznym. Z przygody tej niedługo zapewne wróci i to ze skutkiem pozytywnym, dzięki czemu będą mieli pretekst do dalszego picia.

Wieść o tym, że Kornelius go lubi, oraz, że przydałoby mu się towarzystwo przez kolejne pół roku, przyjął wpatrując się w wirującą, rozmazaną twarz jorzego kompana do picia. Nie za bardzo robiło na nim wrażenie.

- Nie bęęęę... dę. - Zachłysnął się - najlepszszszą kurą domowąąą - "puścił oko' nadwyraz teatralnie do swojego rozmówcy - Jeśli mnie rozumiesz - zaśmiał się

Zostać tutaj? W jeden wieczór Kornelius nauczył go wiele przydatnych rzeczy, i to od niechcenia, niespecjalnie można to nazwać nauką. Prędzej wskazówkami. Była to sprawa godna przemyślenia.

- Co ma do tttego moje za. in. te. re. re. wanie - Wyliczał na palcach lewej ręki głoski, wyraźnie sylabizując i odginając palce drugą ręką. Nie zwrócił uwagi na przejęzyczenie - Ppp.. - prawie opluł swojego rozmówcę - ...szygodami? Tutaj mnie rrhaczej nie spotkają, nie? Jeśli bym został, racja? Chyba, że masz na myśli tych wieśniaków - odparł, prawie inteligentnie, nie przejęzyczając się w ogóle - To nie lada... przygoda - roześmiał się, spojrzał wymownie na swój miecz, oparty o ścianę. Naszła go ochota, by wziąć go do ręki i wytłuc wszystkich, zaczynając od obu towarzyszy dzisiejszej pijatyki, na synu wójta kończąc. Ale by była PRZYGODA. Roześmiał się do swoich myśli, zwalając czarne myśli na swój upity stan.

W jego głębi jednak siedziała cząstka jego dawnego, prawdziwego charakteru, który tylko czekał na ujawnienie się, na bodziec, który by uwolnił jego prawdziwą twarz.

- No, ale odddddstafmy te fizolofowanie na jutro - odparł po dłuższym zastanowieniu - Teraz pijmy! - krzyknął, wyczekując powrotu Korneliusa.

Będzie tego żałował.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-23, 18:05   

- Ha! – stwierdził odkrywczo jor.

- Nie mówię byś grzał mu wieczorami łóżko! Myśli... myślisz, że sso?

Pacnięciem łapy otarł sobie pysk z kropelek śliny Ervina.

- Ten chłop – wskazał kierunek chudym paluchem kierunek w którym odszedł Kornelius, całkowicie nieświadom, iż obiekt ich rozmowy wszedł już do pomieszczenia i stoi dokładnie za nim – bite pię.. pięnaście lat spędził na pp... pszygodach. Jassne? Pszygodach! Przez duże esz! Może wiele nauszyć. Każdego! O!

- Nigdy, kurwa, pić nie umiałeś – westchnął ciężko gospodarz, siadając obok stołu – czasem wydawało mi się, że to kwestia jorzego organizmu. Wszyscy jesteście pizdami. – dodał rzeczowo.

Wódka zabulgotała w kubku.

Reszta wieczoru zlała się Ervinowi w ciemność.

* * *


Jego głowa była placem bitwy. Jebanym pobojowiskiem, wypełnionym jedynie suchym, krwawym pyłem wgryzającym się w gardło, krzykami rannych i stratowanych przez pancerną tłuszczę i wyciem gorącego, południowego wiatru. Nawet blask słońca za oknem sprawiał mu ból, gdy otwierał oczy. Gdzieś ktoś obok chrapał tak, że aż echo w chacie szło. To właśnie ten nieznośny, okropny dźwięk musiał go obudzić. Ervin leżał na podróżnym posłaniu rozłożonym na podłodze salonu, gdzie pili. Obok, na podobnej macie leżał jor. To on tak chrapał. Z kącika jego półotwartego pyszczka ściekała mu stróżka śliny. Futro na jego korpusie podnosiło się i opadało w rytm kolejnych chrapnięć. Korneliusa nie było nigdzie w pobliżu. Chłodne powietrze wpadające do chaty przez półotwarte drzwi świadczyło jednak o tym, że wstał już i że chodzi koło domostwa.

Ervin marzył o wodzie. Zabiłby za wodę. Wyrwałby duszę Mrocznym Mieczem z każdej myślącej istoty w promieniu stu mil, żeby tylko łeb przestał go tak nieludzko napierdalać.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-23, 18:23   

Ciemność, ciemność widział.

I łeb go napierdalał.

Wszystko co odczuwał zlało się w niesamowite pragnienie. Gdyby był w stanie to zamieniłby wszystko co leżało w zasięgu jego ręki na szklankę wody. Albo dzbanek. Tak!
Królestwo za dzbanek wody.
Oddałby miecz za dzban zimnej, aż parzącej wody.

Chrapiący jor przeżynał mu mózg, niszcząc nadzieję na dalszy sen.

Podparł się na rękach, patrząc wokół.

I wtedy naszło go olśnienie. Jedno z tych pijackich, gdy myśl, prosta, która nie wpadłaby na trzeźwo wydaje się genialna. I taka też jest.

Jezioro.

Gdyby ktoś obserwowałby chatę z boku zaśmiałby się pewnie na widok wybiegającego z niej półelfa, z rozczochranymi, latającymi wokół głowy włosami, biegnącego w stronę jeziora i wbiegającego w nie, ochlapującego się zapewne lodowatą wodą.
Na sam koniec zamoczył głowę i przemył twarz.

Nie zgasiło to jednak jego pragnienia, a wody z jeziora nie miał zamiaru pić. Rozwiało to jednak chociaż trochę zamroczenie. Rozejrzał się w poszukiwaniu gospodarza, który mógł mieć ten życiodajny napój.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-08-24, 00:47   

Pijackie olśnienia należą do tych najgenialniejszych, jak to się mawia. A pijanych i idiotów bogowie chronią. Ervin zerwał się na równe nogi w nagłym przypływie pomysłu i emocji. W efekcie o mały włos nie rozniósłby na strzępy znajdującego się opodal stołu. Jego biedna, skacowana głowa zdecydowanie nie nadawała się do wykonywania nią zbyt gwałtownych manewrów. Fala nudności niemal natychmiast zawładnęła bohaterem, podnosząc zawartość jego żołądka aż do wysokości przełyku...

[...]Test: wola

Ervin uspokoił się. Wziął kilka głębszych oddechów. Udało mu się nie zwymiotować na podłogę. Pierwszy drobny sukces z tego dnia. Bohater nabrał nagle całkowitej pewności, iż do lekkich oraz krótkich nie będzie on należeć.

Jezioro.

Musiał się tam dostać.

Lekka chłodna bryza wiejąca od strony tafli błękitu była niczym balsam na jego zbolałe ciało. Rozbierał się łapczywie na brzegu, po czym rzucił się całą długością ciała w lodowatą wodę. Była tak zimna, że aż parzyła skórę. Mimo to nic nie było w stanie otrzeźwić go lepiej.

- No to nie jest widok, który pojawia się w tych okolicach często. Nieludź kąpiący się w lokalnym jeziorze. We wsi się o tym dowiedzą, jeszcze baby przestaną przychodzić robić tu pranie.

Siedzący z wędką na brzegu Kornelius sprawiał wrażenie serdecznie rozbawionego zachowaniem bohatera. U jego stóp znajdowały się już dwie spore ryby. Gospodarz miał jednak najwyraźniej zamiar złowić ich więcej.

- I jak? Pomaga? Wczoraj żeśmy krzynkę... przesadzili.

Na głowie miał kapelusz o szerokim rondzie, zasłaniającym twarz przed słońcem. Pomimo pozornej radości w głosie sam również musiał odczuwać skutki wczorajszej libacji.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-08-24, 01:12   

Nie myślał już, gdy na brzegu jeziora zdejmował z siebie ubrania. Czekał tylko na moment, w którym jego ciało zanurzy się w lodowatej wodzie.
Gdy tylko to się stało, doznał niesamowitej ulgi. Jego umysł rozjaśnił się, znów mógł spokojnie oddychać, chociaż wiedział że to chwilowe uczucie, bo w ustach ciągle miał pustynię. Musiał czym prędzej znaleźć jakiś kubeł wody.

- Pooooomaga - powiedział, drżącymi szczękami stukając zębami o zęby. Rozmasował ramiona, krzyżując ręce na piersi. - Piiiić - Wydał z siebie długi dźwięk, który mógłby być jednocześnie jęknięciem, jak i cichym wołaniem o pomoc. Miał jednak nadzieję, że Kornelius go zrozumie.

Teraz przypomniał sobie rozmowę z Iskiem, przed tym gdy wieczór, a raczej noc zamieniła mu się w czarną pustkę. Spojrzał uważniej na twarz gospodarza. Czy miałby tu zostać? Nie miał celu. Nie miał żadnego punktu zaczepienia.

Kolejny przebłysk pijackiego geniuszu powiedział mu, żeby przeprowadzić tę rozmowę jeszcze zanim Isk się obudzi.

- Zostanę u Ciebie. Będę pomagał, rąbał drewno, łowił i oprawiał ryby. Na tyle na ile będę umiał. - Powiedział po chwili, gdy strząsnął z siebie wodę i ubrał się w ubrania, pozwalając im nasiąknąć wodą - Zostanę do kolejnego przyjazdu Iska, pół roku. Może odnajdę cel, kierunek. Może powiesz mi coś na tematy, jakie mnie interesują. Opowiesz mi o rzeczach i miejscach, które ostatnio stanęły na mej drodze, a o których nie mam pojęcia. Wydają mi się ważne, zmieniają tory mojego losu. Kierują mnie w nicość, tak, że nie mogę odnaleźć siebie, mimo, że tylko jedna dusza zamieszkuje moje ciało. Nie mogę znaleźć celu.

Spojrzał w dal, w stronę z której przyszedł, w stronę gór. Tam, gdzie leżało ciało mrocznego rycerza.
Coś się kończy, coś się zaczyna. On był między tymi dwoma członami zdania. Był w przecinku, krążąc i próbując znaleźć wejście do drugiej części tego zdania. Co miało się zacząć?

- Zostanę -
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-10-01, 21:31   

Gospodarz prychnął cicho pod nosem, słysząc deklarację półelfa. Beztroskim ruchem dłoni poprawił nieco znajdujący się mu na głowie kapelusz tak, by lepiej widzieć swojego rozmówcę. Jego twarz porośnięta była wczorajszym zarostem a na ustach tańczył mu szelmowsko uśmiech, którego Ervin nie potrafił zidentyfikować.

- Naprawdę oczekujesz, że ze wszystkich miejsc w Sorii odnajdziesz swój cel i sens właśnie tutaj? W miejscu, które powołałem do życia chcąc osiągnąć coś dokładnie odwrotnego od tego, czego pragniesz?

Spławik tańczył nerwowo na powierzchni wody smagany falami wywołanymi przez wpadającego do wody bohatera.

- Wiele lat spędziłem na próbie ucieczki od przygód, które kiedyś przeżyłem, na próbie zapomnienia tego, co kiedyś umiałem – dodał po chwili człowiek – dlaczego akurat dla ciebie miałoby to ulec zmianie?

Kornelius uśmiechnął się szerzej. Kapelusz z rondem znów opadł mu na twarz a on sam ułożył się wygodniej na brzegu, patrząc w błękit porannego nieba.

- Nie jestem słynnym wojownikiem, nie nauczę cię sztuki finezyjnego odbierania życia. Nie zdobyłem też bogactw jako łotrzyk, nie umiem okradać bogaczy. Nigdy też nie parałem się magią, nie znam żadnych potężnych zaklęć. Jesteś pewien, że chcesz spędzić następne pół roku z takim starym pierdem jak ja? – dodał.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-01, 22:27   

- Naprawdę dobra przygoda, jak to mawiają, sama znajduje poszukiwacza. - zacytował Korneliusa, szczerząc zęby, wykrzywiając skacowaną twarz. - Może to jest ta moja przygoda? Albo dopiero jej początek. Można spróbować, życie przede mną długie, nic nie tracę.

Poczuł jak bardzo chce mu się pić, po wypowiedzeniu tak (względnie) długiego zdania. Kac męczył go niemiłosiernie.

- Łowić ryb też nigdy nie umiałem - podsumował inteligencko, patrząc na obco dla niego wyglądający kij. - Jak na włóczęgę po świecie przystało, powinienem umieć nie tylko wywijać mieczem, ale też strawę przygotować, by mieć co do gęby włożyć.

Podszedł parę kroków bliżej mężczyzny.
- Może w tej upragnionej przez ciebie nudzie życia - zaczął - nauczanie mnie może być chociaż chwilową odskocznią? Może skłoni Cię to do powrotu do podróżowania?

Spojrzał na gospodarza. Cóż takiego wydarzyło się w przeszłości? Mógł się domyślać, jednak wolał nie dopytywać, by nie zrazić do siebie Korneliusa. Jego pierwszy "znajomy" z czasów nowego życia.

- Kiedy śniadanie?

To będzie długie pół roku.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group