TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Farewell
2011-11-05, 22:43
[Legenda] Deszcz
Autor Wiadomość
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-09-03, 19:57   

Ostrze głośnym szczękiem trafiło w łapę gargulca, powodując nieprzyjemne mrowienie ręki elfa, jak przy zwykłym uderzeniu w każdy, twardy obiekt. Rysa, która powstała, była nieco większa od tej zrobionej przez Koleusa. Niemniej jednak nie wyrządziła rzeźbie większych szkód. Leśny elf wiedział, że musiałby uderzeń w stwora setki, czy nawet tysiące razy, by zadać mu jakieś widoczne szkody.

- Ha, więc już wiecie, o co tu chodzi, co? - karzeł odzyskał część pewności w głosie. - I myślicie, że jakieś tam ostrze coś mu zrobi? Ha! Musielibyście użyć jakiegoś bardziej... wyrafinowanego sposobu, by go rozbić, hihi!
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-09-04, 11:35   

Radok wiedział że nic to nie da więc zaczął zastanawiać się jak zniszczyć tego gargulca. Może trzeba by użyć tej cholernej wody? Zastanawiał się czy jak by powiększyć tą dziurę, rozwalając pręty to coś by to dało. Zwrócił również się do czerwonego:
- Pomyśl nad tym jak to można rozwalić. Jakąś niekonwencjonalną metodą.

Elf postanowił coś zrobić z prętami więc podszedł do nich i zaatakował. Łowca jednak dalej rozmyślał nad tym co może być skuteczne przeciw temu golemowi. (używam pozostałej karmy :razz: )
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-09-06, 23:01   

Elf w pierwszej chwili pomyślał, że to co robi leśny towarzysz jest idiotyczne. Jednak po słowach nieprzyjaciela zmienił nieco zdanie. Niepewnie ruszył w stronę gargulca. Najbardziej wkurzało go to, iż chłopiec z łukiem odezwał się do niego takim władczym tonem. A nic nie mogło tak doń mówić. Ale musiał niestety odłożyć to na dalszy plan. Podszedł i sprawdził czy rzeźba była jednym z podłogą, czy może dało się ją na przykład przewrócić. Rozglądnął się też po sali za czymś ciężkim lub przydatnym.(Również używam karmy).
Najbardziej wkurzała go myśl, że jeśli tą szybkość i siłe posiadało właśnie to coś, to czy nie byłoby problemem jeśli nagle by ożyło. Z pewnością byłoby kłopotliwe. Dlatego wciąż był czujny.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-09-07, 18:17   

Spora dziura, z której wpadał deszcz pod dość ostrym kątem, zawierała w sobie kilka cienkich prętów, stanowiących jedynie delikatny szkielet całej instalacji. Sama wyrwa w ścianie była wystarczająca, by zmieścić tam posąg gargulca. Po chwili oględzin Radok wiedział już, że sztaby złamałyby się po kilku mocniejszych uderzeniach jakimś młotem, czy innym obuchem. Kątem oka zauważył leżący nieopodal młot. podniósł go i paroma głośnymi ciosami przełamał pierwszy pręt, potem drugi, potem trzeci... Po dłuższej chwili dziura była odbezpieczona. Spojrzał w dół, na ogarnięte deszczem miasto. Pokój znajdował się na sporej wysokości. Prawdopodobnie na samym czubku budowli.


Posąg nie był przytwierdzony do podłogi. Był on natomiast ciężki, jak na kamienną figurę przystało. Podniesienie go samemu byłoby cholernie trudne, aczkolwiek samo przewrócenie nie wymagałoby zbytniego wysiłku, tym bardziej, że potwór stoi na tylich łapach, podwyższając swój środek ciężkości.

Koleus wiedział, że póki co, to gargulec atakował tylko, jak się go nie widziało. A jak na razie elf cały czas go obserwował, w pełni gotowości. Nie znalazł żadnych wartych uwagi przedmiotów w pokoju, jednak po głębszym zastanowieniu zauważył, iż można go po prostu zrzucić z wysokości, przez dziurę wybitą przez łowcę. Wysokość powinna bezproblemowo rozbić maszkarę w drobne kawałeczki. Tak, to się może udać.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-09-07, 21:48   

-No dobrze, spróbujmy go wyrzucić- rzekł Koleus zgodnie z pomysłem, który nagle wpadł mu do głowy. Podszedł do rzeźby nie tracąc jej z oczu.
-Chodź mi pomóc, będzie szybciej- rzekł elf, a na jego twarzy znów zaczął pojawiać się uśmiech. Lubił niszczyć, widok lub po prostu odgłos rozbicia się gargulca na setki kawałków, zapewnie będzie dla elfa czystą muzyką.
Jeśli to pozwoli im wyjść z pokoju, tego dnia nie tylko rzeźba zmieni swój fizyczny kształt. Był wściekły za to, co stało się z jego plecami. Trudno go zdenerwować ale zarówno też uspokoić. Nie tylko elfiej krwi dziś zakosztują kamienie.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-09-07, 22:31   

- Najpierw przewalmy to coś na ziemię a potem to wyrzućmy. We dwójkę nam się uda.

Radok cały czas nie spuszczał gargulca z zasięgu wzroku i próbował go przewalić. Cieszył się że może niedługo już ta cała przygoda z przesyłką się skończy. Radował go też fakt że wpadł na dobry pomysł. Łowca wiedział że dzisiaj był jego szczęśliwy dzień.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-09-08, 17:46   

Rzeźba stuknęła głośno o podłogę.

Dwójka elfów mozolnie, z trudem wyniosła ją ku dziurze. Potwór stuknął jeszcze raz, nad krawędzią, po czym został zepchnięty.

- Nie! Co wy, do cholery, zrobiliście?! - wyjątkowo nieprzyjemny dźwięk rozległ się po sali, przynosząc doskwierający ból w czaszce.

Gargulec spadał coraz szybciej, chociaż do ziemi brakowało mu jeszcze sporego dystansu. Zaiste, pokoik był wyjątkowo wysoko ulokowany. Żaden z elfów nie mógł przypuszczać, iż szli po schodach aż tak długo, by ludzie zamienili się w małe robaczki, a okoliczne budynki w porozrzucane niechlujnie zabawki jakiegoś wyjątkowo bogatego dziecka.

- Nieee! Nieee!
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-09-10, 17:50   

- Dobra robota. Ja już się żegnam z tobą, zapłatę masz więc podsumowaliśmy swoją umowę. Życzę wielu owocnych przygód.

Radok sprawdził czy wszystko ma i jeśli wszystko było okej to kierował się w stronę wyjścia celem opuszczenia tego miejsca. Miał jeszcze do załatwienia sprawę tej paczki więc łowca nie zamierzał zbyt długo zostawać tutaj. Ale walka z niewidzialnym przeciwnikiem przeszła do historii i młody elf zyskał pewne doświadczenie w tej walce. Radok cieszył się że wszystko idzie w dobrym kierunku.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-09-12, 20:51   

Coś za łatwo poszło. I to elfowi okropnie się nie spodobało. Co prawda oboje dostali potężne ciosy, jednak Koleus nie był usatysfakcjonowany. Rozglądnął się uważnie po pokoju szukając czegoś nietypowego. Mając plecy chronione przez ścianę, ruszył w kierunku wyjścia.
Kierował się mając zamiar opuścić to dziwne miejsce chyba, że zauważy coś co go przed tym powstrzyma. Dziś prawdopodobnie nic bardziej go nie zaskoczy.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-09-12, 21:47   

Dwójka elfów niemal jednocześnie odwróciła się, kierując swe kroki ku drzwiom. Jeden z nich szedł luźno, natomiast drugi wciąż uważnie rozglądał się, chroniąc swoje plecy. Gargulca nie było, a karzeł przestał się odzywać. Nastała błoga cisza.

Pokój zdawał się być normalną graciarnią, zawierającą zupełnie niepotrzebne i bezużyteczne graty, zapomniane przez świat. Jakakolwiek próba wyszukania się cennych przedmiotów prawdopodobnie skończyłaby się fiaskiem, chociaż zawsze można było spróbować przeczesać te bardziej obiecujące skrzynie.


Test: Obrona: nieprzygotowany (10 + 13) przeciwko k20 + 10 + 5 + 5 = 27
Porażka!

2k6 + 10 = 13



Podłoga głośno chrupnęła pod naporem ciężaru. Radok, kolejny raz zdzielony ciosem w plecy, padł na ziemię, zaciskając z bólu zęby. Drobny paraliż kolejny raz odezwał się w dolnych partiach ciała, po czym ustał, kończąc się mocnymi, nieprzyjemnymi drganiami.

Koleus obejrzał się. Nie pokonali agresora. Wyszczerzony w uśmiechu, skulony gargulec siedział znowu na swoim podeście, wpatrzony przed siebie. Zaraz po chwili odezwał się głośny, dobrze znany, spazmatyczny karli śmiech.

Leśny elf z trudem wstał, chlapiąc naokoło wodą nasiąkniętą przez ubrania. Co się mogło stać? Przecież zrzucili go, powinien się rozbić... Zaraz po chwili przypomniała mu się druga kwestia: gargulec ruszał się tylko wtedy, gdy nikt go nie widział.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-09-12, 22:22   

Najchętniej to przywiązałby leśnego elfa do rzeźby i zrzucił go razem z nią. Idiota. To było oczywiste, że za łatwo poszło. Wciąż gapił się w gargulca nie chcąc uszkodzić swoich pleców. Podszedł do niego, spróbował wywrócić i sam przetoczyć go w stronę dziury. Miał nadzieję, że jakoś uda im się go zepchnąć.
Zastanawiał się przy tym czy da radę gapić się na niego podczas jego lotu. Dlaczego ludzie przykuli jego uwagę kiedy był świadom swojego zamiłowania do niszczenia. Skoro mógł dostrzec ludzi to i gargulca powinien.
-Żyjesz?- skierował słowa do drzewołaza. Mały gnojek go nie obchodził, tak się nie pojawi więc był poza zainteresowanie elfa. Natomiast pomoc drugiego elfa była dość konieczna.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-09-20, 17:47   

- Żyję ale musimy uważać. Zróbmy coś by to raz na zawsze zakończyć.

Radok ruszył ostrożnie w stronę krwistego elfa a następnie starał się mu pomóc. Był już lekko zmęczony całą tą sytuacją ale uznał że musi raz jeszcze spiąć się i pomóc towarzyszowi.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-09-25, 13:36   

Wywrócony gargulec dał się bezproblemowo przeturlać nie stawiając żadnego oporu, jedynie chrobocząc cichutko o metalowe elementy przykryte wodą. Na ich widok Koleusowi przypomniał się gwóźdź, który wciąż tkwił w jego barku. O dziwo, nie czuł wielkiego bólu, jedynie szybkie tętno i skupienie tylko i wyłącznie na gargulcu. Dopóki adrenalina górowała, nic go nie obchodziło.

Radok pomógł przetoczyć posąg, pomimo oporu wody. Stawili go przy dziurze, po czym zrzucili. Krwawy bez większych przeszkód był w stanie obserwować, jak potwór spada ku miastu. Pod świątynią, jak zauważył, nie było żadnych ludzi.

- Nieee!

Gargulec przeraźliwie głośno stuknął o bruk chodnika, rozbijając się na dziesiątki drobnych kawałków. Zaraz potem głośny skowyt czerwonego karła uderzył po raz, jak się wydawało, ostatni.

- Nie! Nie! Panie!

Potem wszystko ucichło. Wszystko, prócz deszczu. Ten bił cały czas, raz mocniej, raz słabiej.

Stali tak minutę, może dwie. Koleus przyłożył rękę ku łopatce. Ciepły, gęsty płyn osadził się na jego dłoni, a głowa zawirowała. Krwawił, i to mocno.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-09-25, 14:46   

Radok z uśmiechem na ustach obserwował całą sytuację, wreszcie zniszczyli gargulca oraz mogli wydostać się z tego miejsca. Elf nie ukrywał radości, mógł teraz spokojnie dokończyć swoje sprawy. Jednak euforię łowcy przerwał widok zakrwawionego towarzysza. Podszedł do niego i zaczął obserwować ranę. Radok nie był medykiem, nawet nie znał podstaw pierwszej pomocy ale chęć pomocy również się liczy. Między nimi zdążyła się zawiązać jakaś więź, dlatego też postanowił że nie zostawi towarzysza. Po obejrzeniu rany spytał go:
- Jak się czujesz? To coś ciężkiego? Może sprowadzę pomoc bo sam nie mam zdolności by ci pomóc.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-09-25, 18:48   

Same kurwa problemy, pomyślał. Nie znał się zupełnie na medycynie ale postanowił nie wyjmować gwoździa. Mocno krwawił, więc po co miałby powiększać ranę.
-Weź kurwa zajmij się sobą, a mnie nawet nie denerwuj- odparł Koleus. Nie lubił troski, jej potrzebują słabi, a elf na pewno do nich nie należał.
Odwrócił się i ostrożnie wyruszył w stronę wyjścia. Dalej nie był niczego pewny, więc uważnie, na ile mu pozwalały siły, obserwował otoczenie.
Postawił sobie jasny cel. Wyjść na ulice i poprosić o medyka lub cokolwiek. Ludzie są życzliwi, pomogą mu, miał nadzieję. A potem tu wróci, zabić kurwa wszystkich.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-09-26, 23:05   

Po raz kolejny dwójka elfów odwróciła się ku drzwiom. Tym razem nikt ich nie zatrzymał. Żaden krzyk, żaden atak wymierzony w plecy. Drzwi musieli otwierać we dwoje, łapiąc kurczowo palcami za boczną ścianę drewna z racji tego, iż od wewnątrz nie było żadnej klamki, ani czegokolwiek, co mogło pomóc w zwykłym pociągnięciu.

Drzwi skrzypnęły niemrawo. Poszli. Jedynie truchło krasnoluda, złupione i zapomniane, pozostało w pokoju.

Schody tym razem ciągnęły się o wiele dłużej, niż przedtem, gdy wchodzili.

Kobieta, która wcześniej klęczała przed ołtarzem, a obecnie stąpała wśród flory przycinając lekko rośliny małymi, błyszczącymi nożycami, zauważyła ich od razu.

- I co, jeśli mogę spytać? Co wam zajęło tak dużo czasu?
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-09-27, 13:06   

- Krasnolud nie żyje, rozwaliliśmy jakąś magiczną rzeźbę no i teraz osobiście chciałby stąd wyjść. Miłego dnia.

Radok zwykle był milszy i bardziej rozmowny ale po pierwsze nie miał teraz ochoty na rozmowy a po drugie nie lubił duchownych. Chciał wydostać się z tej świątyni bo nie czuł się w niej dobrze. No i miał dość tego czerwonego elfa, wielki mi twardziel. A więc łowca dalej szedł w stronę wyjścia.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-10-05, 15:34   

Elf w pierwszym momencie chciał ją zabić. Ale stan w jakim był jego organizm domagał się poprawy. -Posąg.- odparł krótko i zaraz dodał -Nie wie pani przypadkiem gdzie znajdę kogoś kto mógłby wyleczyć moje rany?- uśmiechnął się słabo, choć w jego wykonaniu na pewno nie wyglądało to miło. -Szczyty wieży wydają się niebezpieczne.-
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-10-05, 20:19   

Kobieta zastygła, mocno zdziwiona faktem, iż młody elf tak lekko mówił o tym, że "krasnolud nie żyje, miłego dnia". Stała tak, nie będąc w stanie wyrzucić z siebie żadnego słowa. Czerwień powoli wypełniała jej twarz i było po prostu wiadomo, że zaraz wybuchnie krzykiem.

- Że co? - głos kobiety nie był jednak podniesiony. Ta zdawała się wszystko kontrolować, nie dawała się ponieść emocjom.

- I... i tak po prostu mówisz o jego śmierci? Wytłumacz się, proszę.

Ostatnie zdanie dotarło do elfa kiedy ten zmierzał już ku wyjściu. Nagle dwa dorosłe, wielkie, czarne kotopodobne stwory zastawiły bramę wyjściową, siadając równo, niemal identycznie, lekko mrucząc za każdym razem, kiedy łowca robił krok do przodu. Chyba musiał się po prostu wytłumaczyć z całego zajścia.

- Posągi? Szczyty wieży? O czym wy mówicie, dzieci?

Kobieta podeszła do czerwonego elfa.

- Co tam się wydarzyło? Jesteś ranny?
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-10-05, 21:21   

Elf podniósł ręce do gardy, z których wciąż wystawały kolce. Było to nadzwyczaj dziwaczne miejsce. Nigdy nikomu nie ufał tym bardziej teraz.
-Lepiej się do mnie nie zbliżaj. Twój mały skurwiały sługus wykorzystał posąg, by zabić krasnoluda a potem chciał zabić nas. Ot cała historia.-
Patrzył na kobietę doszukując się kłamstwa. W głębi siebie liczył na pomoc. Kurwa! Wszak co mu przyjdzie z tego jeśli się wykrwawi?
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-10-06, 17:52   

- Lepiej mnie przepuść kobieto bo nie chce by ci się coś stało. Chciano nas zabić tutaj więc jeśli cokolwiek tutaj spróbuje mnie zaatakować to tego głęboko pożałuje. Mam dość tego miejsca i pragnąłbym bez walki wyjść stąd. Nic tu po mnie. Proszę by taka mądra i roztropna kobieta jak ty przepuściła mnie.

Radok dopóki nie musiał, starał się nie używać przemocy a bardziej perswazji. Nie chciał zaczynać walki ale jeśli coś się stanie to na pewno będzie się bronić. Młody elf położył rękę na rękojeści miecza tak by mógł szybko włączyć się do walki. Czekał tylko na jakiś wrogi ruch.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-10-09, 23:00   

- Mały... sługus?

Kobieta otworzyła szerzej usta.

- Nic z tego nie rozumiem, ale... Ale nie wyczuwam kłamstwa w waszym głosie.

Machnęła ręką, na co dwójka kotów natychmiastowo, jak zawodowo wytresowane, rozeszła się, pozwalając na wyjście ze świątyni.

- Nic nie rozumiem z tego, co mówicie. Gdzie jest Jasiph? A, z resztą.

Mimo ostrzeżenia Koleusa zrobiła doń kolejny krok, powoli, spokojnie.

- Pozwól mi zbadać twój umysł. Będę wiedzieć, co wam się stało, a wy będziecie wiedzieć, dlaczego takie coś się stało. Póki co, moje dzieci, mówicie strasznym bełkotem.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2011-10-29, 18:59   

-Nie jestem twoim dzieckiem kurwa!- Koleus stracił cierpliwość. – Nie potrzebuję by ktoś grzebał w moim umyśle, wszystko z nim jest w porządku. Jak chcesz mieszaj zielonemu chudzielcowi- zaczął dyszeć ze złości – I skoro nie wyczuwasz kłamstwa to nie widzę problemu. A teraz kurwa powiedz mi gdzie znajdę pomoc.-
Miał dość, chciał komuś skopać dupsko. W zwyczaju jednak miał, że kobiety nie uderzy jako pierwszy, to żadna satysfakcja. To takie słabe istoty. Jednak w obliczu niebezpieczeństwa, głupie zasady schodzą na dalszy plan.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2011-10-29, 20:48   

- Strasznym bełkotem to ktoś inny tu mówi. Ja stąd wychodzę i nie mam zamiaru udostępniać swojego umysłu. Chce tę sprawę zakończyć jak najszybciej.

Radok nie chciał zbytnio przedłużać pobytu w tym cholernym miejscu więc wyszedł trzymając paczkę pod pachą. Zamierzał skierować się do kowala i wyjaśnić sprawę. Tak, to było dobre wyjście.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2011-11-01, 01:24   

- Rozumiem - kobieta pokiwała lekko głową, nie sprzeczając się z elfami. Zaraz potem wyciągnęła rękę, by dosłownie moment później usiadł na niej drobny, szary ptaszek. Uśmiechnęła się, pomagając mu wejść na jej ramię.

- Jak mogę ci pomóc, skoro sam tej pomocy nie chcesz? Skoro odpowiadasz agresją, rzadko spotykaną u długowiecznych elfów? Musisz się jeszcze dużo nauczyć o życiu i szacunku do niego. Na górze jest martwy od paru godzin krasnolud, bez cienia wątpliwości. Nie ma też starego, kamiennego posągu, który został wyrzucony przez okno, uprzednio wyważając pręty. Jeśli nie chcecie mi nic powiedzieć, trudno. Tak jak zawsze, pozostaje mi zachować neutralność.

Kapłanka odwróciła się, a drobny ptaszek odfrunął.

- Idź ciągle w lewo po wyjściu ze świątyni, po stu metrach zapytasz o drogę lub dowiesz się z drogowskazów.

Nie pozostało nic innego, jak wyście. Deszcz przypomniał o sobie, bębniąc grubymi grudami o głowy elfów. Jednak to, co skupiło uwagę całej dwójki, był posąg, który rozbił się stosunkowo niedaleko wejścia. I nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, iż pod kawałkami gruzu, będącymi niegdyś dumnym, kamiennym gargulcem, leżał... skrzat. Mały, czerwony ludek przygnieciony ciężkim kawałkiem klatki piersiowej wystawał jedynie kończynami, krwią i kawałkami tkanek w obrębie dwóch metrów. Nie ruszał się i raczej już nie żył, patrząc na jego aktualny "stan".
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group